Kategorie
Wychowanie

Bicie dzieci- Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie

Nie ma dzieci, są ludzie- myśl Janusza Korczaka:

Wielki pedagog, dzięki któremu możemy dziś mówić o prawach dziecka, Janusz Korczak napisał kiedyś: „Nie ma dzieci – są ludzie, ale o innej skali pojęć, innym zasobie doświadczenia, innych popędach, innej grze uczuć”.

Nie ma dzieci, są ludzie- myśl Janusza Korczaka:

Wielki pedagog, dzięki któremu możemy dziś mówić o prawach dziecka, Janusz Korczak napisał kiedyś: „Nie ma dzieci – są ludzie, ale o innej skali pojęć, innym zasobie doświadczenia, innych popędach, innej grze uczuć”. Gdyby się dobrze zastanowić, to spór między zwolennikami a przeciwnikami ustawowego zakazu bicia dzieci sprowadza się właśnie do tej prawdy. A w sporach dotyczących Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie kwestie ochrony dzieci interesują mnie najbardziej.

Z racji działalności w Fundacji Kidprotect.pl, mam wiele kontaktów ze zwykłymi rodzicami. Rodzicami, którzy bardzo kochają swoje dzieci i chcą dla nich jak najlepiej, a mimo to uważają, że mają prawo wymierzyć dziecku klapsa. Mam wówczas wrażenie, że funkcjonują oni zgodnie z mitem, głęboko osadzonym w naszym społeczeństwie. Czym dla nich jest dziecko? Ne ma ono swojej podmiotowości, jest natomiast przedmiotem działań wychowawczych. I dopiero w efekcie tych działań stanie się człowiekiem.

Takie przekonanie funkcjonuje bardzo mocno w świadomości ludzi. Skoro dziecko nie jest człowiekiem, skoro nie jest podmiotem, ale przedmiotem działań wychowawczych, to -de facto- staje się własnością dorosłych. Można zatem na nie krzyczeć, wolno je uderzyć. Na człowieka ręki podnieść nie wolno, ale przecież dziecko człowiekiem dopiero się stanie.

Takiemu myśleniu, niepodmiotowemu traktowaniu dzieci, Janusz Korczak przeciwstawił swoje zdanie: „Nie ma dzieci. Są ludzie”: jest mały człowiek, który ma swoje prawa; ma godność, której nie można lekceważyć; ma potrzeby, również emocjonalne, które trzeba zaspokoić. Człowiek, którego nie wolno uderzyć, ani poniżyć.

Ustawa o niebiciu dzieci:

Pięć lat temu Sejm uchwalił Ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Zanim ją uchwalił, posłom udało się usunąć z niej wiele istotnych zapisów, w tym również postulowany już wtedy zapis zakazujący całkowicie bicia dzieci. Ludzie zaangażowani w walkę z przemocą w rodzinie oraz pomoc jej ofiarom mieli wtedy wybór: zgodzić się na niepełną wersję ustawy, albo nie mieć jej w ogóle.

Dziś znów stajemy przed szansą. Sejm uchwalił nowelizację Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Wiele wskazuje na to, że uda się poprawić prawo, wyciągając wnioski z pięciu lat funkcjonowania ustawy uchwalonej w 2005 roku. Ustawa przeszła przez Senat, niedługo trafi do podpisu prezydenta.

Po pięciu latach w wielu sprawach opór mediów, polityków, ale i „zwykłych“ ludzi nadal jest bardzo silny. Wiele proponowanych przepisów wywołuje emocje. To, co martwi najbardziej to fakt, że problem przemocy w rodzinie jest wciąż elementem wojny politycznej, ideologicznej i religijnej.

Klaps to też przemoc:

Punktem, który budzi szczególne emocje przeciwników ustawy, jest zapisany w niej zakaz kar cielesnych, czyli również dawania feralnego klapsa. „Jakże to! To już rodzic nie będzie mógł dać klapsa niesfornemu dziecku?”, pytają z oburzeniem. Faktycznie, nie będzie mógł. Ale, wbrew pozorom, to wcale nie jest nowa koncepcja. Prawo już dzisiaj zabrania naruszania nietykalności cielesnej drugiego człowieka i stosowania kar cielesnych. Mówi o tym konstytucja, a także kodeks karny. Zapis w ustawie ma charakter przede wszystkim edukacyjny, nie jest to przepis represyjny, nie zawiera wszak żadnej sankcji karnej, której by do tej pory w prawie nie było. Nikt zatem rodzica za klapsa nie pociągnie do odpowiedzialności karnej. Nie chodzi wszak o to, by rodziców skazywać, ale o to, by przestali bić swoje dzieci.

Przeciwnicy zakazu często podkreślają, że są przeciwni przemocy wobec dzieci, ale klaps, wedle ich oceny, przemocą nie jest. Powstaje więc pytanie: Gdzie kończy się klaps, a zaczyna przemoc? Wolno uderzyć raz, czy dwa razy, a może trzy, cztery, pięć? Wolno uderzyć ręką, czy skórzanym pasem? A jeśli ręką, to z jakiej odległości wolno uderzyć – 20 czy 50 cm? Już te problemy w definiowaniu pokazują, że warto zakaz wprowadzić. Warto go wprowadzić, by powiedzieć jasno: Nikt nie ma prawa bić drugiego człowieka, a już na pewno wolno bić słabszego.

Wspólnie z Rzecznikiem Praw Dziecka oraz innymi organizacjami (Komitetem Ochrony Praw Dziecka oraz Fundacją ABCXXI „Cała Polska czyta dzieciom“) prowadziliśmy w ubiegłym roku kampanię społeczną „Bicie jest głupie”. Odpowiedzmy sobie na pytanie: Dlaczego?

Bicie jest głupie, bo:

  • jest atakiem na godność dziecka – a przecież każdy człowiek, w tym dziecko, ma prawo do poszanowania jego godności i integralności
  • zaburza rozwój dziecka – bicie przez najbliższe osoby odbiera dziecku odwagę życiową i sprawia, że dziecko staje się osobą niepewną, o niskim poczuciu własnej wartości
  • utrudnia myślenie – bicie budzi lęk, który zaburza myślenie i zapamiętywanie, nie uczy dziecka jak zachować się poprawnie, za to wywołuje lęk i przerażenie, obawę przed kolejnymi razami
  • uczy przemocy – bite dziecko uczy się, że „silniejszy ma zawsze rację”, „silniejszy ma prawo bić słabszego”, a „problemy zamiast rozumem łatwiej rozwiązać siłą”
  • niszczy relacje – gdy dziecko boi się rodzica, nie zwróci się do niego o pomoc w trudnych sytuacjach, skorzysta z rad niedoświadczonych rówieśników lub będzie szukać ucieczki od problemu np. w narkotykach lub alkoholu
  • niszczy autorytet rodzica – dziecko z czasem zorientuje się, że bijemy, gdyż nie umiemy poradzić sobie z własną złością – i przestanie szanować rodzica
  • uczy że lepiej jest kłamać – gdy dziecko popełni błąd lub zrobi coś złego, z lęku przed biciem będzie kłamało, na przykład zrzuci winę na młodszego brata.
  • klapsy stają się coraz mocniejsze – bite dziecko przyzwyczaja się do klapsów i czasem wręcz udaje, że klaps nie boli („To wcale  nie bolało!”). Aby uzyskać ten sam efekt rodzic nieświadomie może bić coraz mocniej i spowodować uszkodzenie ciała dziecka
  • może prowadzić do urazów fizycznych takich jak na przykład siniaki, krwiaki podtwardówkowe, uszkodzenia nerwów, zespół dziecka potrząsanego
  • przekazuje nielogiczną argumentację – „biję cię dla twojego dobra”, „biję cię, bo uderzyłeś swoja siostrę”
  • przyczynia się do zwiększenia ilości zachowań agresywnych u dziecka – im częściej dziecko jest bite tym częściej ono samo bije inne dzieci oraz rodzeństwo (Straus and Gelles, 1990; Wolfe, 1987)
  • jest to udawanie, że klaps ma funkcję edukacyjną – podczas gdy zazwyczaj jest po prostu wyładowaniem złości, frustracji i poczucia niemocy rodzica
  • jest to przekazywanie przemocy z pokolenia na pokolenie – nie wszyscy, którzy byli bici, sami biją. Lecz wszyscy, którzy biją swoje dzieci, byli bici w dzieciństwie
  • prowokuje poczucie złości i chęć zemsty, które pozostaje w dziecku

Klaps nie jest metodą wychowawczą. Wychowanie, to rozmowa dużego człowieka z małym człowiekiem, natomiast klaps ucina rozmowę. Klaps jest jedynie sposobem na odreagowanie bezsilności dorosłego. Jeśli klaps byłby skuteczny i akceptowalny jako sposób wpływania na zachowania drugiego człowieka, to postulujmy wprowadzenie go do świata dorosłych. Nie wyobrażamy sobie przecież rozwiązywania konfliktów między dorosłymi, poprzez stosowanie klapsów.

Spróbujmy sobie wyobrazić szefa, który przekłada spóźnionego pracownika przez kolano i wymierza mu klapsa; policjanta, który za drobne przewinienie daje klapsa w ramach pouczenia; marszałka sejmu, który klapsem dyscyplinuje przekraczającego czas wypowiedzi posła. Takie scenki uznajemy za absurdalne.

W kampanii społecznej „Bicie jest głupie” mówiliśmy dorosłym dwie ważne rzeczy:

  • gdybyś nie miał przewagi fizycznej nad dzieckiem, wychowywałbyś je, a nie bił
  • nie wyobrażasz sobie, by ktoś wykorzystał przewagę fizyczną wobec ciebie, więc nie wykorzystuj jej wobec dziecka

Ustawa to nie wszystko:

Przemoc w rodzinie jest tematem zasługującym na poważną, spokojną rozmowę, na oderwanie się od stereotypów, interesów politycznych, ideologii. Bez tego żadna ustawa nie będzie skuteczna. Niewiele również pomoże wtedy, gdy nie podąży za nią edukacja i inne formy zmieniania postaw społecznych. Ustawa może dać nam narzędzia reagowania, gdy już dzieje się coś złego, ale przeciwdziałanie powinno być przede wszystkim profilaktyką.

Postuluję za prowadzeniem wychowania do życia w rodzinie w każdej szkole: o uczenie postaw, zachowań, o wychowanie do bycia ojcem, matką, mężem, żoną; o wychowanie obejmujące uczenie radzenia sobie ze stresem i emocjami, rozwiązywania sporów, radzenia sobie z agresją.

Wszystko wskazuje na to, że niedługo Ustawa wejdzie w życie. To nie koniec, ale początek drogi. Spory i gorące dyskusje, które towarzyszyły pracom nad nowelizacją wskazują na potrzebę ogromnego wysiłku edukacyjnego.

Foto: Flash_nerd

Autor/ka: Jakub Śpiewak

Prezes Fundacji Kidprotect.pl, organizacji pozarządowej zajmującą się ochroną dzieci w świecie realnym i w internecie. Organizator akcji informacyjnych i kampanii społecznych (m.in. Stop Pedofilom i Nie Biję). Zajmuje się wprowadzaniem zmian i nowelizacji w prawie polskim dotyczącym przemocy w rodzinie i stosowania kar cielesnych wobec dzieci


Mądry rodzic, bo czyta…

Sprawdź, co dobrego wydaliśmy ostatnio w Natuli.

Czytamy 1000 książek rocznie, by wybrać dla ciebie te najlepsze…

4 odpowiedzi na “Bicie dzieci- Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie”

Są różnego typu kary w tym i cielesne. Nadużywanie każdej z nich jest patologią to samo tyczy się klapsa jak i kar oddziałujących na psychikę. Stosowany z umiarem, bez użycia przesadnej siły – ma bardzo ważny element czego nie będzie miała np. 15 minutowa rozmowa wieczorem. Jest to kara natychmiastowa za zachowanie, które już wcześniej było zakazane przez rodzica i rozmowa na ten temat powinna się odbyć wcześniej. Natychmiastowa kara wprowadza element nieuchronności, nawet jak nie jest dotkliwa. I nie zgadzam się w tym miejscu z autorem artykułu.

Proponował bym przeczytać ze zrozumieniem jeszcze raz artykuł. W nim zawarte są minusy działań fizycznych oraz sensowne argumenty. Jeżeli ktoś nie potrafi skutecznie rozmawiać i bije tzn, że sam ma problem. Gdy znajdzie argumenty słowne i osiągnie ten sam efekt co podczas bicia sam zrozumie w czym rzecz.

Tylko pod warunkiem, że przyjmiemy artykuł jako jedyny słuszny punkt widzenia, bez możliwości polemiki ani dyskusji, która odbiega od narzuconego i oczekiwanego schematu. W takim przypadku dyskusja jest skończona. Ja jednak nie zgadzam się w pełni z zawartymi tam argumentami. Nie przekonuje mnie odpowiedź typu – tak ma być bo tak jest w artykule.

Wiedza zawarta w artykule jest poparta sprawdzonymi dowodami, które skutecznie działają. Oczywiście można mieć własne zdanie i się z tym nie zgadzać aczkolwiek istnieją pewne prawdy ogólne, których podważanie jest nie rozsądne i nie logiczne (obserwujemy skutki i efekty niepoprawnych zachowań co jest wystarczającym dowodem). Nauka jest po to, żeby poprawiać ludzkie działania i udoskonalać jego postępowanie, a temat poruszony w artykule opiera się na obserwacjach zachować młodych ludzi, psychologi rozwoju i etyce oraz skutkach postępowania i oddziaływaniu między ludźmi. Dodam, że szacunek i autorytet zdobywa się u dziecka i wypracowuje od samego początku jego istnienia. Jeżeli przegapimy jakiś etap rozwoju swojej pociechy i wychowanie wymyka się z pod kontroli, wtedy zapewne tracimy cierpliwość i wprowadzamy kary cielesne, ale to nie jest wina dziecka tylko problem opiekuna lub rodzica. To co proponujesz jest nie radzeniem sobie w wychowaniu. Nie powinno się w ogóle sięgać do tego typu metod. Osiągnięcie celu wychowawczego za pomocą inteligentnych, dyplomatycznych zachować w stosunku do dzieci musi opierać się na wzajemnym poszanowaniu, współczuciu ale i zasadach i konsekwencjach. Do rodzica należy to bardzo trudne zadanie jakim jest wychowania młodego człowieka ale kary cielesne są drogą na skróty, brakiem pomysłu na konwersację lub stworzenia odpowiedniej relacji. Wymierzanie kary cielesnej tylko pozornie wydaje się lepsze (w jednej chwili mamy to o co nam chodziło) , natomiast docelowo wyrządza więcej zła i szkód niż myślimy. Powoduje pogorszenie relacji międzyludzkich z czasem nie do odbudowania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.