Kategorie
Karmienie piersią

Dlaczego potrzebujemy wywalonych cycków?

Ten artykuł nie służy temu, żeby mamy, które z jakichkolwiek powodów nie karmią piersią albo nie chcą tego robić publicznie, poczuły się źle. Nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby zwrócić należny szacunek wszystkim tym mamom, które mimo wielu trudności i krytycznych uwag dalej robią to, co jak uważają, że jest potrzebne ich dzieciom

Autor/ka: Agnieszka Stein

Psycholog dziecięcy. Zajmuje się wspieraniem rodziców w ich wysiłkach wychowawczych i pomocą w kryzysowych sytuacjach. Prowadzi warsztaty umiejętności wychowawczych dla rodziców i wspiera profesjonalistów pracujących z dziećmi. Jest autorką książek z nurtu rodzicielstwa bliskości: "Dziecko z bliska" i "Dziecko z bliska idzie w świat". Prywatnie jest mamą chłopca w wieku szkolnym.


Mądry rodzic, bo czyta…

Sprawdź, co dobrego wydaliśmy ostatnio w Natuli.

Czytamy 1000 książek rocznie, by wybrać dla ciebie te najlepsze…

24 odpowiedzi na “Dlaczego potrzebujemy wywalonych cycków?”

Artykuł bardzo mnie podbudował. karmię szczęśliwie już pół roku i powoli zaczyna mi doskwierać siedzenie w domu. a siędze w domu bo podświadomie boję się co to będzie jak córka zechce jeść w miejscu publicznym. jak przychodzili znajomi to tez się chowałam… ale basta! czas wyjść do ludzi :-) ostatnie zdanie artykułu wryję sobie mocno w serce.

ja karmie wszędzie..w kościele, na spacerze u znajomych, mam chusty ,okrywam córeczke i ciesze się ze maleńka jest napełniona,

Też mam to w nosie co inni pomyślą, powiedzą itp będąc w szpitalu po urodzeniu dziecka skutecznie zostałam przystosowana do publicznego karmienia:-) poza tym wazniejsze jest dla mnie to by moje dziecko nie było głodne.

Dla mnie to też bardzo budujący artykuł! W ogóle ta stronka pomaga mi pozbyć się wielu wadliwych przekonań na temat zajmowania się dziekcim, które gnebiły mnie przy pierwszym moim dziecku, ale przy drugim już nnie będą. Oj nie :)!

Jestem za karmieniem piersią i jest to ok w miejscach publicznych. Sama
będę to robić, jednak mam jedno ALE – okrywajmy pierś pieluszką,
chustką, jakimkolwiek kawałkiem materiału. Naprawdę to nie jest
skomplikowane i sądzę, że eksponowanie piersi nie jest tu nikomu
potrzebne.

ale po co? czemu ma to służyć? co w piersi jest tak obrzydliwego żę trzeba ją zasłaniać i przeszkadzać dziecku które nie ma dostapu do powietrza bo się mu zaslania nosek bez sensu.. ja karmie piersią wszędzie mam maly biust (c) i nie uważam żebym musiala go zasłaniać. ubieram się tak żeby było mi wygodnie podać dziecku piers nie wywalając ich calych na wierzch a dziecko i tak glowką większość zakrywa więc po co te chusteczki i pieluszki..

Po to, że mi po prostu się to nie podoba i uważam pierś za intymną część, której ani nie chcę pokazywać innym, ani oglądać cudzych. Dziecku nie zakrywam nosa .Luźno przewieszam pieluszkę czy chustę przez ramię i dziecko jest lekko okryte i nawet jest mu przyjemnie. Ja zakrywam gdy karmię przy innych bo tak czuję się bardziej komfortowo.

dokładnie tez tak myslę, wystarczy przewiesic pieluszke lub chuste. w dzisiejszych czasach jest bardzo poluzniona sfera intymna kobiety, wszedzie ekspozycja gołych tyłków i cycków. karmienie piersia jest potrzebne i piekne dla rodzicieli, ale niekoniecznie dla reszty swiata

Mam to samo zdanie. Jestem zagorzałą zwolenniczką naturalnego karmienia, mimo trudności karmię córkę już 2 lata i jestem z tego powodu szczęśliwa i dumna. Nieraz do tej pory karmiłam w towarzystwie, ale zawsze starałam się nieco zasłonić lub usiąść tak, aby nie eksponować piersi. To samo w drugą stronę – nie czuję się komfortowo oglądając cudzy biust.

widok mamy karmiącej niemowlę w miejscu publicznym wzbudza sensację i niesmak ale sikający w parku pijany dziadyga albo srający pies na chodniku nikomu nie przeszkadza, ot nasze społeczeństwo właśnie

ja też karmię piersią wszędzie, oczywiście jak mam do dyspozycji kilka ławek w parku to nie siadam na tej najbardziej widocznej, staram się być dyskretna. Od początku nie miałam zamiaru siedzieć w domu tylko dlatego, że mój synek chciał bardzo często jeść czy po prostu się przytulić i possać pierś. jeszcze nigdy nie usłyszałam żadnego negatywnego komentarza, a jakby ktoś takowy rzucił, na pewno bym coś odpowiedziała :))

Wiecie może, czy jest jakiś zapis w konstytucji, na który można się powołać, gdy np. ktoś nas wyprasza ze sklepu, bo karmimy? Nigdy nie przytrafiła mi się żadna nieprzyjemna sytuacja, ale gdyby to kiedyś się zdarzyło (zakładam że liczba nieprzychylnych komentarzy jest wprost proporcjonalna do wieku dziecka;)), chcę mieć odpowiedni arsenał, żeby się bronić :)

ja też karmiłam piersią , karmię w zasadzie nadal, Ola ma 10 miesięcy. Ale jednak zawsze starałam się w parkach siadać na ławce gdzieć ustronnie, a jak już nie było takiej opcji to jednak tę pieluszkę miałam na sobie, chociaż po to ,zeby osłonić dziecko od słońca, albo dać mu odrobinę intymności, nie wstydzę się swoich piersi ale chyba bym nie chciała ,żeby każdy kto koło mnie przejdzie patrzył na mnie jak karmię

Ok, jak jest jakieś ustronne, ciche miejsce np. w parku to jak najbardziej. Ja na przykład nigdy nie pójdę nakarmić dziecka np. w centrum handlowym do tzw. „Pokoju matki z dzieckiem” gdzie dziecko karmi się obok śmierdzącego klozetu ….. Takie coś moim zdaniem uwłacza godności i matki i dziecka, bo nikt nie idzie jeść do ubikacji ..

szczerze mowiac nie spotkalam sie by w pokoju dla matki z dzieckiem w ch byly kibelki. serio! w kazdym byl stol do rpzewijania i krzeslo zeby spokojnie usiasc i nakarmic (czasem kanapa) oraz umywalka zeby umyc rece i tyle. bedac z wieksza iloscia dzieci czasem mi tego kibelka jednak brakuje bo ja sobie karmie a starszaki musza czekac az je do wc zaprowadze…

Bardzo mi się podoba ten tekst, choć unikałam karmienia piersią publicznie z własnego wyboru (głównie dlatego, że uważam moje piersi za intymną część ciała, a karmienie za intymną czynność i nie lubiłam niczyjej obecności). Ale zgadzam się, że nie można dyskryminować ani tych, które chcą karmić wszędzie i długo, ani tych, które wybierają butelkę (lub butelka wybrała je ;-) ). To jest bardzo prywatna sprawa i matka sama musi ocenić, co będzie dla niej i dziecka lepsze i nie musi się z tego tłumaczyć otoczeniu.

Ja karmie córcię już 8 miesięcy, chodzimy razem wszędzie i „cycamy” wszędzie :) na szczęście jedyne komentarze jakie padały w naszą stronę były w stylu „najpiękniejszy widok na świecie” :)

Ja nieraz karmiłam i popieram. Nigdy nie spotkałam się ze złym słowem, każdy się uśmiechał, albo udawał, że nie zauważa. Najbardziej bawiły mnie zagapione dzieci, ale one mają takie prawo :D

Popieram karmiące piersią. Ja postanowiłam karmić piersią do roku, może do dwóch lat, zakładając, że synek sam zrezygnuje… Gdy miał 3 lata i 4 miesiące, oświadczył, że najbardziej na świecie kocha moje cycusie i nigdy mi ich nie odda.(Po moim pytaniu, czy nie zechciałby oddać na zawsze).Ostatnio ginekolożka stanowczo zaleciła mi zabranie cyca („zęby pani polecą”). Syn ma 4 lata, zasypia ssąc pierś (krótko) i nie widzi w tym nic niewłaściwego. Na szczęście nikt tego nie widzi, bo uznano by mnie z pewnością za matkę zaburzoną. Czekamy z ciekawością, do kiedy ten cyc będzie potrzebny. Czasem bez zawstydzania pytam i proszę o zwrot, ale nie ma zgody użytkownika. Podobno niektóre ludzkie ssaki mogą ssać nawet do 6 lat według badań antropologicznych. Nie wyobrażam sobie. Proszę na mnie nie napadać za długie „karmienie”. Nie będę odpisywać.

skoro nie bylo nic niewlasciwego w karmieniu mnie do 2 klasy podstawowki kasza z butli to u ciebie nie widze nic dziwnego w karmieniu piersia 4latka. chociaz i to i to to jednak rzadkie przypadki…

sama karmilam chyba wszedzie – poza kosciolem,bo jeszcze takiej potrzeby nie bylo. jednak sama pamietam jakie zdziwienie dla mnie jako dziecka bylo publiczne ogladanie karmienia piersia jednej znajomej, wiec robie raczej to w miare intymnie. jestesmy spoleczenstwem gdzie gołe cyce kojarza sie tylko z sexem i dzieciom sie zaslania oczy na filmach jak pani bez stanika chodzi, a dzieci czesto nigdy matk bez stanika nie widzialy, wiec co sie dziwić… zwykle zakrywam sie pieluszka – nie tylko by zaslonic, ale takze w wietrzny dzien okryc buzie dziecka i moja ppiers by bylo im ciepło :D karmilam nawet zimą w parku, idac bo nie bylo gdzie usiaść w lesie (trawa mokra, zero pni i ławek), w CH, w restauracjach, w kibelku tez mi sie zdarzalo (jak inne dziecko akurat musialo do wc…) – zwykle wybieramy dla niepelnosprawnych b moge tam wozkiem wjechac

A ja wlasnie karmilam w kosciele, bo na ulicy nie bylo gdzie usiasc i deszcz, a tu pod obrazem Maryji z dzieciatkiem jak najbardziej poczulam sie w odpowiednim miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.