NOWOŚĆ: Rozwój seksualny dzieci
| 7 “metod wychowawczych”, których warto unikać w relacji z dzieckiem

7 “metod wychowawczych”, których warto unikać w relacji z dzieckiem

Zaufanie dziecku i rezygnacja z kar i nagród wciąż budzą wiele wątpliwości i według niektórych, odbierają dorosłym autorytet i skuteczne narzędzia wychowawcze.

Dyscyplina czy współpraca?

W naszej kulturze panuje bardzo silne przekonanie, że dzieci to istoty zewnątrzsterowne, które od najmłodszych lat wymagają intensywnego warunkowania (czyli nagradzania i karania). “Dzieci i ryby głosu nie mają”, “dziecko powinno znać swoje miejsce”, “dzieci powinny być dyscyplinowane, inaczej wejdą rodzicom na głowę” – to zaledwie kilka popularnych stereotypów na temat roli i miejsca dziecka w strukturze społecznej. Przekonanie o tym, że dzieci powinny słuchać dorosłych jest nadal niezwykle głęboko zakorzenione w naszej tradycji, chociaż dziś rodzice rzadko mówią o dyscyplinie, częściej pada słowo współpraca (“Chciałabym, żeby moje dziecko ze mną współpracowało…”). Tylko, czy faktycznie za tym sformułowaniem stoi autentyczna chęć nawiązania współpracy?

Niestety, przeważnie to łagodniejsza forma powiedzenia: “Chciałabym, aby moje dziecko mi się podporządkowało”. Wtedy też bardzo chętnie sięgamy po środki, które wydają się skutecznym rozwiązaniem “na już”: timeout, próba przekupstwa czy szantaż emocjonalny zdarzyły się chyba większości rodziców. Podchodząc do wychowania dziecka w taki sposób, gubimy jego autentyczne potrzeby i zamiast starać się zrozumieć jego motywy, wchodzimy na drogę konfliktu. Jednakże w skrajnych emocjach nierzadko zapominamy o tym, jak bezsensowne są te strategie.

7 “metod wychowawczych”, których należy unikać w relacji z dzieckiem

1. Karny jeż (lub inny timeout)

Time out (popularnie zwany karnym jeżem) to metoda odseparowania dziecka od rówieśników bądź też członków rodziny na określony czas. W praktyce jest to po prostu kara, która służy wygaszeniu niepożądanego zachowania poprzez odebranie przywilejów i izolację. Strategia ta ma w swoim założeniu służyć temu, by dziecko “ochłonęło” i zastanowiło się nad swoim zachowaniem. Jednakże przebywanie w samotności nie uczy samokontroli i panowania nad sobą (np. trzylatki zwyczajnie nie są w stanie tego pojąć), uczy jedynie ukrywać swoje przeżycia.

Przekaz, który dostaje dziecko poddane izolacji, utwierdza je w przekonaniu, że przeżywane przez niego emocje są złe. Pamiętajmy o tym, że bardzo małe dzieci (a time out jest zalecany już dla 2, 3- latków) nie mają umiejętności samoregulacji! Jest to tym bardziej trudne doświadczenie, że odseparowane dziecko często ma poczucie niesprawiedliwości i złości się na opiekuna, dlatego jeszcze trudniej uporać mu się z nagromadzonymi emocjami. Do tego dochodzi jeszcze poczucie samotności, odrzucenia i izolacji.

Oczywiście bywają dzieci, które w atakach złości potrzebują samotności i same o tym mówią. Wtedy warto zapewnić im taką możliwość i pokazać dostępne strategie radzenia sobie z emocjami (rysowanie złości, bicie w poduszkę czy po prostu płacz). Są też dzieci, które bardzo silnie przeżywają swoje emocje i zmniejszenie ilości bodźców i wyciszenie jest im niezwykle potrzebne. Ale przecież nie musi się to odbywać w samotności, lecz w kochających ramionach rodzica. Najważniejsze w momencie konfliktów czy trudnych sytuacji jest ponowne nawiązanie relacji, a time out skutecznie to uniemożliwia.

2. Kary

Kary są szkodliwe: uczą przemocy, niszczą samoocenę, wzbudzają gniew, zakłócają proces uczenia i wpływają negatywnie na relację między rodzicem a dzieckiem. Decydując się na ukaranie dziecka, rodzice nie czują potrzeby odkrycia przyczyny niepożądanego zachowania, wykorzystują jedynie fakt, że są więksi i mają nad dzieckiem władzę i przewagę. Dziecko odczuwa w takiej chwili dysonans: osoba, która je kocha i powinna się o nie troszczyć, świadomie decyduje się, by sprawić mu przykrość i ból.

Poza tym kara skupia się na działaniu tu i teraz. Dziecko nie powstrzymuje się od niepożądanej aktywności z własnej woli (bo rozumie, że takie zachowanie jest złe i krzywdzi innych), a jedynie zawiesza ją z obawy przed karą. W ten sposób rodzice niszczą wewnętrzną motywację dziecka: nie uczy się ono zasad działania i nie inkorporuje ich, stara się jedynie uniknąć nieprzyjemnych bodźców “tu i teraz”. Tego typu rozwiązania mogą też popchnąć dziecko w stronę fantazji o zemście, przez co nie jest w stanie skupić się na leżącym w zasięgu ręki rozwiązaniu problemu.

3. Nagrody

Choć pozornie wydają się zupełnie niewinnym rozwiązaniem, tak naprawdę kary i nagrody to dwie strony tego samego medalu. Wbrew pozorom i przekonaniom wielu osób nagroda nie przyczynia się do budowania dziecięcej samooceny i nie buduje wiary w siebie. Częste nagradzanie niszczy wewnętrzną potrzebę dziecka do działania: przestaje ono wykonywać zadania dla samego siebie, a zaczyna je wykonywać w oczekiwaniu na nagrodę. Dlatego też nagradzanie zabija wewnętrzną motywację.

Dodatkowo stosując tę strategię uczymy najmłodszych materializmu i konsumpcyjnego podejścia do życia. Tym samym budujemy społeczeństwo oparte na rywalizacji i wspieramy postrzeganie świata w kategoriach zwycięzca-przegrany. Poza tym, gdy stosujemy nagrody, podkopujemy naszą relację z dzieckiem – maluch szybko zaczyna czuć, że rodzicielska miłość jest warunkowa i zależy wyłącznie od jego dobrego zachowania.

4. Porównywanie

“Jaś chętnie je owoce, a ty nawet jabłka nie chcesz jeść”, “Kasia nie płacze, jak wchodzi do przedszkola”, “zobacz, jak Ania ładnie zjadła!”– te pozornie niewinne komunikaty mogą zrobić spore spustoszenie w dziecięcej psychice. Stosowane często są druzgocące dla kształtującej się samooceny. Gdy dziecko słyszy taki przekaz, buduje bardzo negatywny obraz siebie: “jestem nic nie wart”, “wszyscy są lepsi ode mnie”, “niczego nie potrafię”, “jestem nieudacznikiem”.

5. Zawstydzanie i poniżanie

Spójrzmy prawdzie w oczy – to forma przemocy. Czasem wydaje się, że nie ma nic gorszego od klapsa, ale przemoc werbalna (słowna) potrafi być równie dotkliwa, chociaż nie zostawia widocznych śladów. Zawstydzanie i poniżanie skutecznie niszczą kształtującą się samoocenę, budują negatywny obraz “ja” u dziecka i uczą je braku szacunku do siebie i drugiego człowieka. Dzieci wyzywane, wyśmiewane czy zawstydzane są przekonane o tym, że są niegrzeczne, gorsze, odmienne. Często nie mają szansy rozwinąć swojego potencjału, bo nie wierzą we własne możliwości. Poza tym,kiedy zawstydzamy dziecko, wpędzamy je w poczucie winy, odbieramy mu poczucie bezpieczeństwa i bezwarunkowej akceptacji oraz świadomość, że jest warte szacunku i ma prawo do niedoskonałości.

6. Krzyk

Podnoszenie głosu i krzyk to częsta strategia, która pojawia się w sytuacjach stresowych, gdy rodzicielska cierpliwość się kończy. Z jednej strony to próba rozładowania nagromadzonych emocji, a z drugiej rodzic ma nadzieję, że może teraz ”do dziecka dotrze”. Niestety działając w dużym stresie nie uświadamiamy sobie, że ta metoda – podobnie jak wszystkie powyższe – nie tylko nie przyniesie skutecznych rezultatów, lecz wręcz przeciwnie: zamiast budować relacje, zamyka kontakt z dzieckiem. Dzieje się tak dlatego, że najzwyczajniej dziecko zaczyna się bać, gdy podnosimy głos. A gdy odczuwa lęk, przestaje racjonalnie myśleć – uruchamia się mózg gadzi i maluch wchodzi w reakcję walki lub ucieczki, a w tym stanie nie ma szans na porozumienie. Z biologicznego punktu widzenia doskonale widać, że krzyk nie jest żadną metodą wychowawczą: w chwili stresu, mózg nie ma szansy na naukę. Jest za to olbrzymim stresorem, a, ponieważ dziecko dodatkowo rezonuje nasze emocje, jego pobudzenie jeszcze bardziej wzrasta.

7. Klaps

Zwolennicy klapsów twierdzą, że to skuteczna metoda wychowawcza. Faktycznie – dziecko, aby uniknąć bólu, nie powtarza niepożądanego zachowania. Przede wszystkim jednak klaps, jak każda przemoc, czyni ogromne spustoszenie w dziecięcej psychice. Poniża i odziera z godności. Uczy tego, że przemoc rozwiązuje problemy (dlatego nie powinno nikogo dziwić, gdy dziecko, kiedy podrośnie, zacznie stosować tę samą strategię np. w szkole), oraz tego, że rodzicom nie można ufać. Z obawy przed karą dziecko kombinuje i kłamie. Bicie dzieci, w tym także “niewinny” klaps, to przemoc fizyczna, która niszczy granicę i nienaruszalność cielesną dziecka. Bicie powoduje, że spirala przemocy nieustannie się kręci i przechodzi z pokolenia na pokolenie.

Zaufanie dziecku i sobie, rozmowa, partnerstwo, budowanie relacji to działania długofalowe z odroczonym celem, dlatego też jest zdecydowanie trudniejsze od powszechnie dostępnych środków dyscyplinujących, które mogą dawać złudzenie kontroli (być może zachowanie dziecka w danej chwili faktycznie ulegnie poprawie), ale stosowane na dłuższą metę nie tylko niszczą relację, lecz także osłabiają wewnętrzną kontrolę i motywację dziecka do zmiany.

To nie prawda, że bez środków dyscyplinujących dzieci będą “rozwydrzone” i nie będą miały szacunku do granic i zasad. Jest wręcz przeciwnie: dzieci wychowujące się w rodzinach, w których istnieją bliskie relacje, są bardziej empatyczne, otwarte, kreatywne, uważne. A przede wszystkim są autentyczne w swoich przeżyciach oraz – powiedzmy to otwarcie – szczęśliwsze i zdrowsze!


Ewa Krogulska

Psycholog, redaktorka, doula i certyfikowana przez CNOL Promotorka Karmienia Piersią. Współorganizatorka oddolnej inicjatywy Lepszy Poród walczącej o prawa kobiet w porodzie. Prywatnie mama dwóch chłopców.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.lepszyporod.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Szansą dla polskiej szkoły jest empatyczna edukacja od najmłodszych lat!

“Przybij piątkę a nie chowaj się za mamą”. Jak nie zachęcać nieśmiałego dziecka do kontaktu na siłę

Baby blues, depresja poporodowa, zespół stresu pourazowego – co warto o nich wiedzieć?

Przejdz do: