Kategorie
NATULI

Poród naturalny czy cięcie cesarskie, czyli wolność wyboru

Czas oczekiwania na narodziny dziecka jest czasem wyjątkowym. Czasem moszczenia gniazda, robienia planów, porządkowania w głowie tego, co myślę o sobie w nowej roli. Przygotowaniem na wielką i nieodwracalną zmianę. Pewnie dobrze, że jest na to aż dziewięć miesięcy.
Jednak między byciem mamą w ciąży a wzięciem w ramiona nowo narodzonego dziecka, jest poród. Rytuał przejścia. Granica między jedną rzeczywistością a drugą.

Poród w naszej kulturze

W epoce USG i świadomego macierzyństwa mam często poczucie, że więź mamy z dzieckiem istnieje, kiedy rozwija się ono wewnątrz jej ciała. W epoce wszystkowiedzącej medycyny kobieta może odnieść wrażenie, że lekarze znają jej ciało i potrzeby lepiej niż ona sama. Że kontrolują wszystko z niezawodną precyzją. A jednak narodziny są wielkim wydarzeniem. Mniej medycznym, a bardziej metafizycznym. Chwilą, kiedy wiele rzeczy się zmienia. Kiedy trzeba się zmierzyć z wszystkim, co na temat porodu mówi, czuje i myśli nasza natura. I nasza kultura.
Gdybym miała wiedzę o porodzie czerpać z obrazów, które serwuje nam masowa kultura, niewątpliwie doszłabym do wniosku, że jest to przeżycie krwawe i okrutne. I że warto go za wszelką cenę uniknąć. Zadziałała jednak zbiorowa nieświadomość. Moja mama, która urodziła czworo dzieci, dzieliła się ze mną zawsze dobrymi wspomnieniami. I to nie tylko samego porodu, ale i ludzkiej życzliwości i otaczającej ją wówczas troski.

Poród to wybór

A mimo to nawet ja musiałam odpowiadać na pytania całkiem przypadkowych osób o to, czy się boję.
Było się czego bać? Poród to dotknięcie śmierci. I własnej śmiertelności. To odkrycie świadomości, że oto pojawił się ktoś, kto prawdopodobnie będzie żył dłużej ode mnie i zobaczy świat, jakiego ja nie zobaczę. To „mała śmierć”, zatracenie się, utrata kontroli porównywalna do tej, która zdarza się, gdy to dziecko, które ma się narodzić, zostaje poczęte.
Poród to wybór. Choć wiele kobiet postrzega go jako dylemat.
Dwie możliwości: poród siłami natury i poród przez cesarskie cięcie. I nierozstrzygalny chyba spór – o to, co „lepsze”. To budzi emocje. Bo niezależnie od liczby naukowych argumentów za i przeciw, kiedy statystyka zmienia się w wybór tej jednej konkretnej kobiety, mamy, która ma niebawem urodzić swoje upragnione i ukochane dziecko, sprawa przestaje być taka oczywista.
Jest pewnie tyle możliwości, ile konkretnych historii, nieraz bardzo trudnych. Mamy, które marzyły o porodzie siłami natury, ale coś w ostatniej chwili poszło inaczej, niż planowały. Mamy, które od początku wiedzą, że będzie cesarka. Mamy, które boją się zbyt wielu ingerencji lekarza. I mamy, które boją się samotności.

Jak dokonać wyboru?

Jak się w tym wszystkim odnaleźć? To pewnie pytanie, które każda mama zadaje sobie nieraz. I to nie tylko za pierwszym razem, ale i przy kolejnych ciążach i porodach. Bo żyjemy w czasach, kiedy tak dobrze znamy wszystkie możliwości, że łatwo się w nich zagubić. A w dodatku czas ciąży sprzyja czytaniu, poszukiwaniu informacji, dokonywaniu wyborów.
Są one jeszcze trudniejsze, gdy obawy wzmocnione są przykładami z najbliższego otoczenia. Dzieci urodzonych siłami natury i przez cesarskie cięcie, gdzie pojawiła się jakaś trudność, coś poszło niezgodnie z planem. I ciągle pojawia się pytanie: co by było, gdyby? Gdyby ktoś zdecydował inaczej.
To jak sobie radzić?
Poszukać wsparcia, czyli osób, które wysłuchają i uszanują każdą decyzję kobiety. Które podzielą się swoim doświadczeniem, ale w sposób nieinwazyjny i nienarzucający swoich wyborów. I asertywnie postawić granice historiom, których nie chcemy słuchać.

Poród to historia

W takiej bezpiecznej atmosferze może będzie przestrzeń na to, by dotknąć czegoś, czego na co dzień trudno dotykać. Przyjrzeć się swoim obawom i lękom. I marzeniom. Zadać sobie pytanie: co w tej czy innej możliwości porodu tak mnie przyciąga lub odpycha, czego moje obawy naprawdę dotyczą. Skąd się biorą. Czasem sięgnąć do rodzinnych historii. Dowiedzieć się, jak same przyszłyśmy na świat.
Warto wykorzystać dziewięć miesięcy na to, by zaopiekować się sobą. Polubić się, a zwłaszcza swoje ciało, które ma do odegrania przy porodzie bardzo ważną rolę, niezależnie od jego przebiegu.
Dać sobie przestrzeń i czas na namyślanie się, rozważanie różnych możliwości i zbieranie informacji. Bez przymusu dokonywania wyboru już, teraz, natychmiast. Z prawem do powiedzenia: nie wiem, nie zdecydowałam jeszcze, to moja prywatna sprawa.

Co jest najważniejsze?

Niezależnie od ostatecznej decyzji i szansy na realizację swojego plan, warto w życiu dążyć do dobrego, zamiast uciekać od tego, co budzi obawę. Warto też precyzować swoje oczekiwania. Wtedy jest szansa, że dylemat zmieni się w wybór. Nie między porodem przez cesarskie cięcie a siłami natury. Będzie to wybór konkretnych spraw, o które w tej ważnej chwili chcę zadbać.
Czego dla siebie potrzebuję? Bezpieczeństwa? Autonomii? Wspólnoty? Ciąża to czas na to, żeby być cholerną egoistką. Na to, żeby dbać o swoje potrzeby. Ale też czas na to, by szukać jak największej liczby strategii zaspokojenia swoich potrzeb. Żeby być w kontakcie z samą sobą.
Co z osobą towarzyszącą? Które miejsce uważam za bezpieczne, aby tam urodzić swoje dziecko? Jak chciałabym swoje dziecko powitać? Komu zaufam na tyle, żeby mógł mnie w tej chwili wspierać i mi towarzyszyć? Jakie mam marzenia odnośnie porodu, ale też pierwszych chwil, godzin, dni kiedy już będziemy razem? Jak chciałabym kiedyś opowiadać o tej wielkiej chwili mojej córce albo wnuczce?
Może warto przemyśleć, które z wartości, spraw, marzeń są najważniejsze. Które stawiam na pierwszym miejscu. Upewnić się, czy w chwili, kiedy będę musiała zadbać o swoje prawa, będzie przy mnie ktoś, kto będzie wspierał i zaufa mi tak, jak ja mam prawo ufać sobie, swojemu ciału i… swojemu dziecku.
I jak zadbać o te wszystkie ważne sprawy nawet wtedy, kiedy okaże się, że coś nie poszło zgodnie z planem. Że dziecko urodziło się wcześniej. Albo trzeba mu było pomóc. Albo element, który wydawał się tak ważny, okazał się niemożliwy do zrealizowania. Jak sobie to wtedy wybaczyć?
Poszukać kogoś, komu będzie można opowiedzieć o swoich uczuciach, rozczarowaniach, zawodach. Kto będzie akceptował nie tylko radosne historie. Odnaleźć swoje miejsce w długim szeregu kobiet: mam, babć, prababć itd., które miały udane porody. Udane, bo jestem na świecie, a nawet oczekuję na narodziny własnego dziecka. Ja sama do nich w ten sposób dołączam.

Foto

Agnieszka Stein

Autor/ka: Agnieszka Stein

Psycholog dziecięcy. Zajmuje się wspieraniem rodziców w ich wysiłkach wychowawczych i pomocą w kryzysowych sytuacjach. Prowadzi warsztaty umiejętności wychowawczych dla rodziców i wspiera profesjonalistów pracujących z dziećmi. Jest autorką książek z nurtu rodzicielstwa bliskości: "Dziecko z bliska" i "Dziecko z bliska idzie w świat". Prywatnie jest mamą chłopca w wieku szkolnym.

20 odpowiedzi na “Poród naturalny czy cięcie cesarskie, czyli wolność wyboru”

Ladnie napisane. Choc opcja pt. wybor miedzy cesarka o porodem naturalym powienin byc dostepny dla kazdej kobiety w dzisiejszych czasach.

Teks świetny…mi się wszyscy dziwili, że chcę rodzić z mamą a nie z partnerem…faktem było, że na poczatku na porodówce byli oboje…później została mama a wszystko zakończyło się cc, którego nie chciałam (na szczęście szybka decyzja lekarzy, spadało tętno dziecka). Teraz decydując się na druga ciążę chciałabym mieć wybór dotyczący porodu…nie ze względu na ból (tego się nie boję- a i tak usłyszałam komentarze, że co to za poród jak się czuło tylko początkowe skurcze). Nie czuję się przez to gorszą matką…a wiele kobiet rodzących sn tak właśnie postrzega matki rodzące cc…ale na to nie ma rady

Tekst pięknie napisany, chwilami wzruszający, lecz teza, że kobieta MA PRAWO DO WYBORU według mnie bardzo niebezpieczna. Cesarka to ciężka operacja z otwarciem wszystkich powłok ciała i nie powinna być wykonywana w przypadkach, gdy nie ma do tego wskazań.

Właśnie takie artykuły rodzą w kobietach myśl, że cesarka to opcja taka sama jak poród naturalny. A powinna być to możliwość zarezerwowana dla sytuacji trudnych. Moda na cięcie cesarskie jest modą niebezpieczną, zaczyna mówić o tym głośno środowisko lekarskie i stara się namawiać kobiety, by rodziły naturalnie.

w takim razie rodzmy na siłe, ponad wszystko, a pozniej miejmy depsresje poporodową. zróbmy to,żeby ludzie nie gadali. (doskonale znam plusy i minusy cc-przy pn też są-ZAPEWNIAM). ale trzeba stwierdzić FAKT, że nie znam OSOBISCIE ani jednego przypadku operacji CC , gdzie doszło do jakichkolwiek powikłań(choc na pewno się zdarzają), jesli zas chodzi o porod naturalny, znam wiele przypadów przyduszenia, urodzenia w zielonych wodach 2/10puktów/lub przypadków, kiedy bylo już za pozno!!! och za pozno!, cisnij, cisnij, musisz swoje przeboleć(plus 10 do prawdziwej mateczki poleczki)! . I to nie przykłady z internetu wzięte :)
Mam dosc tego niezrozumienia! Bo Ja-czyli ta po operacji cc- wiecznie poprawiana -(” Ej sorry, Ty nie rodziłaś, Ty miałaś operacje..’) , nie neguje, nie wypytuje kobiet, które wybrały poród naturalny. Chyba bardziej intymnej chwili w życiu kobiety nie ma, może pozwólmy kobiecie czuć się dobrze, swobodnie, albo podajcie chociaż kilka KONKRETNYCH ARGUMENTÓW-DLACZEGO NIE CC?

Dlaczego poród naturalny? Bo dziecko potrzebuje czasu, aby przyjść na świat. Bo skurcze przygotowują małe płuca, małe ciałko do pobytu na zewnątrz. Bo stres dla maleństwa w brzuchu powoli narasta, ma czas się do tego przyzwyczaić, a nie jest tak – że chlast – i wyjmują.
Rozmawiałam ostatnio ze studentami medycyny, którzy mają praktyki na oddziale położniczym, powiedzieli mi, że o wiele więcej krwi i ryzyka jest przy cc – pielęgniarka podchodzi z workiem takim jak na śmieci i wszystko się z kobiety wylewa, nie ma naturalności, piękna porodu. Dziewczyny mówiły, że widząc jak wygląda jeden i drugi poród – jeśli będą mogły – będą decydowały się na poród siłami natury. I jeszcze jedno – być może przy cc nie ma powikłań, bądź są rzadko. Ale PO CC – często zdarzają się nieprzewidziane krwotoki, udary, o wiele częściej matki po CC nagle umierają. Po porodzie siłami natury – bardzo rzadko.

Poród to rzecz naturalna, można swe ciało i psychikę przygotować – otoczyć się życzliwymi ludźmi i wybrać dobre miejsce do rodzenia. CC powinno być wyłącznie wg wskazań lekarskich.

PS. Urodziłam dwójkę naturalnie. Bolało, ale dzięki wsparciu partnera – dało się to przetrwać, po porodzie niczego się nie pamiętałam, czułam wyłącznie zalewającą mój mózg miłość do małego, pomarszczonego człowieka.

Zgadzam się w 100%.
Kiedy byłam w szpitalu po porodzie zmarła tam po CC matka trójki dzieci…
To jest ciężka operacja! Co nie zmienia faktu, że paniczny strach przed porodem, historia powikłań porodowych w rodzinie to też jest wskazanie do CC, gdyż nie da się pozbyć panicznego strachu…

cesarskie cięcie trwło 15 min, porody naturalne trwają niekiedy- bardzo często po kilkanascie godzin i to nie bujda! wg niektórych lekarzy to własnie przy porodzie naturalnym dziecko przezywa większy stres, który hartuje malucha na całe życie ( co hehe jest dla mnie śmieszne) Nie uwierze w to, że dziecko rodzone silami natury nie przeżywa stresu. to tak jakby torturowali Cie przez 20 godzin. Nie chce się licytować co jest lepsze, nie o to mi chodzi! ROBCA CO CHCETA!
Ja swojego ciała i psychiki nie przygotowałam do porodu przez 9 miesięcy, chciałam mieć dziecko, ale się bałam. cholera, co w tym niezrozumiałego?

Jak już podajemy przykłady.. (chciałam tego uniknąć) bo przykładów zgonów przy porodzie naturalnych znam całą masę! podam tylko jeden z nich.

Przed cc leżałam na sali z kobietą, która przyjechała na ‘operacje’ z drugiego konca Polski. Pierwsze dziecko rodziła prze kilkanascie godzin -silami natury. po kilkanastu godzinach okazało się, że dziecko jest większe niż się spodziewali, ale mimo to kazali PCHAĆ! na siłe. Dziecko wkoncu urodziło się, tylko teraz jest niepełnosprawne. Matka przeżyła traumę, dlatego drugim razem wybrała cc.

Dla Was mateczka poleczka ze mnie marna.
Ale ja uważam się za bardzo dobrą matkę! Kocham syna najbardziej na świecie i myslę, że mój wybór był najlepszym co wtedy dla małego i siebie zrobiłam! To jest mój wybór, nie Wasz:)

Poziom stresu u dziecka, które pokonuję drogę na świat osiąga poziom, który mógłby spowodować śmierć dorosłej osoby. Nie bez powodu się tak dzieje. Jest on potrzebny do rozpoczęcia procesu osuszaniu płuc i oczyszczania.
Dla mnie poród siłami natury to po prostu, jak sama nazwa wskazuje Natura. W sytuacja wyjątkowych, zagrażających zdrowiu/życiu matki bądź dziecka wykonuje się i powinno się dalej wykonywać CC. Ci, którzy tego nie robią (chociażby po to, by podnieść szpitalne statystyki dotyczące porodów SN) popełniają poważny błąd, narażając tym dobro pacjenta, a nawet dwóch pacjentów. Tym bardziej, gdyby cesarka nie była dostępna na życzenie, a tylko wykonywana w sytuacja jej wymagających, problem “rodzenia na siłę pomimo powikłań okołoporodowych” rozwiązałby się sam…
9 miesięcy ciąży to okres, w którym właśnie trzeba przygotować nie tylko ciało, ale i psychikę na przyjście na świat małego człowieka.

Ha ha ha. Piękno porodu! Rodziłam naturalnie, chciałam rodzić naturalnie, byłam dobrze nastawiona i szok. Żadnego piękna, a wcale tak długo nie rodziłam. Piękno to dopiero jak mi małą dali. A tak to jedna wielka masakra. Też się dziwiłam kobietom które wybierają poród cc, przecież sn jest lepsze dla dziecka itd (różne takie artykuły). Teraz już się nie dziwię, pewnie gdybym znów miała rodzić nie zażyczyłabym sobie cc, ale gdyby się okazało że nie ma wyjścia, są wskazania, to nie posiadałabym się z radości. Ja nie mam nikogo znajomego, kto miał powikłania po cesarce, po sn też nic poważnego, ale hemoroidy, nietrzymanie stolca, obolałość krocza przez pół roku, oczywiście żadnego seksu. Fakt, jak oglądałam filmiki na youtube, to rzeczywiście mi się wydawało, że poród jest czymś pięknym…
Ja uważam, że do sn nie da się przygotować.
Nie zgadzam się że niczego się nie pamięta po porodzie sn, pierwsze co powiedziałam po porodzie, pomimo, że nie miałam szoku poporodowego, tzn. czułam przeogarniającą miłość do małej i nie mogłam się na nią napatrzeć, było: “ja nie chcę więcej dzieci”, minęło 5 miesięcy i też nadal pamiętam poród jako najokropniejsza rzecz jaką przeżyłam (poród, nie spotkanie z moją córeczką).
Nie przejmujcie się dziewczyny rodzące przez cc komentarzami, rozumiem, że można się panicznie bać, każdy ma inny poziom wrażliwości i tym ‘twardym’ ciężko jest zrozumieć te które się tego okropnie boją.
A co do kwestii co jest dla dziecka lepsze, też nie ma jednoznacznej odpowiedzi, nikt nie wie czy takie dziecko urodzone przez cc, gdyby się rodziło naturalnie nie musiałoby być np. wyciągane kleszczami i uszkodzone. Każdy przypadek jest inny, można co najwyżej uogólniać.
Uważam, że psychiatra też powinien móc dać wskazanie do cc, zbyt wielki poziom stresu matki porodem może wywołać poród przedwcześnie lub nawet spowodować poronienie, zaszkodzić przebiegowi porodu.
Ale fakt jak ktoś pyta o rodzaj porodu, to mówi się z dumą SIŁAMI NATURY. Taka mentalność.

piękny tekst, urodziłam dwójkę dzieci naturalnie, ale uważam, że każda kobieta powinna mieć prawo wybory, pamiętam takie zdanie z Mundry, że jak kobieta nie chce to i tak nie urodzi naturalnie… jej wewnętrzny lęk doprowadzi do cesarki

Nie do końca zgadzam się z teorią przedstawioną w tekście. Według mnie cesarskie cięcie nie powinno być dostępne w opcji na życzenie, tylko w sytuacji zagrożenia życia dziecka lub matki. Naturalnie jest rodzić siłami natury. Cięcie cesarskie to poważna operacja, która nie tylko zostawia ślad w postaci blizny, bo to jest mało istotne, ale która przede wszystkim jest OPERACJĄ. Nie wycina się wyrostka robaczkowego, czy żółciowego na życzenie. I tak samo powinno być z porodem.

Świadomość kobiet marzących o cięciu cesarskim powinna być poszerzana o szereg komplikacji które mogą nastąpić po operacji oraz o to, co zabiera się dziecku, chcąc rodzić przez cc (mam na myśli hormony, oczyszczenie płuc etc.).

Wolność wyboru wolnością, ale nie w kwestii porodu. Tutaj decyzję powinnyśmy pozostawić wykwalifikowanemu personelowi medycznemu.

Coś czuje, ze do końca zycia ten temat nie da mi spokoju,.
Na każdym kroku ludzie wypytują ‘Dlaczego to zrobiłaś? Miałaś komplikacje? Na
życzenie?, poprawiają i nauczają- ‘co Ty możesz wiedzieć, przecież Ty nie
rodziłaś, Ty miałaś operacje’

No tak, przeciez jak przystało na wzorową matkę, swoje
trzeba wyciepieć, ponad wszystko.

Jest tylko jedna kwestia- niezrozumienie ! Dlaczego wybrałam
CC? Dlatego, że panicznie bałam się porodu! Blokada, strach, że dziecko utknie
w kanale rodnym . Wiem, że tego nie zrozumiesz. Pomyślisz ‘Aaaa, to jest ten powód ?uuu słabo.’ No
niestety, ale tak, to jest powód. Nie
chodzi o rozerwane krocze, nie chodzi o ból fizyczny, nie chodzi o kaprys
(tatuś zapłaci, to tylko 3 tysie) lecz chodzi o ten paniczny strach. Może gdyby
w naszych publicznych porodówkach dobrze się działo- ale jest źle. ‘Rodzic po
ludzku’ hehe bawi mnie to niemiłosiernie- tylko 20 godzin koleżanka rodziła- pn
był jej marzeniem. Depresja poporodowa, nie chce mieć kolejnego dziecka. Ok, są
kobiety, które rodzą 2h i jest wszystko dobrze. Niestety więcej przypadków,
które znam to jedna wielka trauma!

Nie tak łatwo zaufać ‘wykwalifikowanemu personelowi’ Czemu ja nie znam przypadków powiklan po cc,
a po pn tak wiele, dużo, tak dużo, że nie wyliczę. Personel? Kogo Ty
oszukujesz? Położna do koleżanki tuż po porodzie- ‘Idz prosto bo pacjentki
straszych, rusz się, nie Ty jedna rodziłaś’ . Strach rodzić, to jest malutka
garsteczka tego co dzieje się na polskich porodówkach, malusienka! Jak się
zmieni, zadzwoncie!

Oczywiście, nie wytniemy przykładowego wyrostka robaczkowego
czy woreczka żółciowego na życzenie. Z
wiadomych względów. Porównanie zwaliło
mnie kompletnie. Wnioskując. Porównujesz wyciągnięcie dzieciaczka z brzucha
mamy do wycięcia wyroska bez potrzeby. No
cóż.Słabo

Moja potrzebą był wybór-czyli operacyjne wyciągnięcie dziecka
z brzucha.

Nie chciałabym jednak, żeby ktoś wycinał mi narząd, który
jest sprawny.

Dziecko to nie narząd .Nieważne jak wyjdzie z mojego ciała. To
tak jakbyś powiedziała, że jakbym zaszkodziła sobie poważnie na zdrowiu i
pozbyła się czegoś co było mi potrzebne. Wole tak, wybieram wybór i spokój
psychiczny – dziecku też to posłuży.

Więcej zrozumienia!pozdrawiam

Bez względu na fakt, czy porównanie wg Ciebie było trafione, czy nie, należy się skupić nie na tym co Ty czujesz, tylko na tym co czuje dziecko i co jest dla niego dobre. Jeśli przysłowiowy narząd jest chory, to się go wycina. Jeśli dziecko jest zdrowe i nie ma przeciwwskazań do porodu SN, przechodzi ono przez swoją naturalną drogę, którą musi przejść, by się znaleźć na świecie. Jeśli dziecko jest chore, spada mu tętno etc., bądź są inne wskazania na CC, to się je po prostu robi. Tak samo, jak usuwa się wyrostek robaczkowy. Dla mnie jest to bardzo logiczne.
Kobieta po operacji może równie cierpieć, jak kobieta po porodzie naturalnym. Może tak samo wpaść w depresję poporodową (bo jej przyczyną nie jest tylko trauma po porodzie naturalnym).
Nie to jest jednak kluczem przy podejmowaniu decyzji. Decydując się na dziecko, musimy podejmować decyzje dla niego najlepsze, od samego początku…

JAk to NIE WAŻNE co ja czuję???????to jeśli wszyscy mają tak patrzeć na sprawę porodu to ja dziękuję, więcej nie rodzę!
A podobno szczesliwa mama to szczesliwe dziecko

Ja mam pytanie.Czy ty rodzilas chociaz jedno dziecko?Czy te wszystkie teorie ktore glosisz sa tylko wynikiem czytania literatury fachowej czy moze twoim odobistym doswiadczeniem?Dlaczego porownujesz porod przez cc z operacja usuniecia wyrostka?Gdzie tu sens i gdzie logika?Proponuje ci isc rodzic dziecko przez min 16 h,w potwornych bolach,obdarta z twojej kobiecosci,pozbawiona godnosci i wyjaca z bolu jak krowa.Jezeli doswiadczysz tego na wlasnej skorze wtedy mozesz z cala odpowiedzialnoscia powiedziec ze twoje uczucia podczas porodu nie sa WAZNE!! pozdrawiam.

Czy istotne jest to, jak kto rodził, by mieć pewien pogląd? Bo z tym
podejściem kobieta nie powinna liczyć się ze zdaniem położnika
mężczyzny…

Czy sam fakt, że to co naturalne jest dla nas najlepsze, nie jest wystarczający?

Gdyby Twoje podejście miało rację bytu wieki temu, kiedy CC nie było
dostępne ma życzenie, pewnie by nas było z każdym rokiem coraz mniej…

Ja po prostu uważam, że cesarka jest porodem, który ma za zadanie
ratować życie ludzkie, a nie łagodzić okoliczności porodowe. To moja
opinia, mam do niej prawo. Nikogo nie namawiam do porodu SN, nie
przekonuję do swojej racji. To co robię bliższe jest wpływaniu na
świadomość. Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *