Kategorie
Książki Książki dla dzieci

“Warto posłuchać, co mają do powiedzenia dzieci. Zwłaszcza te ciche, które zwykle nie mówią zbyt wiele”. Wywiad z ilustratorką Emmą Adbåge

Rozmowa z Emmą Adbåge – autorką i ilustratorką książek.

Świetne książki dla rodziców i dzieci... zobacz naszą KSIĘGARNIĘ NATULI

Matematyka to raczej nieliteracki temat – skąd ten pomysł? Czy jest to książka z misją?

Książka „Liczymy na spacerze. Matematyka na każdą pogodę” jest dla mnie niczym science fiction, które sama stworzyłam! Tak naprawdę matematyka to moja pięta achillesowa. W szkole podczas lekcji pękała mi od niej głowa i do dziś nie zawsze radzę sobie z liczbami. Ale jest mi o wiele łatwiej, gdy stają się one bardziej konkretne i namacalne. Kiedy więc mój wydawca zlecił mi wymyślenie i zilustrowanie zabaw matematycznych na świeżym powietrzu jako części pewnej antologii, pomyślałam, że może to pomóc dzieciom podobnym do mnie zrozumieć świat liczb w bardziej beztroski, zabawowy sposób. Później „Liczymy na spacerze” zostało wydane jako niezależny tytuł i zaczęło żyć własnym życiem.

                                   Książkę można kupić w księgarni natuli.pl

„Liczymy na spacerze” to świetny przykład nauki przez zabawę. Myśli pani, że tak właśnie powinny wyglądać idealne zajęcia szkolne?

Uważam, że tego rodzaju zajęć w szkołach powinno być zdecydowanie więcej. Nie jestem nauczycielem, choć mam dla nich wielki szacunek. Ale spontanicznie mówię stanowcze „tak”. Oczywiście potrzebny jest do tego właściwy pedagog i odpowiednia ilość czasu dla każdego dziecka.

Co możemy zmienić w metodyce uczenia dzieci, by proces ten był dla nich jak najbardziej naturalny?

Ważne, by pamiętać o tym, że dzieci nie są wyłącznie dziećmi, nie tworzą w pełni jednolitej grupy. Ludzie często mówią: „Dzieci lubią kolory! I śnieg! I naleśniki! I inne dzieci!” i tym podobne. Jakby wszystkie dzieci były takie same. A nie są. Różnią się od siebie w ten sam sposób co dorośli. Myślę, że w tym tkwi największy problem – że często zdarza nam się o tym zapominać. Zwłaszcza w kontekście szkoły. Więc gdyby udało nam się o tym pamiętać, byłoby wspaniale. To, co mi przychodzi łatwo, niekoniecznie będzie łatwe dla innych. Powinniśmy również poświęcić czas i posłuchać, co dzieci mają do powiedzenia. Zwłaszcza te ciche, które zwykle nie mówią zbyt wiele.

Czy ilustrowanie książek dla dzieci to zajęcie łatwe i przyjemne? Czy zdarza się pani napotykać jakieś trudności? Jeśli tak, to jakiego rodzaju?

Każdego ranka wstaję, by stawić czoła wyzwaniom przy stole rysowniczym. Moja praca to nie tylko zabawa w esy-floresy; ona łączy w sobie dwie dziedziny – pisanie i ilustrowanie – i muszę je traktować poważnie. Uwielbiam traktować je poważnie, bo dzięki temu mają dla mnie tak ogromne znaczenie. Początki. Proces twórczy. Odkrywanie nowych ścieżek.
Wyzwaniem może być na przykład znalezienie odpowiedniej kompozycji lub zdecydowanie, jaka paleta barw będzie najbardziej pasować do danej książki. Który kolor jest TĄ opowieścią? Zastanawiam się nad tym, jak przedstawić daną postać. Kim ona jest? Jak ukazać i podkreślić dany obraz – może stworzyć ciemny las i rozświetlić go blaskiem księżyca? Jak wygląda osoba, która samodzielnie obcina sobie włosy nożyczkami? A jak brzmi to zdanie, gdy czytam je na głos? Za dużo słów, za dużo powtórzeń? A może te powtórzenia w tym miejscu dają zamierzony efekt? Czy ten tekst w ogóle da się zrozumieć? Za dużo krwi w tej ilustracji czy może być? Takie tam wyzwania.

Lubi pani rysować zwierzęta?

Owszem. Ale czasami pracuję z duszą na ramieniu. Na przykład wtedy, gdy tworzyłam prosiaka, kota i myszy do książki Ulfa Nilssona. Na początku wydawało mi się, że kiepsko wychodzą mi zwierzęta na czterech łapach. Więc zastanawiałam się, czy może nie postawić ich na dwóch – nadać im nieco bardziej ludzkie oblicze. Ale stwierdziłam, że jednak nie. Więc eksperymentowałam. Przez dłuższy czas. Któregoś dnia jakoś bardziej się rozluźniłam i nagle… udało się! Ukazali się w całej swojej krasie. To dla mnie bardzo ważne, że mogę pracować PO SWOJEMU – odnajdywać moje zwierzęta i tym podobne.

Które zwierzę z książki „Hurra, są Święta!” było najtrudniejsze do stworzenia?

Prosiak – główny bohater. Przede wszystkim ze względu na to, że jest to kluczowa postać, więc musiałam się nad nią trochę namęczyć. Wyglądem przypomina wielki bochen chleba z chudymi nóżkami. Brak mu szyi. Ach!
Myszy również okazały się pewnym wyzwaniem – bo są takie malutkie! Muszą być widoczne, prawda? Więc sprezentowałam im wielkie uszy, które stały się ich znakiem rozpoznawczym. Stanowiły większą część ich drobnych ciałek.

Nad czym pani aktualnie pracuje?

Nad kolejną autorską książką. Zatytułowałam ją „Dziura”. Praca nad nią sprawia mi ogromną frajdę, bo napisałam ją już parę lat temu. Mogę zdradzić, że jest o zabawach na świeżym powietrzu, przyrodzie, upartych dzieciach i nadąsanych dorosłych. Częściowo opiera się na prawdziwej historii z mojego życia. Jestem w trakcie tworzenia ilustracji, to zawsze najprzyjemniejsza część. Do szwedzkich księgarni trafi już jesienią.

Która z pani książek zostanie niebawem opublikowana w Polsce?

Zakamarki wkrótce opublikują Dumma teckning! (polski tytuł roboczy „Okropny rysunek!”, przyp. red.), książkę o dziewczynce, która zmaga się z procesem twórczym, czyli planowaniem, szukaniem inspiracji, paniką, frustracją, poczuciem misji, dążeniem do perfekcji. Jednocześnie po drugiej stronie stołu kuchennego siedzi jej starszy brat, tworzący idealne (ale sekretne) rysunki – spokojny, pewny siebie artysta. Myślę, że w tej dziewczynce każdy może zobaczyć siebie, nawet jeśli ona jest dzieckiem, a my jesteśmy dorośli. Frustracja i kreatywność dotyczą nas w każdym wieku.

NATULI dzieci są ważne

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne


Bestsellery księgarni NATULI

Tematy, którymi się zajmujemy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *