Kategorie
Edukacja Edukacja alternatywna

Wolna edukacja, czyli jaka? Rozmowa z Anną Czyńską cz. 1

Wolne szkoły, szkoły demokratyczne, unschooling – proszę pomóc nam rozszyfrować te pojęcia i różnice między nimi.

Te terminy bywają różnie interpretowane. Na przykład w tradycji niemieckojęzycznej wolne szkoły to od pierwszej Waldorf Freie Schule po prostu szkoły niepubliczne, niezależne. Natomiast w krajach anglojęzycznych to trend wśród szkół demokratycznych. Co termin „wolna szkoła” oznacza w Polsce, nie wiem. Zapewne chodzi o identyfikację z określonymi wartościami, wizją świata, może sposobem organizacji, ale nie chcę zgadywać. Swoją drogą, byłoby dobrze dowiedzieć się, co mają na myśli poszczególne osoby utożsamiające swoje szkoły z wolnymi.

Życie seksualne rodziców

Zacznij świadomie budować swoją relację z partnerem

Jak zrozumieć się w rodzinie

Jak dostrzec potrzeby innych i być wysłuchanym

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

Unschooling natomiast to inaczej odszkolnienie dzieciństwa, różne pomysły na zmianę w uczeniu się dzieci i dorosłych. To trend zapoczątkowany mniej więcej w latach 70. Za klasyków nurtu uchodzą John Holt i wspaniały Ivan Illich, choć proponowali bardzo różne rozwiązania, oparte na odmiennych doświadczeniach w innych częściach świata i na różnych poziomach.

Jeśli chodzi o szkoły demokratyczne, wspólnym mianownikiem jest równość każdej osoby wobec prawa szkoły, narzędziem zwykle jest zgromadzenie czy zebranie, a dobrem wolność uczenia się. Sama organizacja zależy od ustaleń wewnątrz, choć są i takie, które funkcjonują na zasadzie franczyzy, czyli obowiązku realizacji pewnej koncepcji. Do tego typu szkół należą np. wszystkie szkoły Sudbury.

Jaka jest przewaga szkoły demokratycznej nad publiczną?

Nie porównuję ich. To dwie bardzo różne jakości. Wszystko zależy od systemu wartości czy – mówiąc inaczej – od potrzeb. W takich wyborach zawsze proponuję szczerość wobec siebie. Jednym słowem nic tu po modach.

Jakie zatem potrzeby mają rodzice posyłający dzieci do szkoły demokratycznej? Czy mają oni realny wpływ na kształt szkoły?

To często ludzie, którzy zauważyli, że po pewnym czasie w tzw. zwykłej szkole, ich dziecko straciło radość życia, ciekawość, pewność siebie i zablokowało się. Wiedzą zatem, czego nie chcą dla swojego dziecka, ale niekoniecznie czego chcą. Szkoła demokratyczna bywa wyborem negatywnym. To niesie ze sobą określone konsekwencje. Nie jest łatwo być rodzicem dziecka w naszej szkole. Mam na myśli także to, że rodziny dzieci ze szkół demokratycznych są narażone na surową ocenę otoczenia. Często szczerze nie znoszą nas babcie i dziadkowie, wątpią znajomi, oskarżają o nieroztropność, brak rozsądku, nadmierną pobłażliwość i mnóstwo innych rzeczy. Jesteśmy środowiskiem, względem którego inni roszczą sobie prawo do krytykowania, a nawet krytykanctwa. Tym bardziej mam dużo uznania dla rodziców dzieci z naszej szkoły. To poruszające, ile są w stanie zrobić z miłości do dzieci, zawalczyć o nie, jak mocno przeciwstawić się środowisku. Widzę w tym ogromną siłę dla poprawy jakości życia, w dalszej kolejności dla zmiany społecznej. Z drugiej strony przeraża mnie, że niechęć do używania przymusu  wobec dzieci bywa tak często w kulturze łączony z nieodpowiedzialnością i głupotą.

Myślę, że w Polsce szkoły demokratyczne są najbliżej idei trójpodmiotowości w edukacji, która jest niezwykle trudna w realizacji. W Drodze Wolnej rodzice (o ile zgodzi się społeczność) mogą uczestniczyć w życiu szkoły, biorą też część obowiązków na siebie np. gotowanie posiłków, towarzyszenie dzieciom na co dzień (nomenklatura mentor/mentorka niezbyt dobrze opisuje rolę dorosłych w szkole), sprzątanie. Podobnie jednak jak każda inna osoba podlegają okresowi adaptacji, po którym podejmowana jest decyzja. Z jednej strony widzę ogromną wartość w tym, że rodzice są w szkole. To zarówno dla nich, jak i dla nas możliwość uczenia się, nabywania nowych kompetencji, dzielenia się własnymi wartościami. Z drugiej strony dorosły to ogromna siła, czasem siła nieświadomych wymagań, którym dzieci niekoniecznie umieją się oprzeć. A tego staramy się unikać.

Czym szkoły demokratyczne się od siebie różnią? Zarówno te w Polsce, jak i te za granicą? Wiem, że niektóre mają np. zajęcia (lekcje), na które dzieci mogą chodzić bądź nie, inne w ogóle lekcji nie organizują. Proszę nam te różnice przybliżyć.

Szkoły demokratyczne rzeczywiście się od siebie różnią. Choć nie jestem ekspertką, nie badam szkół demokratycznych w Polsce i na świecie, więc to raczej pytanie nie do mnie. Wiem natomiast, że rozwiązania mogą być bardzo różne. Zakres wolności, typ uprawianej demokracji – od głębokiej, która polega na szukaniu konsensusu, braniu pod uwagę każdego, nawet bardzo emocjonalnego głosu (koncepcję stworzył Arnold Mindell), po marginalizowanie mniejszości przez choćby system głosowania.

Warunki historyczne, obyczajowe, prawne, w jakich powstają szkoły, też nie są bez znaczenia. Dlatego dość trudno porównywać szkoły np. niemieckie z polskimi. W moim odczuciu w polskich szkołach chętnie zatrudniane są osoby po treningach interpersonalnych, z praktyką NVC. Ale nawet w tym temacie rozwiązania mogą być różne. Dlatego – wiedząc coś o jednej szkole – nie warto kierować się tym przy poznawaniu kolejnej.

Czy ludzie i instytucje skupione wokół edukacji demokratycznej w Polsce współpracują ze sobą, konsultują się, wymieniają doświadczeniami? Jak to w Polsce działa?

Za każdym razem, kiedy potrzebuję pomocy, rady, informacji, uzyskuję je i za to jestem wdzięczna. Sama również dzielę się wszystkim, co wiem. Taką przestrzenią dla spotkań jest na pewno EUDEC.pl – coroczny zjazd polskich społeczności szkół demokratycznych. Dla wielu osób to niezwykle ważny czas tzw. “naładowania baterii”.

Uwaga! Reklama do czytania

Ciąża i poród – poradniki

Książki, które wspierają w ciąży, porodzie i przy karmieniu piersią.

Zobacz w księgarni Natuli.pl

Warto wiedzieć, że w samym ruchu szkół demokratycznych równolegle funkcjonują różne przesłanki, źródła, pomniejsze idee, inspiracje. To nie jest jednomyślny ruch. Jego cechą jest to, że jest w pełni oddolny, bardzo dynamiczny. I tak już pewnie jest, że poszczególnym szkołom czy założycielom jest bliżej ideowo i energetycznie do jednych a do innych dalej. Osobiście nie ufam jednomyślności, więc cieszę się z takiej sytuacji. O najgłębszym wymiarze demokracji świadczy przede wszystkim dialog o różnicach.

Avatar photo

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.