Juul na poniedziałek, cz. 42 – Co robić, kiedy dzieciom brakuje przyjaciół?
SZKOŁA / PRZEDSZKOLE - co kupić?
| Juul na poniedziałek, cz. 42 – Co robić, kiedy dzieciom brakuje przyjaciół?

Juul na poniedziałek, cz. 42 – Co robić, kiedy dzieciom brakuje przyjaciół?

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania z dzieckiem we wzajemnych relacjach oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Wraz z wydawnictwem MiND przygotowaliśmy 85 unikatowych tekstów Juula. Do przeczytania w każdy poniedziałek na dziecisawazne.pl.

Pytanie rodzica:

Jestem dumną matką dwójki wspaniałych dzieci: syn ma czternaście lat, a córka jedenaście. Razem z mężem mieszkamy w małej miejscowości. Piszę do Pana, ponieważ martwię się o życie społeczne moich dzieci. Nasz syn jest bardzo towarzyski, ale po przejściu do szkoły średniej wiele się zmieniło. Dobrze się uczy, lecz po szkole nie spotyka się z przyjaciółmi, nie zaprasza nikogo do domu, ani sam nie jest zapraszany. Staramy się wspierać jego znajomości, zapraszamy dzieci na wieczór do kina albo organizujemy spotkania przy grach wideo. Przychodzą wtedy różni koledzy, ale inicjatywa nigdy nie wychodzi od niego.

Córka z kolei jest nieco nieśmiała i ostrożna w kontaktach. Ona też ma dobre stopnie w szkole, ale unika kontaktu z dziewczynkami z klasy i na przerwach bawi się tylko z chłopcami, zaś po szkole nie spotyka się z nikim. Kiedyś bawiła się z jednym chłopcem, ale potem on wybrał towarzystwo swoich kolegów.

Rozmawialiśmy o tym także z nauczycielką, która jest świadoma problemu i pracuje nad tym, żeby wzmocnić relacje między dziewczynkami.

Dobre jest natomiast to, że nasze dzieci udzielają się w grupie teatralnej, gdzie uczęszcza około czterdzieściorga dzieci w wieku od siedmiu do osiemnastu lat. Tam one rozkwitają. Chodzimy tam zresztą całą rodziną, jest to dla nas pozytywne doświadczenie, które nas bardzo wzmacnia. Niestety uczestnicy tych zajęć mieszkają w różnych miejscach i nie ma nikogo z naszej okolicy.

Kiedy widzę inne dzieci, które w wieku naszego syna i córki bawią się z rówieśnikami, robi mi się smutno. Mam wrażenie, że nasze dzieci stoją z boku i nie mają żadnego życia społecznego. Będę wdzięczna za każdą radę, która mogła mi pomóc, wspierać dzieci w nawiązywaniu znajomości. Zastanawiam się także, czy gdzieś po drodze jako rodzice nie zrobiliśmy czegoś źle.

Odpowiedź Jespera Juula:

Spróbuję odpowiedzieć zwięźle. Przede wszystkim chcę powiedzieć, że niczego nie zrobiła Pani ,,źle’’. Widzę, że próbuje Pani po prostu oszczędzić swoim dzieciom bólu i smutku z powodu braku przyjaciół.

Oczywiście, dobrze jest, kiedy dzieci mają znajomych i przyjaciół – a właściwie należałoby powiedzieć: najlepszego przyjaciela lub przyjaciółkę. Dziecko nie musi mieć wielu znajomych, mimo że, oczywiście, nie ma w tym nic złego.

W naszych czasach różne względy społeczne sprawiły, że dzieci mają mniej możliwości nawiązywania znajmości. Na przykład, w Ameryce próbuje się to rekompensować przez różnego rodzaju spotkania organizowane przez rodziców, tak zwane ,,game-dates’’. Posiadanie przyjaciół stało się tam wręcz obowiązkiem, ale nie ze względu na racje psychologiczne, lecz na społeczny prestiż. Relacje, jakie powstają wtedy między dziećmi, z trudem można nazwać ,,przyjaźnią’’.

Prawdziwe przyjaźnie powstają przez przypadek i rozwijają się w swoim własnym tempie (szybko i intensywnie albo powoli), trochę podobnie do relacji miłosnych. Jest w nich zarówno radość, jak i oczekiwanie, wściekłość, strata i ból. Te uczucia są ważne, żeby dzieci miały szansę rozwinąć umiejętności, które będą im potem potrzebne przez całe życie.

Kiedy dziecko traci przyjaciela, czuje smutek, samotność i robi sobie wyrzuty. Jeśli Pani i mąż macie bliskie relacje z dziećmi, mogą one z wami porozmawiać o swoich uczuciach i oczekiwaniach. To nie uzdrowi ich smutku, ale przynajmniej nie będą czuły się samotne.

Jeśli rodzic próbuje łagodzić czy tłumić uczucie straty i smutku u swojego dziecka i postępuje tak, jakby one w ogóle nie istniały, to dla dziecka jest to sygnał, że odczuwanie uczuć, które faktycznie odczuwa, jest błędem. Dodatkowo matka albo ojciec przejmuje wtedy odpowiedzialność za to, żeby jakoś sobie z nimi radzić. A przecież żaden rodzic nie jest w stanie tego zrobić. Dzieci żyją z własnymi smutkami i bólem, a my musimy żyć ze swoim smutkiem spowodowanym ich cierpieniami. Takie jest po prostu życie.

Co mogą zrobić w tej sytuacji rodzice? Mogą napić się kawy, posiedzieć razem w ciszy razem z dziećmi albo zrobić sobie wspólną wycieczkę i opowiedzieć im o własnych doświadczeniach i emocjach związanych z przyjaźniami i znajomościami.

Państwa dzieci są na najlepszej drodze z dzieciństwa do dorosłości – do własnego życia, które będzie inne niż wasze. Wszystko, co możecie zrobić, to zaoferować im swoją obecność, przygotować filiżankę kakao albo podsunąć ramię do wsparcia. Resztę zrobią same – ale już nie samotne!

Tekst opublikowany w austriackim piśmie ,,Der Standard’’, udostępniony dzięki wydawnictwu MiND i FamilyLab.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Procedury okołoporodowe w polskich szpitalach – czy na pewno wszystkie są konieczne?

Szkoła nie uczy tego, czego powinna!

Dlaczego konsekwencja w wychowaniu jest przereklamowana?

Przejdz do: