12 rzeczy, których lepiej nie podawać dzieciom w 1 roku życia
| 12 rzeczy, których lepiej nie podawać dzieciom w 1 roku życia

12 rzeczy, których lepiej nie podawać dzieciom w 1 roku życia

Rozszerzanie diety niemowlęcia i próbowanie nowych smaków to bardzo emocjonujący moment dla wielu rodziców. To także pierwszy krok w stronę większej niezależności dziecka.

Wiele maluchów z entuzjazmem odkrywa nowe potrawy: ich zapachy, smaki i konsystencje. I choć jesteśmy gorącymi zwolennikami metody BLW i wspólnego stołu dla dzieci i rodziców, to jednak istnieje grupa produktów, której niemowlęta i małe dzieci powinny unikać.

Oto 12 rzeczy, których lepiej nie podawać dzieciom w 1 roku życia:

(choć właściwie wszyscy powinniśmy ich unikać).

1. Parówki i kabanosy

Zarówno parówki, jak i kabanosy to przeważnie mięso najgorszego sortu (zmielone resztki: kości, jelita i inne odpadki nierzadko oddzielone mechanicznie). Resztę stanowią różne wypełniacze, konserwanty i wzmacniacze smaku: między innymi tłuszcz (nawet do 40%), sól, glutaminian sodu, azotyn sodu. Choć dzieci za nimi przepadają (pewnie ze względu na ich jednolitą strukturę, łatwość gryzienia i możliwość samodzielnego trzymania w ręce), lepiej jednak zaproponować im alternatywę w postaci pieczonego mięsa.

2. Serki typu „danonki”

Jogurty owocowe i serki homogenizowane są często “rekomendowane” jako zdrowa przekąska i źródło codziennej porcji wapnia niezbędnej do prawidłowego rozwoju kości. Reklamy zapewniają o tym, że jogurty są z “całymi kawałkami owoców”. Zapomniano jednak dodać, że oprócz tego zawierają także bardzo dużo cukru (nierzadko jest to równowartość kilku łyżeczek, co sprawia, że taki jogurt jest teoretycznie słodszy niż puszka coca-coli). Ponadto ewentualne witaminy w nich zawarte są syntetyczne, więc wchłaniają się dużo gorzej niż ich odpowiedniki pochodzące z naturalnych źródeł. Właściwości probiotyczne tego typu serków są natomiast neutralizowane przez dużą dawkę cukru. O wiele lepszym wyborem jest jogurt naturalny, maślanka lub kefir zmiksowane ze świeżymi albo mrożonymi owocami.

3. Woda smakowa

Zamknięta w kolorowych, kuszących butelkach, reklamuje się jako zdrowa alternatywa dla słodkich napojów. Informacje na opakowaniu kuszą, że produkt jest wodą z dodatkiem soku owocowego, tymczasem po dokładniejszym przestudiowaniu etykiety okazuje się, że z wodą ma on niewiele wspólnego, a dawka cukru w nim zawarta jest podobna do tej w napojach gazowanych. Alternatywą jest “zwykła” woda, świeżo wyciskane soki owocowe lub herbatki ziołowe (np. rumianek).

4. Paluszki

Biała mąka, duże ilości soli i niskiej jakości tłuszcz roślinny to standardowa baza tego rodzaju produktów. Dzieci za nimi przepadają (zresztą dorośli również) zapewne za ich wyrazisty smak. Tymczasem niemowlęta powinny unikać bardzo słonych potraw (i soli generalnie), ponieważ może ona obciążać ich nerki.

5. Słodkie płatki śniadaniowe

Producenci zapewniają, że zawierają „moc witamin i minerałów” (m.in. żelazo) oraz że pochodzą z pełnych zbóż. Tymczasem informacje na etykiecie nie pozostawiają złudzeń: w składzie jest sporo cukru oraz olej palmowy, a witaminy syntetyczne są niewiadomego pochodzenia. Tego rodzaju płatkom bliżej jest do kategorii fast niż superfood. Alternatywą są górskie płatki owsiane, kasza jaglana, kasza manna. Można je przygotować na wodzie lub mleku roślinnym.

6. Chleb tostowy

Wysoki indeks glikemiczny, brak witamin i minerałów, zamiast tego duża ilość wzmacniaczy smaku i środków konserwujących (niepokojąco długo się nie psuje, prawda?)… Generalnie białe pieczywo lepiej omijać szerokim łukiem – z racji niskiej zawartości błonnika i dużej zawartości węglowodanów, które zaspokajają głód na bardzo krótko i podnoszą poziom cukru we krwi. Lepiej wybierać pieczywo pełnoziarniste – bogate w błonnik, witaminy i minerały. Poza tym taki chleb jest źródłem węglowodanów złożonych, które dużo dłużej się trawią i dostarczają energii na dłuższy czas.

7. Ciasteczka zbożowe

Reklamowane jako zdrowa przekąska, idealna na śniadanie lub drugie śniadanie. Tymczasem tego typu ciasteczka nierzadko są wyprodukowane na bazie mąki pszennej, zawierają mnóstwo substancji słodzących, nasyconych kwasów tłuszczowych i wzmacniaczy smaku. Alternatywa? Np. owsiane ciasteczka domowej roboty. Do wyboru z żurawiną, gorzką czekoladą, jagodami goi. Czas przygotowania ok. 10 minut (bez pieczenia), a frajda dla całej rodziny murowana!

Przeczytaj: 3 przepisy na domowe ciasteczka bez cukru

8. Napoje i nektary owocowe

Cukier, wzmacniacze smaku i aromaty to podstawa tego typu płynów. W litrze nektaru może być nawet 20 łyżeczek cukru! Jego gęsta konsystencja może mylnie sugerować, że jest mętny od owoców, ale nic bardziej mylnego. Sam fakt, że zarówno napoje, jak i nektary są z reguły tańsze od soków owocowych, powinien wzbudzić wątpliwość. Co zatem wybierać? Maluchom należy proponować głównie wodę, ewentualnie zamiennie do porcji owoców sok, najlepiej świeżo wyciskany.

9. Herbaty granulowane

Substancje słodzące (cukier, glukoza, maltodekstryny lub dekstroza), aromaty i syntetyczne witaminy to główne dodatki do tego herbatopodobnego wyrobu. Aż włos się jeży na głowę na myśl, że niektóre z tych produktów są dopuszczone dla niemowląt w pierwszym miesiącu życia (ku pamięci, niemowląt karmionych piersią do 6 miesiąca życia nie przepajamy, nawet w upały). Czym zastąpić tego typu płyny? Jeśli maluch rozszerza dietę, warto proponować mu niegazowana wodę. Starsze niemowlęta i małe dzieci mogą również spożywać herbatki ziołowe i owocowe: np z malin, z czarnego bzu, rumianek, czystek. To zdrowa i przede wszystkim bezcukrowa alternatywa!

10. Żelki

Choć wyglądają niewinnie i na pierwszy rzut oka wydają się być stworzone dla dzieci (kolorowe, w kształcie misiów), są tak naprawdę nafaszerowane syntetyczną chemią i cukrem. Ich podstawa to żelatyna, cukier (lub substancje słodzące), barwniki, aromaty i regulatory kwasowości. Barwniki w nich zawarte mogą powodować reakcje alergiczne (pokrzywkę, katar itd.) lub podrażniać jelita. Ponadto mogą powodować problemy z koncentracją uwagi, snem i nadpobudliwość.

11. Paluszki rybne

Niestety, sam fakt użycia słowa ryba w nazwie nie spowoduje, że produkt jest dobrym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych i witaminy D. Wręcz przeciwnie, paluszki rybne to w zasadzie taka sama kategoria co parówki. Ryb w paluszku jest z reguły nie więcej niż 30%, resztę stanowi mąka pszenna, sól, cukier, aromaty i substancje spulchniające.

12. Miód

Miód to samo zdrowie, jednak niemowlęta nie powinny go spożywać z racji możliwego zanieczyszczenia miodu toksyną botulinową. Ewentualna dawka jadu kiełbasianego, która może znaleźć się w miodzie, nie jest groźna dla starszych dzieci i dorosłych (to śladowe ilości), istnieją jednak badania, które wskazują na to, że w przypadku niemowląt zatrucie jadem kiełbasianym może powodować chorobę zwana botulizmem. Tak więc miód, jak najbardziej, ale po pierwszych urodzinach!

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewa Krogulska

Psycholog, redaktorka, doula i certyfikowana przez CNOL Promotorka Karmienia Piersią. Współorganizatorka oddolnej inicjatywy Lepszy Poród walczącej o prawa kobiet w porodzie. Prywatnie mama dwóch chłopców.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.lepszyporod.pl/




Dlaczego warto zrezygnować z białej mąki?

„Nie mówimy o naszym dziecku, że jest chore”. Rozmowa z Martą Wawrzyniak – mamą dziewczynki z zespołem Downa

„Co zrobiłem, żeby zainteresować dzieci magią drzewa czy szumu wodospadu?” Rozmowa z ekologiem Jackiem Bożkiem

Przejdz do: