| Jak nie zniszczyć dziecięcej wrażliwości i jednocześnie przygotować dziecko do życia w świecie?

Jak nie zniszczyć dziecięcej wrażliwości i jednocześnie przygotować dziecko do życia w świecie?

Nikt nie ma dziś wątpliwości, że dzieci mają swoje życie wewnętrzne. Czy duchowość dziecka jest wrodzona, czy stanowi wytwór kultury? Kim na drodze rozwoju duchowości są dla dziecka rodzice? I jak postępować, aby nie zniszczyć dziecięcej wrażliwości, ale jednocześnie przygotować je do życia w świecie?

Jacy się rodzimy i kim się stajemy?

Niemowlę przychodzi na świat z kompletnym zestawem neuronów, co znaczy, że jest w pełni kompetentne nie tylko, aby się uczyć i poznawać świat, ale także że jest osobną, integralną jednostką. Ma swoje oczekiwania, nastroje, temperament. Tak jak my. Jak powiedziałby Jesper Juul, brakuje mu tylko doświadczenia. Dlatego potrzebuje kogoś, kto pokaże mu, jak poruszać się po gąszczu znaczeń zwanym światem – potrzebuje przewodnika, czyli nas.

Naukowcy są już zgodni co do tego, że na osobowość dziecka w takim samym stopniu mają wpływ zarówno geny, jak i otoczenie. Niemowlę rodzi się z potencjałem milionów różnych struktur mózgowych. W miarę rozwoju niektóre z nich się utrwalą, inne przepadną na zawsze.

Oczywiście, na początku świadomość jest czymś zupełnie innym niż stanie się za kilka miesięcy i lat, czym innym będzie też w dorosły życiu. Jest to między innymi związane z brakiem poczucia czasu: „Niemowlę (…) żyje chwilą obecną, która trwa wiecznie. Dziecko w objęciach matki jest (…) w stanie błogości, wyjęte z tych ramion wpada w otchłań tęsknoty (…)” (1).

Moc dotyku

Dla rozwoju duchowości dziecka najważniejsze są te pierwsze doświadczenia w ramionach matki: „Doświadczenie (…) wraz ze zdolnościami wzrasta i rozwija się ilościowo i jakościowo. Te komponenty struktury psychobiologicznej dziecka, które kształtują się najwcześniej, mają największy wpływ na formowanie się jego poglądu na świat. To, co dziecko czuje, zanim jeszcze zacznie myśleć, decyduje o tym, o czym będzie mogło pomyśleć, kiedy stanie się to możliwe” (1).

Wydaje się, że kluczowym elementem rozwoju na tak wczesnym etapie jest dotyk. Dotyk, który kształtuje więź. Noszenie dziecka na rękach, w chuście, głaskanie go, przytulanie, jednym słowem, pobudzanie do pracy tych obszarów mózgu, które odpowiadają za emocje, sprawia, że obszary te rozwijają się kompleksowo. Następnie istniejące połączenia nerwowe będą się formować i intensyfikować zależnie od wykorzystania. Stabilna więź emocjonalna z opiekunem jest nie tylko gwarantem poczucia własnej wartości. Ma również znaczenie z punktu widzenia rozwoju funkcji poznawczych. Mózg potrzebuje bowiem szczególnej atmosfery do nauki.

W rozwoju neuronalnym ogromne znaczenie mają także neurony lustrzane, dzięki którym kopiujemy zachowanie innych. To właśnie one sprawiają, że nie możemy oczekiwać od dzieci, żeby nie jadły słodyczy, jeśli na ich oczach objadamy się czekoladą. Jeśli dziecko widzi w rodzinie sceny przemocy, może zacząć bić inne dzieci lub okaleczać samego siebie. Zrozumienie mechanizmów, a nade wszystko ogólne pojęcie o tym, że każde działanie ma przyczynę, pozwala dziecku pomóc zrozumieć własne emocje.

Dziecko – istota społeczna

Człowiek jest istotą społeczną. To banalne stwierdzenie wydaje się nabierać szczególnego znaczenia w odniesieniu do dzieci. Janusz Korczak mawiał, że „Nie ma dzieci, są ludzie” – może „z mniejszym obszarem doświadczeń, ale z większym potencjałem ciekawości”.

Dostrzec człowieka w dziecku, które często nie jest zdolne, aby wyrazić swoje myśli i uczucia, to znaczy uznać jego integralność. Nie rozumiejąc, zaakceptować. A jak raz uzna się, że duchowość dziecka jest faktem, potrzeba komunikacji z nim stanie się oczywistością. 

Za tzw. życie duchowe, czyli emocje i pamięć, odpowiada część mózgu zwana układem limbicznym, którego przyspieszony rozwój można zaobserwować od około 6 miesiąca życia. Dziecko jako istota kompetentna chce współpracować z resztą społeczności. Owa współpraca jest przejawem jego życia duchowego. Co więcej, zachodzą tutaj interesujące korelacje psychofizyczne.

Aby wziąć pełny udział w życiu społeczności, mały człowiek musi wytworzyć sobie w głowie teorię umysłu, czyli zestaw pojęć, który umożliwia nam wyobrażenie sobie stanu umysłu innej osoby. Do około 3–4 roku życia dziecko nie rozumie, że ktoś może nie wiedzieć tego samego, co ono. Jego duchowość nie wykracza poza samego siebie i dlatego trudniej mu pojąć sens działań dorosłych.

Na kanwie teorii umysłu buduje się język. Na początku, około 2 roku życia, słownictwo dziecka obejmuje doznania wzrokowe i emocje (widzę, czuję, jestem wesoły, smutny, zły). Dopiero około 4 roku pojawiają się pojęcia kognitywne (myślę, obawiam się, pamiętam, sądzę). Są to umiejętności, które bezwzględnie należy w dziecku wspierać, ponieważ im wcześniej będzie umiało wyrażać swoje uczucia i myśli, tym prędzej zbuduje teorię umysłu i – poprzez sprawną komunikację – stanie się członkiem grupy.

Jak wspierać wewnętrzny rozwój dziecka?

Wewnętrzny rozwój dziecka można wspierać za pomocą odpowiednio dostosowanych zabaw. Dzięki nim zbuduje ono bogatsze słownictwo i zwiększy swoje kompetencje społeczne, co pomoże mu w integracji z grupą.

Dlaczego to takie ważne? Ponieważ dzieci pozbawione kompetencji społecznych są zazwyczaj wykluczane z zabaw. A wykluczenie paradoksalnie powoduje, że nie mają odpowiednich możliwości, by te kompetencje rozwijać.

Oto kilka propozycji, które pomogą dzieciom rozwinąć teorię umysłu, a tym samym wzmacniać kompetencje społeczne:

  • Odpowiadaj uśmiechem na uśmiech od pierwszych chwil – uśmiech ma kontekst społeczny, podtrzymujcie go. Jest też przejawem empatii (która wykształca się u dzieci na długo przed tym, zanim zaczną mówić).
  • Opowiadajcie sobie historie, pokazujcie zdjęcia.
  • Grajcie w udawanie: bawcie się w sklep, szpital, mamę i tatę, nie zrażajcie się, jeśli wasza trzylatka nagle oznajmi, że jej braciszek jest jej synkiem.
  • Wprowadzajcie do zabawy zdania pokazujące przyczynę i skutek, tak istotne dla rozwoju teorii umysłu, zwłaszcza zawierające „bo” i „więc”; używajcie tych słówek w waszych historyjkach, wspomagajcie się puzzlami, obrazkami, pluszakami.
  • Czytajcie razem książeczki dostosowane do wieku dziecka.
  • Oglądajcie wystawy i opowiadajcie sobie o nich. Odgrywajcie w domu role eksponatów, scenki z obrazów itd. Poznacie dzięki temu fascynujący świat waszego dziecka.
  • Oswajajcie emocje. Pomóżcie dziecku nazywać, co czuje („Widzę, że jesteś zdenerwowany/szczęśliwy/zagubiony”). Możecie używać kartoników z emocjami lub wymyślić własny kod, na przykład kolorowe apaszki – każdy kolor to inna emocja.

Dziecko w kulturze

Kultura, dostarczając w różnym stopniu gotowych »narzędzi« ekspresji myśli i emocji, odgrywa istotną rolę w modelowaniu życia duchowego dziecka” (2). W dużej mierze to od rodziców zależy, czy i jak dziecko będzie miało udział w kulturze, ale też jakiego języka będzie używało do opisu swojego świata duchowego.

Kontekst kulturowy, w jakim wychowywane jest dziecko, może być czynnikiem wspierającym lub utrudniającym pielęgnowanie duchowości, rozumianej jako świadomość relacyjna. Religijnie homogeniczne społeczeństwo może wpoić w dzieci brak otwartości na wyznania inne niż dominujące i w ten sposób ograniczyć relacyjny aspekt ich duchowości” (2).

Czym jest owa świadomość relacyjna?

Brytyjscy badacze duchowości dzieci, David Hay i Rebecca Nye, poprzez liczne badania porównawcze przeprowadzane wśród dzieci z różnych środowisk, doszli do wniosku, że duchowość dzieci to nie jest stan, który one przeżywają sam na sam, ale „stan podwyższonej świadomości lub percepcji, odnoszący się do różnorodnych treści poruszanych przez dziecko podczas rozmowy” (2).

W tym stanie szczególnego wyczulenia kształtuje się:

  • moralność (poprzez odróżnienie, co jest dobre, a co złe),
  • poczucie sprawiedliwości (Niektórzy są okrutni dla zwierząt też… ale zawsze jest oliwa sprawiedliwa i ci ludzie trafiają do więzienia”, Kostek, lat 10 (2)),
  • poczucie odpowiedzialności społecznej („Kiedyś takiemu motylkowi, z Michałem, jak spadł ze złamanym skrzydłem, zrobiliśmy grób w ogródku. […] z pudełkiem do zapałek, tak włożyliśmy go i… włożyliśmy do ziemi, nie pisaliśmy już, że to motyl, bo nie wiedzieliśmy jak ma na imię i o której godzinie zmarł, bo nie mamy zegarka na działce, a to było na działce”, Kuba 7 lat (2)),
  • poczucie godności dzieci to istoty godne, niewyzbyte strachu, ale bardzo wrażliwe na poniżanie, także innych.

Istotną sferą jest także relacja dzieckoświadomość siebie. Czy dziecko posiada ugruntowane poczucie własnej wartości, czy też wydaje mu się, że musi „zasłużyć”, by być lubianym? Czy widzi swój własny potencjał. I tak, Radek, 7 lat, opisuje siebie przez swoją pasję: „Ja już mam zawód. Jeżdżę na łyżwach…” (2).

Zadawanie dzieciom poważnych pytań o świat, ich pasje i kolegów jest świadectwem tego, że traktujemy je z szacunkiem. Szacunek w relacji z dzieckiem, język, jakim z nim rozmawiamy, uwaga, jaką mu poświęcamy to wszystko wpływa na kształtowanie dziecięcego wnętrza.

Dziecko w naturze

Możemy także pielęgnować w dziecku duchowość, pokazując mu, w jak pięknym świecie żyje. Kontakt z naturą, która jest zarówno źródłem piękna, jak i strachu, ma tutaj ogromne znaczenie, pozwala bowiem dziecku stanąć w wielopoziomowej relacji ze światem, z samym sobą (strach) i z innymi. Spotkania z dziką przyrodą, nawet zającem, sarną, lisem czy żmiją, są dla dziecka tak wstrząsające, że przez długi czas nie może myśleć o niczym innym, przewijają się one przez jego zabawy, pojawiają się w rysunkach.

To dlatego, że jako gatunek niejako ich oczekujemy. Nasze zmysły łowią każde poruszenie wśród liści, każdy dźwięk. Wobec takiego spotkania stajemy nieruchomo, z podziwem.

Richard Louv pisze: „Naturalne przestrzenie i materiały stymulują nieograniczoną wyobraźnię dziecka i wspomagają jego pomysłowość i inwencję twórczą (…)” (3). Kontakt z przyrodą stymuluje twórczość. Erik Erikson, cytowany przez Louva, mówi wręcz o „geniuszu dzieciństwa” jako źródle inspiracji. Dzieciństwa rozumianego jako przebywanie w doskonałej harmonii z przyrodą. A Louise Chawla, psycholożka środowiskowa, także cytowana przez Richarda Louva, nakazuje nawet używanie słowa „ekstaza” w pierwotnym greckim znaczeniu, czyli „stojący z boku” (w domyśle: w otoczeniu przyrody, na obrzeżach świata).

Louv konkluduje, że przyroda ma tak wiele do zaoferowania dzięki swojej najistotniejszej cesze: pokazuje dzieciom coś większego od nich samych, miejsce „gdzie mogą z łatwością kontemplować nieskończoność i wieczność” (3), nawet zanim sobie uświadomią, że istnieje coś takiego jak nieskończoność i wieczność.

Co zatem pomaga dzieciom tworzyć wartościowe relacje z innymi i samym sobą?

Z pewnością jest to uważność, jaką je obdarzamy. Nie chodzi o poświęcanie każdej chwili dziecku, ale raczej o to, by pozwolić mu przebywać na peryferiach naszej uwagi. Okazujemy w ten sposób szacunek jego przestrzeni, ale także okazujemy mu zaufanie. Dziecko jest osobną jednostką, osobną istotą ludzką, nie-nami, a na jego integralność składa się nie tylko to, co czuje i jakie ma potrzeby, ale także co myśli, co je zajmuje, o czym marzy, z czym się mierzy i w jaki sposób integruje w sobie świat zewnętrzny. Każde jego zachowanie jest dla nas źródłem cennych informacji o naszym postępowaniu i kondycji dziecka. To od nas zależy, czy te informacje wykorzystamy i czego nauczymy się z nich o dziecku.

Źródło:

  1. Jean Liedloff, W głębi kontinuum, Warszawa 2010
  2. Izabella Misiewicz Santos, Najmilsza z osób, jakie znam. Z badań nad duchowością dziecka (Więź 11-12/2007)
  3. Richard Louv, Ostatnie dziecko lasu, Warszawa 2014

Marta Szperlich-Kosmala

Certyfikowana doradczyni noszenia w chustach i nosidłach miękkich Akademii Noszenia Dzieci. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale zawodowo uczy angielskiego i niemieckiego w szkole językowej. Pasjonuje ją antropologia i intuicyjne rodzicielstwo w duchu kontinuum. Ma za sobą praktykę hipnoporodu. Kocha życie na prowincji, bo może w nieskończoność wędrować ze swoimi dziećmi po lasach, jak Indianie. Jest mamą dwojga absolutnie chustowanych maluchów. Treningi biegowe jej męża są jedynym momentem, gdy jej dzieci mają kontakt z wózkiem... biegowym. Uprawia gimnastykę słowiańską i czyta góry książek. Nie tylko o rodzicielstwie.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://www.facebook.com/chustastarachowice/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

3 niecodzienne sposoby na owoce w diecie dziecka

Juul na poniedziałek, cz. 85 – Przychodzi taki czas, kiedy rodzic powinien odpuścić

Ile kosztuje wegetarianizm i weganizm?

Przejdz do: