| Juul na poniedziałek, cz. 83 – Czy powinno się interweniować, gdy dochodzi do konfliktów między dziećmi?

Juul na poniedziałek, cz. 83 – Czy powinno się interweniować, gdy dochodzi do konfliktów między dziećmi?

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania we wzajemnych relacjach z dzieckiem oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Konflikty to całkiem zwyczajna rzecz

Często spotykam się z pytaniem: ,,Czy powinno się interweniować, gdy dochodzi do konfliktów między dziećmi?’’. Odpowiedź zależy, oczywiście, od wielu różnych okoliczności: na przykład od tego, jakie są to dzieci, w jakim wieku, o co chodzi w konflikcie albo czy i dlaczego rodzice w ogóle chcą interweniować?

Ogólnie rzecz biorąc, w życiu zdarzają się konflikty i to całkiem zwyczajna rzecz; chodzi jedynie o to, jaki mamy do nich stosunek. Niektórzy dorastali w rodzinach, w których wszelkie konflikty były zamiatane pod dywan, i dlatego w dorosłym życiu brakuje im wprawy w zajmowaniu się nimi. Inni z kolei pochodzą z domów, w których ciągle dochodziło do kłótni i sporów (zazwyczaj nigdy nie znajdowały one rozwiązania) a oni sami byli z tego powodu nieszczęśliwi. Ci ludzie często mają skłonność do unikania wszelkich napięć z partnerem czy dziećmi, ponieważ konflikt jest dla nich równoznaczny z cierpieniem. Wielu z nas dorastało także w rodzinach, w których rodzice uważali, iż kłótnie i spory powinny być zatajane przed dziećmi. Jeszcze inni doświadczyli konfliktów, które doprowadziły do rozwodu rodziców.

Konflikt powstaje wtedy, gdy dwie osoby mają przeciwstawne albo po prostu różne potrzeby lub pragnienia

W rodzinie zdarza się to codziennie, ponieważ każdy z nas jest inny. Do tego dochodzi także fakt, że wielu z nas żyje w konflikcie z samym sobą: jakaś część nas chciałaby jednej rzeczy, a inna – czegoś przeciwnego.

Kiedy wyczuwamy w sobie potrzebę, na przykład: ,,Chciałabym, żebyś odłożył na chwilę książkę i zainteresował się tym, czym chcę się podzielić’’, to pierwszym krokiem (dla wielu dorosłych najtrudniejszym) jest jej głośne wyrażenie. Niejeden z nas został wychowany w rodzinie, w której wyrażanie swoich potrzeb uchodziło za egoizm. Dlatego teraz często przechodzimy od razu do fazy frustracji: ,,Czy zawsze musisz tylko czytać?’’, ,,Dlaczego nigdy nic nie powiesz?’’, ,,W ogóle się mną nie interesujesz’’.

Od dzieci możemy się wiele nauczyć, jeśli chodzi o oczywistość, z jaką wyrażają swoje potrzeby. Wielu parom, czy małżeństwom z pewnością pomogłoby, gdyby partnerzy równie osobiście wypowiadali swoje myśli, granice i pragnienia. Gdyby jasno mówili: ,,Chcę tego i tego’’ albo ,,Nie chcę tego’’. Dzieci dodatkowo posiadają tę zgodność wyrazu z przekazem i, na przykład, krzyczą, gdy są sfrustrowane, albo płaczą, gdy są smutne. Jakość życia dorosłych bardzo by się podniosła, gdyby zachowali w sobie tę cenną cechę.

Jednak nawet jeśli wypowiemy na głos swoje potrzeby, wciąż nie mamy gwarancji, że zostaną one zaspokojone

Druga strona może odpowiedzieć: ,,Nie mam teraz czasu’’ albo ,,Czy nie może to poczekać do jutra?’’, lub zareagować ze zniecierpliwieniem: ,,Co tam znowu?’’. I wtedy  bardzo często dochodzi do walki albo negocjacji.

Nawet najzręczniejszy negocjator czasem przegrywa; bardzo dobrze wiedzą o tym dzieci, które często znajdują się w takiej sytuacji wobec dorosłych (,,Czy mogę lody?’’, ,,Czy mógłbym wrócić trochę później?’’). Czasami nasze potrzeby są tak różne, że nie da się ich pogodzić i wszystko, co możemy zrobić, to jedynie zapłakać nad swoją porażką. Bo nie dostać czegoś, czego naprawdę potrzebujemy, to w pewnym sensie porażka, a smutek przywraca nam wtedy równowagę i wewnętrzny spokój. Dzieci mają bardzo wiele okazji, żeby doświadczać takich uczuć: od małych rozczarowań do dużego smutku, niestety zdarza się, że słyszą wtedy od dorosłych: ,,Przestań się mazgaić’’ albo ,,Bądź trochę grzeczniejszy!’’, lub ,,Nie chcę słyszeć tych bezsensownych jęków’’.

Dzieci przychodzą na świat bez najważniejszego narzędzia negocjacyjnego, jakim jest mowa. Stopniowo uczą się, jak postępować z konfliktami, na bazie przykładów przede wszystkim z życia swoich rodziców. Kiedy mają pięć czy sześć lat zachowują się już mniej więcej tak jak my, a ponieważ nikt z nas nie jest doskonały, to i one nie są doskonałe.

Względnie łatwo jest powiedzieć, jak powinno się interweniować w konflikcie między dziećmi. Należy być osobistym, unikać krytyki i nie faworyzować żadnej ze stron. Najpierw rozważcie, dlaczego w ogóle chcecie wmieszać się w taki konflikt: czy dlatego, że nie znosicie konfliktów i wydaje wam się, iż burzą harmonię i szczęście? Jeśli tak, to wstrzymajcie się chwilę!  A może chodzi o to, że kłótnia między dziećmi robi się zbyt niebezpieczna, zbyt zażarta? Wtedy powiedzcie: ,,Stop! Przestańcie!’’. Możecie te słowa także wykrzyczeć, jeśli macie taką ochotę. Chodzi przede wszystkim o to, aby odniosły skutek. Nie uciekajcie się do połowicznych wyrażeń i skarg typu: ,,A nie chcielibyście teraz może przerwać kłótni? Nie mogę już tego wytrzymać’’ albo krytyki: ,,Co jest z wami nie tak? Dlaczego nie potraficie spokojnie się ze sobą bawić?’’.

W lub po konflikcie:

  • Gdy konflikt zostanie powstrzymany, można dzieciom pomóc w znalezieniu właściwych słów na wyrażenie własnej perspektywy, bardziej adekwatnych niż ,,idiota’’ czy ,,gówniarz’’, które zazwyczaj padają w takich kłótniach.
  • Dobrze jest zacząć od zapytania obu stron: ,,Czego chcesz? Na czym ci zależy?’’.
  • Posłuchajcie uważnie odpowiedzi i nie oceniajcie ich ani nie komentujcie.
  • Sprawdźcie, czy każde dziecko usłyszało odpowiedź drugiej strony. Możecie je ewentualnie poprosić o powtórzenie tego, co usłyszały.
  • Poproście inicjatora konfliktu, żeby sprawdził, czy to, co chciał dostać, jest możliwe. Jeśli nie jest to możliwe, poproście go o wyrażenie swojej reakcji. Niech wyrazi swoją reakcję także wtedy, gdy jego potrzeba może zostać spełniona.
  • Pilnujcie się, żeby nie występować jako sędzia, który rozsądza konflikt, tylko jako pośrednik w dialogu między dziećmi.

Gdy dialog się zakończy, zadanie dorosłego także dobiega końca

Dzieci są teraz bardziej świadome samych siebie i drugiej strony. Zanim skończą dziesięć lat, powinny już same umieć poprowadzić taki dialog. Ale jeśli zaczynacie go praktykować dopiero wtedy, gdy są już duże, to nie liczcie na, że konflikty w waszym domu szybko się uciszą. Musi upłynąć rok albo i dłużej. Nie ma też powodu, żeby w sytuacjach konfliktowych moralizować albo poszukiwać winnych, bo to eskaluje tylko konflikty między dziećmi albo wywołuje w nich konflikt wewnętrzny, który hamuje proces uczenia się.

W niektórych rodzinach dochodzi do wielu konfliktów między dziećmi, tak jakby najmniejsza rzecz była powodem do sporu. W takim wypadku warto zebrać wszystkich i porozmawiać gruntownie o tym, co dzieje się w rodzinie. Bardzo rzadko przyczyny długotrwałych konfliktów leżą po stronie dzieci. Najczęściej szwankują relacje między dorosłymi i dziećmi albo między samymi dorosłymi.

Na koniec warto wspomnieć o tym, że my, dorośli, ciągle czujemy wewnętrzny przymus, żeby wychowywać i być przydatnym dla naszych dzieci. Często dzieje się to bardziej ze względu na nas niż na nasze dzieci. Jeśli więc nie możecie wytrzymać dziecięcych konfliktów, warto spróbować po prostu opuścić scenę, zamknąć drzwi, wyjść do innego pokoju albo na spacer. W wielu wypadkach dzieci dużo szybciej i lepiej nauczą się radzić sobie z konfliktami, jeśli nie będziemy się w nie mieszać.

Fragment książki, Jesper Juul, Agresja, Wydawnictwo MIND


Dzieci są ważne

Redakcja serwisu dziecisawazne.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

3 niecodzienne sposoby na owoce w diecie dziecka

Juul na poniedziałek, cz. 85 – Przychodzi taki czas, kiedy rodzic powinien odpuścić

Ile kosztuje wegetarianizm i weganizm?

Przejdz do: