| 8 popularnych mitów na temat wspólnego spania z dzieckiem

8 popularnych mitów na temat wspólnego spania z dzieckiem

W naszym społeczeństwie, które bardzo ceni samodzielność, wspólne spanie dziecka z rodzicami (co-sleeping) wydaje się czymś nieodpowiednim i niezdrowym, a już na pewno czymś, co ową dziecięcą samodzielność upośledza. Czy faktycznie współspanie z rodzicami może mieć niekorzystny wpływ na rozwój? Obalamy najbardziej popularne mity na temat co-sleepingu i snu małego dziecka!

8 popularnych mitów na temat snu małego dziecka

1. Dzieci, które śpią z rodzicami są niesamodzielne

To, że dzieci chcą spać z rodzicami, nie jest manipulacją ani kaprysem, lecz biologiczną normą. Spanie obok opiekunów jest charakterystyczne dla wszystkich naczelnych i przez tysiące lat, gdy nasi przodkowie prowadzili koczowniczy tryb życia, było dla dzieci gwarancją przetrwania. Nie istnieją żadne badania, które wskazują na to, że spanie z rodzicami przez rok, trzy lata czy nawet pięć lat może w jakikolwiek sposób wpływać negatywnie na rozwój dziecka, czy zmniejszać jego rodzącą się autonomię. Istnieją natomiast badania, które potwierdzają, że tylko z wrażliwym i responsywnym na potrzeby rodzicem dziecko jest w stanie stworzyć bezpieczną (a więc opartą na zaufaniu) więź.

Z kolei zbyt duża samodzielność i pozorna niezależność (która w naszym społeczeństwie często jest powodem do dumy) może być przesłanką świadczącą o więzi unikającej – dzieci przywiązane w ten sposób zdają się w ogóle nie zwracać uwagi na obecność rodzica, choć poziom kortyzolu (hormonu stresu) w ich organizmie często jest bardzo wysoki. Nie ma nic złego w zależności dziecka od opiekuna. Dorastanie, dojrzewanie, osiąganie samodzielności i rozwijanie autonomii to procesy, które trwają latami aż do okresu wczesnej dorosłości. Absurdalne jest oczekiwanie, że dziecko nabędzie tę umiejętność z dnia na dzień, oraz że miejsce jego nocnego wypoczynku jest głównym czynnikiem za to odpowiedzialnym.

2. Śpiąc razem ani dziecko, ani rodzice nie wysypiają się naprawdę

Wszystko zależy od tego, jak zorganizują sobie miejsce spania. Oczywiście jeśli łóżko jest niewielkie a rodzice próbują spać razem z dwójką dzieci, to można sobie wyobrazić, że nikt nie wyjdzie wyspany z takiej kombinacji. Natomiast rozwiązań ułatwiających życie rodzicom jest obecnie bardzo wiele, bo co-sleeping to nie tylko spanie w na jednym łóżku. Na rynku dostępne są dostawki do łóżka, które powiększają przestrzeń spania, łóżeczka dziecięce mają odkręcane boki i także można je dostawić do większego łóżka, dla niemowląt są także kosze Mojżesza, można także po prostu położyć materac na podłodze. W tym wypadku nie ma żadnych ograniczeń, wszystko zależy od możliwości pomieszczenia i kreatywności rodzica.

3. Współspanie z dzieckiem wpływa negatywnie na związek rodziców

Ten mit jest bardzo niebezpieczny i wpędza kobiety w poczucie winy, zmuszając je także niejako do dokonania wyboru: partner albo dziecko. Dzieje się tak dlatego, że sypialnia małżeńska głównie kojarzona jest z seksem, a skoro śpi tam dziecko, to wiadomo, że ze współżycia trzeba zrezygnować. Skoro jednak para świadomie i dobrowolnie rezygnuje ze współżycia, to chyba coś jest z ich związkiem nie tak…

Tymczasem okres wczesnego rodzicielstwa (a zwłaszcza macierzyństwa) to moment olbrzymiej rewolucji pod każdym względem. Młodzi rodzice nie zawsze mają czas, siłę i ochotę na seks, bo bycie rodzicami jest tak pochłaniające, że nie starcza im energii na bycie partnerami. Czy jest w tym coś złego? Jeśli obie strony potrafią o tym rozmawiać, szanują i akceptują zarówno swoje potrzeby, jak i ograniczenia i nie odtrącają partnera, a raczej zdają sobie sprawę z tego, że to pewna faza związku, to nie ma tym nic złego. Zajęte łóżko w sypialni może być też swego rodzaju zaletą – zmusza rodziców do szukania kreatywnych rozwiązań, co może mieć bardzo pozytywny wpływ na ich relacje.

4. Zdrowe i najedzone dzieci nie budzą się w nocy

Bardzo często oczekuje się, że niemowlęta w pewnym momencie przestaną się budzić na jedzenie i zaczną przesypiać całe noce (a co za tym idzie będą do rana spały w swoich łóżeczkach). Zgodnie z tym założeniem, jeśli małe niemowlę nie przesypia jeszcze całej nocy, to zwyczajnie jest głodne. W takiej sytuacji życzliwy pediatra albo sąsiadka jako antidotum proponują mleko modyfikowane albo kaszę, która sprawi, że problemy ze snem przejdą jak ręką odjął. Tymczasem budzenie się dzieci (nawet 18- czy 24-miesięcznych lub starszych) w ciągu nocy jest zupełnie normalne. Powodów może być całe mnóstwo: głód, pragnienie, gorąco, ząbkowanie, zmiana fazy snu i wiele, wiele innych.

Tak naprawdę budzenie się jest mechanizmem, który przez lata chronił gatunek ludzki przed wyginięciem – gdy nasi przodkowie prowadzili koczowniczy tryb życia, przetrwać mogły tylko te niemowlęta, które głośno wzywały opiekunów, a nie te, które przesypiały całe noce. Warto więc spojrzeć na budzenie się dziecka z innej strony: nie jak na dokuczliwy nawyk, a raczej na objaw dobrego przystosowania się.

5. Dziecko powinno nauczyć się zasypiać samo jak najwcześniej, bo później będzie z tym problem

Współspanie nie jest czymś, czego można dziecko nauczyć lub do czego się przyzwyczaja. Potrzeba bycia blisko rodzica jest mechanizmem naturalnym i wrodzonym. Trening zasypiania i próba uczenia dziecka na siłę spania samodzielnie są bardzo szkodliwe, ponieważ przeważnie odbywa się wbrew woli dziecka (i jego łzy nie są manipulacją czy oporem przed zmianą, a objawem rzeczywistego stresu). Większość treningów snu opiera się na wypłakiwaniu się dziecka i zakazie pocieszania go. Z punktu widzenia psychologicznego takie postępowanie to duży cios dla kształtującej się samooceny.

Poza tym, dla kilkumiesięcznego niemowlęcia taka sytuacja to niewyobrażalny stres. Dziecko nie rozumie, dlaczego mama, która zawsze się nim zajmuje, nagle nie reaguje na jego wołanie. Kortyzol, który wydziela się w chwilach tak traumatycznego stresu, może mieć bardzo negatywne skutki na rozwój dziecka. Mózg dziecka poddanego długotrwałemu działaniu stresu przypomina swoją strukturą mózg człowieka w depresji. U dzieci poddawanych treningowi zasypiania podwyższony poziom kortyzolu utrzymuje się przez kilka dni! I – jak pokazują badania – nawet jeśli dziecko już nie płacze i samo zasypia w łóżeczku, wcale nie czuje się bezpiecznie.

Ponadto kortyzol wydzielany w dużych ilościach może powodować:

  • zahamowanie rozwoju tkanki nerwowej mózgu i zablokowanie możliwości tworzenia się nowych połączeń między neuronami,
  • zmniejszenie odporności organizmu,
  • problemy z termoregulacją,
  • zaburzenia rytmu serca,
  • wzrost ciśnienia krwi w mózgu,
  • skrócenie fazy snu głębokiego, która jest bardzo ważna dla rosnącego i rozwijającego się organizmu.

Nie ma ziarna prawdy w przekonaniu, że najłatwiej jest nauczyć spać małe dziecko, bo starsze nigdy dobrowolnie nie wyjdzie z sypialni rodziców. Większość dzieci w okresie przedszkolnym/wczesnoszkolnym same podejmują decyzje o separacji.

6. Spanie z dzieckiem jest niehigieniczne

Ten mit to reminescencje przekonań sprzed wielu lat, gdy uważano, że matki powinny przemywać piersi przed karmieniem, a noworodki były separowane od matek w szpitalu zaraz po urodzeniu. Na szczęście dziś wiemy o wiele więcej na temat dobroczynnych bakterii. Bezpośrednio po porodzie zalecany jest dwugodzinny kontakt skóra do skóry, aby noworodek mógł zostać skolonizowany przez bakterie rodziców. Bliskość ciała mamy daje maleńkiemu dziecku poczucie bezpieczeństwa, pomaga ustabilizować temperaturę ciała, reguluje oddech i pracę serca oraz zmniejsza ryzyko wychłodzenia organizmu. Jest także czynnikiem, który może wspierać karmienie piersią, ponieważ w trakcie kontaktu skóra do skóry dochodzi do wyrzutu oksytocyny.

Nie ma nic niehigienicznego w bezpośrednim kontakcie dziecka z rodzicem. Natomiast chowanie dziecka w nadmiernie “cieplarnianych” warunkach, ograniczanie kontaktu z drobnoustrojami i bakteriami może przynieść więcej szkody niż pożytku i przyczyniać się do rozwoju alergii lub osłabionej odporności.

7. Co – sleeping jest niebezpieczny i może być przyczyną śmierci łóżeczkowej

Wręcz przeciwnie – badania pokazują, że spanie dziecka z rodzicem może być czynnikiem chroniącym przed SIDS, o ile jest robione prawidłowo.

Nie wolno spać z dzieckiem, jeśli:

  • jedno z rodziców piło alkohol,
  • jedno z rodziców pali papierosy,
  • jedno z rodziców zażywa leki nasenne,
  • jedno z rodziców ma nadwagę,
  • rodzice są wyjątkowo zmęczeni lub chorzy.

Cosleeping nie powinien także odbywać się na kanapie, gdzie dziecko może wpaść między materace, maluszek nie powinien mieć także pościeli w którą może się zaplątać (w tym wypadku lepiej sprawdzą się śpiworki).

Jednakże poza wyjątkowymi sytuacjami wspólne spanie z dzieckiem wpływa wręcz korzystnie na jego funkcjonowanie:

  • Stabilizuje się oddech, praca serca i temperatura ciała dziecka, ponieważ dwutlenek węgla wydychany przez rodziców działa stymulująco na oddech dziecka.
  • Dzieci śpiące u boku rodziców praktycznie nie miewają lęków nocnych i rzadziej płaczą w nocy. W porównaniu z dziećmi, które śpią same, płaczą nawet 4 razy krócej. Lęki i płacz powodują wzrost adrenaliny, która wywołuje przyspieszenie akcji serca i zwiększa ciśnienie krwi. Stres zakłóca sen i może prowadzić do długotrwałych zaburzeń spania.

8. Wspólne spanie z rodzicami może wpływać negatywnie na rozwój seksualny dziecka

Podobnie jak wspólne kąpanie się z dzieckiem, przebieranie się przy nim i zapewne wiele innych rzeczy, które można wstawić w to miejsce. Problem tego, co wolno, a czego nie, co wypada, a co nie wypada, jest żywo dyskutowany w wielu kręgach:
Seksualność jest wbrew pozorom dość skomplikowaną dziedziną. Niby wszyscy wiemy, o co chodzi w seksie, ale jednocześnie nad całym tematem krąży tyle niedopowiedzeń i mitów, że zaczynamy szukać potwierdzenia własnych przypuszczeń. Niestety, nie daje nam ich nauka. Zwykle w dyscyplinach naukowych określone są pewne wytyczne – normy. Weźmy dla przykładu choćby badanie krwi. Po pobraniu materiału i po jego dokładnej analizie wiemy, czy w naszym organizmie jest “odpowiednia”, czyli mieszcząca się w normie, ilość badanej substancji. W seksuologii tego rodzaju normy nie obowiązują. Co prawda możemy na podstawie badań statystycznych ustalić, jak często pewne zachowanie występuje w populacji, jednak sama częstość występowania nie decyduje o “normalności”. Dlatego mówiąc o seksualności, doświadczamy tylu trudności – brak nam klarownych punktów odniesienia – mówi seksuolog Karolina Piotrowska.

Warto jednak pamiętać o tym, że to my, rodzice, kształtujemy przekonania naszych dzieci. Jeśli akceptujemy siebie i nasze ciała, nasze dzieci dostają komunikat: “seksualność, cielesność jest ok”. Jeśli zaś mamy problem z tą sferą, przekazujemy te lęki naszym dzieciom – nasz dyskomfort, wstyd i zażenowanie staną się także ich udziałem. Poza tym, podobnie jak piersi nie są wyłącznie strefą erogenną i służą przede wszystkim do karmienia, tak łóżko nie służy jedynie do seksu, a głównie do spania i warto przestać stawiać w tym miejscu znak równości.


Ewa Krogulska

Psycholog, redaktorka, doula i certyfikowana przez CNOL Promotorka Karmienia Piersią. Współorganizatorka oddolnej inicjatywy Lepszy Poród walczącej o prawa kobiet w porodzie. Prywatnie mama dwóch chłopców.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.lepszyporod.pl/


Czytaj na dziecisawazne.pl

wychowanie
Czy warto dawać dziecku obowiązki domowe?

ciąża i poród
Standardy opieki okołoporodowej na rok 2019 w pigułce

rodzina
Foteliki RWF pięciokrotnie zmniejszają ryzyko poważnego urazu lub śmierci dziecka

olini
Olej dla mamy – jak dbać o dobre tłuszcze w okresie ciąży i karmienia piersią?

homeopatia
Jak ustrzec przedszkolaka przed częstym chorowaniem?

wychowanie
Lalka dla chłopca – czyli o wychowaniu empatycznych mężczyzn

Jesper Juul
Juul na poniedziałek, cz. 108 – Pomocy, nasz syn nie daje nam się wyspać!

edukacja alternatywna
O etykietowaniu i jego skutkach w przedszkolu i szkole

Jesper Juul
Złość jest dobra. Fragment książki “Być razem” Jespera Juula

rodzina
8 dobrych praktyk szczęśliwego związku