Kategorie
Recenzje

Kryzys szkoły – wokół najnowszej książki Jespera Juula

Wewnątrzsterowni, czyli wolni i szczęśliwi ‒ wokół najnowszej książki Jespera Juula “Kryzys szkoły” (Wydawnictwo MiND). Marianna Kłosińska, matka trojga dzieci, prezeska Fundacji Bullerbyn na Rzecz Wspólnoty Dzieci i Dorosłych.

Od jakiegoś czasu w polskich mediach pojawia się krytyka tradycyjnego systemu edukacji sprowokowana nowymi publikacjami z dziedziny neurobiologii i psychologii rozwojowej. Na ich gruncie tradycyjna szkoła jawi się jako relikt przeszłości, nieadekwatny do współczesnej wiedzy o rozwoju (małego) człowieka. Coraz częściej słychać nawoływania do zmian.

Uwaga! Reklama do czytania

Jak zrozumieć małe dziecko

Poradnik świadomego rodzicielstwa

Cud rodzicielstwa

Wsłuchaj się naprawdę w głos swojego dziecka

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

Wyobraźcie sobie zwierzę urodzone i wychowane w ZOO, któremu nagle otworzono klatkę. Czy brzmi znajomo? Powinno, bo dokładnie tak czujemy się my, pokolenie, które uczyło się życia w klatce ustrojowej, a pojęcie wolności percypowało jedynie na poziomie abstrakcji. W tej mentalnej klatce pozostajemy do dziś. To my tworzymy współczesny system edukacji, tkwiąc w panicznym lęku przed wolnością, która epatuje swoim ogromem tuż za otwartymi na oścież drzwiami.

I oto któregoś dnia budzimy się jako rodzice. Nasze potomstwo zaczyna opuszczać klatkę i widzimy, jakie jest na zewnątrz szczęśliwe, a przywoływane na powrót do klatki marnieje. Rodzi się w nas lew lub lwica, czująca każdą komórką swojego ciała, że to tam, na zewnątrz jest prawdziwe pełne życie naszych dzieci. Uwaga! To jest ten moment! To wtedy zaczyna się realna zmiana w polskiej edukacji. Chwila, w której poczujemy instynkt rodzicielski, obdarzający nas ponadludzką siłą sprawczą! To on każe nam bojkotować wysyłanie sześciolatków do szkoły i zawiązywać koalicje takie jak „Dziecko bez ocen”.

Odkąd poczułam zew lwicy, rozwijam się w swoim rodzicielstwie i współtworzę dla moich dzieci miejsca sprzyjające ich naturalnemu rozwojowi, bo wierzę, że to pozwoli im stać się świadomymi swojego potencjału i odpowiedzialnymi ludźmi. O takich ludziach mówimy – WEWNĄTRZSTEROWNI, albo po prostu WOLNI I SZCZĘŚLIWI.

Dlatego założyłam Fundację Bullerbyn, gdzie rozwijamy się w kontakcie z dziećmi i rodziną, realizując misję budowania więzi opartych na szacunku i zaufaniu. Od lat prowadzimy Akademię Wychowawców Bullerbyn. Równocześnie zapraszamy dzieciaki do Wioski Bullerbyn, gdzie doświadczają kontaktu z dobrymi dorosłymi. To dlatego prowadzimy poradnię psychologiczno-pedagogiczną i świetlicę dla dzieci z edukacji pozaszkolnej, wspierając organizacyjnie i psychologicznie całe środowisko rozwojowe dziecka.

A teraz trzymam w ręku książkę nieco rozzłoszczonego Jespera Juula, który pisze tak:

“Maturzyści w ciągu czterech kolejnych lat zapominają większość tego, czego się nauczyli. Nikt nie wie, komu służy ta strata czasu, jaką jest przygotowanie do matury, ale póki co wszyscy się tego trzymają. Dlaczego nikt nie wychodzi na ulicę, żeby protestować? Dlaczego ci wszyscy inteligentni, kreatywni i wykształceni ludzie posyłają swoje dzieci do szkoły i w milczeniu dostosowują się do systemu? Wszyscy widzą, że powstaje coraz więcej prywatnych szkół, i że najlepsi nauczyciele, rodzice i dzieci do nich uciekają, ale nikt nie wyciąga z tego wniosków. Trudno o bardziej wyraźny sygnał, że coś jest nie tak z tradycyjną szkołą. Jedno jest pewne: zmiany w szkołach zaczną się od dołu”.

Jesper Juul czyni mottem swojej książki wezwanie; “Nauczyciele, uczniowie i rodzice powinni razem wyjść na ulicę i zaprotestować przeciwko obecnemu systemowi szkolnemu”. I obiecuje: „Jeśli kiedyś do tego dojdzie, wstanę i pójdę razem z nimi”. Zatem zwracam się do autora z prośbą o spełnienie tej obietnicy, ponieważ w Polsce, zgodnie z jego przewidywaniami, zmiany zaczęły się od dołu.

Obok istniejących szkół publicznych zaczęły powstawać oddolne inicjatywy rodziców, którzy rezygnują z udziału w systemie edukacji i biorą na siebie odpowiedzialność za rozwój swoich dzieci. Decydują się na edukację domową lub unschooling, często łącząc się w grupy bazujące na najbardziej naturalnych i demokratycznych zasadach społecznościowych. W miejsce toksycznej kontroli wprowadzają wzajemne wsparcie.

Uwaga! Reklama do czytania

Jak zrozumieć małe dziecko

Poradnik pomagający w codziennej opiece Twojego dziecka

Zobacz w księgarni Natuli.pl

Wydawać by się mogło, że piszę o utopii, ale te niewielkie i młodziutkie jeszcze enklawy naturalnie demokratycznych społeczności rzeczywiście działają, dowodząc, że postulaty Jespera Juula są do spełnienia. Są do spełnienia, ale przy założeniu, że w procesie wspierania dziecka w rozwoju biorą udział dorośli znający wagę swojego sprawstwa. Nie ma tu znaczenia, czy dorosłym tym jest rodzic, czy nauczyciel. Ważne jest, że są to osoby, które biorą na siebie odpowiedzialność za wsparcie dzieciaków w ich drodze do dorosłości.

Z mojej perspektywy nie ma szansy na rzeczywistą zmianę w polskiej edukacji na poziomie ustawowym. Nie jest to kwestia postawy ministra czy odpolitycznienia urzędów. Dlatego dwa lata temu podjęłam wyzwanie inicjowania w Polsce koncepcji unschoolingu i wspierania oddolnych inicjatyw szkół demokratycznych. Z radością obserwuję pączkujące grupy w całym kraju. Po niespełna dwóch latach działania w sierpniu tego roku organizujemy w Polsce EUDEC ‒ zjazd szkół demokratycznych z całej Europy.

Wiem, że sama świata nie zbawię, ale widzę, że moja otwarta postawa jest zaraźliwa. Jest nas coraz więcej, a świat naprawdę zaczyna się zmieniać, czego, wierzcie mi, doświadczam coraz częściej. Na tym buduję własne poczucie szczęścia i podobnego szczęścia chcę dla własnych dzieci.

wydawnictwomind.pl

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.