Czy grozi nam powrót do totalitarnego położnictwa?
| Czy grozi nam powrót do totalitarnego położnictwa?

Czy grozi nam powrót do totalitarnego położnictwa?

Czy kobieta będzie mogła o sobie decydować?

Gdzie się podzieje wolność i podmiotowość kobiet w Polsce?

Czy tylko Bóg może się rodzić z honorami tu – w kraju nad Wisłą?

,,Wywodzimy się z tzw. ruchu porodu aktywnego, który w latach 80. zaprotestował w Wielkiej Brytanii przeciw totalitarnemu położnictwu” – w kwietniu 2015 w “Wysokich Obcasach” mówiła Anna Otffinowska z Fundacji Rodzić po Ludzku.

Lokomotywa ogólnoświatowych zmian wokół praktyk położniczych – poprzez dwadzieścia lat społecznej akcji ,,Rodzić po Ludzku” w Polsce, uruchomionej dzięki oddaniu wielu ludzi – ruszyła powoli, ale została unieruchomiona cesarskim cięciem ministra Radziwiłła i nasze rodzące się prawa kobiet na porodówkach, rodząca się świadomość własnej podmiotowości podczas ciąży i porodu potrzebują w tej chwili fachowej reanimacji…

Po łacinie słowo minister oznacza człowieka oddanego służbie, służącego! Jako matki chcemy, aby nasz minister słuchał naszej woli. To my rodzimy! Nasze potrzeby są ważne! Chcemy mieć fachową służbę zdrowia, ale mamy prawo do naturalnego porodu strzeżonego społecznymi i prawnymi normami i zasadą ludzkiej uczciwości. Chcemy gwarancji standardów! Nie zgadzamy się na przesuwanie naszych potrzeb na boczny tor! Wiemy, że mając zagwarantowane prawa podczas porodu, będziemy mogły rodzić w spokoju i zaufaniu. Inne rozwiązanie nas upokarza!

W świetle nowelizacji nie mamy pewności, czy nasze prawo poszanowania podczas porodu będzie respektowane! Jaką mam gwarancję? Ogólny zapis, że to lekarze będą decydować, z ilu praw możemy skorzystać, jest nadużyciem.

Primum non nocere (łac. “po pierwsze nie szkodzić”) – czy lekarze pamiętają jeszcze tę starożytną zasadę dotycząca medycyny i edukacji?

Niby dlaczego chcą mieć jeszcze większą kontrolę podczas porodu?

– Nie rozumiem, dlaczego ministrowi i Radzie przeszkadza to, że możemy pić, że możemy chodzić, że możemy wejść do wanny, że możemy przyjąć dogodną dla siebie pozycję, że możemy przeć w sposób spontaniczny. Bo lekarz będzie musiał kucnąć obok nas? Dlaczego przeszkadza im to, że dziecko jest w kontakcie skóra do skóry tuż po porodzie, co jest bardzo ważne z punktu widzenia jego dalszego rozwoju? – zastanawia się Joanna Pietrusiewicz, prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku, która od 20 lat kontynuuje działania zainicjowane przez grupę dziennikarzy i działaczy społecznych podczas pierwszej akcji „Rodzić po Ludzku”.

Zatrważający raport NIK

Podczas debaty został odczytany przez dyrektorkę Najwyższej Izby Kontroli raport dotyczący stanu przestrzegania standardów opieki okołoporodowej. Okazało się, że wielu miejscach, w które były kontrolowane, standardy te nie są przestrzegane. Raport zawiera przykłady braku poszanowania intymności rodzących, na przykład poprzez ustawianie łóżka porodowego na widoku dla wchodzących na salę, niepotrzebne nacinanie krocza, przebijanie pęcherza płodowego i wiele innych.

Nie trzeba oceny ekspertów, aby zrozumieć, że jeśli standardy te do tej pory nie są egzekwowane, to zmniejszenie ich rangi tylko pogorszy sytuację kobiet.

Kobieta w porodzie nie przestaje być człowiekiem, ale na pewno staje się wrażliwsza i bardziej podatna na zranienie. Poród może być dla niej momentem uświadomienia sobie osobistej mocy, momentem wielkiej satysfakcji, a wszyscy, którzy jej życzliwie, z oddaniem w nim towarzyszyli, mogą również nieść w sobie radość i satysfakcję ze wspierania tak ważnego wydarzenia.

Jak mówi Piotr Pacewicz z OKO Press, ,,Pomysłowi zmian dziwi się też konsultant krajowy prof. Stanisław Radowicki. Podkreśla, że m.in. dzięki wprowadzeniu standardów ,,udało się obniżyć umieralność okołoporodową o 54 proc. w latach 2001–2015, co nie udało się żadnemu innemu krajowi”.

Jakie są istotne przyczyny nowelizacji?

Joanna Pietrusiewicz złości się, że zostają zniweczone lata dobrej roboty na rzecz kobiet. To głos tysięcy kobiet w Polsce brzmiał poprzez akt prawny, płynął z ich doświadczenia i troski o przyszłe pokolenia. ,,Od 1994 roku kobiety domagały się poszanowania swoich praw i potrzeb w trakcie porodu” – pisze Fundacja Rodzić po Ludzku.

Podstawa do egzekwowania wypracowanych i mających rangę rozporządzenia Ministra Zdrowia standardów opieki okołoporodowej na naszych oczach przestaje obowiązywać. Jej termin wygaśnie w 2018 roku lub wcześniej.

Zamiast swoich praw podczas porodu do wyboru pozycji, korzystania z kąpieli, swobodnego poruszania się, picia itp. kobieta będzie podporządkowana woli lekarzy, nawet nie położnych. Jeśli takie podejście okaże się dla niej niekorzystne, nie będzie mogła odwołać się do zapisów prawnych. Rozporządzenie ministra Radziwiłła odbiera więc kobiecie prawo do samostanowienia podczas porodu…

Naczelna Izba lekarzy tłumaczy, że takie indywidualne podejście naraża pacjentów na szwank i nowe zarządzenie ma służyć kobietom. Czy rzeczywiście?

Na mocy art. 22 minister do 2018 nie będzie miał prawa określać standardów opieki okołoporodowej. Będzie mógł jedynie wydawać rozporządzenia dotyczące standardów organizacyjnych.

,,Nowelizacja pozbawia nas praw” – mówi rozżalona Joanna Pietrusiewicz, Prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku. ,,W 2009 roku ówczesny minister prof. Zbigniew Religa powołał zespół ekspertów: położników, neonatologów, położnych oraz stronę społeczną reprezentowaną przez działaczki Fundacji Rodzić po Ludzku, Annę Otffinowską oraz Urszulę Kubicką-Kraszyńską, i rozpoczął działania na rzecz stworzenia podstaw prawnych określających standardy medyczne. Celem tych działań była ogromna potrzeba zmian na polskich porodówkach, chęć wspierania kobiet w tym ważnym momencie życia, ograniczenie do niezbędnego minimum medykalizacji porodu fizjologicznego oraz przestrzeganie praw pacjentek. Chodziło o godne porody, dające kobiecie satysfakcję.

Powstały cztery główne standardy, w tym trzy dotyczyły opieki okołoporodowej, porodu fizjologicznego, łagodzenia bólu w trakcie porodu oraz postępowania w powikłanej ciąży.

O zmiany w ustawie zabiegała Naczelna Rada Lekarska. Jej prezes, Maciej Hamankiewicz, uważa, że art. 22 „stanowi jaskrawe i nieuprawnione wkroczenie władzy ustawodawczej i administracyjne w autonomiczny obszar nauki i wiedzy”. Jest przeciwko „sztywnym zapisom” standardów medycznych, bo „to może być niebezpieczne dla pacjentów, którzy często wymagają zindywidualizowanego podejścia”. Dlatego lepiej, „żeby były to wytyczne środowisk medycznych, bo te można elastycznie zmieniać”.

Czułym okiem i lwim sercem

Czekam, aż Joanna Pietrusiewicz wyjdzie ze spotkania. Odbiera telefon i stara się wyjaśnić mi szczegółowo, o co chodzi. ,,Wywraca to cały nasz dorobek” – pada smutny wniosek. “Od początku reagowałyśmy, kiedy łamano prawa kobiet. Prace rozpoczęte cztery lata temu były milowym, wywalczonym krokiem, zwienczeniem prac wielu środowisk, ale tak naprawdę przed nami było jeszcze wiele pracy nad system egzekwowania tych praw w szpitalach. Powstał nawet zespół do spraw monitorowania szpitali położniczych w ministerstwie zdrowia. Praca nad standardami wymagała wielu rozmów, konsultacji, słuchania opinii z różnych stron. Naszym wspólnym sukcesem było porozumienie i współdziałanie wielu podmiotów. Miałyśmy i mamy głęboką świadomość, że standardy są wartością! Tego samego zdania są konsultanci krajowi do spraw ginekologii i położnictwa oraz perinatologii. Okazało się, że nie zdawałyśmy sobie sprawy, że sytuacja jest przesądzona. Zespół do spraw monitorowania przestał już działać” – wyjaśniała Joanna Pietrusiewicz, a w świetle zmian standardy przechodzą do lamusa.

7 grudnia miała odbyć się w Sejmie debata o opiece okołoporodowej, ale odwołano ją bez słowa wyjaśnienia. Już 25 listopada na facebookowym profilu Fundacji Rodzić po Ludzku ukazał się wpis:

,,7 grudnia w Sejmie odbędzie się debata pt.: „Skoordynowany system opieki zdrowotnej nad kobietą w okresie ciąży, porodu i połogu. Szanse i zagrożenia”.

Jeśli niepokoisz się o to, jak będzie wyglądała w przyszłości organizacja opieki okołoporodowej w Polsce, jak wpłynie to na kwestię swobody wyboru placówek, z których będziesz chciała skorzystać podczas ciąży czy porodu, to przyjdź na debatę”.

W rozmowach dostrzegam kolejny post: “Przybywajcie na ul. Długą, do Rzecznika Praw Obywatelskich. Tam debata się jednak odbędzie”.

Oddycham z ulgą i rośnie we mnie jednocześnie niepokój. Co się dzieje w naszym kraju? Co za chwilę będę zmuszona mówić kobietom, które pragną zaufać światu, będąc w stanie błogosławionym?

7 grudnia, jadę. Przebijam się przez zablokowaną budową metra Górczewską. Doliczam na GPS 20 minut. Wreszcie ul. Długa. Pełna sala. Frekwencja dopisała.

Próbuję ułożyć sobie w głowie: debata miała być w Sejmie, ale bez podania przyczyny odwołano ją. Policzek dla demokracji, ale kobiety nadstawiają drugi, bo sprawa ważna, pilna. Zaufanie w sprawach warunków narodzin dzieci jest prawem podstawowym, prawem człowieka, prawem kobiety, prawem matki. Powstawało jak feniks z popiołów na zgliszczach komunistycznej degrengolady, upokorzeń, systemowego odczłowieczania.

Często okrutnie doświadczane w czasie wojny nasze babki i matki oddawały swoje ciała, swoje prawa, swoją godność na porodówkach, tylko aby przeżyć ten koszmar. Moja babcia nie chce opowiadać nic o swoich porodach, moja mama, rodząc moją siostrę, czekała dobę na szklankę wody. Doczekała się, ponieważ inna rodząca poczuła resztki kobiecej solidarności. To był rok 1983. Ciemne wieki położnictwa. Teraz wiemy, że żeby łatwiej złamać przyszłego obywatela, wystarczy tuż po urodzeniu odseparować go od matki i zrobić z jej porodu piekło. Powstaje bardzo silny zapis w układzie limbicznym, odpowiedzialnym za tworzenie się więzi, zapis odłączenia – zasiew pod przyszłą depresję.

Jeśli nie wspieramy kobiety, nie zachęcamy jej do rodzenia w pełny życzliwości i empatii sposób, to kobieta, tak otwarta i wrażliwa podczas porodu, może przeżyć głębokie zranienie, które będzie jej towarzyszyło w dalszym życiu. Będzie sączyło się jak wrzód, ropiało i nabrzmiewało ku zdziwieniu otoczenia. Przyczyną częstych depresji jest poczucie klęski podczas porodu.

7 grudnia 2016, 7 lat po rozpoczęciu prac dotyczących standardów opieki okołoporodowej. W długiej sali z przodu eksperci: prawniczka, położna, prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku, z tyłu zaniepokojone matki z wózkami. Czasami niepokój udziela się dzieciom, ale prelegenci z cierpliwością akceptują zaistniałe warunki.

Macierzyńska perspektywa. Ekspertki też są matkami, więc to rozumieją. W końcu “nic o nas bez nas”… Elegancki mężczyzna maskuje irytację, obracając w palcach srebrną główką czarnej laseczki…

Szukam wolnego miejsca. Jest jedno z przodu, tuż pod tablicą. Po drodze widzę znane mi twarze doul, położnych… Są ci, dla których temat jest ważny.

W łazienkowych kuluarach spotykam moją ukochaną położną, matkę naszych polskich położnych, Irenę Chołuj. Była przy moim domowym, lotosowych porodzie. Czule się witamy. Takie relacje zostają na całe życie. Zostają wspomnieniem osobistej mocy, zaufania i wdzięczności. Jestem wdzięczna sobie, Irenie, mojej douli, mężowi, naturze, światu, że mogłam zaufać i urodzić tak, jak chciałam, i wiem, jaki to miało wpływ na moje dziecko, na mnie! Chwila wzruszenia i wyłapuję nutę zwątpienia: “Po co ta debata, jak nie przyszli decydenci…?” – wzdycha kobieta stojąca za mną, może położna.

Stawka większa niż życie

Kto może decydować o moim porodzie? Kto będzie decydować o porodzie kobiety, która mi zaufa, że w porodzie ważna jest ona, jej postawa, jej potrzeby. Ważne, aby zaufała sobie, dziecku i światu. Jeśli ta kobieta poczuje, że otoczenie jej nie wspiera, że ją oszukuje, poród będzie musiał być indukowany. Na poziomie instynktownej wrażliwości jej ciało uzna, że otoczenie jej nie służy, więc szyjka jej macicy skurczy się, zaciśnie i będzie czekać na pozytywny sygnał. Poród nie postępuje, możemy zacząć interwencje…

Chcę wiedzieć, co mogę powiedzieć kobiecie, która do mnie przyjdzie po wsparcie…

Mogę ci powiedzieć, że przy odrobinie szczęścia masz jeszcze przez kilka miesięcy prawo godnie rodzić. Możesz wybrać sobie pozycję podczas porodu i parcia, możesz korzystać z kąpieli, chodzić. Wcale nie musisz rodzić leżąc, bo to najbardziej boli. Możesz zaufać siłom grawitacji, odkrywając instynktownie swoje pozycje: kucając, klęcząc, przysiadając na małym stołeczku. Masz wiele możliwości, a my jestesmy, aby cię wspierać.

Abyś nie musiała sama borykać z różnymi, często absurdalnymi procedurami, powstał ruch ludzkich praktyk porodowych, którego główną misją jest wspieranie kobiet, czyli właśnie ciebie.

Jeszcze profesor Religa rozpoczął prace nad regulacjami prawnymi. Ale wiesz, kobieto, przyszła mamo, czeka cię dobra i zła niespodzianka. Być może urodzisz zdrowe dziecko, ale może standardy, które wyszarpano, wypracowano, nie będą już obowiązywać. Będziesz wówczas skazana na łaskę lub niełaskę lekarzy. Czy ci się to podoba, czy nie. Musisz mieć jeszcze teraz potrójną dawkę nadziei. Może trafi ci się dobry szpital, gdzie trochę ryzykując położna pozwoli ci rodzić po ludzku… Czy chcesz tak?

Czuję, że napływają mi łzy bezsilności. Nie wierzę, że miałabym tak odzywać się do kobiety, która chce mi zaufać.

Przebijam się przez dzienniki ustaw. Na stronie ministerstwa próbuję się zorientować, czy coś się zmienia w kwestii standardów okołoporodowych. Dosyć to zawoalowane. Z pomocą przychodzi mi strona Rodzić po Ludzku, która wiernie towarzyszy mi od urodzenia pierwszej córki:

“Od ponad czterech lat obowiązują w Polsce Standardy Opieki Okołoporodowej. Ten obszerny dokument (w randze Rozporządzenia Ministra Zdrowia) określa, do czego ma prawo kobieta i jakie procedury obowiązują opiekujący się nią personel medyczny.

Zgodnie z nimi każda kobieta ma prawo m.in. do edukacji przedporodowej, opieki położnej środowiskowej, korzystania z niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu, picia w trakcie porodu, wyboru dogodnej pozycji do parcia. Ponadto osobą sprawującą opiekę nad ciężarną, rodzącą, położnicą i noworodkiem może być położna, która ma ustawowe kompetencje do sprawowania opieki nad kobietą w ciąży fizjologicznej.

Pomimo tego że rozporządzenie jest standardem medycznym o charakterze normatywnym i stanowi część systemu powszechnie obowiązującego prawa, nie jest traktowane przez większość szpitali jako obowiązujące. Z monitoringu przeprowadzonego w 2012 roku przez Fundację wynika, że w większości szpitali nie podejmuje się nawet prób jego wprowadzania. Decydenci w służbie zdrowia (MZ, NFZ) nie stworzyli żadnego systemu kontroli wdrażania standardów i rozliczania osób odpowiedzialnych (dyrektorów, ordynatorów) za ich funkcjonowanie w placówkach.”

Jako doula i terapeutka prenatalna daleka jestem od straszenia kobiet. Od lat prowadzę spotkania w kręgu kobiet, sesje, warsztaty, aby wspólnie się wspierać i transformować lęki i negatywne przekonania wokół porodów. Wiele kobiet niesie w sobie bardzo trudne opowieści porodowe, które mogą podświadomie blokować je podczas porodu. O roli czynnika emocjonalnego wiele się mówi w ostatnich latach. Badania psychologii peri- i prenatalnej w USA jednoznacznie określają, że niepokój kobiet podczas ciąży i porodu przynosi różnego typu poważne powikłania i może być czynnikiem powodującym ryzyko cesarskiego cięcia. Każde najmniejsze zakłócenie naturalnego procesu porodu siłami natury jest ryzykiem ewentualnej cesarki. Doświadczając, jak ważne jest wspieranie emocjonalne kobiet w procesie przygotowania się do porodu i macierzyństwa, uważam, że powinnością społeczeństwa jest ochrona i zagwarantowanie najlepszej opieki przyszłym mamom. Inwestycja w komfort fizyczny i psychiczny matki to inwestycja w zdrowie fizyczne i psychiczne dziecka, a przez to – kolejnego pokolenia.

Poród jest ważnym intymnym doświadczeniem dla kobiety i dziecka. W świetle badań psychologii prenatalnej, w świetle opowieści porodowych, coraz bardziej uświadamiamy sobie jako społeczeństwo, jak ważna jest jakość porodu dla psychiki, dobrego samopoczucia mamy.

Skupienie uwagi na kobiecie rodzącej, na jej potrzebach intymności, godności jest tak samo ważne, jak monitorowanie innych ważnych aspektów porodu.

Jeśli zależy nam na zdrowiu fizycznym i psychicznym matki i dziecka, matka powinna czuć, że “nic o niej bez niej”. Angażując się aktywnie w poród, odkrywając dar natury, którym została obdarzona, kobieta wnosi bardzo ważne jakości do swojej rodziny, a przez to do społeczeństwa.

Walka o standardy jest tak oczywista w dzisiaj czasach, że jakakolwiek zmiana uwsteczniająca trend godnych narodzin godzi w poczucie bezpieczeństwa społecznego.

Na stronie Ministerstwa Zdrowia w zakładce Prawa pacjenta są wymienione te prawa, które powinny obowiązywać również w czasie porodu. Podczas debaty wyjaśniano, że nie zawsze wojewodowie sprawdzają przestrzegania ich w szpitalach, stąd jakość opieki okołoporodowej w Polsce pozostawiała wiele do życzenia.

Wygląda na to, że zamiast udoskonalać, monitorować działanie tego prawa w szpitalach, zmieniono je poprzez obniżenie jego rangi…

Foto: flikr.com/augustenlee

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Katarzyna Auli Barszczewska

Niezależna doula, terapeutka prenatalna. Przygotowuje do porodu, aby narodziny były pięknym wydarzeniem dla mamy i dziecka. Używa metody m.in Birth into Being (od 2009) oraz m.in autohipnozy, terapii głosem wg. Lebouyer’a, aromaterapii, metod oddechowych, oraz innych, które pomagają uświadomić sobie wewnętrzny potencjał ciała i intuicji.Asystuje przy porodach, podążając za wolą kobiety. Prowadzi warsztaty i sesje indywidualne. Od 2009 organizuje kręgi opowieści porodowych, w ramach jej projektu artystycznego ,,Opowieści z Brzucha”. Wspiera działania na rzecz świadomego życia, narodzin i zrównoważonej edukacji.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.auli.eu/




Zlikwidujmy pracę domową

Dlaczego warto zrezygnować z białej mąki?

Niezwykłe właściwości oleju z wiesiołka

Przejdz do: