| Jak rodzi się więź i czemu służy? 4 najważniejsze potrzeby niemowląt

Jak rodzi się więź i czemu służy? 4 najważniejsze potrzeby niemowląt

Niedawno urodzone, kilkudniowe niemowlę zwykle jest dla swoich rodziców jedną wielką zagadką. Pojawia się na świecie nagle i z każdym dniem zaskakuje swoją determinacją do tego, by domagać się wszystkiego, co jest mu potrzebne. Młodzi rodzice powoli uczą się odgadywania, co oznacza dany rodzaj płaczu i jak mogą na niego zareagować. Pomaga im w tym intuicja i uważne obserwowanie niemowlęcia. Mimo to na początku potrzeby dziecka mogą być dla rodziców niejasne. Czego więc potrzebuje niemowlę?

4 najważniejsze potrzeby niemowląt:

1. Potrzeby fizjologiczne

Potrzeby dziecka związane z jego ciałem wydają nam się zazwyczaj dość oczywiste. Zaspokajamy je zwykle w pierwszej kolejności, gdy zaobserwujemy u dziecka dyskomfort. Może więc być tak, że niemowlę potrzebuje jedzenia, snu, zmiany pieluszki, cieplejszego ubrania lub rozebrania. Jego jedynym sposobem komunikacji tego, że czegoś potrzebuje, jest płacz, a im większa potrzeba, tym zwykle staje się on głośniejszy. Warto pamiętać o tym, że już noworodek jest kompetentny do tego, by odczuwać swoje potrzeby, okazywać je, a także pokazać, że zostały już zaspokojone. Gdy jest głodny – płacze, gdy jest już najedzony – przestaje jeść. Jest w stanie informować otoczenie o tym, czego w danej chwili potrzebuje. Jeśli zaufamy temu, co nam sygnalizuje dziecko, to nauczy się ono słuchać swojego ciała i kierować się doznaniami z niego płynącymi, by ocenić, czy jest głodne, śpiące lub jest mu za zimno. Taki kontakt z własnym ciałem jest niezwykle przydatny w dalszym życiu, ponieważ pozwala dziecku rozpoznawać własne potrzeby, dzielić się nimi z innymi i adekwatnie je zaspokajać, zamiast podążać za sugestiami czy dostosowywać się do grupy.

2. Potrzeba bliskości

Płacz dziecka nie zawsze związany jest z doznaniami natury fizjologicznej – często wynika również z potrzeb emocjonalnych. Te mogą być jednak trudniejsze do odgadnięcia, a sposoby ich zaspokojenia nie zawsze są oczywiste. Po pierwsze – malutkie dziecko potrzebuje bliskości! Warto pamiętać, że przez ostatnie 9 miesięcy było nierozłączną częścią swojej mamy, potrzebuje więc czasu, by przyzwyczaić się do życia jako odrębny człowiek. Często więc niemowlę płacze, okazując w ten sposób, że potrzebuje być blisko swojego rodzica, poczuć się bezpiecznie, tak jak wtedy, gdy jeszcze znajdowało się w brzuchu. Gdy usłyszy głos mamy oraz bicie jej serca (które pamięta jeszcze z okresu prenatalnego), poczuje jej zapach i dotyk jej skóry, dostaje komunikat: „wszystko jest OK, twoja mama jest blisko, jesteś bezpieczny”. Podobnie poczucie bezpieczeństwa może wzbudzać bliskość taty, zbudowanie tej relacji wymaga jednak często troszkę więcej czasu ze względu na brak wdrukowanych wspomnień sprzed urodzenia się dziecka. Pomocne może być przytulanie dziecka, bujanie, wydawanie cichych, szumiących dźwięków – wszystko to przypomina mu bezpieczeństwo związane z okresem, kiedy było jeszcze w brzuchu mamy.

3. Potrzeba autonomii

Z potrzebą bliskości związana jest nierozerwalnie potrzeba autonomii. U kilkutygodniowego niemowlęcia może być ona ledwo zauważalna, ale już istnieje. Jej wyrazem może być odwracanie wzroku lub główki przez dziecko, które ma już dość kontaktu. Warto być uważnym również na sygnały dziecka, które mówią nam, że wystarczy mu już bliskości. Choć na początku rzadkie takie komunikaty będą pojawiały się coraz częściej wraz z rozwojem dziecka, a podążanie za nimi umożliwi dziecku budowanie własnej tożsamości jako odrębnej istoty.

4. Potrzeba stymulacji

Każdy człowiek rodzi się z ogromną potrzebą poznawania świata. Już malutkie, kilkudniowe dziecko jest ciekawe tego, co je otacza, i doświadcza rzeczywistości wokół głównie dotykając rączkami, później wkładając do buzi. Niemowlę ma więc już potrzebę stymulacji – poznawania nowych dźwięków, kształtów, faktur, zapachów. Przedstawiając je jednak tak małemu dziecku należy być stale uważnym na jego sygnały – czy nadal wyraża zainteresowanie? Czy już jest zmęczone nowymi wrażeniami? Potrzeba stymulacji u tak małego dziecka zostaje zaspokojona niezwykle łatwo – obserwacją twarzy rodzica, cichą kołysanką, “szmatką” trzymaną w rączce. Niemowle nie potrzebuje kolorowych i wydających głośne dźwięki zabawek, ponieważ mogą one bardzo łatwo sprawić, że poziom stymulacji staje się zbyt wysoki.

Artykuł stworzony we współpracy z warszawską poradnią psychologiczną Dom Rozwoju.

Jak rodzi się więź i czemu służy?

Niemowlę nie potrafi jeszcze odraczać swoich potrzeb, poczekać, aż możliwe będzie ich zaspokojenie. Głośno domaga się tego, czego aktualnie potrzebuje – jedzenia, bliskości, odpoczynku. Bycie uważnym na to, co okazuje niemowlę to podstawa do budowania ufnej więzi pomiędzy dzieckiem a rodzicem. Gdy reagujemy na jego potrzeby i staramy się je zaspokoić, tworzy się w jego głowie obraz rodzica, jako osoby, która jest kochająca i wrażliwa oraz obraz samego siebie jako kogoś ważnego i kochanego. Więź, ta w przyszłości umożliwi mu bezpieczne eksplorowanie świata, z poczuciem, że gdy stanie się coś przykrego może szukać wsparcia u swojego opiekuna. Od tej powstającej we wczesnym dzieciństwie więzi zależy w dużym stopniu, w jaki sposób dziecko będzie tworzyło bliskie relacje w dorosłym życiu. Gdy potrzeby dziecka pozostają w dużym stopniu niezaspokojone przez rodzica czy opiekuna, więź pomiędzy nimi nie kształtuje się prawidłowo. Gdy dziecko wyraża swoje potrzeby, a doświadcza raczej odtrącenia i braku pomocy lub rodzic błędnie odczytuje jego sygnały i przez to nie zaspakaja potrzeb dziecka (np. karmiąc, gdy dziecko domaga się bliskości), to pomiędzy nimi może wytworzyć się lękowo-unikający wzorzec przywiązania. Wzorzec ten charakteryzuje się brakiem zaufania dziecka do rodzica, w dziecku pojawia się przekonanie, że ono samo i jego potrzeby nie są ważne, co prowadzi do frustracji, niskiej samooceny i niskiego poczucia sprawczości (nie ma po co wyrażać swoich potrzeb, skoro i tak nikt na nie nie zareaguje). Brak zaufanej, „bezpiecznej” osoby, w której towarzystwie można eksplorować otoczenie, prowadzi do zaburzenia rozwoju prawidłowych, dziecięcych zachowań takich jak zabawa i interakcje społeczne. Dziecko boi się poznawać otoczenie, unika ludzi oraz nowych sytuacji, przez co nie ma możliwości ćwiczenia i nabywania kompetencji społecznych ani rozwijania nowych umiejętności w zabawie. Niejednokrotnie taki wzorzec przywiązania w przyszłości będzie skutkował tendencją do zachowań agresywnych, jest również związany ze skłonnością do depresji (wynikającej z poczucia bezradności i wewnętrznego przekonania o braku sprawczości – „nic ode mnie nie zależy”).

Wystarczająco dobry rodzic

Warto pamiętać o tym, że nawet kiedy jesteśmy stale ciekawi tego, co przeżywa nasze dziecko, i chcielibyśmy zaspokoić wszystkie jego potrzeby – nigdy nie uda nam się to w pełni. Nie ma idealnych rodziców, którzy są w stanie za każdym razem prawidłowo odczytać, czego potrzebuje ich dziecko. Ale też dzieci wcale takich idealnych rodziców nie potrzebują. Jak pisał Donald W. Winnicott, brytyjski psychoanalityk i pediatra, dzieciom potrzebni są rodzice „wystarczająco dobrzy”, czyli tacy, którzy dostrajają się do nastroju dziecka i tego, co wyraża, którzy są ciekawi tego, co ich dziecko przeżywa i starają się na to odpowiadać najlepiej jak potrafią co nie znaczy, że zawsze prawidłowo. A co najważniejsze, „wystarczająco dobry” rodzic to taki, który lubi być rodzicem, wierzy w swoje kompetencje i kieruje się intuicją, a także jest stale gotowy, by rozwijać się jako rodzic – dowiadywać więcej o swoim dziecku, jego potrzebach, emocjach, umiejętnościach. Proces zaspokajania potrzeb zachodzi zwykle metodą prób i błędów i zawsze są momenty, kiedy pojawia się frustracja – zarówno u dziecka, jak i u rodzica. Zdarzają się chwile, kiedy mimo największych chęci rodzica potrzeby dziecka pozostają niezaspokojone – i nie ma w tym nic złego. Gdy rodzicowi udało się zbudować z dzieckiem bezpieczną więź, niezaspokojone potrzeby  dziecka będą impulsem do jego rozwoju – w końcu dziecko zaczynie podejmować próby, by samodzielnie je zaspokoić i za którymś razem, zamiast wzywać płaczem rodzica, samo sięgnie rączką po coś, czego akurat chciałoby doświadczyć.


Joanna Gruhn-Devantier

Doświadczona psychoterapeutka, psycholog, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Certyfikowana trenerka Familylab z entuzjazmem szerząca filozofię Jespera Juula na seminariach dla rodziców.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://www.dom-rozwoju.pl/


Czytaj na dziecisawazne.pl

edukacja alternatywna
“My name is Kazik. I’m 5 years old”, czyli angielski z Helen Doron

wychowanie
Czy warto dawać dziecku obowiązki domowe?

ciąża i poród
Standardy opieki okołoporodowej na rok 2019 w pigułce

rodzina
Foteliki RWF pięciokrotnie zmniejszają ryzyko poważnego urazu lub śmierci dziecka

olini
Olej dla mamy – jak dbać o dobre tłuszcze w okresie ciąży i karmienia piersią?

homeopatia
Jak ustrzec przedszkolaka przed częstym chorowaniem?

wychowanie
Lalka dla chłopca – czyli o wychowaniu empatycznych mężczyzn

Jesper Juul
Juul na poniedziałek, cz. 108 – Pomocy, nasz syn nie daje nam się wyspać!

edukacja alternatywna
O etykietowaniu i jego skutkach w przedszkolu i szkole

Jesper Juul
Złość jest dobra. Fragment książki “Być razem” Jespera Juula