Kategorie
Dieta naturalna Zdrowie

Pechowa 13-stka, czyli czego dziecko nie powinno jeść

1. Jogurt owocowy

Zawiera 2-3 łyżeczki cukru na 100 gramów produktu. Do strawienia takiej ilości cukru potrzeba wielu mikroelementów, w tym wapnia, który jest cennym składnikiem jogurtu – wszak głównie ze względu na ten składnik zaleca się jedzenie nabiału. Cukier zawarty w jogurtach owocowych stanowi ponadto doskonałą pożywkę dla rozwoju różnego rodzaju grzybów, bardziej niż dla bakterii probiotycznych. Wsady owocowe w jogurtach nierzadko są “ulepszane” przy pomocy sztucznych aromatów i barwników. Jogurty często zawierają też substancje zagęszczające w postaci modyfikowanej skrobi, czy też mleka w  proszku.

2. Parówki

Parówki  to wędlina powstająca najczęściej ze zmielonych na drobno składników, takich jak: mięso, kości, jelita oraz odpadki mięsne, które nie nadają się do spożycia w formie nieprzetworzonej i nie są wykorzystywane w produkcji innych wędlin (MOM). Ponadto, do parówek dodawana jest woda, białka roślinne, które działają jak emulgatory np. soja – często genetycznie modyfikowana – oraz przyprawy smakowe: pieprz i duża zawartość soli, która obciąża nerki. W parówkach jest też dużo tłuszczu – nawet do 40%.

książki dla rodziców

Jak zwiększyć odporność swojego dziecka 

34,71 PLN

Jak skutecznie zmienić przyzwyczajenia żywieniowe wszystkich członków rodziny i to na stałe!

3. Słodkie kremy czekoladowe do pieczywa

Patrząc na reklamę w telewizji, wierzymy, że stanowią one źródło zdrowych orzechów i dobrego kakao. Jednak głównymi składnikami takiego masła są cukier i tłuszcze, nierzadko utwardzane tłuszcze roślinne. Dodatkowo, w składzie kremów czekoladowych znajdziemy serwatkę w proszku oraz lecytynę sojową. Częste spożywanie takiego masła zapewnia dziecku nadwyżkę kalorii, a w konsekwencji zwiększa ryzyko ryzyko otyłości i zaburzeń równowagi lipidowej, co w przyszłości może także prowadzić do chorób układu krążenia.

4. Słodkie, chrupiące płatki do mleka

To produkty wysokoprzetworzone, powstałe z ziaren zbóż lub kukurydzy.  Są bogate w syntetyczne witaminy i minerały, które dodaje się do nich, ponieważ w obróbce zbóż naturalne witaminy i minerały zostają utracone. Sztuczne witaminy i mikroelementy są znacznie trudniej przyswajane przez organizm niż te pochodzenia naturalnego. Dodatkowo, płatki są dosładzane cukrem lub syropem glukozowo-fruktozowym, który jest obecnie jedną z głównych przyczyn otyłości. Słodkie płatki bardzo często zawierają także substancje smakowe, które nie pozostają bez wpływu na zdrowie dzieci, a swoją chrupkość zawdzięczają fosforanom, które negatywnie wpływają na układ nerwowy.

5. “Sztuczne” pieczywo (typu: dmuchane bułeczki)

W skład domowego chleba wchodzi: mąka razowa, zakwas, sól, ziarna (słonecznik, siemię lniane, pestki dyni) oraz woda. Niestety piekarze korzystają dziś z dodatków i polepszaczy: emulgatororów, np. E330, regulatorów kwasowości, cukru, mąki pszenno-słodowej, karmelu, tłuszczu roślinnego i sztucznych barwników. Dzięki tym dodatkom zmieniają się właściwości pieczywa, np. dłużej zachowuje on świeżość, czy jest bardziej puszysty. Dodatki te tylko na pozór są w pełni bezpieczne dla zdrowia, guma guar na przykład, choć jest uznawana za substancję nieszkodliwą, może powodować wzdęcia brzucha i problemy żołądkowe. Enzym transglutaminaza dodawany do chlebów czy rogalików w celu uzyskania bardziej rozciągliwego ciasta, może być przyczyną  alergii. Warto też zwrócić uwagę na opakowanie chleba – nie powinien być on pakowany w folię. Badania wykazują bowiem, że na większości z nich znajduje się pleśń, która wydziela trujące mytotoksyny.  Do chlebów i wypieków długoterminowych dodaje się substancje antypleśniowe, które podrażniają śluzówkę przełyku i żołądka, powodując refluks.

6. Produkty puszkowane

Np. pomidory z puszki, tuńczyk puszkowany – nawet te przeznaczone dla dzieci zawierają wysoki  poziom bisfenolu A (BPA).  Mimo, że ta substancja jest wydalana z naszego organizmu za pośrednictwem nerek, jednak 1% może skumulować się w organizmie. Bisfenol ma negatywne działanie estrogenne. Naukowcy sprawdzają też jego działanie rakotwórcze oraz wpływ na zaburzenie koncentracji . Warto dodać, że w niektórych krajach, takich jak Dania, Kanada, Stany Zjednoczone, Korea, Japonia i Australia, wprowadzono zakaz stosowania tej substancji do produkcji  butelek plastikowych przeznaczonych dla dzieci. Innym zagrożeniem, powiązanym bezpośrednio z produktami puszkowymi, jest aluminium, które jest kumulowane w organizmie przez lata. Uszkadza układ nerwowy, a z doniesień naukowych wynika, że ma związek z występowaniem takich chorób, jak Alzheimer lub Parkinson.

7. Soki z zagęszczanych soków lub przecierów

Do produkcji takich soków używa się koncentratów, które powstają poprzez odparowanie wody i usunięcie miazgi z owoców. Aby uzyskać sok przeznaczony do picia, ponownie dodaje się wodę, która wcześniej została odparowana, odtwarza się na nowo aromat i dodaje miazgę z owoców. Do takich soków mogą być dodawane także witaminy, sole mineralne i kwasy spożywcze. Dozwolone jest także dodanie cukru lub syropu glukozo- fruktozowego. Jeżeli jest go nie więcej 2 łyżeczki na litr, producent nie ma obowiązku podawania go w składzie. Do soków warzywnych można dodawać sól, przyprawy i zioła oraz ich ekstrakty. Nektary i napoje to soki rozcieńczane z wodą i dosładzane. Pamiętajmy, że syrop glukozo – fruktozowy i cukier mają bardzo niekorzystny wpływ na zdrowie. Polecamy więc do picia soki nieprodukowane z koncentratów owocowych czy warzywnych, które nie są dosładzane. Takie soki warto rozcieńczać z wodą.

8. Rozpuszczalne herbatki

Przykładowy skład takiej herbatki zawiera: cukier, glukozę, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, ekstrakt z aronii, ekstrakty owocowe 0,45% (ananas, pomarańcza, banan, maltodekstryna), aromaty, witaminę E, witaminę C, tiaminę, ryboflawinę, witaminę B6, niacynę, witaminę B12, biotynę, kwas pantotenowy, oraz kwas foliowy. Patrząc na skład, odradzamy picie takich herbatek i  polecamy naturalne herbaty owocowe oraz napary ziołowe bez dodatków smakowych czy zapachowych. Dzięki temu unikniemy spożywania dużej ilości “ukrytego” cukru oraz sztucznych witamin, które są znacznie gorzej przyswajalne przez nasz organizm niż witaminy naturalne.

9. Gotowe budynie i kisiele, galaretki

Takie desery dostarczają dzieciom dużej ilość cukru i od 5 do 7 substancji dodatkowych, m.in sztucznych barwników i aromatów oraz syntetycznego kwasku cytrynowego. Jak wynika z raportu konsumenckiej organizacji “Center for Science in the Public Interest” (CSPI), sztuczne barwniki  dodawane do kisieli, budyni, a także innych produktów, takich jak jogurty, płatki śniadaniowe, ciastka, czy żelki,  powodują problemy neurologiczne, nadpobudliwość i choroby nowotworowe. Spożywana często jako dodatek do galaretek i kisieli śmietanka w proszku do ubijania zawiera również kilka sztucznych dodatków, np. utwardzony tłuszcz palmowy, emulgatory, a także stabilizator.

Bobas lubi wybór
Jak zrozumieć małe dziecko
Karmienie piersią

10. Keczup

Nie zastąpi świeżego pomidora ani soku pomidorowego. To produkt wysokoprzetworzony, powstający z koncentratów pomidorowych. Większość producentów umieszcza w jego składzie konserwanty oraz wzmacniacze smaku, takie jak glutaminian sodu, który – jak wykazują badania – zwiększa ryzyko otyłości, uszkadza siatkówkę oka oraz niekorzystnie wpływa na układ nerwowy.

11. Słodkie wafelki, ciasteczka, batony

Są źródłem nadmiernej ilości węglowodanów (głównie cukru – ok. 60%) i tłuszczu ok. 30%. 100 gramów tego typu produktów dostarcza około 500 kalorii. Wyroby cukiernicze są wytwarzane z utwardzanych tłuszczy roślinnych, zawierające niekorzystną konformację kwasów tłuszczowych trans. Są one odpowiedzialne za wzrost poziomu cholesterolu we krwi, w tym głównie niekorzystnej  frakcji LDL. Słodkie masy w ciastkach czy pralinkach w około 70% składają się z tłuszczy. W produkcji słodyczy na skalę przemysłową stosuje się wysokooczyszczoną mąkę pszenną, mleko w proszku, jajka w proszku, emulgatory sojowe (często niestety GMO), środki spulchniające oraz aromaty.

12. Mleko UHT

UHT jest mlekiem o przedłużonej przydatności do spożycia. Powstaje poprzez podgrzanie mleka do temperatury 143°C, a następnie  jego schodzenie do 4-5°C. Na skutek tak dużej zmiany temperatury mleko ulega sterylizacji. W tym samym czasie dochodzi także do częściowej denaturacji białka, co skutkuje często zmianą smaku mleka.  Mleko UHT przechowywane w lodówce może się więc popsuć, a my możemy tego nie zauważyć. Ponadto, przy produkcji mleka UHT traci się więcej witamin niż w procesie pasteryzacji, dochodzi też do zmiany konformacji białek, co ma związek z występowaniem alergii.

13. Chipsy

To produkt wysokokaloryczny. Oprócz ziemniaków, w ich skład wchodzi: sól, cukier, przyprawy, wzmacniacze smaku (glutaminian sodu) oraz barwniki nieobojętne dla zdrowia dzieci. Zawartość tłuszczy w chipsach jest bardzo wysoka, a dodatkowo zawierające izomery trans kwasów tłuszczowych. W chipsach znajdziemy także akryloamid, który powstaje podczas smażenia  – substancja ta ma działanie rakotwórcze.

Przeczytaj: Lista zdrowych zamienników spożywczych

Foto

Autor/ka: Emilia Lorenc

Łącząc starożytną mądrość medycyny naturalnej i nowoczesne odkrycia medycyny akademickiej w praktyce pomaga pacjentom pielęgnować i utrzymać zdrowie (wraz z mężem, lekarzem Markiem). Dodatkowo organizuje i prowadzi spotkania z myślą o dzieciach, młodzieży, rodzicach, upowszechniając zdrowie oraz życie w zgodzie z przyrodą. Prywatnie mama w radosnej rodzinie z trójką dzieci.
Wykształcenie: Wydział Farmaceutyczny Oddział Analityki Medycznej w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, Studia Podyplomowe z Biologii Molekularnej Wydział Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, Studia Podyplomowe z Poradnictwa Żywieniowego i Dietetycznego Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.


Bestsellery księgarni NATULI

Tematy, którymi się zajmujemy:

69 odpowiedzi na “Pechowa 13-stka, czyli czego dziecko nie powinno jeść”

Moja Zośka ma lekki odczyn uczuleniowy po ‘świeżym’ mleku – dlatego daję jej UHT (po nim nie ma). Białka są w nim częściowo zdenaturowane, tak jak w modyfikowanym, przecież modyfikacja mleka krowiego na pożywki dla maluchów polega właśnie na denaturacji białek…

A i keczup można zrobić w domu. Podobnie jak krem “czekoladowy” i soki. Wtedy wiemy, co jemy i czym karmimy rodzinę.

Teoretycznie wszystko można zrobić w domu, ale czy warto popadać w aż taką skrajność?

Już dawno wyeliminowałam ze swojej z diety praktycznie wszystkie przetworzone produkty i analizuję zakup wszelkich produktów spożywczych, dużo rzeczy robię sama w domu. I moje dziecko tak też będzie karmione, jednak wydaje mi się, że popadanie w skrajność typu nigdy nie dam dziecku keczupu czy soku ze sklepu to już przesada. Zwłaszcza, że czytając etykiety można kupić produkty o bardzo dobrym składzie.

Podsumowując trzeba uczyć dziecko dobrych nawyków żywieniowych, karmić zdrowo, ale może nie warto być żywieniowym tyranem i bać się wszystkiego co można kupić w sklepie.

W pełni się z Tobą zgadzam! Coś podobnego właśnie chciałem napisać. :)
No i te oburzone Panie i ich komentarze, że One to nie dają nic z tej listy…hahaha bawią mnie tacy ludzie ;)

Pozdrawiam Kama.

moja droga, zaczynam wykuwać! ja tam większość z tych rzeczy dziecku daję, a zamiast przecierać pomidory (które tak przy okazji to nawet od gospodarza z ogrodu mogą być z “dodatkami”) na ketchup, wyciskać soki i biegać do piekarni po ciemne pieczywo (które i tak mój synek wypluje…) wolę się z dziećmi w tym czasie bawić i spędzać radosny czas razem.

Moja droga, ja natomiast żadnych z tych rzeczy nie daję po to aby moje dziecko gdy będzie juz dorosłe było po prostu zdrowe. A czas z moim synkiem spędzam także radosny, choćby przecierajac pomidory właśnie czy zajadajac ciemny zytni chleb , ktorego domaga sie jeszcze będąc w samej piekarni :)
Jak się chce to można :) Głupią rzeczą jest nie robić nic tylko dlatego ze nie mozna zrobić dużo!

haha, Ewa brawo:) a kto powiedział,że nie można spędzać czasu z dzieckiem w kuchni! moja córka uwielbia np wkładać ogórki do słoików, pomagać mi przy robieniu przetworów, a nawet mieszac ciasto na chleb… . olacom, chciałas dać do zrozumienia,że matki, które spędzają tyle czasu w kuchni sa gorsze bo nie poswięcają tego czasu dzieciom? pudło..a to ,że tój syn pluje zdrowym ciemnym pieczywem, to twoja wina po prostu.. sytuacja z ogródka: sąsiadka kładzie na stole pojemnik z malinami i opakowanie paluszków, moja dosysa sie do malin , jej córka do paluszków.. no coments.. po co w ogole sie starac i mysleć na kilkanascie lat na przód.. lepiej dzieciom rujnowac zdrowie ale za to świetnie się bawić…

No masakra, lepiej dac dziecku słoik nutelli niz pobiec do piekarni. Bo przecież do sklepu nie chodzisz, tylko Nutella sama przylatuje. Swoją droga, bardzo mnie ciekawi ile tego czasu i jak intensywnie spedzasz z dziećmi.

ehh trujesz swe dzieci i jeszcze sie do tego przyznajesz?jestem w szoku!!! masz czas na zabawe a potem jak nie daj bog dostana nowotwor to bedziesz blagac lekarzy opomoc a wtedy bedzie za pozno- eh alez te matki sa dzis leniwe a potem placz do skorupki – do garow a nie kupowac smiecie w sklepach!!! a czas na zabawe zawsze sie znajdzie jak sie czlowiek sprezy….

Laska czy Ty przeczytałaś swój komentarz PO tym jak go napisałaś? Jak daję dzieciakom danonka zamiast naturalnego jogurtu z kawałkami świeżych owoców od zaufanego rolnika to dostaną nowotwór? Pojebało cię???!!! Mam szczęśliwe i zdrowe dzieci, które czasami jedzą jabłko a czasami nuggetsy z McDonalds i nic ci do tego.

czyżby straszenie komentujących nowotworem ich dzieci było ok, a odpowiedź na te bzdury już nie??? zrozumiałam, ze te post miał być przyczynkiem do dyskusji, ale najwyraźniej jest głoszeniem jedynej prawdy objawionej… cóż..

Ja nie daję, zdarzało się mleko, ale teraz robię sama najczęściej ryzowe bądź sojowe :) Sama bym tego nie zjadła, więc jak tu dziecku dać…?

Trochę “czarno-białe” to zestawienie. Nasze dzieci jedzą ketchup, gdzie na etykiecie ze składem nie ma nic poza pomidorami i octem. Syrop glukozowo-fruktozowy dodawany jest praktycznie do wszystkiego, bo wzmacnia smak i “dobrze kojarzy się naszym mózgom” – trudno zatem uniknąć jego udziału w codziennej diecie. Cukier jest nawet w … papierosach (norma mówi, że nie może go być więcej niż 4.2%). Jeśli miałbym tak precyzyjnie wczytywać się w badania naukowe, to nawet woda gazowana może zabić (nie wspominam nawet, że nadmiar spożycia zwykłej wody prowadzi do poważnych problemów).

Syrop g-f jak i cukier wcale nie jest dodawany do wszystkiego! Cała rodziną żywimy się zdrowo, i na prawdę łatwo jest znaleźć produkty bez tego syfu, lub zrobić je same, co też nie trwa wieku. Takie dodatki są często w produktach wysoko przetworzonych, o małej wartości odżywczej.

Nieco przesadzacie, wystarczy nieco poszukać, aby kupić dobry ketchup, czy też lepsze parówki, co to nie mają w składzie psa z budą.
Równie dobrze, powinny być w spisie dżemy, które jako takie są zaprzeczeniem owocowości, za to mamy wieleeeee cukru i odrobinę owoców… Jest za to produkt “100% truskawek” – i jest to pseudodżem – bo słodzony sokiem jabłkowym, bez cukru.

Dlaczego wszyscy tak się czepiają parówek? Każda inna wędlina może być wyprodukowana z takiego samego badziewstwa jak wyżej wymieniono. trzeba po prostu czytać skład. Są parówki w 93-97% z mięsa.

mięsa faszerowanego antybiotykami, hormonami, z dodatkiem dosmaczaczy, sklejaczy i innego syfu.. no samo zdrowie:) jak już dawać dziecko mięso.. to mięso.. a nie przetworzony maksymalnie jak się da syf

hmm prawie jakby w kurczakach nie było tego syfu…. Akurat one przodują w antybiotykach i hormonach. Ale możemy zamknąć oczy i udawać że tego nie widzimy. Przecież podajemy zdrowe gotowane na parze mięsko…

Nie bronię parówek… oskarżam całą resztę….

My nie kupujemy kurczaków od przyjścia na świat córki. Sąsiadka karmiła nimi syna i sama zauważyła, że mlodszemu już nie dawała i jest dużo mniejszy od starszego brata. Zresztą, ten starszy chłopiec jest tak duży, że ludzie mu dają nawet dwa latka więcej.

Dziękujemy za te cenne wyniki badań. Ja rownież jestem o wiele wyższa od mojego rodzeństwa, a wszyscy byliśmy karmieni tymi “złymi kurczakami”. To jest już skrajność, przesada i generalizowanie. Większość parówek dostępnych na rynku nie jest robiona z MOM, niektóre mają o wiele lepszy skład niż część wędlin. We wszystkim mozna doszukać się jakichś substancji antyodżywczych, nawet w owocach i warzywach. A co do ciemnego chleba – dzieci mają o wiele mniejsze zapotrzebowanie na błonnik niż dorośli i w ich przypadku ciemny chleb wcale nie jest konieczny, nie jest wręcz wskazany, jako ten ciężko strawny. Dieta dzieci powinna być zróżnicowana, ale lekkostrawna. Radziłabym najpierw przestudiować książkę, nie internet, później się wypowiadać. Absolwentka Dietetyki.

A zdajesz sobie sprawę jaka podaż kurczaków byla kilkanaście lat temu a jajka jest teraz? Slyszalas cos o dzieciach, które dostają okres w wieku 5 lat. No wybacz, ale to jest dość oczywiste że teraz kurczaki sa faszerowane, bo zmieniły się czasy, jest ich więcej potrzeba. Ludzie wiecej jedzą i.mają więcej kasy. Taką wiedzę ma nawet osoba po maturze. Ale cieszy mnie fakt, że jak dietetyczka polecasz białe, nadmuchane pieczywo.

Nie każde białe pieczywo jest na dmuchane, chyba że kupujesz te najtańsze z supermarketu. Są również pewne schorzenia i ludzie którzy nie tolerują tego “zdrowego” ciemnego pieczywa z wielu przyczyn. Przestań my generalizowac i tak wszyscy będziemy po śmierci świecić bo środowisko jest skażone. To mięsko w sklepach również jest nafaszerowane. Musielibyśmy sami wszystko hodować żeby mieć pewność, a i tak bez oprysku wejdzie nam pleśń na warzywa tudzież inne paskudztwo i po zdrowych pomidorkach, szlag je trafił, przetworów nie będzie. Sprawdzamy skład, ale przestań my panikować. ja mieszkając w mieście w kamienicy nie mam nawet ogródka żeby cokolwiek posadzić a na wieś się nie wyprowadze bo stracę prace, a na to nie mogę sobie pozwolić. Udziału w programie zona dla rolnika tez nie wezmę, bo to nie moja bajka

Wiem kochana, ja kupuje pieczywo w zaufanej piekarni, ale zawsze kupuje chleb żytni, dyniowy lub mieszany, nie uznaje białego pieczywa, chyba wolno mi? Tym bardziej, że nikt u nas nie choruje na wątrobę czy żołądek. Tak jak ty mieszkam w mieście, w bloku i nie mam nawet ogródka. Po prostu robię co mogę. Uważam, że tak trzeba. Odpuszczają ludzie leniwi lub nieświadomi.

Rozumiem, że zrobienie kanapki z Nutellą jest krótsze od zrobienia razowca z porządną szynką i pomidorem o jakąś godzinę? Podobnie kupienie mleka UHT jest szybsze niż tego nie UHT? Może przeczytanie składu tak absorbuje, że lepiej stracić go na krążenie po dziale z ciuchami?

Nie mogę czytać tych matek zasłaniających się brakiem czasu :D Tyle samo czasu zajmuje mi sięgnięcie po chleb pełnoziarnisty, ile po biały. Tyle samo czasu zajmuje mi sięgnięcie po mleko ryżowe, co UHT. Tyle samo czasu zajmuje mi kupienie soku wyciskanego, z krótką datą ważności, co Kubusia playa. Nawet jak sięgam po jogurt naturalny, zamiast danonków, to zajmuje mi to tyle samo czasu. I jeszcze oszczędzam czas, O!!! Bo brokuły gotuję szybciej od ziemniaków, bo keczupu nie kupuję, po co to komu? I nie muszę otwierać batonika z papierka, bo podaję jabłko :)))

I ja!!!! Aż sama jestem zaskoczona!!! W prawdzie sama używam mleka UHT do kawy zbożowej i mała czasem mi ją podpija, ale nigdy nie podaję jej mleka do picia… No i po tym wpisie chyba przerzucę się na inne mleko :) Czasem też używam pomidorów z puszki, ale to przeważnie zimą…

mój znajomy lekarz mówi, że dzieci do 10 roku życia nie powinny jeść MARGARYN tylko masło i MLEKA ze sklepu UHT, a jeśli już, to zdrowsze od krowy.. Co do margaryn się zgodzę- nikt nie powinien jeść, a co do mleka- zależy czy ktoś dobrze toleruje laktozę, a patrząc na zwierzęta, tylko dzieci do 2-3 roku powinny pić mleko matki, a po tym czasie, jak jedza już inne rzeczy, powinno się wg mnie zaniechać podawania mleka, Aby uzupełnić białko, można biały ser dać, zdrowszy…

Ja również nie daję…czasami tylko zimą jakieś warzywa z puszki, ale częściej mrożone. Nie mamy tych produktów domu tak więc dzieci o nie nie proszą. Nie spędzam również godzin w kuchni, bo tego nie lubię, ale w sposób świadomy robię zakupy czytając etykiety – generalnie kieruję się zasadą – im krótsza, tym zdrowiej. Jak patrzę co ludzie mają w koszykach w supermarketach to mi włosy dęba stają…istny syf…a potem są problemy z nadwagą i cukrzycą….

A propos aluminium: czemu nikt nie pisze o kaszkach, mleczkach itp, ktore pakowane sa w puszki, torebki od wewnatrz pokryte cienka warstwa ale jednak aluminium? Czyzby to bylo taaaakie bezpieczne? Kurde, nie sadze.. Sama daje sinlac i mleko z kleikiem, ale chyba jednak przerzuce sie na zmielona kasze jaglana badz manna pelnoziarnista. jJdnak wciaz pozostaje pytanei o MM w tych opakowaniach???

ww. produktów nie powinni również jeść dorośli, dlaczego tylko dzieci ? fakt, nawyki żywieniowe najłatwiej wypracować w tym najmłodszym wieku, ale nigdy nie jest za późno żeby zacząć się zdrowiej odżywiać a efekty można zaobserwować już po kilku tygodniach. Sama spróbowałam i uważam , że warto.

Ja też staram się nie dawać :) “mleko” robię kokosowe lun z nerkowców sama, podobnie jak soki owocowo-warzywne które moj 8-latek uwielbia. Parówki, jogurty i kisiele jakiś czas temu przestałam kupować. Córeczka (ma 15 miesiecy) pije tylko wode mineralną i soki jabłkowe wyciskane (jabłka uwielbia potrafi zjęść 4 dziennie aż się zastanawiam czy to normalne :))) Plus warzywa, troche drobiu, ser biały. Keczup synkowi daje, ale kupuje dobry, bez dodatków. Zgadzam się z dziewczynami że to kwestia świadomych zakupów a nie godzin spędzonych w kuchni. Też dobry blender sie przydaje lub maszyna wielofunkcyjna. Pozdrawiam, dbajmy o zdrowie naszych maluchów !

No popełniamy jeden grzech… Keczup ;( Ale moje dziecko mu się nie oprze, na następny rok załatwiam pomidory z ogródka teściowej i robię sama.

widzę, że tu dużo Pań po prostu siedzi w domu i ma dużoooooooo czasu. Ja jak wrócę z pracy i odbiorę małą z przedszkola, to często lecę z nią na następne zajęcia, później do domu coś na obiadokolacje przyrządzam zabawa mycie i spanie. Nie mam czasu na pieczenie chleba ( moje dziecko od małego nie je chleba w ogóle po prostu go nie lubi. Poza tym je niektóre z tych produktów i jak na razie jest chuda jak patyk, ma pełno wigoru. A w obecnym świecie nie wiem czy jest coś w czym nie ma czegoś szkodliwego. Moja mała tez lubi pichcić z rodzicami jak mamy tylko wolny czas. W komentarzach widzę że jest mama idealna, wszechwiedząca i nigdy nie robiąca nic złego Jakoś nie chce mi się w to wierzyc.

rozumiem,że to do mnie:)
nie nei jestem wszechwiedząca i nigdzie nie napisalam,ze z tej listy moje dziecko nic nie je.. tylko denerwuje mnie takie teksty typu..a po co, teraz wszystko jest niezdrowe nawet woda , wole sie z dzieckiem pobawic bla bla bla…
to tylko lista czego powinnismy unikac.. jak dziecko dostanie raz na jakis czas platki na mleku , to korona nam z glowy nie spadnie… problem polega na tym,że z wygody( czy tez tego braku czasu) dzieci dostają to codziennie i to samo dzieje sie w przedszkolach..jak widze menu u mojej mlodszej to włos się jezy na glowie.. skoro wiec w przedszkolu nie da się tego uniknąć( u dziadków pewnie tez) to chociaz w domu mozna ograniczyc..a nie rzucac wyswiechtanym.. to co mamy niby jesc.. a wstan kurna 30 min wczesniej i zrob dziecku owsianke …

a moja wpyla owsiankę jak małpa kit. Można do owsianki dodać nieco cukru i kakao – będzie czekoladowa niespodzianka, Można dodać starte jabłuszko i cynamon, albo bez cynamonu, banana albo gruszkę czy winogrona – spróbuj, może posmakuje – moja córa ma 8 lat i naprawdę do niedawna niewiele jadła :) od czasu jak widzi, że ja zmieniłam nawyki żywieniowe, to i ona je inaczej i lepiej :)

haha moja owsianke też “wpyla jak małpa kit” bo z takimi bakaliowymi dodatkami jest o niebo lepsza niż kanapki .. a płatki po prostu przestałam kupować i problemu nie ma.. jak dziecko w szawce widzi to bedzie robic wszystko,zeby je dostac.. a jak nie ma to nie ma:) i tak w przedszkolu skubie je sobie na sucho( bo zabronilam jej dawać mleko)…

dzieci nie chca takich zdrowych zeczy jesc jak sa od malego nie przyzwyczojne niestety!!!!moje sa i wcinaja a ich kolezanki jak u nas sa toby sie tego nie tknely…. ale wiem czym sa karmione na co dzien to sie nie dziwie :(

Żeby zrobić owsiankę nie trzeba wcale wstawać pół godziny wcześniej. Ja (a jestem babcią…;)) zalewam płatki owsiane wrzątkiem wieczorem, rano tylko dolewa się wody, gotuje ok. 10 min, nawet krócej, dodaje mleko i owoce suszone + świeże sezonowe + trochę miodu + zmielone w młynku i trzymane w słoiczku (niezbyt długo, bo tracą właściwości) siemię lniane, sezam, pestki słonecznik, dyni itp. Mój wnuczek lubi owsiankę, choć nie codziennie ją je. Nie ma z nią wiele pracy, a jest o wiele zdrowsza (i smaczniejsza!) od tych gotowych płatków śniadaniowych. :)

widze madra osobe!!!! co moge polecic to ugotowana kasza jaglana raptem15 min gotowania..potem lekko przestudzona zblendowac ze swiezym babanem posypac cynamonem n a czubeczek odrobinke masla – moje dzieci takie sniadanie uwielbiaja:)

śmieszna ta lista, chyba dla tych co nie czytają etykietek, dobry ketchup, dobre parówki, dobre soki sa jak najbardziej zdrowe, wystarczy zacząć kupować te dobre

chciałbym tylko jedną kwestie poruszyć, przy sterylizacji mleka uht, mleko podgrzewa sie do tej temperatury jedynie przez 1-2 sekundy i momentalnie schładza, taka sterylizacja zabija florę bakteryjną i nie wpływa na zmianę smaku.

chciałbym tylko jedną kwestie poruszyć, przy sterylizacji mleka uht,
mleko podgrzewa sie do tej temperatury jedynie przez 1-2 sekundy i
momentalnie schładza, taka sterylizacja zabija florę bakteryjną i nie
wpływa na zmianę smaku.

ja ;) sama ich nawet nie jem od dawna… czy za 20 lat Twoje dziecko być może mając problemy z nadwagą i chore na choroby przewlekłe wynikające z jedzenie przetworzonego jedzenia będzie Ci wdzięczne za te parę minut więcej zabawy? Bo tak naprawdę ile czasu spędzasz na zakupach tygodniowo, a ile by Ci zajęło zrobienie samemu czegoś? Zresztą ja gotuję zazwyczaj jak moje dziecko już śpi lub jednoczesnie robiąc na przyklad obiad. Przygotowanie domowej Nutelli z awocado, karobu i orzechó zajmuje raptem 5 minut.

Z tym ketchupem to bzdura, zapytajcie lekarzy, ketchup jest niezwykle zdrową przyprawą, zawiera likopen,bardzo silny antyutleniacz, który ma ogromny potencjał dla naszego zdrowia, świeże pomidory trzeba jeść, jak najbardziej, lecz w pomidorach niestety likopenu jest bardzo mało, to jedyny przypadek kiedy przetworzone jest zdrowsze od świeżego, kupujcie dzieciom ketchup ale czytajcie skład, na naszym rynku są zdrowe ketchupy bez konserwantów, barwników i bez dodatku cukru, warto jeść ketchup.

Dziecko powinno zjadać jak najmniej przetworzonych produktów, wiadomo,że najlepiej naturalnie, bo wtedy zdrowo. Podzielam zdanie osób, które spędzają czas w kuchni z dziećmi. Nie dość że smacznie, zdrowo to razem spędzamy czas ze swoimi pociechami, przy okazji ucząc je zdrowych nawyków. Ja nie mam problemu z jedzeniem u moich dzieci, chętnie zjadają warzywa gotowane na parze – ze swojego ogródka, przetwory – z własnego sadu, oraz co najważniejsze – mięsko od babci, kurczak z podwórka i świnka na “swojskim” jedzonku. Ile możemy tyle robimy, od chleba, masła,śmietany, czy jogurtu, po ciastka i kisiele, ale nie każdy ma ten komfort, ja mieszkam na wsi, więc jest o tyle prościej, że praktycznie na miejscu, nawet mleko mamy od gospodarza, więc niech żyje wieś!

Cóż, stawiam, że część rodziców kupujących “zakazane” produkty, z chęcią zasięgłaby po zdrowe odpowiedniki. Nie czynią tego z powodów finansowych. Jeśli potrzebnych jest 10 bułek, to kupując wersję niezdrową wydamy 5zł, a sięgając po prawdziwe bułki, wydamy ok 12zł…I tak jest ze wszystkim…nie każdy zasłania się brakiem czasu, bo faktycznie przygotowanie kisielu domowego zajmuje tyle samo czasu, co zrobienie takiego z torebki.

To teraz niech dadzą listę rzeczy,które dziecko ma jeść i nie ma w nim chemii.Domyślam się,że taka lista nie istnieje a jak będzie to “przeciętnego rodzica” nie będzie stać na kupno takich produktów

Bezedura! Ketchup jest zdrowszy od świeżych pomidorów, które jako jedno z niewielu warzyw (po prawdzie to owoc) w postaci wysoko-przetworzonej tj. np. własnie ketchupu jest o wiele zdrowsze niż jego postać nieprzetworzona. Wystarczy poszukać i poczytać sobie co to jest LIKOPEN i gdzie go jest najwięcej.
Oczywiście piszę tu o prawdziwym ketchupie a nie o brei z wody, cukru, octu, zagęszczacza z śladowym dodatkiem koncentratu pomidorowego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *