Dziecięca integralność to coś, co niezwykle łatwo naruszyć. Przez wiele lat wychowanie dzieci polegało na systematycznym jej pogwałcaniu – przez kary cielesne, przemoc psychiczną, a także niezwykle autorytatywne podejście do rodzicielstwa.

Doświadczona psychoterapeutka, psycholog, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Certyfikowana trenerka Familylab z entuzjazmem szerząca filozofię Jespera Juula na seminariach dla rodziców.
Dziecięca integralność to coś, co niezwykle łatwo naruszyć. Przez wiele lat wychowanie dzieci polegało na systematycznym jej pogwałcaniu – przez kary cielesne, przemoc psychiczną, a także niezwykle autorytatywne podejście do rodzicielstwa.
Gdy w żłobku, przedszkolu, szkole wychowawcy zaobserwują u dziecka trudności lub niepokojące zachowania, często zachęcają rodziców do kontaktu z psychologiem dziecięcym. Coraz częściej także rodzice sami z siebie – chcąc dowiedzieć się więcej o rodzicielstwie lub wspomóc rozwój swojego dziecka – decydują się na wizytę w gabinecie psychologa.
Niedawno urodzone, kilkudniowe niemowlę zwykle jest dla swoich rodziców jedną wielką zagadką. Pojawia się na świecie nagle i z każdym dniem zaskakuje swoją determinacją do tego, by domagać się wszystkiego, co jest mu potrzebne. Młodzi rodzice powoli uczą się odgadywania, co oznacza dany rodzaj płaczu i jak mogą na niego zareagować. Pomaga im w tym intuicja i uważne obserwowanie niemowlęcia. Mimo to na początku potrzeby dziecka mogą być dla rodziców niejasne. Czego więc potrzebuje niemowlę?
Jeszcze do niedawna role kobiet i mężczyzn w rodzinie były jasno podzielone: kobieta miała zajmować się domem, a mężczyzna zarabiać pieniądze. Ojcowie byli dla swoich dzieci zwykle nieobecni zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Mieli jednak jasno wytyczoną drogę, dokładnie znali swoje obowiązki i mogli wziąć za nie odpowiedzialność.
W wielu rodzinach konflikty między rodzeństwem to codzienność – od podniesionych głosów, przez trzaskanie drzwiami, aż po ślady zębów i siniaki. Rodzice często sięgają po doraźne środki – izolują dzieci od siebie, karzą, stawiając do kąta czy odbierając jakiś przywilej. Wszystkie te metody bywają skuteczne, ale tylko przez chwilę – do następnej różnicy zdań, bo dzieci nie mają możliwości nauczyć się tego, jak można porozumieć się inaczej.