NOWOŚĆ: Rozwój seksualny dzieci
| Juul na poniedziałek, cz.96 – Skąd wiedzieć, co jest najlepsze dla dzieci?

Juul na poniedziałek, cz.96 – Skąd wiedzieć, co jest najlepsze dla dzieci?

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania we wzajemnych relacjach z dzieckiem oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

List matki:

Mamy pięcioletnią córkę i dwóch synów – dwunastolatka i trzynastolatka. Trzy lata temu przeprowadziliśmy się z miasta do mojej rodzinnej wsi na drugim końcu kraju. Chłopcy mieli mieszane uczucia wobec tej przeprowadzki. Z jednej strony zyskiwali bliskość mojej rodziny, czego brakowało nam w mieście. Z drugiej strony ciężko im było opuszczać otoczenie, z którym zdążyli się zżyć.

To nie była szczęśliwa decyzja. Skończyło się tym, że rozstaliśmy się z mężem. Pół roku temu przeprowadził się z powrotem do miasta, w którym mieszkaliśmy. Jednak dobrze dogadujemy się w kwestii dzieci. Chłopcy ciężko przyjęli wiadomość o separacji, ale szybko dopasowali się do sytuacji. Bardzo dobrze radzą sobie w szkole, mają przyjaciół i przyzwyczaili się do nowej rodzinnej rutyny. Jednak widzę, że jednej rzeczy nie przewidzieliśmy. Kiedy są u swojego ojca tracą możliwość uczestnictwa w codziennych wydarzeniach dla dzieci i młodzieży tutaj. I mimo że będąc u ojca, biorą udział w ważnych sprawach w starym gronie znajomych, to wracając do mnie nie są na bieżąco z tym, co się działo w rodzinnych stronach. Utrzymują stosunki z dwoma środowiskami i dwoma kręgami znajomych na dwóch krańcach kraju. To są bardziej moje myśli niż moich synów. Oni już nie chcą rozmawiać o separacji. Kiedy pytam ich jak się czują, mówią, że tęsknią za tatą, ale ogólnie jest dobrze.

Dla naszej córeczki przyjaciele i najbliższe otoczenie nie mają aż takiego znaczenia. Ona jest bardzo „tu i teraz”. Dobrze znosi separację, ale jest prawdziwą „córeczką tatusia” i często mówi, że za nim tęskni. Jednocześnie rzadko ma czas, by porozmawiać z tatą przez telefon, bo najczęściej wtedy jest zajęta zabawą.

Mój dylemat jest następujący. Mąż nie chce mieszkać w moich rodzinnych stronach, ponieważ bardzo źle się tu czuje. Ja mogę zamieszkać znowu w mieście i zastanawiam się, czy nie przeprowadzić się tam, żeby dzieci mogły mieszkać bliżej ojca i mieć z nim bliższy kontakt. Chłopcy wchodzą w okres dojrzewania i być może będą potrzebować taty bardziej niż kiedykolwiek. Mają z nim dobrą, stabilną relację. Córeczka zaś potrzebuje bardziej intensywnego kontaktu, aby utrzymać z nim dobre stosunki i tworzyć równie bliską relację jak chłopcy. To jest rozwiązanie, które wydaje mi się najlepsze w dalszej perspektywie. Jednak w takim wypadku będą musieli znowu wyrwać się z bliskiego otoczenia, w którym już okrzepli.

Myśl, że mam znowu dzielić się z nimi rozwiązaniem, o które nie prosili i którego pewnie sobie nie życzą, sprawia, że mam ochotę się poddać już na wstępie. Jak mogę się dowiedzieć, co jest najmniej szkodliwe dla dzieci, które już mają za sobą poważne życiowe zmiany?

Odpowiedź Jespera Juula:

Tak, czasami trudno powiedzieć, co jest najlepsze dla dzieci. Zdarza się, że mamy wybór między dżumą a cholerą, kiedy lepiej jest mówić tylko o tym, co potencjalnie najlepsze. Ale w mojej ocenie sytuacja w twojej rodzinie nie jest aż tak zła. Są dwa powody takiego stanu rzeczy: ty i twój eksmąż utrzymujecie przyzwoite stosunki, a dzieci są dość duże, żeby umieć wyrazić własne preferencje. Dlatego proponuję następujące rozwiązanie.

Spotkajcie się wszyscy razem w weekend, żeby opowiedzieć im o twoim dylemacie i możliwości przeprowadzki z powrotem do miasta. Twarze dzieci w ciągu sekundy pokażą ci ich reakcję, ale daj im możliwość porozmawiania razem z tobą i z ojcem oraz przespania się z całą sprawą. Spotkajcie się na nowo kolejnego dnia. To ty jesteś osobą, która postanawia, czy potrzebujecie więcej czasu na dyskutowanie. Wyobraźmy sobie, że dzieci uważają powrót do miasta za bardzo dobry pomysł. Zadaj im wtedy następujące pytanie: Jak wyglądałoby to dla was, jeśli postanowiłabym jednak, że zostajemy tu, gdzie mieszkamy?

Podkreślam, że nie chodzi o to, aby obciążać dzieci wielkimi decyzjami, których dorośli nie chcą brać na siebie. Chodzi o matkę, która zauważyła, że warunki ich życia nie są optymalne i dlatego bierze na siebie odpowiedzialność i przywództwo. Odpowiednie przywództwo w takiej sytuacji powinno, moim zdaniem, włączać dzieci, niezależnie od ich wieku. To zupełnie co innego niż po prostu oznajmić im swoją decyzję. Mówimy tu o braniu udziału, co jest czymś zupełnie innym niż wychowywanie, a jest o wiele bardziej wychowawcze!

Mimo że dzieci będą miały wpływ na proces podejmowania decyzji, to na pewno kolejna przeprowadzka nie będzie przez to mniej bolesna, bo oznacza dla nich pożegnanie z przyjaciółmi, nauczycielami, trenerami i tak dalej. Muszą się jakoś do tego ustosunkować, a ty musisz to wytrzymać, bez przypominania im, że brały udział w podejmowaniu decyzji. Moja propozycja jest zbudowana na równej godności i wartości wspólnoty.

Między wierszami twojego listu widzę odpowiedzialną i troskliwą matkę i trudno mi sobie wyobrazić, że mogłabyś podjąć „szkodliwą” decyzję. Ale może właśnie to odpowiedzialność sprawia, że zapominasz, iż możesz otrzymać pomoc od swoich dzieci w takich sytuacjach jak ta. Dziel się z nimi swoimi dylematami także w przyszłości. Nie będą cię wspierać w twoich decyzjach tak, jak wspiera się drzewo, które może upaść, ale może być ci trudniej w nadchodzących latach, jeśli nie zaprosisz ich do tego, by cię inspirowały.


Dzieci są ważne

Redakcja serwisu dziecisawazne.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Poronienie to strata, która zasługuje na żałobę

Juul na poniedziałek, cz. 103 – Zadaniem nauczycieli jest przewodzić w dialogu z uczniami i rodzicami

W jaki sposób technologia może wspierać edukację?

Przejdz do: