Kategorie
wychowanie

Mózg dziecka na świątecznych zakupach

Wielu rodziców przyznaje, że zakupy z dziećmi (szczególnie w okresie przedświątecznym) są dla nich przykrym doświadczeniem. Wiążą się zwykle ze stresem, trudnymi emocjami, hałasem, pośpiechem i staniem w długich kolejkach.

Dzieci biegają, ściągają z półek słodycze i kolorowe zabawki i wciąż o coś proszą. Co robić, aby poradzić sobie w tych okolicznościach i jak zrozumieć perspektywę dziecka? Dlaczego świąteczne zakupy są takie trudne?

Specjaliści od reklamy wiedzą, co robią

Jesteśmy otoczeni reklamami. Sama definicja słowa “reklama”, mającego swoje źródło w łacińskim “clamo”, czyli  “krzyczę”, nie pozostaje bez znaczenia. Przyglądając się produktom kierowanym do dzieci, trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że zawierają one element krzyku – generują bodźce odbierane przez różne zmysły, bywają bardzo głośne, kolorowe, kontrastowe i “nadmierne”. To dlatego, że producenci zabawek i opakowań artykułów spożywczych dla dzieci wiedzą, co robią. Ale nie tylko oni. 

JAK DOBRZE, ŻE TO REKLAMA KSIĄŻEK

seria rodzicielska

Jak zrozumieć małe dziecko

35 PLN

Cała część poświecona adaptacji przedszkolnej

Handlowcy także potrafią skutecznie wpłynąć na najmłodszych konsumentów. Robią to w mniej lub bardziej zawoalowany sposób, np. odpowiednio układając towar w sklepie. I tak duża część słodyczy i zabawek znajduje się na wysokości wzroku dziecka oraz w miejscu, do którego ma ono swobodny dostęp, a produkty dla dzieci ustawia się często przy kasach (długie oczekiwanie sprzyja dodatkowym zakupom), albo w głównych alejkach sklepów.  

Badania konsumenckie wykazują, że aby dziecko zainteresowało się danym produktem, musi on spełniać określone cechy: powinien odwoływać się do świata dziecka (np. do znanych mu bohaterów), zwracać się do niego prostym językiem, skupiać uwagę na słodkim smaku i zapachu, intensywnych kolorach i dźwiękach. Ważne, by zawierał elementy: humoru (znany bohater może się np. poślizgnąć, “zabawnie” przekręcić jakieś słowo albo zostać uderzony kulą śniegu w nos), wyobraźni (dziecko chciałoby używać magii, czarować, latać), albo strachu (potwory, strzelanina, wojna), władzy (dziecko chciałoby być dorosłym), lub miłości, stabilizacji.

Nic więc dziwnego, że kolorowe zabawki i słodycze w opakowaniach z superbohaterami kuszą nasze dzieci.

Mózg dziecka na zakupach

Odnalezienie się w atmosferze stresu, pośpiechu i ogólnego przebodźcowania nie jest dla dziecka łatwym zadaniem. Nasze dorosłe emocje również udzielają się dzieciom i wpływają na ich sposób postępowania. Dodatkowo, najmłodszym nie jest łatwo regulować napięcie związane z odroczeniem przyjemności na później, a samo kupowanie aktywuje w ich mózgu układ nagrody – sprawiane im przyjemności działają na nie uzależniająco. 

Warto wiedzieć, że:

  • Techniki neuromarketingu oddziałują na dziecięcą podświadomość, a w rezultacie na zachowanie dziecka – wywołują pragnienie czegoś za wszelką cenę. Istotnie wpływają przy tym na pracę mózgu.
  • Kolory, smaki, dźwięki i obrazy aktywują wydzielanie neuroprzekaźnika – dopaminy (substancji ciekawości i zachowań eksploracyjnych) oraz endorfiny (hormonu szczęścia), ale w nadmiarze przebodźcowują – wpływają na wydzielanie dużej ilości kortyzolu i adrenaliny.
  • Tym samym wyłączają racjonalną część mózgu dziecka, a uaktywniają część gadzią – dziecko przestaje nas słyszeć i zalewają je emocje; wchodzi w tryb walki albo ucieczki.
  • A gdy dodatkowo słyszy naszą odmowę – płacze, krzyczy, tupie, bije, rzuca się na podłogę albo używa raniących słów: “jesteś głupi, że nie chcesz mi tego kupić!”, “nienawidzę cię!”, “nigdy mi nic nie kupujesz!”.

JAK DOBRZE, ŻE TO REKLAMA KSIĄŻEK

Jesteś kimś wyjątkowym.
35,11 PLN
Dzień czekolady
21,91 PLN
Bazgraki i alfabet
17,59 PLN

Jak ułatwić dziecku i sobie świąteczne zakupy? 

Jeśli to tylko możliwe, nie zabierajmy dziecka na świąteczne zakupy. Oszczędzimy w ten sposób i sobie, i jemu niepotrzebnego stresu, nadmiaru bodźców i nerwów (szczególnie w przypadku małego dziecka). Jeżeli jednak nie mamy takiej możliwości lub zdecydowaliśmy, że wspólne zakupy są elementem rodzinnego przygotowania do świąt, warto wziąć pod uwagę poniższe wskazówki.

1. Opracujmy listę życzeń

Jeżeli nasze dziecko należy do grona dzieci, które lubią zatrzymywać się przy każdej zabawce (czy innym interesującym je produkcie), przysiądźmy obok niego i zamiast rzucać nerwowe: “Przecież masz tyle zabawek!”, “To jest za drogie”, “Kolejne auto?!”, spróbujmy raczej powiedzieć: “Lubisz samochody, prawda? Słyszę, że kilka ci się spodobało. Zgaduję, że bardzo chciałbyś je mieć. Mam pomysł: zróbmy listę twoich życzeń i powieśmy ją na drzwiach lodówki. Pokaż trzy zabawki, które chciałbyś mieć. OK, czerwony samochód strażacki, wyścigówka i kolejka. Zapisujemy”

Warto pamiętać, że dziecko szczerze zauważone i usłyszane to dziecko, które dużo szybciej dochodzi do stanu właściwej sobie równowagi. Do listy życzeń, która powstanie, można wracać nawet kilka razy w ciągu dnia, rozmawiać z dzieckiem o rzeczach, które mu się spodobały, zainteresować się tym, co w nich lubi, zadawać dodatkowe pytania, pobudzać dziecięcą wyobraźnię. Lista może też posłużyć Wam i Waszym bliskim w dokonaniu wyboru trafnego upominku pod choinkę. A jeśli uznamy, że plastikowa, głośno grająca zabawka nie jest dla dziecka najlepszym pomysłem, siądźmy z nim przed komputerem (albo zróbmy to sami) i poszukajmy drewnianej alternatywy. 

Dzieci chcą czuć się ważne i wzięte pod uwagę – warto wciąż sobie o tym przypominać.

2. Angażujmy dziecko w zakupy

Przygotujmy razem dwie listy potrzebnych produktów – jedną dla dziecka, drugą dla dorosłego. Jeśli dziecko nie potrafi jeszcze pisać i czytać, można opracować listę obrazkową. Po wejściu do sklepu kierujmy się najpierw po produkty z listy dziecięcej.

Kiedy młody człowiek czuje się wzięty pod uwagę podczas planowania codziennych aktywności, skupia na nich niemal całą uwagę. Jest spokojniejszy, otwarty na słuchanie i rzadko narzeka na nudę czy zmęczenie. Przy okazji uczy się samodzielności, planowania i odpowiedzialności. Warto potraktować zakupy jako wspólne przedsięwzięcie i poświęcić im swoją uwagę. 

3. Zróbmy z zakupów czas spędzonym razem 

Negatywne nastawienie do zakupów i nerwowa atmosfera podczas nich nie sprzyjają nikomu. Dzieciom i ich wrażliwym na stres strukturom mózgu tym bardziej. Zmieńmy czas spędzony w sklepie w przyjemną zabawę i wzbogacające doświadczenie. Zaprośmy dziecko do liczenia produktów w jednym kolorze albo wyszukiwania i układania ich według ustalonego wcześniej klucza. Zatrzymujmy się podczas zakupów, zauważmy to, co dzieje się wokół, rozmawiajmy o tym z dzieckiem. Oddychajmy z nim spokojnie i równie spokojnie wędrujmy po kolejnych alejkach. Łatwo jest zarazić się stresem i emocjami innych ludzi. Pokażmy dziecku, że nie trzeba podążać za tym, co robią inni – że zamiast tylko reagować na to, co się dzieje dookoła, można “iść własną drogą”.

Ponieważ sami jako dzieci nieraz przed świętami obserwowaliśmy zestresowanych, zmęczonych i zabieganych dorosłych, dziś trochę automatycznie nawiązujemy do starych wzorców. Warto się temu przyjrzeć i sprawdzić, czy nie powielamy ich w swoim dorosłym życiu. Uwalnianie się od nich jest wprawdzie procesem, ale samo uświadomienie sobie pewnych mechanizmów może okazać się zbawienne dla nas samych i rodziny. Dziś to one uczą się od nas – przez obserwację i naśladowanie.

4. Pracujmy “na zimno” 

Często mobilizujemy się do działania dopiero wtedy, gdy emocje dziecka i nasze zaczynają osiągać naprawdę wysoką temperaturę. Przeznaczamy wówczas na wszystko dużo więcej energii i gasimy tylko kolejne pożary. 

Zanim dziecko zacznie przebierać w setkach słodyczy i zabawek, porozmawiajmy z nim o tym, co zastanie w sklepie. Możemy wcześniej ustalić, że wybierzemy trzy różne zabawki i wpiszemy je na listę życzeń. Pracujmy nad konstruktywnymi rozwiązaniami, zanim emocje sięgną zenitu. 

5. Zadbajmy o siebie przed wyjściem 

Trywialne, ale prawdziwe jest stwierdzenie, że kiedy człowiek jest głodny, robi się zły. Głód istotnie wpływa na nasze emocje i samopoczucie. Głównym powodem tego, że stajemy się wówczas rozdrażnieni i mniej cierpliwi, jest spadek poziomu glukozy we krwi oraz wzrost poziomu tzw. hormonów stresu – kortyzolu i adrenaliny. 

Głodni kupujemy też więcej niepotrzebnych produktów. Kiedy mózg racjonalny jest wyłączony – a dzieje się to wówczas, gdy kontrolę nad nami przejmują niższe struktury – nie jesteśmy w stanie rzeczowo myśleć, planować ani podejmować rozsądnych decyzji. Kupujemy więc pod wpływem impulsu. Warto mieć to na uwadze i przed wyjściem z domu zjeść pełnowartościowy posiłek.  

6. Róbmy zakupy o odpowiedniej porze

Warto wybierać się na zakupy, gdy dziecko nie jest zmęczone i zdążyło wybiegać się w parku, w lesie czy pobawić się na placu zabaw. Kiedy dziecko nasyci się tym, czego bardzo potrzebuje, i wyreguluje w ruchu, na łonie natury, z większym spokojem i przyjemnością wyruszy na wspólną wyprawę do sklepu. Dawanie dziecku dostępu do środowiska, w którym może swobodnie się bawić, aktywizuje w jego mózgu system ciekawości eksploracyjnej.

Często zdarza się, że zabieramy dzieci na zakupy zaraz po odebraniu ich ze szkoły albo z przedszkola. Takie rozwiązanie nie zawsze się sprawdza. Ilość stresorów, jakich młody człowiek doświadczył w ciągu dnia, oraz brak bliskiego kontaktu z nami mogą okazać się dużym utrudnieniem i emocjonalnym obciążeniem. Zanim wejdziemy z dzieckiem do marketu, możemy pójść na krótki spacer albo pobawić się w berka. Każda forma ruchu i bycia w relacji będzie dla dziecka wspierająca i pomoże mu odpowiednio się wyregulować. 

7. Odmawiajmy umiejętnie. Dajmy dziecku alternatywę 

Odmawianie dziecku jest jednym z trudniejszych obszarów w rodzicielstwie. Wynika to przede wszystkim z tego, że mówienie „nie” kojarzy nam się często z odrzuceniem, brakiem życzliwości wobec drugiego człowieka oraz z tym, że może ono wywołać trudne emocje u dzieci. A skoro wolimy ich unikać, często zgadzamy się na zakup czegoś nowego dla świętego spokoju. Nieraz chcemy też zrekompensować dzieciom naszą nieobecność i kupujemy im to, czego chcą, by okazać miłość i swoje zainteresowanie. Tymczasem odmawianie jest ważne i warto jest praktykować. To cenna umiejętność i istotny element budowania konstruktywnej relacji opartej na obustronnym poszanowaniu wartości i granic.

Komunikowanie indywidualnych granic i potrzeb ma znaczenie zarówno dla nas samych (pozwala nam poczuć się ważnym i kompetentnym), jak i naszych dzieci, ponieważ uczy je:

  • umiejętności odmawiania i komunikowania swoich granic,
  • rozpoznawania i respektowania granic i uczuć innych ludzi,
  • budowania relacji opartych na umiejętnym wyrażaniu potrzeb i emocji,
  • wartości wykraczających ponad przywiązanie do rzeczy materialnych, 
  • tego, że nie muszą mieć „wszystkiego”, aby mogły czuć się ważne i wartościowe takie, jakie są.

Jak może wyglądać przykładowa rozmowy, w której odmawiamy czegoś dziecku?

Dziecko: Mamo, mamo, kup mi ten czerwony samochód! Proszę, proszę!

Rodzic: Słyszę cię, kochanie, i widzę, że chciałbyś go ze sobą zabrać

Dziecko: Mamo, kup mi, kup!

Rodzic: Prawdę mówiąc, nie chcę kupować kolejnego plastikowego auta. Jest ono dla mnie też za drogie. Możemy wpisać je na listę życzeń i zawiesić tę listę w kuchni na lodówce. 

Dziecko: Ale inne dzieci kupują teraz!

Rodzic: Widocznie ich rodzice mogą mieć inny pogląd na ten temat niż ja. 

Dziecko: Jesteś głupia! Nie znoszę cię! 

Rodzic: Słyszę, że bardzo się denerwujesz i wypowiadasz słowa, których oboje nie lubimy. Potrafię to teraz zrozumieć, jednak nie kupię ci tego auta. 

Dziecko: (Płacz)

Rodzic: Widzę, że jest ci przykro. Czy chcesz się do mnie przytulić?

Zanim powiemy dziecku “nie”, warto zauważyć jego pragnienia i usłyszeć prośbę. Nazwać uczucia, które jej towarzyszą, a następnie wyjaśnić prostym językiem, dlaczego nie chcemy kupić tego, o co dziecko prosi. Za każdym razem możemy zaproponować alternatywne rozwiązanie. Ono nie zawsze od razu spotka się z aprobatą dziecka, ale nie oznacza to, że nie zostanie przyjęte lub wzięte pod uwagę, kiedy dziecko wróci do emocjonalnej równowagi. 

Odmowa jest dla dziecka sytuacją emocjonalnie trudną. W zależności od wieku jego emocje manifestują się w różny sposób tupaniem, krzykiem, płaczem, kładzeniem się na podłogę, kopaniem, biciem, używaniem nieprzyjemnych dla nas słów. Jeśli zależy nam, aby dziecko uczyło się umiejętnie komunikować swoje uczucia, nie uczmy go tego, gdy się złości. Pozwólmy najpierw wybrzmieć emocjom, a dziecku wyregulować się u naszego boku. Dopiero później porozmawiajmy o tym, co się stało, co wówczas czuliśmy i o co prosilibyśmy następnym razem w podobnej sytuacji. Szukajmy rozwiązań bliskich sobie i dziecku, takich, które uwzględnią potrzeby nas wszystkich.  

Prawdziwe wsparcie w codziennych sytuacjach wiąże się z byciem uważnym na dziecko i jego osobiste granice oraz z rzeczywistym dbaniem o siebie, swoje wartości i potrzeby. Kiedy i siebie, i dzieci traktujemy z czułością i szacunkiem, dużo łatwiej jest o współpracę i nieuleganie presji tłumu. O obustronne zrozumienie i akceptację nawet w najtrudniejszych warunkach. 

Magdalena Boćko-Mysiorska

Autor/ka: Magdalena Boćko-Mysiorska

Spełniająca się mama i żona, pedagożka, coach, wykładowczyni. Promotorka naturalnego rodzicielstwa, neurobiologii i Porozumienia bez Przemocy. Na co dzień wspiera rodziców i nauczycieli w budowaniu empatycznych i konstruktywnych relacji z dziećmi. Autorka podręczników, artykułów i bliskościowo-naukowego bloga www.magdalenabockomysiorska.pl.


Bestsellery księgarni NATULI

Tematy, którymi się zajmujemy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *