Szkoła demokratyczna - "Uczę się, bo chcę"
| Szkoła demokratyczna – „Uczę się, bo chcę”

Szkoła demokratyczna – „Uczę się, bo chcę”

Szkoła i edukacja budzą wiele nadziei, obaw i kontrowersji. Dzieci spędzają w niej ogromną część swojego dzieciństwa, rodzice mają wobec niej bardzo duże oczekiwania. Od dłuższego czasu w mediach i na korytarzach szkół toczą się dyskusje o zasadność posyłania 6-latków do pierwszej klasy. Rodzice i dzieci oczekują, że szkoła będzie bezpiecznym, przyjaznym miejscem, inspirującym do rozwoju i zapewniającym dobre przygotowanie do dorosłego życia. Realia pokazują, że często jest to miejsce, w którym dziecko po raz pierwszy spotyka się z agresją, nudą i brakiem zrozumienia. Program jest dla jednych dzieci przeładowany, dla innych – zbyt łatwy. Nauczyciele decydują o sposobie wprowadzania materiału i organizacji życia w klasie. Dzieci? …próbują się w tym systemie odnaleźć.

Trudno się dziwić, że wiele osób poszukuje rozwiązań alternatywnych. Coraz większym powodzeniem cieszą się szkoły Montessori, waldorfskie, a ostatnio – szkoły demokratyczne. Oparte są na idei demokratycznej społeczności edukacyjnej, w której brak przymusu, a w centrum edukacji stoi dziecko, jego zainteresowania i uzdolnienia.

Co widać gołym okiem

Przesłanki do tworzenia szkół demokratycznych widać gołym okiem. Pierwszy rzut oka – na bawiącego się 3-latka. Najpewniej zobaczymy człowieka pochłoniętego tym, co robi, radosnego, eksperymentującego co krok. Najlepsze eksperymenty z własnej woli powtarza niezliczoną ilość razy, za każdym razem ciesząc się tak samo. Drugi rzut oka – na 5-latka. Bada swoje otoczenie w tempie, za którym wielu dorosłych nie nadąża. Zadaje pytania. Uczy się intensywnie relacji w grupie, biorąc udział w zabawach i zajęciach w przedszkolu lub zerówce.

Trzecie spojrzenie skierujmy na przeciętnego 8-9 latka. Być może wciąż jeszcze jest przejęty szkołą, dużo o niej mówi. Widzimy go podczas lekcji, siedzi w ławce (czasem na dywanie). Jeśli trafił na miłą nauczycielkę, dzieci w jego klasie chętnie i dużo się zgłaszają. Zapytane po lekcjach o to, co w szkole, odpowiedzą “bo pani mówiła…” Coraz częściej zdarza się, że “pani” jest nie tylko miła, ale też twórcza i pełna pasji. Wtedy uczniowie relacjonują z wypiekami na twarzy przeprowadzone w szkole eksperymenty, projekty i wycieczki.

Co zapamiętają z tego okresu? Głównie emocje, które towarzyszyły pójściu do szkoły. Mają szczęście, jeśli dominują u nich zdolności językowe i matematyczne. Dobrze sobie radzą z nauką czytania i pisania, mają poczucie kompetencji i codziennie dostają mnóstwo pochwał. Zrobią bardzo dużo, żeby zasłużyć na kolejne. Skuteczną drogą do zdobycia uznania dorosłych jest też “bycie grzecznym”. Grzeczni uczniowie nie wiercą się zbytnio na lekcji, nie przerywają dorosłym i starannie uzupełniają podręczniki i zeszyty. Błyskotliwie odpowiadają na pytania nauczycieli i dobrze dogadują się z kolegami z klasy. Szczęściarze, którzy łączą w sobie łatwość pisania i liczenia z umiejętnością podporządkowania się zasadom panującym w szkole, przynoszą z niej coraz więcej słoneczek, serduszek, naklejek i pochwał.

Rzadziej trafiają się one małym „buntownikom”, którzy swoją edukację w szkole rozpoczną od rozwijania innych kompetencji – np. komunikacyjnych. Będą się spierać z kolegami, dyskutować, eksperymentować z językiem i zasadami… Po to, by wypracować swój własny, niepowtarzalny styl porozumiewania się z ludźmi. Na pisanie przyjdzie czas trochę później – tymczasem uczą się relacji. Lub jeszcze inaczej – kochają taniec i sport. Najpewniej na treningi będą mieć tyle czasu, ile zostanie im po odrobieniu zadań domowych z czytania, pisania i liczenia. Dyslektyk zakochany w dowolnej dyscyplinie pozaszkolnej prawdopodobnie będzie skazany na ogromne zmagania z czasem i siłami – własnymi i rodziców… Bardzo być może, że swoją pasję porzuci na jakiś czas, wracając do niej dopiero po opanowaniu pierwszych “trudności szkolnych”.

W międzyczasie może nabawić się etykietki “trudnego” lub “słabego” ucznia, która jest jednym z najskuteczniejszych demotywatorów.

Szkolna o-presja

Tymczasem dziecko to człowiek w momencie najbardziej intensywnego rozwoju. Jak może przebiegać ten rozwój? Psychologia odpowiada: przede wszystkim – bardzo indywidualnie, w różnym tempie u różnych dzieci. Chwilami harmonijnie, chwilami skokowo. Nieustannie. Każdy uczeń startuje z innego pułapu, każdy z innym zestawem pasji, talentów, umiejętności i cech charakteru. Każdy rozwija się w optymalnym dla siebie tempie i rytmie. Czy trzeba – i można – zmuszać kogoś do rozwoju?

Zostałam nauczycielką, żeby obserwować ludzi podczas odkrywania świata. Po ponad roku pracy w tym zawodzie stwierdzam, że owszem, ma to miejsce w szkole – ale dzieje się “pomiędzy”, “przy okazji”, a często bywa przez szkołę wręcz… wstrzymywane.
Na przykład wtedy, kiedy moi uczniowie z wypiekami na twarzy tworzyli wspaniałe światy w swoich opowiadaniach, a dzwonek wyciągał ich z tego świata i kazał przerwać pracę. Kiedy dyskutowaliśmy zapaleni o prawach zwierząt po lekturze “Byczka Fernando”, a kalendarz bezlitośnie przypominał o zbliżającym się trzecioteściku, przed którym trzeba powtórzyć gramatykę. Kiedy brakowało mi czasu dla moich uczniów, bo musiałam tworzyć kolejne raporty, tabelki i rozliczenia godzinowe. Kiedy raz, drugi i trzeci zabrakło czasu na rozmowę czy wspólne rozwiązanie konfliktu, bo dzwonek wzywał na matematykę.

Trudno mi przejść nad tym do porządku dziennego. Między innymi dlatego z wypiekami na twarzy czytam i słucham o szkołach demokratycznych, które powstają coraz liczniej za granicą i w Polsce. Chciałabym poznać grupę zapaleńców, którzy planują otworzyć takie szkoły w Poznaniu, Łodzi i Warszawie.

Uczyć się dla życia, nie dla szkoły

Jakie są założenia tego podejścia?

  • przekonanie, że człowiek ma naturalną potrzebę poznawania świata
  • założenie, że dziecko potrafi pokierować swoim rozwojem
  • brak ocen, kar i nagród
  • brak typowego systemu lekcyjnego
  • nauczyciele – pasjonaci, gotowi podzielić się swoją wiedzą i zainspirować, nie narzucając swojego punktu widzenia
  • decyzje podejmuje cała społeczność szkolna – rodzice, uczniowie i nauczyciele
  • silnie rozwinięta kultura uczenia się przez całe życie
  • warunki do doświadczania odpowiedzialności za swoje decyzje i działania
  • brak sztywnych ram, kiedy dziecko “musi” opanować daną umiejętność
  • bogate, stymulujące otoczenie i materiały do nauki; warunki do realizowania pasji
  • przekonanie, że nauka jest naturalnym prawem człowieka, nie zaś obowiązkiem!

Taka idea mnie porywa. Jest praktyczną realizacją moich marzeń o życiu z pasją i rozwiązaniem dla tych, którzy marzą o homeschoolingu (czytaj więcej), a nie mogą sobie na niego pozwolić ze względów praktycznych.

Pomysł edukacji w szkole demokratycznej zapewne spodoba się wszystkim tym, którzy do tradycyjnej szkoły od dawna podchodzą krytycznie. Czy może być propozycją również dla pozostałych? Duża grupa rodziców obawia się, że szkoła pozbawiona przymusu nie wyposaży dzieci w podstawowe umiejętności, należące do tak zwanego “kanonu”. Tu warto mieć świadomość, że szkoła demokratyczna w realiach polskiego systemu edukacji nie zwalnia nikogo z obowiązku opanowania podstawy programowej. Konieczne jest zatem podejście w pewnym momencie edukacji do egzaminów klasyfikacyjnych. Zaniepokojonym może też pomóc odpowiedzenie sobie na pytanie, co wynoszą ze szkoły absolwenci tradycyjnego systemu edukacji. Czy są przygotowani do wymogów rynku pracy? Do edukacji przez całe życie? Jak sprawnie przetwarzają informacje i komunikują się z innymi w sytuacjach konfliktowych i stresowych?

Początki i przyszłość szkół demokratycznych

Pierwsza szkoła demokratyczna – Summerhill Alexandra Neilla – powstała w Wielkiej Brytanii w 1921 roku. O jej fenomenie dziś uczą się studenci wszystkich uczelni pedagogicznych, a serial dokumentalny o tej szkole robi furorę na youtube (można go znaleźć na kanale Edukacji Demokratycznej). Od tego czasu szkoły demokratyczne powstają coraz liczniej na całym świecie – w obu Amerykach, w  Australii, Azji i Europie (m.in. w Wielkiej Brytanii, Holandii, Belgii i Austrii). Od września tego roku planowane jest otwarcie pierwszych szkół demokratycznych w Polsce: w Poznaniu stowarzyszenie Edukacja Demokratyczna przygotowuje się do otwarcia Trampoliny, a Fundacja Bullerbyn wraz ze Stowarzyszeniem Ineida i kilkudziesięcioma rodzinami planuje uruchomienie szkoły w Warszawie. Pierwsze spotkania informacyjne zgromadziły wielu chętnych. Kolejne spotkanie (z udziałem uczniów szkoły demokratycznej w Holandii) odbędzie się już w najbliższą sobotę, 20 kwietnia 2013 roku w Warszawie (szczegóły niżej).
Zapraszamy!


Foto: edukacjademokratyczna.pl

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Katarzyna Mitschke

Współzałożycielka krakowskiej Szkoły Demokratycznej, mentorka. Zainspirowana doświadczeniami Jespera Juula, Marshalla Rosenberga, Arnolda Mindella i A.S. Neilla. Zafascynowana głęboką demokracją. Idealistka z praktycznym zacięciem.
Odwiedź stronę autorki/autora:




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

„Człowiek to jedyny ssak, który odstawia swoje potomstwo, zanim ono będzie na to gotowe”. 3 historie o samoodstawieniu się dziecka od piersi

Czy faktycznie myślisz, to co myślisz? O wielkiej roli przekonań w naszym życiu

Juul na poniedziałek, cz. 63 – Wszystkie dzieci potrzebują autorytetu osobistego

Przejdz do: