NOWOŚĆ: Rozwój seksualny dzieci
| Kuchnia błotna, czyli wszystkie zalety wody i błota w jednym

Kuchnia błotna, czyli wszystkie zalety wody i błota w jednym

Błoto przeżywa renesans. Być może wynika to z faktu, że do głosu doszło pokolenie, które samo wychowywało się w błocie. Dzieciaki z lat 80. i 90. całe lato siedziały w grupkach nad swoimi błotnymi potrawami. Zupa z pokrzyw i stokrotek, gołąbki z liści chrzanu z nadzieniem z błota, błotne kotlety – to było nasze dziecięce menu. Teraz niegdysiejsze dzieci same są rodzicami, więc dla swoich dzieci pragną podobnych doświadczeń. A może powody są inne?

Błoto wciąga

Błoto posiada pewne cechy, które są bardzo kuszące z punktu widzenia małego człowieka – jest brudne, jest mokre, można z niego budować konstrukcje, można z niego ugotować obiad, pozwala na nieograniczoną kreatywność, czyli “coś z niczego”.

A jakie zalety posiada błoto z punktu widzenia rodzica?

  • jest sensoryczne, czyli stymuluje wszystkie zmysły i wspomaga ich integrację,
  • jest naturalne i ekologiczne – nawet jeśli dziecko je zje, nic strasznego się nie wydarzy (choć zgrzytająca między zębami ziemia szybko je zniechęci do dalszego podjadania),
  • jest tanie – worek ziemi można kupić za 4 zł, do tego 5 l wody za mniej niż 1 grosz,
  • zajmuje dzieci na długi czas – w każdym razie wystarczający, by wypić kawę,
  • brud jest zdrowy! Badania, które przeprowadził Ilkaa Hanski na Uniwersytecie Helsińskim pokazały, że ludzie mający większy kontakt z naturą i brudem, są bardziej odporni na alergie niż ci, którzy żyją w sterylnych warunkach (1)

Naturalne place zabaw – dobry trend

Stąd rosnąca, także w Polsce, popularność tzw. naturalnych placów zabaw:

  • są one zaprojektowane zgodnie z zainteresowaniami dzieci (1),
  • wykorzystują naturalne elementy krajobrazu (pagórki, głazy, drzewa) zamiast gotowych sprzętów (drabinek, ślizgawek, karuzeli),
  • pobudzają wyobraźnię, gdyż nie narzucają kolejnych zabaw,
  • rozbudzają zmysł współpracy,
  • zwiększają zaangażowanie w zabawę, co wydłuża czas jej trwania do trzech razy w porównaniu z tradycyjnym placem zabaw,
  • pozwalają dzieciom na podejmowanie ryzyka, dostosowanego do ich wieku i umiejętności,
  • pomagają rozwijać sprawność fizyczną.

Jednym z elementów naturalnego placu zabaw bardzo często staje się kuchnia błotna.

Kuchnia błotna oferuje dziecku wszystkie zalety błota i wody w jednym:

  • Można eksperymentować, z rodzicami albo bez (niektórzy nawet nazywają to błotnym laboratorium). Można się ubrudzić. Można się także wiele nauczyć (np. o rozpuszczaniu, zmianie konsystencji, kolejności dodawania składników itd.).
  • Do tego wprowadza pewien ład. Dzieci począwszy od drugiego roku życia mają naturalnie dużą skłonność do porządku w swoim najbliższym otoczeniu. Porządna kuchnia błotna zawiera liczne miski i naczynia, w których dziecko może segregować różne produkty (kasztany, kamyki, szyszki). Wkrótce przekona się, że brudna woda jest mniej przydatna niż czysta oraz że porządek w miejscu pracy (zabawy) znacznie ułatwia wykonywanie zadań.
  • Oczywiście, kuchnia błotna oznacza także dużo brudu. Ale, jak mówi Anna Komorowska, architektka krajobrazu, właścicielka krakowskiej pracowni k., która zaprojektowała już dziesiątki kuchni błotnych, taka zabawa to zgoda na… brudne dziecko. Jeśli jest to dla Ciebie nie do przejścia – zapomnij o temacie (2).

Jeśli jednak czujemy, że jesteśmy gotowi na brudne dzieci i mamy do tego warunki (ogród, podwórko, być może przychylnego dyrektora przedszkola), warto rozważyć budowę kuchni błotnej z prawdziwego zdarzenia.

Jak zbudować kuchnię błotną?

Przed przystąpieniem do prac dobrze jest sobie odpowiedzieć na kilka pytań:

  • Czy wiadomo, o jakiej porze dnia będzie się tam bawiło dziecko? Może to pomóc w wyborze mniej nasłonecznionego miejsca.
  • Czy kuchnia błotna będzie przeznaczona dla jednego dziecka czy też dla rodzeństwa? A może naszego szkraba odwiedzają dzieci sąsiadów?
  • Czy planujemy trzymać kuchnię „na zawsze”, czy może będziemy chcieli przekształcić ją w coś innego, gdy dziecko (dzieci) wyrośnie z zabawy błotem?
  • Czy posłuży nam jako warsztat do eksperymentów ze starszymi dziećmi (czerpanie papieru, odmierzanie, ważenie, proste odlewy z gipsu)?

Co powinna zawierać kuchnia błotna?

  • Blat roboczy – czyli główne miejsce pracy. To tutaj wyczarowują się potrawy, magiczne napary, wywary i odwary.
    Za blat może służyć stary stolik, niewielki kredens, pozbijane ze sobą palety. Można też wykonać go od podstaw. Nogi do blatu można kupić osobno. Należy pamiętać, by wyciąć w nim otwór na zlew.
  • Zlew – najlepiej, gdyby to był prawdziwy zlew, który został nam na przykład po remoncie. Może też być plastikowa miska, ale z odpływem (np. wyciąganym kurkiem), żeby nie trzeba było za każdym razem wyjmować miski z otworu do wylania wody.
  • Wodę – Bez wody nie ma zabawy błotem, dlatego w kuchni błotnej z prawdziwego zdarzenia niezbędna jest instalacja doprowadzająca lub odprowadzająca wodę.

Skąd wziąć wodę?

Anna Komorowska proponuje następujące rozwiązania:

  • kurek z wodą (jeśli akurat budujesz kuchnię błotną w miejscu, gdzie masz wyprowadzoną wodę do ogrodu);
  • wąż ogrodowy (podłączony do rzeczonego kurka);
  • duży termos z pompką;
  • dowolny pojemnik z kurkiem (np. taki do lemoniady lub worek po dużym soku);
  • dowolny pojemnik z dokręconym kurkiem czerpalnym;
  • prysznic lub pojemnik na wodę pitną ze sklepu turystycznego (3).

Jak odprowadzić zużytą wodę?

O ile nie zawiera ona zanieczyszczeń w postaci chemikaliów – ponieważ bawią się nią dzieci, prawdopodobnie nie zawiera – można ją wykorzystać do podlewania ogródka. Można podłączyć do otworu odpływowego prostą rurę, skierowaną wprost na grządki albo umieścić pod zlewem drugą miskę, która będzie opróżniana przez dorosłego lub starsze dziecko. Wreszcie, można pozwolić, by dzieci korzystały z wody wtórnie w obiegu zamkniętym – będzie to wspaniała lekcja dotycząca wyczerpywania się zasobów.

Odpowiednie umiejscowienie

Kuchnia błotna może przylegać do ściany domu, garażu lub szopy. Może być też wolnostojąca, wtedy jednak będzie wymagała budowy niewielkiej ścianki, żeby można było na niej powiesić sprzęt kuchenny. Może to być paleta, do której przybijemy blat na nogach.
Anna Komorowska radzi również zrobienie nawierzchni, żeby dzieci nie stały w błocie. Dobrze sprawdzają się wszelkiego rodzaju drewniane podesty zrobione z desek lub palet (koniecznie uzupełnionych, aby nóżki dziecka nie wpadały w przerwy między deskami) (3).

Prawdziwy sprzęt kuchenny

Oczywiście, w żadnej kuchni nie może zabraknąć sprzętu kuchennego. Być może w domu są jakieś stare sitka, durszlaki, garnki (nie dziurawe!), miski, łyżki, cedzaki, talerze, wałki, tacki. Kuchnia błotna może być tym miejscem, gdzie wreszcie odnajdą się stary toster i czajnik, możemy też wyposażyć ją w zabawkowe AGD dla dzieci. Warto zwrócić uwagę, by zgodnie ze szkołą Montessori był to sprzęt możliwie naśladujący prawdziwe wyposażenie kuchenne. Zwłaszcza istotna jest waga przedmiotów: zbyt lekkie (plastikowe) nie dają dzieciom pojęcia o prawdziwej wadze sprzętów i zubażają ich wiedzę na temat otaczającego je świata.
Waga z odważnikami przyda się do zabawy w ważenie i sklep, doposażenie kuchni błotnej w miotełkę i szufelkę wdroży poczucie dbałości o własne otoczenie. Zawsze należy też reagować na potrzeby dziecka. Jeśli np. zapomnieliśmy o ściereczce, a dziecko podczas zabawy używa wymyślonej ściereczki, warto zapewnić mu prawdziwą.

Dziecko, pichcąc w kuchni błotnej, będzie potrzebowało innych składników (poza błotem i wodą). Mogą to być: kamyki, trawa, liście chrzanu do zawijania gołąbków, szyszki, patyki, liście, kwiatki do przybrania błotnych ciast. Jeśli mamy w naszym ogrodzie trujące gatunki roślin, należy upewnić się, że dzieci nie używają ich do zabawy, a najlepiej całkowicie wyeliminować. I pamiętajmy – w kuchni błotnej najważniejsze jest przyzwolenie (2) i swobodna zabawa!

Źródła:

  1. (1) Scott D. Sampson, Kalosze pełne kijanek, Białystok 2016.
  2. Anna Komorowska, Ścieżka bosych stóp. Trzy drogi do naturalnych placów zabaw, Kraków 2017.
  3. Blog Nieplac zabaw: nieplaczabaw.pl/kuchnia-blotna/#more-928

Marta Szperlich-Kosmala

Certyfikowana doradczyni noszenia w chustach i nosidłach miękkich Akademii Noszenia Dzieci. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale zawodowo uczy angielskiego i niemieckiego w szkole językowej. Pasjonuje ją antropologia i intuicyjne rodzicielstwo w duchu kontinuum. Ma za sobą praktykę hipnoporodu. Kocha życie na prowincji, bo może w nieskończoność wędrować ze swoimi dziećmi po lasach, jak Indianie. Jest mamą dwojga absolutnie chustowanych maluchów. Treningi biegowe jej męża są jedynym momentem, gdy jej dzieci mają kontakt z wózkiem... biegowym. Uprawia gimnastykę słowiańską i czyta góry książek. Nie tylko o rodzicielstwie.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://www.facebook.com/boskanioska/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Szansą dla polskiej szkoły jest empatyczna edukacja od najmłodszych lat!

“Przybij piątkę a nie chowaj się za mamą”. Jak nie zachęcać nieśmiałego dziecka do kontaktu na siłę

Baby blues, depresja poporodowa, zespół stresu pourazowego – co warto o nich wiedzieć?

Przejdz do: