Wakacje z dziećmi, wakacje bez dzieci, wakacje bez rodziców? > zobacz
| Juul na poniedziałek, cz. 90 – Skarga babci na kontrolujących rodziców

Juul na poniedziałek, cz. 90 – Skarga babci na kontrolujących rodziców

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania we wzajemnych relacjach z dzieckiem oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

List czytelniczki:

Jestem aktywną zawodowo pielęgniarką, mam 57 lat, trójkę dorosłych dzieci i cudowną półtoraroczną wnuczkę. Jej mamą jest moja najstarsza córka. I choć mieszkają z mężem ponad 200 kilometrów ode mnie, to chętnie ich odwiedzam, aby utrzymać kontakt z wnuczką (zapraszają mnie regularnie).

Ostatnio córka poprosiła mnie, bym zajęła się nią przez trzy dni – załatwiłam więc urlop i ruszyłam w drogę. Młodzi rodzice poinformowali mnie, że –  na wszelki wypadek – każde z nich będzie pracować w domu. Pierwszego dnia zostałam przeegzaminowana z przewijania oraz ubierania, a także przepytana w temacie higieny. Córka przygotowała listę rzeczy, które mogą pójść źle, chciała ją przedyskutować i upewnić się na 100%, że nic z tego się nie wydarzy. Cały dzień pracowała w gabinecie z otwartymi drzwiami i nastawiała uszu. Ojciec małej był równie czujny.

Oboje pracują naukowo, przeczytali sporo poradników o wychowaniu i… niestety, pamiętają wszystko co do joty. Czasami dzięki temu słyszę różne ciekawe teorie; na przykład odkryli, że ich dziecko jest „wrażliwym dzieckiem”. To, co miało być przyjemnym czasem spędzonym z wnuczką, zamieniło się w stres, którego nie chciałabym drugi raz przeżyć. Czuję, że moje kompetencje nie zadowalały młodych rodziców. Trudno jest mi rozmawiać o tym z córką, ona upiera się przy swoim zdaniu. Mówi: „Jesteśmy rodzicami tego dziecka i wiemy najlepiej!”.

Nie protestowałam, ponieważ nie chcę się z nimi kłócić – to ich dziecko i, jeśli moja córka nie ma zaufania, że dobrze się nim zajmę, to nie muszę przecież pomagać. Córka jednak jest zdania, że to o wiele lepiej jeśli rodzina, a nie niania, zajmuje się od czasu do czasu dzieckiem. Nie potrafi natomiast zrezygnować z kontroli. Wnuczka w kontakcie ze mną jest bezpieczna i zadowolona – kochamy się nawzajem. Jej mama przecież to widzi! Całe szczęście, mam też półrocznego wnuka, z którym mogę spędzać czas w normalny sposób.

Serdeczne pozdrowienia od sfrustrowanej babci.

Odpowiedź Jespera Juula:

Po pierwsze, chcę ci powiedzieć, że nie jesteś jedyną babcią, która przeżywa tego rodzaju frustrację. Niestety, młodzi, zaangażowani rodzice zaczynają mieć tendencję do tego, żeby dołączać do dziecka szczegółową „instrukcję obsługi”. W wielu przedszkolach występują podobne sytuacje. Ale zanim zagłębię się w ten temat, chciałbym jeszcze coś wytłumaczyć: rzeczywiście istnieją dzieci nadzwyczaj wrażliwe, twoja wnuczka jednak mogłaby być takim dzieckiem tylko wtedy, gdyby miała styczność z niewrażliwymi i zagrażającymi jej dorosłymi.

Rozmawiam od czasu do czasu z rodzicami podobnymi do twoich dzieci i wszyscy oni nie potrafią zrozumieć, że dzieci zachowują się różnie w zależności od dorosłego, z którym są w relacji. Dla rozwoju dzieci jest bardzo ważne, żeby spotykać różnych dorosłych, którzy odnoszą się do nich na wiele sposobów.

Często pytam rodziców, czy ich szczegółowe wymagania, na przykład wobec babci, są spowodowane tym, że sami mają nieciekawe doświadczenia z dzieciństwa, a instrukcje mają ukryć ich brak zaufania. Niektórzy to potwierdzają, inni nie. Jedynym sposobem, aby się tego dowiedzieć, jest szczera rozmowa z córką. Możesz poprosić ją, żeby opowiedziała o swoich doświadczeniach życia z Tobą jako matką, bez poruszania tematu wnuczki, bo to tylko obudziłoby w niej reakcje obronne.

Jako dziadkowie stoimy przed pewnym dylematem i wyzwaniem

Z jednej strony mamy naszą miłość i zaangażowanie wobec wnuków, ale nie mamy wobec nich żadnej władzy. Z drugiej strony to właśnie brak władzy tworzy wspaniałą podstawę wyjątkowych relacji z dziećmi. To rodzice posiadają całą władzę i mogą jej użyć, jak zechcą. Często oznacza to, że konstelacja babcia-córka-zięć obnaży pewne tajemnice, które nie do końca pasują do naszych wyobrażeń o sobie jako zaangażowanych, kochających i pomocnych. Najczęściej nie są to sprawy, które nasze dzieci trzymały przed nami w tajemnicy, ale rzeczy, które wypływają w związku ich nową rolą jako rodziców.

Wielu uważa, że nasze pokolenie dziadków jest stanowczo zbyt zajęte własnym życiem, podczas gdy inni odczuwają naszą chęć i wolę bycia z dziećmi jako obciążenie. To wszystko sprawia, że sama miłości i tęsknoty za wnukami to nie wszystko – potrzeba nam jeszcze refleksji i głębokich przemyśleń. Naszym zadaniem jako dziadków jest trzymać język za zębami. Z jednej strony powinniśmy być autentyczni ze swoimi uczuciami i zachowaniem. Z drugiej zaś musimy skrupulatnie wybierać tematy, które mądrze jest poruszyć w danej chwili, a z którymi lepiej zaczekać na ewentualne zaproszenie drugiej strony.

Warto, aby młodzi rodzice byli ciekawi, jak inni dorośli “czują” ich dziecko i jak doświadczają przebywania z nim, zamiast brać na siebie całą władzę i kontrolę. Nie zawsze jednak tak jest i być może będziesz musiała z tym żyć jeszcze parę lat. W międzyczasie spokojnie buduj solidną relację z wnuczką na danych warunkach, pamiętając, że życie jest na szczęście dłuższe niż dzieciństwo.

Tekst opublikowany w norweskim piśmie “Dagbladet’’, udostępniony dzięki wydawnictwu MiND i FamilyLab.


Dzieci są ważne

Redakcja serwisu dziecisawazne.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Zacznijmy traktować ojców poważnie!

7 “metod wychowawczych”, których warto unikać w relacji z dzieckiem

15 wartości, które podnoszą jakość rodzinnego życia

Przejdz do: