Jesteś w ciąży? Wspaniale! Kliknij w ten link
| Karmienie piersią – wielki start. Rozmowa z dr Preeti Agrawal

Karmienie piersią – wielki start. Rozmowa z dr Preeti Agrawal

Rozmowa z dr Preeti Agrawal, która pochodzi z Indii – kolebki medycyny naturalnej. Od ponad 20 lat prowadzi praktykę lekarską w Polsce. Jest doktorem nauk medycznych, specjalistą II stopnia ginekologii i położnictwa. Założycielka pierwszego w Polsce ośrodka leczenia integracyjnego Integrative Medical Center we Wrocławiu,oraz prezes fundacji Kobieta i Natura. Od wielu lat leczy i propaguje holistyczne podejście do zdrowia i choroby. Leczy w oparciu o medycynę integracyjną, czyli połączenie medycyny akademickiej z szeroko pojętą medycyną naturalną (ziołolecznictwo, medycyna chińska i ayurvedyjska, suplementacja, odpowiednie zalecenia dietetyczne oraz terapie uzupełniające) oraz psychosomatyką.

karmienie-piersia-start

Izabela Czarko-Wasiutycz: Pani doktor, karmienie piersią to tak naprawdę temat-rzeka. Podzieliłam go na kilka części: dzisiaj będzie dużo o samym początku udanego karmienia i przyczynach niepowodzeń. Coraz więcej kobiet deklaruje, że chce długo karmić naturalnie, coraz więcej jest wykwalifikowanych położnych laktacyjnych, a od kilku lat także doule. To kobiety pomagające przed i przy porodzie, a po nim w domu i przy dziecku, szkolące się, żeby wspierać mamy i rodziny po przyjściu dziecka na świat. Jednak wiele mam po krótkim czasie karmienia lub nieudanych próbach i błędach podaje butelkę. Jak to jest?

Dr Preety Agrawal: Kobiece piersi są symbolem płodności, obfitości, opieki i kobiecości w ogóle, co napisałam w jednej z książek, we wstępie do rozdziału o karmieniu. Ilość pokarmu i jego jakość zależą od kondycji psychicznej i fizycznej mamy. Jeżeli jest wypoczęta, dobrze odżywiona i szczęśliwa, czuje się otoczona miłością i troską najbliższych, nie miewa zazwyczaj żadnych problemów z karmieniem piersią. Wiele też jednak zależy od wiedzy mamy na ten temat i pomocy, z jaką się spotyka tuż po porodzie.

I. Cz.-W.: Wracamy do zagadnień poruszanych w naszych wcześniejszych rozmowach. Np. w rozmowie o emocjach mówiła Pani, że u podstaw zjawisk fizjologicznych w naszym ciele po porodzie leży psychosomatyka i wiele czynników niefizycznych, związanych z kobietą, matką. Z drugiej strony mamy kontakt z takim, a nie innym personelem medycznym.

Dr P. A.: Problemy związane z karmieniem piersią wynikają nie tyle ze złej woli personelu medycznego czy kobiety, co z braku wystarczającej wiedzy na ten temat. Jako lekarz zetknęłam się z tą kwestią dopiero po jakimś czasie praktyki lekarskiej, kiedy temat pomocy mamom mającym problem z naturalnym karmieniem mocniej mnie przyciągnął i zaangażował. Wiedza, jaką otrzymałam w trakcie studiów medycznych oraz w ramach specjalizacji z położnictwa, była pod wieloma względami niewystarczająca. Kiedy zaczęłam karmić piersią swoje dzieci, dotarło do mnie, jak wielka jest waga tego problemu.

Kilka lat temu jeszcze mamy nie miały gdzie szukać pomocy, bo lekarze, położnicy, a nawet położne nie byli w stanie odpowiednio przygotować i przekazać kompleksowej wiedzy przyszłym i świeżym mamom. Na szczęście z roku na rok powstają nowe przychodnie laktacyjne, można też skorzystać z wiedzy wykwalifikowanych położnych, i to jest duży krok do przodu. Wiele jednak kobiet ma jeszcze ograniczony dostęp do ich usług, z wielu powodów, a granice ich wiedzy kończą się w szpitalach państwowych, w których rodzą. Wracają potem do domów, odcięte od pomocy mam, babć i cioć, bo w dzisiejszych czasach te kontakty są ograniczone i wyglądają zupełnie inaczej niż kiedyś, a i babcie, i ciocie też czasami miały ze swoim karmieniem problemy. I tak kończy się przygoda wielu kobiet z tym bardzo ważnym dla budowania więzi między mamą a dzieckiem pięknym zjawiskiem.
Wiele mam i ojców nie uzmysławia sobie też nadal, niestety, jak ważne jest karmienie piersią dla noworodka, ale też dla samej kobiety. Istnieje wiele mitów na ten temat i to one między innymi mają wpływ na powstawanie problemów z tym jakże naturalnym procesem.

I. Cz.-W.:  Jakich na przykład?

Dr P. A.: Że jeżeli dziecko przez pierwszą godzinę po narodzinach tylko dotyka języczkiem sutka lub liże go, zamiast się przyssać, to będzie miało ze ssaniem problem albo nie ma takiego odruchu. Ten osąd prowadzi często do podania dziecku w szpitalu butelki od razu po pierwszym spaniu i naraża i mamę, i dziecko na problemy z laktacją. A dobry start to podstawa. Pierwsze karmienie powinno nastąpić najpóźniej godzinę po porodzie, a opóźnienie kontaktu dziecka z piersią albo ograniczenie go z powodu obserwacji mało zainteresowanego tuż po porodzie przystawionego dziecka ma bezpośredni wpływ na jakość karmienia. U kobiety może spowodować głęboki stres i lęk, że jest złą matką, a przez to zmniejszenie laktacji, a u noworodka problemy zdrowotne lub długofalowe – niesione przez całe życie blokady emocjonalne i trwałe zaburzenie poczucia bezpieczeństwa. Dziecko w ciągu pierwszej godziny lub dwóch po porodzie jest zwykle szczególnie chłonne i otwarte na nowe bodźce. W tych pierwszych godzinach noworodek nie śpi, dlatego jest to doskonały moment na bliskość i pierwsze próby kontaktu malucha z piersią. Także dla mamy po długim i wyczerpującym wysiłku, jakim jest poród, tulenie małej istotki i pierwszy kontakt z nią jest najlepszą nagrodą i ukojeniem wewnętrznym. Bardzo ważny jest w tym czasie kontakt skóra-skóra.
Często dzieci, które oddzielono od matki przed pierwszym karmieniem, zamykają się w sobie i po prostu szybko zasypiają. Im dłużej sen trwa, tym trudniej później będzie nakłonić dziecko do ssania, a nawet zainteresować je w ogóle piersią.

I. Cz.-W.: Z jakim innym działaniem personelu medycznego może spotkać się mama tuż po porodzie, który rzekomo ma pomagać, a potrafi, niestety, zaszkodzić? Takim, które nie wynika ze złej woli, tylko z owej niewiedzy, o której pani mówiła na początku.

Dr P. A.: Zdarza się, niestety, nadal dość często, że w dobrej wierze personel, chcąc stworzyć mamie możliwość odpoczynku po wyczerpującym porodzie, separuje od niej dziecko, zabierając je do osobnej sali. Pozbawienie matczynej bliskości i pokarmu przez pierwszych kilka godzin i dokarmianie mieszanką ma zdecydowanie negatywny wpływ na proces karmienia zarówno dla matki, jak i dla dziecka. System rooming-in, polegający na przebywaniu mamy z noworodkiem przez 24 godziny na dobę, jest najlepszym sposobem na stworzenie między mamą a dzieckiem dobrego kontaktu na następne miesiące. Przystawianie maluszka w pierwszej dobie, kiedy tylko sobie tego zażyczy, powoduje szybsze obkurczanie się macicy po porodzie, wzmożenie laktacji i tym samym szybszy powrót do formy sprzed porodu. Dla maluszka jest natomiast najlepszym pakietem poczucia bezpieczeństwa nawet na kilka następnych miesięcy, a nawet lat. Dzieci pozostające w stałym kontakcie z mamą tuż po porodzie rzadziej miewają kolki albo występują one u nich w mniejszym nasileniu.
Personel szpitala nie ma też często świadomości, że maluszek i mama po porodzie mają zadziwiającą umiejętność odpoczywania oraz głębokiego odpoczynku i jednoczesnego bycia przytomnym. Dziecko w głębokiej fazie snu, gdy poczuje głód, od razu spłyca fazę do płytszej i zmienia rytm oddechu, a mama będąca z nim w bliskim kontakcie, będąc podświadomie i instynktownie nastawiona na dostrojenie do noworodka, od razu na tę zmianę rytmu oddechu odpowiada i zaczyna się wybudzać. Dziecko jeszcze wtedy nie jest bardzo głodne, dlatego mama ma czas na wstanie i przybranie dogodnej pozycji do karmienia, by spokojnie podać dziecku pierś.

preety-agrawal

Zupełnie inny scenariusz przybiera działanie z noworodkiem oddzielonym od mamy i donoszonym na karmienie, kiedy zaczyna już płakać. Mama jest budzona przez mocno płaczące i wybudzone, głodne dziecko, więc w stresie i pośpiechu zaczyna karmić rozdrażnionego noworodka, który dopiero uczy się ssania i kontaktu z piersią. Łapie wtedy zazwyczaj łapczywie i szybko brodawkę, która mu się wysuwa z ust, co nasila stres i mamy, i malucha. Jeżeli się uda takie karmienie, to jest sukces, a jeżeli nie, to po kilku do kilkunastu minut prób głodnemu dziecku personel medyczny podaje w końcu butelkę, żeby się najadło. Maluch nabiera nawyku łapczywego picia i połykania powietrza, co sprzyja późniejszym kolkom. Mama pozostaje w przeświadczeniu, że sama nie da rady wykarmić malucha i nie podoła zadaniu, a maluszek dodatkowo zamiast wykształcać odruch silnego ssania przeponowego, nabiera nawyku ssania łatwo dostępnego pokarmu z butelki.

I. Cz.-W.: Kiedy pani o tym opowiada, przypomina mi się moja rozpaczliwa walka o karmienie pierwszej córki, kiedy zabrano mi ją od razu po porodzie i po kilku próbach przystawienia dano butelkę. Mnie zanikał powoli pokarm, choć i tak było go mało, ona się denerwowała, a położne proponowały dalej butelkę. Do tego doszło jeszcze nieumiejętne przystawienie małej do mojej piersi i bardzo bolesne rany. Sama zaczęłam szukać rozwiązań, bo szpital zamiast progresu powodował ruch do tyłu. I wtedy spotkałam wspaniałą położną laktacyjną, która pomogła nam przez ten trudny, naprawdę trudny dla nas czas przejść.

Dr P. A.:  Wspomniała pani o kolejnej możliwej przyczynie problemów z karmieniem – złe przystawianie do piersi. Ale równie złe w skutkach może być przedwczesne podanie butelki, bo te dwa sposoby karmienia, piersią i butelką, powodują zupełnie inne przyssanie się dziecka i używanie ust oraz języczka w zupełnie inny sposób. Problemy może zapoczątkować podanie nawet jednej butelki. Z wczesnego podania gumowego smoczka z butelką wyniknąć może wiele poważnych kłopotów, np. odmowa ssania piersi, słabe przybieranie na wadze, wysokie poziomy bilirubiny, kolka, ból sutków u matki, a nawet zakażenie piersi. Przy okazji zazwyczaj dzieci, które mają umiejętność częściowego picia z piersi i z butelki, są znacznie szybciej odstawiane od piersi. Trzeba też dodać, że większości maluchów nauka picia i z piersi, i z butelki nie udaje się, bo po podaniu butelki oduczają się bardzo szybko ssania piersi. Zupełnie naturalne jest, że kiedy dziecku ssanie piersi zaczyna kojarzyć się z wysiłkiem, znacznie chętniej wybierze butelkę, a po przystawieniu do piersi nie będzie chciało jej ssać i w konsekwencji mama będzie miała coraz mniej pokarmu, a maluch nie będzie się piersią najadał. Rezultat jest oczywisty. Odstawienie od piersi w krótkim czasie po porodzie.

I. Cz.-W.:  No dobrze, pani doktor, to może wyjaśnijmy, co to znaczy prawidłowe przystawienie do piersi.

Dr P. A.:  Prawidłowe przystawienie do piersi wiąże się z prawidłowym sposobem brania przez dziecko sutka do ust. Kiedy dziecko jest dobrze przystawione, bierze dosyć dużą część piersi do ust, brodawka umieszczona jest głęboko w buzi maluszka, prawie dotyka jego podniebienia. Należy do tej czynności dziecko odpowiednio ułożyć – tak, aby jego główka znajdowała się na wysokości piersi, a usta na wprost brodawki. Kręgosłup dziecka powinien być wyprostowany, a główka nie powinna odchylać się ani do przodu, ani do tyłu. Dziecko powinno być zwrócone przodem do piersi mamy, a jego główka znajdować na zgięciu łokciowym. Przedramię mamy powinno podtrzymywać plecki, a dłoń jego pośladki. Są też inne, mniej powszechne pozycje, które opisuję w swoich publikacjach i które proponują położne laktacyjne. Kolejną czynnością jest delikatne potarcie sutkiem noska albo warg dziecka i danie mu czasu na reakcję, wtedy zazwyczaj otwiera ono usteczka jak do ziewania i w tym momencie mama powinna całym ramieniem przybliżyć całe dziecko do siebie i podać mu pierś. Dobrze przystawione dziecko ma dużą część otoczki sutka w buzi, a jego wargi są wywinięte na zewnątrz. Nie słychać wtedy odgłosów cmokania, tylko odgłos połykania pokarmu.

I. Cz.-W.: Czyli dobre przystawienie do piersi to dla mamy bezbolesne karmienie, a dla dziecka otrzymanie najwłaściwszego dla niego pokarmu.

Dr P. A.:  Tak. Jest jeszcze jeden ważny czynnik, na który należy zwrócić uwagę. Dziecko, kiedy zaczyna być głodne, zaczyna się uaktywniać ruchowo. Rusza rączkami i nóżkami, ssie swoje paluszki albo kocyk, przechyla główkę na bok albo mlaska jeszcze przez sen. W warunkach szpitalnych owinięte w becik i odseparowane od mamy nie ma jak zakomunikować jej, że zaczyna się robić głodne i jest gotowe do przystawienia, a leżąc na sali z wieloma innymi noworodkami, jest tylko jednym z wielu, zamiast szczególnie obserwowanym i wyczuwanym przez jedną kochającą go osobę. Dlatego mama powinna nalegać w szpitalu, aby jej maluszek był z nią przez całą dobę.

I. Cz.-W.: System rooming-in powinien być standardem. Zrobiłam krótką ankietę na kilku forach internetowych. Przepytałam ponad sto mam. Większość z nich napisała, że pierwszej nocy nie spędzała ze swoim dzieckiem. Tylko kilka kobiet miało je przy sobie od razu po porodzie, lecz były to mamy rodzące w kilku szpitalach, których nazwy powtarzały się w odpowiedziachWszędzie indziej położne i lekarze sugerowali oddanie dziecka na pierwszą noc do sali noworodkowej. “Żeby odpocząć”. Sama mam podobne doświadczenia z ostatniego, całkiem niedawnego porodu. 

Obalmy jeszcze jakiś spektakularny mit. Co jeszcze zwykło się mówić o karmieniu piersią, co może spowodować jego przerwanie już na samym początku?

Dr P. A.:  Jednym z nich jest przekonanie, że kiedy dziecko przechodzi żółtaczkę, powinno być odstawione od piersi. Nie jest to prawda. Jedynie w wyjątkowych przypadkach przy bardzo wysokim stężeniu bilirubiny, na poziomie 18-20 mg/dl, lekarz może zalecić przerwanie karmienia na 12 do 24 godzin. Przy niższych stężeniach nie ma takiej potrzeby. Badania w tym obszarze są niedokładne i opierają się bardziej na przypuszczeniach niż niezbitych faktach. Zbadano natomiast, że to właśnie niekarmienie piersią powoduje żółtaczkę lub jej nasilony przebieg, dlatego najlepszym sposobem na jej łagodny odczyn jest skuteczne, prawidłowe przystawianie dziecka do piersi i zapewnienie mu jak największej ilości pokarmu mamy.

I. Cz.-W.:  Dobrze, a czym i jak w takim razie najlepiej dokarmiać maluszka w pierwszych dobach po porodzie? Warunki szpitalne to często wysoka temperatura pomieszczeń, nieodpowiednio nawilżone i rzadko wietrzone sale. Maluchom do czasu wystąpienia nawału pokarmu w trzeciej dobie często chce się po prostu pić, a mama nie ma wtedy wystarczającej ilości mleka, bo produkuje na razie niewielkie ilości siary. Co wtedy?

Dr P. A.:  W wielu krajach można skorzystać w takich okolicznościach z banków pokarmu. W Polsce nie mamy powszechnie jeszcze takiej możliwości, choć na niektórych oddziałach noworodkowych można się z tym spotkać i u nas. Najlepszym mimo wszystko i najwartościowszym pokarmem jest mleko mamy. Można w takiej sytuacji ściągać laktatorem siarę i rozcieńczać ją z przegotowaną wodą z niewielką ilością glukozy i podawać dziecku małym kubeczkiem lub drenikiem dołączonym do strzykawki. Dokładnie od strony technicznej opisuję te sposoby dokarmiania w moich publikacjach i można dowiedzieć się o nich więcej od dobrej położnej laktacyjnej. Mają one wielką przewagę nad dokarmianiem butelką, bo powodują u dziecka prawidłową pracę „aparatu” ssącego pierś i nie spowodują zaniknięcia odruchów ssania. Nawadniają odpowiednio dziecko i zapewniają mu dodatkową dawkę kalorii. Należy dodać, że jest to sposób na kilka pierwszych dni przed wystąpieniem nawału pokarmu. Bo nawet niewielkie ilości siary własnej mamy dostarczą dziecku znacznie cenniejsze białka oraz przeciwciała, których brak w sztucznej mieszance, a które pozwalają zwalczać infekcje oraz zapewnić odpowiednie dokarmienie.

Wciąż nie do końca rozumiemy pod względem naukowym rolę wszystkich składników kobiecego mleka. Niepowtarzalne walory, skład niektórych białek i ich wpływ na organizm, rozwój psychofizyczny i mózg dziecka są dopiero badane. Jedno jest pewne – mają bardzo duże znaczenie w rozwoju dziecka i stanowią najlepsze, co mały człowiek po przyjściu na świat może dostać. Więź, jaka tworzy się w trakcie tego niezwykłego zjawiska, jest posagiem na całe życie.

I. Cz.-W.:  Piękne podsumowanie. Bardzo dziękuję pani doktor za kolejną rozmowę.


Iza Czarko-Wasiutycz

Żona, mama piątki dzieci. Dyplomowany terapeuta Ustawień Hellingerowskich i coach rozwoju osobistego. Od 4 lat mieszka pod Wrocławiem. Uczyła się od wielu terapeutów i coachów z Polski i zagranicy. Pasjonatka coachingu holistycznego. Od ponad 10 lat pisze opowiadania dla dzieci i artykuły dla kobiet o naturalnych metodach leczenia i rozwoju. Kocha pracę z ludźmi, towarzyszenie im w stawaniu w pełni swoich sił i możliwości, taniec, żagle na pełnych ciepłych morzach, świetną jakość i pracę z najlepszymi. Na stałe związana z Integrative Medical Center założonym przez dr Preety Agrawal we Wrocławiu.
Odwiedź stronę autorki/autora:




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Czy można urodzić bez bólu? Fragment książki “Poród naturalny”

„Czas związany z rodzeniem pozostaje w pamięci do końca życia”. Rozmowa z Katarzyną Oleś

“Poród naturalny” – nowa książka Wydawnictwa Natuli

Przejdz do: