Kategorie
rodzina

Rodzice potrzebują wioski wsparcia!

Wyobraź sobie, że wraz z grupą kobiet siedzisz przy wielkim stole. W izbie jest ciepło, gdzieś obok bawią się dzieci. Śpiewacie dobrze znane ci pieśni, opowiadacie sobie historie z życia i książek. Przed wami leżą sterty gęsiego puchu… Czujesz się częścią tej grupy, czujesz, że przynależysz, czujesz się bezpieczna.

Świetne książki dla rodziców i dzieci... zobacz naszą KSIĘGARNIĘ NATULI

Dziś wspólne “darcie pierza” odbywa się częściej wirtualnie, niż przy wspólnym stole. Współczesna mama uczestnicząca w wirtualnej wiosce (kręgu) kobiet ma przed sobą komputer, a po drugiej stronie całe rzesze innych kobiet – matek. Takie kontakty, dzięki współdzieleniu doświadczenia, są bardzo karmiące i potrzebne. Dlaczego?

JAK DOBRZE, ŻE TO REKLAMA KSIĄŻEK

seria rodzicielska

Jak zrozumieć się w rodzinie

34 PLN

Mniej kłótni i stresów, lepsza komunikacja z dzieckiem i partnerem, większe zrozumienie i wyrozumiałość oraz poszanowanie wzajemnych potrzeb. To możliwe! Dzięki tej książce dowiesz się jak.


Samoregulacja w stadzie

Człowiek jest ssakiem, a zatem może przeżyć i rozwijać się tylko w grupie. (1)

W naszych mózgach znajdują się liczne obszary odpowiedzialne za współpracę w grupie w celu zdobycia pożywienia oraz zapewnienia bezpieczeństwa sobie i pozostałym członkom stada. Oznacza to, że posiadamy w swoim układzie nerwowym systemy regulacji, które uruchamiają się tylko w kontakcie z drugim człowiekiem. Najlepiej widać to u dzieci. 

Gdy przychodzą na świat, mają aktywny pień mózgu (mózg gadzi), odpowiadający za podstawowe funkcje organizmu oraz układ limbiczny (mózg ssaczy), który mieści m.in. emocje, monitoruje otoczenie pod kątem zagrożeń i decyduje, co jest ważne z punktu widzenia przeżycia. Ten ostatni rozwija się po porodzie bardzo dynamicznie, wraz z korą nową, czyli mózgiem racjonalnym. Układ limbiczny kształtuje się w odpowiedzi na doświadczenia za pomocą złożonych struktur (są to m.in. słynne neurony lustrzane, ale nie tylko). Dzieci eksperymentują z otoczeniem, a te wczesne doświadczenia i reakcje opiekunów (oraz relacje z innymi ludźmi) wpływają na kształt układu limbicznego, odpowiadającego za emocje i pamięć.

Ten wzór zostaje na zawsze wyryty w naszych mózgach jako matryca postępowania z innymi w dorosłych już relacjach. Wpłynąć na niego w późniejszym wieku, np. podczas terapii, jest trudno (choć ze względu na wspaniałą cechę naszego mózgu, jaką jest neuroplastyczność, jest to możliwe).

To dlatego człowiek – tak dorosły, jak i dziecko – dokonuje regulacji emocji, uspokaja się lub pobudza, w grupie – w obrębie stada, rodziny, wioski, plemienia. Również sama bliskość i dotyk są bardzo wspierające dla naszego układu nerwowego – kto po trudnym dniu nie lubi się przytulić? 

Jesteśmy coraz bardziej świadomi procesu nauki samoregulacji u naszych dzieci i z całych sił staramy się ten proces wspierać. Pytanie, co z nami, dorosłymi?

Czytasz artykuł … i bardzo dobrze

Piszemy i wydajemy książki, tworzymy magazyn dla rodziców, prowadzimy super księgarnię. Jeśli nas nie znasz… kliknij i

Rodzic – przypadek szczególny

Rodzic doświadcza szczególnego wachlarza emocji. Począwszy od odkrycia wielu prawd o sobie, które następuje wraz z narodzinami pierwszego dziecka i może prowadzić do samorozwoju, a skończywszy na zmęczeniu, niewyspaniu, wyczerpaniu.

Od relacji w rodzinie zależy dobrostan dziecka. Jesper Juul pisał: Atmosfera w rodzinie zależy od jakości związku między rodzicami oraz od nastroju każdego z nich. Kiedy zatem rodzice zaniedbują swój związek i np. więcej czasu poświęcają dzieciom, wtedy wcale nie działają w ich najlepszym interesie. (2)

Rodzice są dla dziecka “firmą outsourcingową” , która dostarcza im wiedzy o emocjach i stanowi źródło samoregulacji (początkowo regulacja zachodzi zawsze przy udziale dorosłego). Dbanie o siebie i relacje w obrębie rodziny są utrudnione, kiedy pojawia się dziecko.

Jest tak przede wszystkim dlatego, że współczesne społeczeństwa:

  • przeciwstawiają sobie rodziców i dziecko – tę relację ukazuje się od razu w kontekście rozbieżnych interesów i często opisuje w języku wojny (dziecko wymusza, sprzeciwia się, buntuje), a nie w ujęciu relacyjnym (czuje, odbiera, integruje)
  • całą odpowiedzialność za dziecko zrzucają na barki rodziców – co jest sprzeczne z biologią naszego gatunku, dla którego allorodzicielstwo jest uwarunkowaniem pierwotnym

Jean Liedloff powiedziała kiedyś, że matki Yequana się nie denerwują, ponieważ odpowiedzialność za ich dziecko spoczywa na całym plemieniu. W kontekście wiedzy o mózgu człowieka i rozwoju można powiedzieć, że to jakimi rodzicami jesteśmy, zależy od wsparcia, jakie otrzymujemy.

W naszym świecie nie tylko społeczeństwo oczekuje od rodziców samowystarczalności, ale i sami rodzice oburzają się na próby współwychowywania. Najbardziej znamiennym przykładem jest reakcja na skądinąd atawistycznie uwarunkowane pytanie “A gdzie czapeczka?”. 

Żyjemy w bardzo zindywidualizowanych realiach, w których proszenie o pomoc bywa rozumiane jako słabość. Nasza kultura mówi nam, że damy radę w pojedynkę, a nawet czasem, że liczy się tylko to, co w pojedynkę. Powszechne jest przekonanie, że jak człowiek potrzebuje pomocy, to znaczy że jest słaby. Tymczasem dojrzałość nie oznacza niezależności, tylko umiejętność tworzenia wzajemności i współzależności. (3) Warto budować tę wartość od podstaw i na przykład prosić na ulicy o pomoc z wózkiem, gdy trzeba otworzyć drzwi albo wnieść go po schodach. To buduje sieć relacji.

Wioska – dlaczego warto prosić o pomoc? Dlaczego warto budować sieć wsparcia?

Człowiek jest genetycznie uwarunkowany do tego, by opiekowali się nim inni ludzie, a nie tylko rodzice. Do takich wniosków dochodzi antropolog Sarah Hrdy w książce “Mother Nature”. Okazuje się, że baby face, czyli urok maleńkich niemowląt, jest, owszem, programem genetycznym, ale skierowanym nie w kierunku rodziców, tylko innych, niespokrewnionych opiekunów. W ten sposób biologia zapewnia dziecku przetrwanie, gdyby rodzice i krewni nie byli w stanie się nim zaopiekować. 

Rodzice i inni krewni posiadają inny program. Są skłonni do opieki nad dziećmi, które stanowią ich rezerwuar genetyczny. Ta brutalna prawda to w rzeczywistości bardzo twarde zabezpieczenie. Sprawia, że ciotka lub szwagierka wykarmi niemowlę pod nieobecność matki, nawet nie biorąc pod uwagę, że jej mózg dokonuje kalkulacji zysków i strat. 

Plemię wspomaga matkę także w inny sposób – po zakończeniu połogu, w trakcie którego jest bardzo dobrze zaopiekowana, przywraca się ją na łono społeczności poprzez powrót do codziennych obowiązków. Matka, nawet używając chusty, często nie jest w tym okresie tak wydajna jak przed porodem, zatem na krewnych, powinowatych, sąsiadach i innych kobietach spoczywa obowiązek wspomagania jej pracy. Najczęściej wiąże się to z opieką nad dzieckiem. 

JAK DOBRZE, ŻE TO REKLAMA KSIĄŻEK

Potrzebna cała wioska
30,36 PLN
Jak zrozumieć małe dziecko
35PLN
Dziecko z bliska idzie w świat
33,84 PLN

Wioska to nie tylko bezpośrednie wsparcie w opiece nad dzieckiem

Dorosłemu daje możliwość odreagowania, bycia wysłuchanym, obdarzonym empatią, niekiedy dosłownie otulonym. Wioska daje zatem także niezbędne każdemu człowiekowi wsparcie społeczne.

Jednym z przejawów funkcjonowania takiego wsparcia jest tradycja darcia pierza, która była żywa na polskiej wsi jeszcze w XX wieku. Kobiety spotykały się w domach, rzeczywiście skubały gęsi, przygotowując pościel, ale ta monotonna czynność stanowiła tylko pretekst do spotkania, spędzenia czasu razem w wyłącznie kobiecym gronie, wymiany plotek, pocieszania się nawzajem, zasięgania porady. Dziś, nasza kultura gwałtownie się zmienia – nie zawsze wychodzi to na dobre rodzinom. 

Wirtualne “darcie pierza”

Dlatego tak bardzo cieszą coraz liczniejsze inicjatywy, podejmowane przez kobiety (aktywistki, specjalistki), które mają na celu wsparcie rodziny. Okazuje się bowiem, że biologia kobiety-matki jest niezmienna: nadal potrzebuje ona “darcia pierza”, aby się nakarmić, odpocząć, być może wzbogacić.

 Niektóre, jak lokalne Kręgi Kobiet, odbywają się stacjonarnie, inne – ogólnopolskie lub międzynarodowe – znajdziemy w wirtualnej przestrzeni.

Te i podobne inicjatywy pozwalają rodzicom, zwłaszcza matkom, poczuć się częścią całości. Zachęcamy do wzięcia w nich udziału i tworzenia własnych wiosek – wirtualnych i realnych.

Bibliografia:

  1. Bessel van der Kolk Strach ucieleśniony, Czarna Owca 2018
  2. Jesper Juul Porady Jespera Juula (online) Wydawnictwo MiND, 2017
  3. Agnieszka Stein, Małgorzata Stańczyk Potrzebna cała wioska Mamania, 2015
Marta Szperlich-Kosmala

Autor/ka: Marta Szperlich-Kosmala

- (aka Boska Nioska). Doradczyni noszenia, autorka książki „Noszenie dzieci” w Wydawnictwie Natuli. Propaguje "babywearing z ludzką twarzą".
Prowadzi Pracownię Mokosz, której celem jest wzmacnianie kompetencji rodzicielskich i samorozwój. Filozofka, hortiterapeutka, nauczycielka i coach. Mieszka w drewnianym domu pod lasem w Górach Świętokrzyskich.


Bestsellery księgarni NATULI

Tematy, którymi się zajmujemy:

1 odpowiedź na “Rodzice potrzebują wioski wsparcia!”

dziekuje za ten artykul. wlasnie szukam takiej wioski wsparcia, czy moge prosic o namiary takowych na np. FB? badz stacjonarnie w pomorskim? moze ktos z szanownych czytajacych ma namiary i chec podzielenia sie?
z gory dziekuje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *