Kategorie
Dziecko Dziecko i kultura Więź i relacja z dzieckiem

“Nasze córki zasną wszędzie i zjedzą wszystko… ponieważ podróżują”. Rozmowa z Anną Alboth

Rozmowa z Anną Alboth, – mamą dwóch córek, podróżniczką, autorką bloga The family without borders.

Świetne książki dla rodziców i dzieci... zobacz naszą KSIĘGARNIĘ NATULI

Rozmawiałyśmy ponad dwa lata temu (O podróżowaniu z dziećmi). Od tamtego czasu byłaś z rodziną między innymi na Pacyfiku, podążając śladami rezolutnej bohaterki książek Astrid Lindgren – Pippi Pończoszanki. Wtedy cel podróży wybrała twoja córka, Hania. Gdzie jeszcze szukacie inspiracji podróży? A może jedziecie po prostu tam, gdzie jest aktualna promocja na bilet?

JAK DOBRZE, ŻE TO REKLAMA KSIĄŻEK

książki dla dzieci

Pippi Pończoszanka

21,91 PLN

Pierwszy tom z serii książek o Pippi Pończoszance – najsilniejszej i najbardziej niesfornej dziewczynce świata. 

Ani trochę nie. Wolimy pozbierać dłużej i dzielnie polować na bilety do miejsca, które naprawdę chcemy odwiedzić. Na tej must-see liście jest kilkadziesiąt pozycji, a gdybyśmy latali tam, gdzie lecą tanie loty – mogłoby nam zabraknąć lat. Nas interesują głównie miejsca nieoczywiste i na wskroś prawdziwe. A w przerwach (bo nie dalibyśmy rady być ciągle w długich i dalekich podróżach) odwiedzamy miejsca bliższe, o których ktoś nam coś ciekawego opowiedział, albo w których mamy znajomych. Na przykład w pierwszej dziesiątce wyjazdów trochę dalszych jest Nachiczewańska Republika Autonomiczna, ale za parę dni wyskoczymy na chwilę na północ Niemiec, do ciut dzikszych lasów na kajaki. A dziewczynom obiecaliśmy w tym roku Szwecję. Tak, bo Pippi… Staramy się brać pod uwagę potrzeby całej naszej czwórki.

rodzina-bez-granic-1

Twoja rodzina była już w Ameryce Środkowej, w Oceanii, a Europę znacie jak własną kieszeń. Udowadniacie, że da się podróżować z dziećmi, i to w najbardziej egzotyczne i dzikie miejsca. Czym różni się podróżowanie z dziećmi od podróżowania bez dzieci?

Z dziećmi podróżuje się wolniej, ale też głębiej. Różnice na minus są, moim zdaniem, tylko dwie: odpada takie na serio nocne życie (bo przecież w nowym miejscu nie zostawimy dzieci z kimś obcym, żeby pójść do baru) i te najbardziej ryzykowne przygody (nie wjeżdżamy na tereny bardzo niebezpieczne). Wszystko inne postrzegam jako plus: dzieci motywują do pogłębiania wiedzy, nasza rodzina zdobywa momentalnie zaufanie ludzi (co jest istotne również z punktu widzenia dziennikarsko-fotograficznego), jesteśmy zapraszani w więcej miejsc, są przed nami otwierane granice. Zdarza nam się jeździć oddzielnie i wtedy zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo dobrą drużyną jesteśmy w drodze we czwórkę.

rodzina-bez-granic-11

W jakim wieku wasze dzieci pojechały na pierwszą wyprawę?

Hania leciała samolotem po raz pierwszy, gdy skończyła 3 miesiące, a gdy miała pół roku, wyjechała z nami w półroczną podróż. Mila kilkumiesięczną podróż po Ameryce Środkowej zaczęła, gdy miała 10 miesięcy.

Co jest absolutnym must-have każdej wyprawy z dziećmi?

Spokój! Im bardziej próbujemy coś zaplanować (bo się z kimś umówiliśmy, musimy dojechać na określoną godzinę, itp.), tym bardziej się denerwujemy. Dzieci to czują i im się udziela. Kiedy mamy czas i robimy to, co kochamy najbardziej (akurat w naszym przypadku to są podróże) – jesteśmy szczęśliwi. Dzieciaki też. I ani opóźniony lot, ani nieprzespana noc, ani zgubiony smoczek czy miś tego nie popsują. A z takich praktycznych rzeczy, które przydawały nam się w drodze, wymienić mogę tylko nosidło (kiedy dziewczynki jeszcze nie chodziły albo chodziły mało). Wszystkie inne gadżety udaje się spokojnie zastąpić czymś innym.

rodzina-bez-granic-6

Czy szczepicie się przed wyjazdami? Czy przechodziliście jakieś egzotyczne choroby?

Dziewczynki mają standardowe dziecięce szczepienia: żółtaczka, dur brzuszny, tężec. Jeden lekarz, specjalista od podróży, namówił nas też na wściekliznę. Inni lekarze go potem wyśmiali, szczepionki były bolesne, ale dziewczynki się teraz cieszą, że jakby chciały, to mogą pracować w zoo… (śmiech). Ja przechodziłam jedną egzotyczną chorobę: chikengunyę w Tonga. Ale temu nie bardzo jest tam jak zapobiec.

Czy był taki moment, kiedy miałaś dość? Byłaś zmęczona, chciałaś do domu i zapewniałaś, że to jest twoja ostatnia podróż?

Czytasz artykuł … i bardzo dobrze

Piszemy i wydajemy książki, tworzymy magazyn dla rodziców, prowadzimy super księgarnię. Jeśli nas nie znasz… kliknij i

Miałam dość kiedyś w górach Górskiego Karabachu: ciągle zakręty: w prawo, w lewo, przez parę godzin, a ja w ciąży z Milą. Było mi słabo i niedobrze. Ale na pierwszym przystanku, kiedy spotkaliśmy ludzi, z którymi spędziliśmy potem cały dzień, jedząc jakieś grilowane pyszności – szybko mi przeszło. Dla mnie dyskomfortem w podróży jest tylko jedno: że tęsknię za bliskimi, którzy zostali w Warszawie czy Berlinie. Cała reszta nie męczy.

rodzina-bez-granic-12

Czy każdą podróż dokładnie planujecie? Podejrzewam, że nierzadko spotykają was sytuacje nieprzewidziane… Pytam, ponieważ sami podróżujemy zupełnie bez planu (familyinasia) i zawsze podziwiam ludzi, którzy dokładnie wiedzą, gdzie jadą.

Planujemy kraje, do których jedziemy i zazwyczaj mamy deadline, kiedy musimy być w domu. O kolejnym dniu decydujemy rano. Nie umiem i nie lubię planować. Najbardziej lubię iść z wiatrem: dziewczynom podoba się w tej wiosce – zostańmy na tydzień, Tom chce zrobić zdjęcie tego klifu – wysiadamy i robimy piknik, lokalni zapraszają nas na wesele – uffff, dobrze, że nie kupiliśmy biletów na prom na jutro. Itd., itp…

A co z pieniędzmi. Pracujecie zdalnie, oszczędzacie na wyjazdy?

Podróżujemy za pieniądze zarobione w domu. Ale wiele z tego zarabiamy dzięki podróżom – dzięki temu, że w drodze zbieramy materiały dziennikarskie (przy okazji), potem możemy sprzedać zdjęcia, rośnie też nasz blog, dzięki czemu dostajemy zaproszenia do ciekawych projektów. Tom ma też szczęście do partnerów, z którymi prowadzi firmę. Są wyrozumiali (sami też zresztą jeżdżą, na zmiany) i on sam nie musi myśleć o firmie, kiedy jesteśmy w podróży. Do tego dochodzi fakt, że nasz sposób podróżowania (oczywiście poza biletami) jest… tani. Śpimy w namiocie czy tanich hostelach, jemy to, co jest. Jeździmy też w miejsca raczej tańsze niż droższe (bo akurat takie nas interesują bardziej), a na czas wypraw wynajmujemy nasze mieszkanie.

rodzina-bez-granic-9

Czy utrzymujecie kontakty z ludźmi poznanymi w innych częściach świata?

Bardzo się staramy! Czasem jest ciężko, bo wielu z nich nie ma nawet prądu, nie mówiąc o internecie. Ale wysyłamy im wydruki zdjęć, oni czasem zajrzą do większego miasteczka do kawiarni internetowej. Całkiem sporo poznanych w ostatnich 5 latach osób odwiedziło nas potem w Berlinie. Mieszkamy jeszcze z piątką przyjaciół, mamy otwarty dom, w którym zawsze są goście. Dzięki temu trochę podróżujemy nawet wtedy, kiedy jesteśmy w domu.

A jak widzą dziś świat wasze córki?

To trudne pytanie. Nie wiem, na ile one są takie, jakie są, dzięki podróżom – nie miałam nigdy dzieci, które nie podróżowały. Ale widzę, porównując je z rówieśnikami, że są śmielsze, odważniejsze (w stosunku do innych ludzi, zwierząt, próbowania nowych rzeczy), bardziej elastyczne (zasną wszędzie, zjedzą wszystko, niewiele sytuacji jest dla nich problemem), zadają cudowne i ważne pytania (w oparciu o doświadczenia), mają większą wiedzę i też takie fajne podejście do świata: że jest superciekawy i że zawsze wszystko będzie dobrze. Są z nami bardzo blisko. W końcu wiele z tych 5 lat spędziliśmy całą rodziną – 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

rodzina-bez-granic-8

Czy wasze podróże zmieniły wasze spojrzenie na dom? Czy ziemia jest waszym domem, czy dom jest konkretnym miejscem na ziemi? A może i jedno i drugie?

Kochamy nasze mieszkanie w Berlinie i chyba tu czujemy się jednak najbardziej w domu. Ale zbieramy ze świata różne zwyczaje i podejścia: może niekoniecznie wszystko musi być zawsze czyste – ważniejsze jest, żeby znaleźć czas na wspólne śniadanie niż na ścielenie łóżek.

JAK DOBRZE, ŻE TO REKLAMA KSIĄŻEK

Jak zrozumieć się w rodzinie
34 PLN
Witamina N
30,71 PLN

Jak zrozumieć małe dziecko
35 PLN

Dla nas dom to też ważni ludzie, a ich w podróży nie ma. Czekają na nas, chcemy słuchać historii (fantastycznie jest słuchać, jak dziewczynki opowiadają o swoich przygodach na końcu świata), więc tak jak lubimy jechać, tak też lubimy wracać. Zawsze mnie bawi, jak bardzo dziewczynki są szczęśliwe na lotniskach: bo albo „gdzieś jedziemy i będzie super!” albo „właśnie wracamy i w domu będzie super!“.

rodzina-bez-granic-7

30 krajów, w 5 lat… Mini przegląd naszych podróży: thefamilywithoutborders.com

Anną Alboth – mama dwóch córek, podróżniczka, autorka bloga “Rodzina bez Granic” (thefamilywithoutborders.com). Blog otrzymał tytuł Bloga Roku 2011, przyznawany przez magazyn National Geographic Traveler i National Geographic.

NATULI dzieci są ważne

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *