| Emocje nie są ani dobre, ani złe. Rozmowa z Anną Hajzik-Jurlewicz

Emocje nie są ani dobre, ani złe. Rozmowa z Anną Hajzik-Jurlewicz

Rozmowa z Anną Hajzik-Jurlewicz - neurologopedą kliniczną i pedagog specjalną oraz Martą Boratyńską, autorkami kameralnych warsztatów prowadzonych w Białołęckim Ośrodku Kultury.

Które emocje bardziej poruszają dzieci, a które dorosłych?

Anna Hajzik-Jurlewicz: Wydaje mi się, że najbardziej poruszają nas złość i zazdrość. Część dorosłych podświadomie szuka sposobów, by je odrzucić, odsunąć, a przecież złość nie jest zła. Może być nieprzyjemna, ale wciąż jest potrzebna i w niektórych momentach wręcz wskazana. Tak samo zazdrość. Możemy na nią patrzeć jak na coś niszczącego, ale równie dobrze możemy dostrzec w niej szansę na uświadomienie sobie tego, na czym nam zależy. Jeśli dziecko jest zazdrosne o rodzeństwo, to najczęściej stoi za tym potrzeba spędzenia czasu z rodzicem lub otrzymania jego uwagi. Ono, dokuczając bratu czy siostrze, komunikuje: „Potrzebuję cię, tato, mamo. Przytul mnie tak samo długo”. Odwrócenie tej perspektywy i takie spojrzenie na temat emocji daje nam szansę skoncentrowania się na rozwiązaniach, a nie na trudach.

W jaki sposób rodzice mogą wspierać rozwój emocjonalny dzieci?

Anna Hajzik-Jurlewicz: Dzieci chętnie działają i doświadczają. Wiele z nich uwielbia słuchać o innych dzieciach czy postaciach z bajek i opowiadań, które zmagają się z podobnymi wydarzeniami i emocjami do tych, które one same przeżywają. Wspaniale sprawdza się więc wspólne czytanie książek i rozmawianie o tym, co się w nich działo i jak czuli się ich bohaterowie. Kilkulatki to też wyjątkowi obserwatorzy. Rodzic, który swobodnie okazuje emocje, nazywa je, a także odnosi do własnych zdarzeń, staje się dla swojego malucha naturalnym przewodnikiem po świecie odczuć.

Jakich umiejętności nabywają dzieci obserwując dorosłych?

Anna Hajzik-Jurlewicz: Myślę, że uczą się przede wszystkim tego, że nie dzielimy emocji na dobre i złe. Nam, dorosłym, często zdarza się tak właśnie mówić… Złość czy smutek to jak najbardziej „dobre” emocje w sytuacji, gdy zniszczy się zamek z klocków czy zgubi zabawka. Nie oceniajmy więc emocji i naszych reakcji, ale uczmy się je rozpoznawać, przeżywać i nazywać. To ważne, by wiedzieć, jak zmienia się nasze ciało, kiedy pojawia się w nas złość, czy jak różnie ktoś może okazywać radość. Takie umiejętności pomagają dzieciom lepiej rozumieć nie tylko siebie, ale też dzieci i dorosłych, z którymi spotykają się w najbliższym otoczeniu.

Gdzie dzieci uczą się budować relacje z innymi?

Anna Hajzik-Jurlewicz: Moim zdaniem rodzina jest takim pierwszym i najważniejszym miejscem budowania relacji z drugim człowiekiem. Małe dziecko już jako niemowlę wysyła sygnały o swoich potrzebach, a rodzic, odpowiadając na nie we właściwy sposób, kształtuje w tym kilkumiesięcznym człowieku doświadczenie bycia zauważonym i wartym czyjejś uwagi.

Jak dorośli mogą wspierać dzieci w budowaniu relacji z rówieśnikami?

Anna Hajzik-Jurlewicz: Będąc obecnym. Może to banalne, ale świadoma obecność, nastawiona na słuchanie, towarzyszenie, współodczuwanie, to naprawdę źródło ogromnego wsparcia. Dzieci chcą i potrzebują same dochodzić do wielu wniosków, szukać sposób na rozwiązanie jakiegoś konfliktu. Nie oczekują od nas gotowych rozwiązań czy strategii, ale przestrzeni, by samodzielnie dojść do tego, co pomaga tworzyć relacje.

Anna Hajzik-Jurlewicz – 

neurologopeda kliniczny wczesnej interwencji, terapeuta karmienia, terapeuta komunikacji, pedagog specjalny. Na co dzień pracuje w ramach poradni rehabilitacyjnej dla dzieci z wyzwaniami rozwojowymi. 

Zapraszamy na “Czytamisie” – cykl bezpłatnych, interaktywnych warsztatów rodzinnych, podczas których pod opieką pedagoga, dzieci wraz z rodzicami uczą się nazywać emocje i poszukają sposobów na radzenie sobie z nimi.

Skąd w Ośrodku Kultury pomysł na rodzinne warsztaty o emocjach?

Marta Boratyńska: Rzadkością są warsztaty, w których uczestniczą rodzice razem z dziećmi. Najczęściej oferta dotyczy albo zajęć dla maluszków, którym rodzice jedynie towarzyszą, albo warsztatów kierowanych do samodzielnych kilkulatków – wtedy rodzice najczęściej czekają na korytarzu, wpatrzeni w ekrany swoich telefonów. Nam zależało na pokazaniu dzieciom a przede wszystkim rodzicom innej wartościowej formy spędzania czasu. Zaproponowaliśmy warsztaty, podczas których rodzice nie tylko mogą zrobić coś razem ze swoim dzieckiem, wzmacniając w ten sposób relację z nim, ale przede wszystkim dowiedzieć się czegoś nowego o sobie. To także wspaniały czas na eksperymentowanie i spojrzenie na zdawałoby się codzienne, zwykłe sprawy z innej perspektywy. Na każdych warsztatach dzieci i rodzice biorą udział w aktywnościach, które mogą być początkiem wspólnej zabawy w domu, jak na przykład tworzenie własnej gry planszowej z tego, co mamy pod ręką, czy budowa „lampionów wdzięczności”, za pomocą których uświadamiamy sobie, co dobrego wydarzyło się danego dnia.

Uzupełnieniem „Czytamisiów” są „Bajkopodróże” zajęcia o charakterze bardziej artystycznym, skierowane do nieco starszych odbiorców, podczas których aktorzy z grupy teatralnej „Zaplecze” czytają dzieciom w wieku 610 lat klasykę literatury dziecięcej, a następnie wspólnie z nimi odgrywają scenki, tworzą scenografię i rekwizyty czy przedstawienia kukiełkowe.

Co ważne, zarówno „Czytamisie”, jak i „Bajkopodróże” są bezpłatne. Bardzo nam na tym zależało, by były dostępne dla wszystkich, niezależnie od statusu społecznego i zasobności portfela.

Czego maluchy i ich rodzice mogą dowiedzieć się na tych zajęciach?

Marta Boratyńska: Program warsztatów został opracowany w taki sposób, by doprowadzić małych uczestników do świadomego i aktywnego udziału w kulturze. Początkowo poznają emocje, aby łatwiej im było zrozumieć, co i w jakich sytuacjach odczuwają. Następnie odkrywają relacje, jakie łączą je z innymi, aby zrozumieć, że choć nie jesteśmy tacy sami, możemy się świetnie uzupełniać i dobrze współpracować. Zakończeniem cyklu są zajęcia o uważnym słuchaniu zarówno muzyki na koncercie, jak i siebie nawzajem. Rozmawiamy także o wizycie w instytucji kultury: rozpoczynamy od podstawowych słów, których używamy na co dzień: „proszę”, „dziękuję”, „do widzenia”, następnie przechodzimy do zasad zachowania obowiązujących nas w teatrze czy filharmonii.

Ważne jest także to, że podczas „Czytamisiów” wykorzystujemy bardzo różne techniki pracy dzieci wraz z rodzicami wykonują prace plastyczne, proste zadania aktorskie, często zajęciom towarzyszy muzyka i taniec. Dlatego też dzięki udziałowi w warsztatach już trzylatki mają okazję poznać, jak działa tego rodzaju ośrodek i co ciekawego można tam robić. Dla nas jako dzielnicowej instytucji kultury nie ma chyba lepszej okazji, by pokazać dzieciom, że to właśnie w miejscach takich jak BOK może zacząć się ta fascynująca podróż, jaką jest przygoda z kulturą.

Marta Boratyńska – współpomysłodawczyni warsztatów, pracuje w Dziale Wydarzeń Kulturalnych Białołęckiego Ośrodka Kultury


Dzieci są ważne

Redakcja serwisu dziecisawazne.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

3 niecodzienne sposoby na owoce w diecie dziecka

Juul na poniedziałek, cz. 85 – Przychodzi taki czas, kiedy rodzic powinien odpuścić

Ile kosztuje wegetarianizm i weganizm?

Przejdz do: