Juul na poniedziałek, cz. 34 – Kiedy dzieci się wściekają
| Juul na poniedziałek, cz. 34 – Kiedy dzieci się wściekają

Juul na poniedziałek, cz. 34 – Kiedy dzieci się wściekają

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania z dzieckiem we wzajemnych relacjach oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Wraz z wydawnictwem MiND przygotowaliśmy 85 unikatowych tekstów Juula. Do przeczytania w każdy poniedziałek na dziecisawazne.pl.

Pytanie rodzica:

Jesteśmy czteroosobową rodziną, nasze córki mają sześć i osiem lat. Pracujemy z mężem na pełnych etatach, a dziewczynki mają różne zajęcia popołudniowe. Czas wolny najchętniej spędzamy na łonie natury. W domu staramy się utrzymywać otwartą komunikację, wyrażać swoje myśli i uczucia, również dawać sobie i dzieciom dużo kontaktu fizycznego, objęć, przytulania.

Nasza młodsza córka jest naszym kochanym wyzwaniem. To wspaniałe, serdeczne i otwarte dziecko, ale również dużo płacze i łatwo wybucha złością. Jej wściekłość zazwyczaj zwraca się przeciwko nam, ale dotknęła również kilku naszych bliskich przyjaciół. Potrafi zezłościć się z powodu najmniej spodziewanych rzeczy, na przykład gdy sweterek jest brudny, spodnie zbyt luźne, a sukienka za krótka. Żeby temu zapobiec, umówiliśmy się jakiś czas temu, że ubranie na następny dzień będzie sobie przygotowywać wieczorem.

Wścieka się także wtedy, gdy coś nie idzie po jej myśli albo nie tak, jak sobie zaplanowała. Czasem mam wrażenie, że wynika to z jej potrzeby kontroli. W wieku trzech lat przechodziła fazę gryzienia starszej siostry, a dzisiaj raczej atakuje ją werbalnie. Nie używa żadnych mocnych słów czy oskarżeń, tylko ma ten swój głośny, płaczliwy i pełen wściekłości ton.

Uważamy, że w wielu sytuacjach jej reakcja jest przesadna. Kiedy zaczyna krzyczeć, to wygląda to tak, jakby ktoś ją dosłownie obdzierał ze skóry, a potem okazuje się, że chodziło o plamę na swetrze. Wydaje mi się, że ona od razu uderza w największy dzwon, a potem stwierdza, że jednak nie było po temu żadnego powodu.

A więc codziennie doświadczamy dwóch ekstremów: z jednej strony te jęki, a z drugiej potrzeba serdecznego przytulania się. Do tej pory reagowaliśmy na to albo równie głośnym sprzeciwem (wiem, że to niedobrze) albo spokojnym obejmowaniem i ,,rozumnymi’’ wyjaśnieniami. Kiedyś wyznaczaliśmy jej także kary w postaci odcięcia od telewizji na tydzień.

Nie wiemy właściwie, jak mamy zachowywać się wobec tych wybuchów złości. Nasza córka jest wspaniałym dzieckiem, ma tyle mądrych myśli, uwielbia się bawić i ma w sobie dużo empatii dla innych. Jak możemy sobie i jej pomóc?

Odpowiedź Jespera Juula:

Na początku chciałbym wyznać, że spotkałem wiele rodzin z podobnymi doświadczeniami, to znaczy z bardzo niskim progiem frustracji i tendencją, żeby natychmiast głośno dawać jej wyraz. Te rodziny mówią często, że zawsze takie były, a nawet pamiętają swoich rodziców, którzy reagowali w podobny sposób.

Przychodzą mi do głowy dwie myśli, którymi chciałbym się z wami podzielić. Wasza córka jest tym, kim jest, i nie będzie w stanie tego zmienić tylko dlatego, że wy byście sobie tego życzyli. Sama musi być na to gotowa. Dlatego nie poświęcajcie zbyt wiele energii i uwagi jej skłonności do dramatyzowania i bycia ,,księżniczką na ziarnku grochu’’.
Nie można wychowaniem skłonić jej do zmiany sposobu bycia. Nic nie pomoże tu także tak zwana metoda ,,wyciągania konsekwencji’’, która jest w moich oczach bardzo problematyczna. Powodem jej zachowania jest fakt, że dorośli także złoszczą się i wściekają – dlatego zresztą więcej konfliktów ma z wami niż, na przykład, ze starszą siostrą.

Zakaz oglądania telewizji to kara. Oczywiście, są ludzie, którzy będą skłonni bronić takiej metody, jednak ja uważam, że karanie kogoś za to, jaki jest, nie jest dobrą drogą w przyszłość. Naturalnie, na krótką metę może to być skuteczne, ale potem trzeba będzie szukać nowych i cięższych kar.

Nie ma absolutnie niczego złego we wściekaniu się i byciu sfrustrowanym. Potrzeba jedynie odpowiedniego języka, który to wyrazi bez obrażania innych osób wokół. Chodzi mi o bardzo osobisty język, który opisuje sytuację z naszego punktu widzenia i wyraża wprost to, co nam się podoba, a co nie, czego chcemy, a czego nie.

Pisze Pani, że wasza córka zdaje się mieć ,,potrzebę kontroli’’. Przyjmijmy na chwilę, że to prawda. Z pozoru może się wydawać, jakby pragnęła mieć po prostu władzę dla samej władzy. Notabene, podobnie mężczyźni odbierają zachowanie niektórych kobiet. Jeśli jednak spojrzymy nieco głębiej, to musimy uznać za logiczne, że ludziom, którzy dążą do kontroli jak Pani córka, ciężko przychodzi pogodzenie się z tym, co niespodziewane. W takich sytuacjach tracą swoją pewność i kierunek. Proszę jednak spojrzeć na swoją córkę z innej perspektywy, uwzględniając także inne strony jej osobowości, które do tej pory nie były w centrum uwagi.

Wracam tutaj do mojego pierwszego spostrzeżenia: wasza córka jest taka, jaka jest, niezależnie od tego, czy uznajecie jakieś jej cechy są pożądane czy nie. Tylko wtedy będzie mogła się zmienić, kiedy uzna, że jest dostrzegana przez was w całości i poczuje się dla was wartością. Wasz przekaz powinien być mniej więcej taki: ,,Wiem, że w takiej sytuacji wybucha w tobie chaos, i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Ja też się wtedy denerwuję, chociaż wolałabym w jakiś inny sposób radzić sobie z twoim rozczarowaniem i frustracją. Chodź do mnie, przytul się i powiedz, czego chcesz, a ja się zastanowię, czy to jest możliwe’’.

Ostatni punkt do refleksji: każda rodzina ma swoją dawkę frustracji i sytuacji konfliktowych. W waszej rodzinie odpowiada się na nie z inteligencją, humorem i jasnością, prawda? Może oznacza to, że waszej młodszej córce przypadło zadanie upomnienia się o to, co irracjonalne, niewypowiedziane i sprzeczne w waszym życiu rodzinnym?

Tekst opublikowany w austriackim piśmie ,,Der Standard’’, udostępniony dzięki wydawnictwu MiND i FamilyLab.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Nauka jazdy na rowerze. Co warto o tym wiedzieć? Rozmowa z Wojciechem Kozłowskim

Stern na piątek, cz.1 – Czy brak szkoły – uczęszczania do placówki szkolnej – oznacza, że nie można zostać lekarzem?

Zupełnie inna nauka czytania

Przejdz do: