| Nie dajmy sobie wmówić, że ktoś inny wie lepiej, jak karmić piersią nasze dzieci! Rozmowa z Magdą Karpienią

Nie dajmy sobie wmówić, że ktoś inny wie lepiej, jak karmić piersią nasze dzieci! Rozmowa z Magdą Karpienią

Rozmowa z Magdą Karpienią - autorką książki "Karmienie piersią", która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Natuli.

Alicja Dyrda: Magdo, przede wszystkim dziękuję Ci za książkę! Nie tylko dlatego, że miałam przyjemność z Tobą pracować i ją wydać w naszym wydawnictwie, lecz przede wszystkim dlatego, że ona jest po prostu bardzo, bardzo potrzebna! Sama wiesz dlaczego!

Magda Karpienia: Do napisania książki na temat karmienia piersią przymierzałam się 3 lata. Czułam głęboką, wewnętrzną potrzebę dania kobietom narzędzia, które pomoże im poczuć się kompetentnymi matkami. Wśród sprzecznych informacji i wykluczających się rad będzie drogowskazem, który pokaże im drogę życia zgodnie z własną intuicją. Czułam sprzeciw, że wiedza, która na świecie dostępna jest na wyciągnięcie ręki, u nas nadal jest niszowa. Chciałam ją dać matkom. Cały czas jednak coś stawało mi na drodze do realizacji tego marzenia – wiadomo, bieżące problemy, dom, dzieci i dwa razy za krótka doba. Kiedy wydawnictwo Natuli zgłosiło się do mnie z propozycja wydania książki, uznałam, że to odpowiedź na moje marzenia i trzeba wziąć byka za rogi.

Mimo, że sytuacja powoli się zmienia, to kobiety w Polsce nadal zbyt często są wprowadzane w błąd, mają za mało rzetelnego, mądrego wsparcia, przez co zbyt szybko kończą karmienie piersią, a niewątpliwie jest to kwestia zdrowia całego społeczeństwa! Jego rola jest stanowczo niedoceniana. Sposób karmienia niemowlęcia to naprawde nie jest wybór jak między marchewką z marketu a z własnej hodowli. To kluczowe decyzje determinujące zdrowie i rozwój człowieka.

Piszesz, że karmienie piersią jest fizjologiczną normą, czyli normą naszego gatunku. Dlaczego jednak dzisiaj wcale nie jest ono oczywiste?

W krajach, które żyją bliżej natury i w których cywilizacja i postęp nie przenikają do każdej dziedziny życia, karmienie piersią po prostu jest. Kiedy kobiety w plemieniu afrykańskim dowiedziały się, że w Europie kobiety potrzebują książek o tym, jak karmić piersią, kompletnie tego nie rozumiały. Myślały, że to żart. W cywilizacji zachodniej człowiek coraz bardziej traci kontakt z sobą samym. Mamy aplikacje do wszystkiego – do wyliczania fazy cyklu, do liczenia kroków, do pamiętania o piciu wody, do oznaczania, z której piersi i ile dziecko zjadło, a nawet do nauki rozpoznawania własnych potrzeb. Przestajemy patrzeć na nasze dzieci i na nasze organizmy, a obserwujemy zegarki i telefony, by za nas “myślały” dając nam proste odpowiedzi.

Żyjemy szybko, oczekujemy natychmiastowego efektu i wpisania się w normy ustalone z góry. Karmienie piersią do tego nie pasuje. Wymaga od nas zwolnienia, przyglądania się dziecku, pozwolenia sobie na “nieogarnięcie” i pewnego dystansu do norm. Od kilkudziesięciu lat trwa kampania przekonywania rodziców, że to, co da im jakieś laboratorium, będzie lepsze niż to, co dała im natura. Że formuły mleka modyfikowanego opracowanie przez “specjalistów” są dla nas – ludzi – lepsze niż niezbadane dary natury. Że karmienie piersią tak, ale tylko na początku, bo później posiłek musi być szczególnie zbilansowany, a to może dać nam tylko grono ekspertów produkujących sztuczne mleko. Rodzice mają przestać ufać sobie i swojej intuicji, a zaufać “specjalistom”. To bardzo smutny mechanizm odbierania człowiekowi pewności siebie i swobody myślenia.

Reklama, dzięki której rozwijamy redakcję
“Karmienie piersią”

Praktyczny i mądry przewodnik po całym okresie karmienia piersią, od ciąży do odstawienia od piersi.

Zobacz więcej

Wybór sposobu karmienia jest dziś wyborem wręcz filozoficznym, a na pewno światopoglądowym.

Nie wiem, czy to wybór światopoglądowy. Piersią karmią kobiety niezależnie od światopoglądu. 99% kobiet w Polsce jest nastawiona na karmienie piersią. Rzadko jednak przygotowują się do niego już na etapie ciąży. Kobietom brakuje wiedzy na temat fizjologii laktacji, tego, jak ona przebiega, jakie zachowania są naturalne dla noworodka czy niemowlęcia. To dość oczywiste biorąc pod uwagę, że jako pokolenie nie jesteśmy zaznajomione z karmieniem piersią. Kobiety liczą na pomoc w szpitalu, a rzadko ją tam tak naprawdę otrzymują. Ponieważ karmienie piersią przestało być czymś oczywistym i naturalnym, nie wystarczy wiedza czerpana z magazynów dla rodziców, czy z telewizji. Niestety, brak rzetelnej wiedzy na temat laktacji, brak wsparcia i, co za tym idzie, brak wiary we własne kompetencje powoduje, że 3 dni po porodzie piersią karmi już tylko 60% kobiet. Po to też napisałam tę książkę – żeby kobiety miały kompendium, które odpowie na większość ich wątpliwości i przygotuje na to, co je czeka.

Mam wrażenie, że tak dalece jesteśmy odłączeni od naszego ciała, że jego sprawy traktujemy jako coś nienaturalnego, wstydliwego, czasem obrzydliwego. Jak do tego doszło?

Tak, jak wspomniałam wcześniej – to, co naturalne traktuje się jak coś dziwnego, wstydliwego, wadliwego. Kobiety, które obserwują swój cykl, rytm swojego ciała uważane są za zacofane. A przecież znajomość własnego ciała jest podstawą świadomego życia! Wymaga jednak uwagi, zwolnienia, zgody, że nauka czytania sygnałów zajmuje czas.

Podobnie jest z karmieniem piersią – matka uczy się karmić karmiąc, dziecko uczy się jeść z piersi… jedząc z piersi. Ale to wymaga czasu – nie zawsze od początku idzie lekko, jest to umiejętność, którą trzeba poćwiczyć. Wśród naszych mam niewiele jest takich, które karmiły piersią. Jako dzieci nie byłyśmy zaznajomione z tym widokiem. W książeczkach z dzieciństwa widziałyśmy butelki i smoczek i to wydaje się nam naturalne.

Zwróć uwagę, że nawet siatki centylowe, czyli coś, co ma określić pewną normę rozwoju niemowlęcia, bazuje na dzieciach karmionych mlekiem modyfikowanym! Zresztą podobnie jest z rozpoznawaniem żółtaczki po porodzie – tempo spadku bilirubiny jest oceniane na podstawie dzieci karmionych sztuczną mieszanką. To zupełne wywrócenie do góry nogami. W obecnym świecie butelka i smoczek jest czymś normalnym, a karmienie piersią jest postrzegane jako wybór. I naprawdę musimy to zmienić! To karmienie piersią jest czymś naturalnym, normalnym i powinno być codziennym, zwykłym. To karmienie piersią jest normą i do tej normy można porównywać resztę.

Pytasz dlaczego tak się stało? To są lata odchodzenia od własnej intuicji i budowania zaufania do technologii. Marketing zarabiających na tym koncernów ma w tym swój niemały udział.

Większość kobiet deklaruje chęć karmienia piersią, ale, jak mówisz, bardzo szybko rezygnuje. Wiele mam zaczyna, ale niewiele kontynuuje. Czy karmienie piersią jest wyzwaniem?

Oczywiście, jak całe macierzyństwo. Nieustannie wbijany jest nam do głowy cukierkowy obraz macierzyństwa. Gazety, media, reklamy bardzo świadomie ukazują nam uśmiechniętą mamę, która 2 tygodnie po porodzie wygląda, jakby właśnie zeszła z wybiegu, a jej spokojne dziecko śpi w łóżeczku długie godziny. Głodne – nie płacze tylko kulturalnie prosi o posiłek. Koncerny przekonują nas, że przecież jest wybór, a kolejne poradniki dla rodziców opisują, co zrobić, żeby nasze dziecko spało całą noc, kompletnie ignorując jego rozwój neurobiologiczny. Rynek gadżetów ma się świetnie proponując rodzicom coraz to nowsze zabawki, które mają za zadanie zastąpić rodzica. Misie imitujące bicie serca mamy, bujaczki, hamaczki, owijacze i co tam jeszcze chcesz. Wszystko służące pokazaniu, że macierzyństwo to lukier z posypką. Dalsza i bliższa rodzina często oczekuje, że kobieta momentalnie wróci do życia, jakie wiodła przed porodem, tylko że dodatkowo po prostu będzie zajmowała się dzieckiem. Jakby to był kwiatek, który wystarczy raz dziennie podlewać.

Taki mamy obraz. A następnie przychodzi rzeczywistość: dziecko, które chce być cały czas przy piersi, brak czasu, żeby umyć głowę czy spokojnie skorzystać z toalety, zwłaszcza w początkowym okresie życia malucha. Przez to, że jako normę przyjęto obraz promowany w mediach, a społeczne oczekiwania są wygórowane i nierealne, w zderzeniu z rzeczywistością kobiety często czują się zagubione i sfrustrowane. Czują się oszukane. Bo miało być łatwo, a one nie dają rady ogarnąć dodatkowo domu, zleceń, nie mówiąc już o relacji z innymi ludźmi. Dziecko stale “coś od nich chce”, jak to mawiają rozmawiające ze mną matki. Bywa także, że spotykamy się z brakiem zrozumienia ze strony innych matek: “jak to nie dajesz rady?! ja dałam, nie narzekaj!” To wszystko powoduje, że macierzyństwo jest wyzwaniem. Karmienie piersią jest wyzwaniem. W ogóle świadome życie jest wyzwaniem. Czy to znaczy, że mamy go nie podjąć?

Gdzie powinnyśmy szukać kompetentnego wsparcia?

Niestety, często się zdarza, że w pierwszym odruchu kierujemy swoje kroki do lekarza pediatry mając do niego ogromne zaufanie. Tymczasem lekarze w większości nie mają pełnej wiedzy na temat karmienia piersią. Edukacja w tej materii na studiach medycznych jest po prostu niewystarczająca. Matki często są straszone, że dziecko za mało lub za dużo przybiera na wadze (jakby to w ogóle było możliwe), że ich dieta jest zła, że dziecko ma alergię na ich pokarm i w ogóle najlepszym rozwiązaniem jest mleko modyfikowane. To nie ten kierunek! Nie tak pomaga się mamie karmiącej! Dobrym kierunkiem w przypadku trudności w karmieniu piersią są Liderki La Leche League, albo tacy doradcy laktacyjni, którzy posiadają aktualną wiedzę. Tutaj najlepiej korzystać z polecenia innych osób.

Aktualną, czyli jaką? Co zmieniło się w temacie karmienia piersią przez ostatnie lata/dziesięciolecia?

Zdecydowanie za często zdarzało mi się pracować z mamami, które nie uzyskały oczekiwanej pomocy od doradcy laktacyjnego. Jeśli mama bliźniaków słyszy, że piersiami to można wykarmić tylko jedno dziecko, albo kobieta karmiąca 2 lata słyszy, że to już zdecydowanie za długo, czy młoda mama słyszy, że w trzecim miesiącu życia należy podawać dziecku soki, to mam wrażenie, że ci doradcy, pomimo obowiązku uaktualniania wiedzy, niekoniecznie stosują ją w swojej pracy.

Nauka o laktacji wciąż się rozwija. Za rzadko zdajemy sobie sprawę, że karmienie piersią jest tak niezwykłą i wyjątkową umiejętnością każdej kobiety, że prawdopodobnie nigdy nie zostanie w pełni poznane! Jako kobiety mamy niezwykłe organizmy – to zachwyca! Im więcej wiem o karmieniu piersią, gdy czytam czy rozmawiam z naukowcami o kolejnych odkryciach, nie mogę wyjść z podziwu, jak wspaniałymi istotami jesteśmy. Moc rodzenia i karmienia naszych dzieci to fenomenalny dar.

Jeszcze kilkanaście lat temu mówiło się choćby o tym, że witamina D nie przenika do mleka matki i trzeba ją suplementować dziecku. Teraz wiadomo, że witamina ta jest obecna w pokarmie kobiety i kiedy ta utrzymuje jej odpowiedni poziom, to dziecko dostaje wszystko, co powinno. Mówiło się o dwóch fazach mleka, rzadkiej i gęstej, teraz wiadomo, że nie jest to prawdziwe twierdzenie. Przez lata twierdzono, że karmienie piersią jest tylko dla kobiet, które rodziły, teraz wiadomo, ze piersią mogą karmić również matki adopcyjne. Jest naprawdę wiele takich uaktualnień. Większość z nich starałam się opisać w książce. Chcąc pomagać kobietom karmiącym powinniśmy być na bieżąco z aktualną wiedzą.

I żeby było jasne – znam wspaniałych, cudownych doradców laktacyjnych. Z pasją, wiedzą, empatią i oddaniem temu, co robią. Podziwiam ich pracę, uwielbiam ich! Dlatego też podkreślam, że korzystając z usług doradcy dobrze jest korzystać z polecenia zadowolonych klientek.

Karmienie mlekiem modyfikowanym traktujemy jako oczywistość – stało się ono popularne i ogólnodostępne. Z jakimi potrzebami kobiet jest to związane?

Zacznijmy od tego, o czym już mówiłyśmy – 99% kobiet planuje i zaczyna karmić piersią. Widać więc, że pierwszy wybór jest inny niż mleko modyfikowane. Niestety, najczęściej przy pierwszych trudnościach matka dostaje sztuczne mleko dla swojego dziecka z hasłem lub sugestią: “co się będzie pani męczyć”. Mleko modyfikowane jest dostępne w każdym szpitalu, na każde zawołanie. Ta łatwość dostępu do preparatu mlekozastepczego powoduje, że kobiety po prostu po niego sięgają. Wróćmy do tych kobiet z afrykańskiego plemienia – one doświadczając trudności muszą próbować je rozwiązać. Muszą szukać sposobu i środka zaradczego, nie mają pod ręką czegoś zamiast. Przy czym doświadczają zdecydowanie mniej trudności w karmieniu niż kobiety cywilizacji zachodniej. Dlaczego? O tym też można przeczytać w książce.

Społeczeństwo naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że sztuczne mleko nie jest zamiennikiem mleka mamy, nie jest równie dobre. Że sytuacji, w których kobieta naprawdę nie może karmić swoim mlekiem, jest promil. Że dokarmianie mlekiem modyfikowanym nie powinno być pierwszym wyborem, ale ostatecznością! Co zresztą zaleca Światowa Organizacja Zdrowia.

Pytasz, z jakimi potrzebami kobiet wiąże się podanie mleka modyfikowanego. Myślę, że dla każdej kobiety z inną. Często podanie sztucznej mieszanki jest przedstawiane matce jako jedyna opcja. Ona nawet nie wie, że może inaczej! Innej kobiecie karmienie butelką ze sztucznym mlekiem daje poczucie wolności, bo nakarmić może każdy, nie tylko mama. Dla kogoś jest to po prostu łatwiejsze z jakiegoś powodu. Jeszcze inna mama widzi dokładnie, ile dziecko zjadło, więc nie martwi się, że za mało. Ile kobiet, tyle potrzeb. W świadomości wielu kobiet wybranie mleka modyfikowanego jest koniecznością i najlepszym wyborem dla ich dziecka. Szanuję to. Te kobiety nie są gorszymi matkami. Są najlepszymi matkami dla swoich dzieci! Mam jednak nadzieję, że moja książka wielu kobietom pokaże, że nie zawsze trzeba iść w kierunku sztucznej mieszanki. I że piersią też może być łatwo, chociaż nie tak, jak promuje to współczesny świat.

Musimy pamiętać o tym, że mleko modyfikowane nie jest trucizną. Dzieci na mleku modyfikowanym też rosną, rozwijają się. Ba! Ja sama byłam karmiona sztucznym mlekiem. Nie jest to jednak optymalny sposób żywienia dziecka i decydując się na jego podanie powinniśmy mieć świadomość, z czym to się wiąże i jakie są konsekwencje. Co więcej – 99% ludzi źle przygotowuje mleko modyfikowane nie wiedząc nawet o tym, że może to być szkodliwe dla zdrowia ich dziecka. Podanie sztucznego mleka powinno być naprawdę dobrze przemyślaną decyzją. I dla tych rodzin, które się na to decydują również zawarłam informacje w książce, która właśnie pojawiła się na rynku.

Istnieje mnóstwo mitów i przekonań dotyczących KP, często są one przekazywane z pokolenia na pokolenie w “dobrych radach” babć, matek i ciotek. Które są najbardziej niebezpieczne?

Historia pokazuje, że sięgają średniowiecza.
Głosiłam swego czasu międzynarodową konferencję o historii karmienia piersią, głównie na ziemiach polskich. Przygotowując się czytałam o zwyczajach, przekonaniach, mitach i widzę, że wiele z nich funkcjonuje, często w praktycznie niezmienionej formie, do dziś! I jest tak głęboko zakorzeniona, że nawet obalające badania naukowe nie są w stanie niektórych przekonać. Wciąż tkwimy w mylnym przekonaniu, że po cesarskim cięciu nie ma mleka, że matka ma utrzymywać specjalną dietę, że nie może zażywać leków, że mleko może być za chude lub za tłuste dla dziecka, że może się skończyć z dnia na dzień, że jak dziecko płacze to na pewno wina maminych piersi. Że piersi mogą być za małe lub za duże do produkcji mleka, a jak się ściśnie i nie leci, to pewnie nic w piersiach nie ma. Mitów są setki. Trudno orzec, który z nich jest najbardziej niebezpieczny, bo każdy z nich podkopuje wiarę kobiety w możliwość wykarmienia własnego dziecka. I to naprawdę u wielu kobiet determinuje, jak postrzegają siebie jako matki. Często są dla siebie bardzo surowe.

Jednym z takich przekonań jest bezwartościowość mleka matki po 6. miesiącu karmienia. Czasem odnoszę wrażenie, że kontynuowanie KP po tym okresie, a już na pewno po 1. urodzinach dziecka, jest heroiczną walką matki przeciwko światu. Dlaczego światu przeszkadza długie karmienie?

Temat rzeka.
Dzisiejszy świat stawia na szybką samodzielność, łatwość, niezależność. Widząc ponad roczne dziecko przy piersi od razu pojawia się obraz niesamodzielnego człowieka, który do matury będzie uwiązany przy maminej spódnicy. Ludzi nie interesuje rozwój dziecka, jego naturalny rytm. Ono ma się wpasować w oczekiwania i ustalony harmonogram rozwoju: “Czy już przesypia całe noce?”“Czy już nie wisi na cycu?”. A to nie tak!
To właśnie karmienie piersią do samoodstawienia pomaga dziecku zyskiwać samodzielność, uczy je rozpoznawania własnych granic, jest po prostu długofalową inwestycją. Bo daje poczucie bezpieczeństwa i pozwala dojrzewać we własnym, indywidualnym rytmie. Tylko po prostu trzeba się nad tym dzieckiem pochylić, zrozumieć je, a nie przypisywać mu nasze oczekiwania i etykiety.

Inny powód nawiązuje do tego, o czym mówiłyśmy wcześniej – zaufanie do technologii i postępu. Uwierzysz, że nawet bardzo medialny lekarz pediatra mówi o tym, że karmienie po roku to tylko w Afryce, bo my tu, w naszej rozwiniętej części świata, to mamy takie super świetne warunki, że to karmienie nie jest potrzebne? Mleko matki jest przecież niedoścignionym wzorem! Nie da się go skopiować. A w tych części Afryki, do których dotarły koncerny ze swoim produktem stworzonym przez specjalistów, śmiertelność noworodków wzrosła. I 80% przypadków spowodowane jest zapaleniem jelit, którego można by uniknąć, gdyby te dzieci były karmione mlekiem mamy.

Czego dzisiaj najbardziej potrzeba polskim matkom?

Wsparcia.
Wsparcia, wsparcia, wsparcia! Takiego mądrego, które pomoże im wyznaczać ich własne cele i je realizować. Które da im poczucie kompetencji, pewności siebie i przekonania, że takie, jakie są, są najlepszymi matkami dla swoich dzieci.

Magda Karpienia (magdakarpienia.pl) – 

życie zawodowe związała z problematyką karmienia piersią, zainicjowała w Polsce działalność La Leche League (światowego autorytetu w dziedzinie laktacji). Jest autorką wielu publikacji, organizatorką szkoleń i spotkań, które pomogły setkom kobiet odkryć naturalną zdolność karmienia piersią. Autorka książki “Karmienie piersią”, Wydawnictwo Natuli 2018.


Alicja Dyrda

Jest mamą trójki dzieci. Kocha to, co naturalne. Stworzyła serwis dziecisawazne.pl i jest redaktor naczelną Wydawnictwa Natuli. Mieszka i podróżuje z rodziną po Azji.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://wydawnictwo.natuli.pl/


Czytaj na dziecisawazne.pl

wychowanie
STOP trenowaniu dzieci!

wychowanie
Geny czy środowisko – co determinuje rozwój dziecka?

Jesper Juul
Juul na poniedziałek, cz. 107 – Szkolny system nagród jest prymitywny i krótkowzroczny

POLECAMY
To relacje z dorosłymi wpływają na rozwój mózgu dziecka!

ekowiadomości
Szkocja ustanawia prawo do “zabawy na dworze jako fundamentalnej części dzieciństwa”

edukacja alternatywna
Skąd się wzięła tradycyjna polska szkoła?

wywiady
Jak porozumieć się w kwestii wychowania dzieci, jeśli każde z rodziców wyznaje inne wartości?

odżywianie naturalne
Jedzmy więcej warzyw! 4 przepisy na zdrowy obiad dla całej rodziny

wychowanie
6 filarów świadomego rodzicielstwa

zdrowie
Jak wspomagać integrację sensoryczną dziecka?