| Niedaleko pada jabłko od jabłoni – jak to się dzieje, że dziedziczymy wzorce zachowań naszych rodziców?

Niedaleko pada jabłko od jabłoni – jak to się dzieje, że dziedziczymy wzorce zachowań naszych rodziców?

W 2015 roku trzy duże instytucje: Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, Akademia Medyczna we Wrocławiu oraz Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, po raz pierwszy zbadały zdrowie psychiczne Polaków (1). Wyniki były niepokojące: co czwarty dorosły Polak choć raz w życiu doświadczył zaburzeń psychicznych. A wiele z nich ma swoje źródło we wczesnym dzieciństwie.

Wzorce zachowań, jakie wynosimy z domu, przekazujemy naszym dzieciom równie skutecznie jak materiał genetyczny. Przyjrzyjmy się, jak wygląda ten mechanizm oraz czy i jak możemy zmienić ten proces dziedzidzenia.

Model więzi a wzorzec zachowań

Psychologia więzi wskazuje, że niemowlę w ciągu pierwszych 12-18 miesięcy życia kształtuje swoją więź z rodzicem. To, jakiego rodzaju więź uda mu się zbudować, będzie w przyszłości modelować większość zachowań małego (na razie) człowieka.

Najkorzystniejsza z punktu widzenia rozwoju jest więź bezpieczna, czyli taka, która opiera się na zaufaniu dziecka do głównego opiekuna. To zaufanie wypływa m.in. stąd, że ów opiekun (zazwyczaj matka):

  • jest (prawie) stale przy dziecku obecny;
  • realizuje jego podstawowe potrzeby;
  • potrafi odczytywać sygnały niemowlęcia i adekwatnie na nie odpowiedzieć (zaspokajanie potrzeb).

Model więzi jest nieodłącznie związany ze wzorcem zachowania. Postępujemy bowiem według ustalonych schematów zachowań w każdej niemal dziedzinie życia (stąd, na przykład, jednych nowe sytuacje napełniają lękiem, a innych motywują do działania). Niemowlę traktowane z czułością i troską nabiera przekonania, że świat jest przyjazny i bezpieczny, a następnie powiela ten wzorzec zachowań we własnych relacjach. Świadomość, że nasze dzieci powielają nasze schematy zachowań może być paraliżująca, ale z drugiej strony może motywować nas, dorosłych, do rozwoju i pogłębiania samoświadomości.

Jak niemowlę powiela wzorzec?

Niemowlę ma ogromne predyspozycje do przejmowania zachowań najbliższych mu osób. Dzieje się tak dlatego, że człowiek jest zwierzęciem społecznym, ludzki mózg zaś potrzebuje innych mózgów do nauki. To wynika bezpośrednio z jego struktury, gdyż w naszym mózgu znajdują się neurony lustrzane, odpowiedzialne za wzajemne rozumienie się (bez słów), a przede wszystkim za odczytywanie emocji z twarzy drugiego człowieka. Neurony lustrzane odpowiadają także za naukę mowy, języków obcych oraz… zaraźliwe ziewanie.

Neurony lustrzane są powiązane z mięśniami mimicznymi (twarzy) i działają w układzie rezonansowym. Polega to na tym, że nasz nastrój wpływa na mięśnie mimiczne twarzy, a układ mięśni mimicznych powoduje adekwatne zmiany nastroju dziecka: nasz gniew wywołuje jego gniew, a nasz uśmiech wywołuje jego uśmiech.

I o ile udawanie emocji jest może przydatną umiejętnością w pracy aktora, o tyle w sytuacjach społecznych – zwłaszcza w interakcji z niemowlętami – jest bezużyteczne. Dzieci bowiem bezbłędnie rozpoznają udawane emocje. My – dorośli również (często bez problemu) jesteśmy w stanie rozpoznać osoby udające uśmiech od tych prawdziwie roześmianych.

Stres jako miernik zachowań

Najtrudniejszym schematem zachowań jest wzorzec reakcji na stres. Rodzice często mierzą się z własną bezsilnością, obciążającym zmęczeniem, frustracją i własną nerwowością a ich sposób reagowania w sytuacjach stresowych, także stanowi wzorzec odziedziczony po naszych rodzicach.

To, w jaki sposób nasze dzieci będą sobie radziły w obciążających je sytuacjach, zależy od co najmniej dwóch czynników:

  • po pierwsze, od modelu więzi, jaka nas z nimi łączy,
  • po drugie, od wzorca reakcji na stres, jaki im przekazujemy naszym zachowaniem.

Dziecko o więzi bezpiecznej będzie korzystało z obecności rodzica, aby się uspokoić. Badania pokazują, że poziom kortyzolu (hormonu stresu) w ślinie takich dzieci nie utrzymuje się zbyt długo. Po paru minutach w ramionach rodzica dziecko jest znów gotowe poznawać świat. Inaczej rzecz się ma z dziećmi o niepewnej więzi – każda nowa sytuacja napełnia je lękiem. Badanie poziomu kortyzolu pokazuje jasno, że dzieci te nie wytworzyły strategii do walki ze stresem, mimo że mogą się wydawać niewzruszone (to charakterystyczne zachowanie w modelu więzi lękowo-unikowej).

Warto pamiętać, że chodzi tutaj o stały, powtarzalny wzorzec reakcji, gdyż – jak podkreśla Susan Forward w książce Toksyczni rodzice. Jak uwolnić się od bolesnej spuścizny i rozpocząć nowe życie” “większość dzieci dobrze radzi sobie z brakiem uwagi czy wybuchami złości rodziców, jeśli są one okazjonalne i zrównoważone akceptacją, zrozumieniem, domową stabilnością” (2).

Ponieważ jako dzieci otrzymaliśmy od naszych rodziców pewien wzorzec postępowania, nieświadomie przyjmujemy go jako własny, bowiem: “W dorosłym życiu odtwarzamy (…) nieświadomie te pierwsze relacje z rodzicami, powtarzamy w autodestrukcyjny sposób negatywny wzór pochodzący z dzieciństwa” (3). I dalej przekazujemy go swoim dzieciom, gdyż wzorzec reakcji na stres mocno wpływa na model więzi z dzieckiem – swoim zachowaniem w sytuacjach stresowych kształtujemy typ tej relacji. Krótko mówiąc, jeśli w sytuacji stresowej będziemy skoncentrowani przede wszystkim na swoich emocjach i “poczuciu krzywdy”, odbędzie się to z dużą szkodą dla dziecka. Ulegając zalewającym nas emocjom, częściej reagujemy agresją (krzykiem, a nawet agresją fizyczną) a wówczas więź, jaka się tworzy pomiędzy nami a dzieckiem, będzie miała charakter nieprzewidywalny, oparty na lęku i niepewności.

Warto pamiętać, że reagowanie wzorcem jest zawsze drogą na skróty (pod względem emocjonalnym), czyli działaniem bezrefleksyjnym, automatycznym. Czasem ten skrót jest przydatny i pozytywny, kiedy indziej jednak bywa destrukcyjny, np. gdy naszą pierwszą reakcją na radosne dziecięce gryzmoły na ścianie jest złość i krzyk.

Co się dzieje z mózgiem w stresie

W sytuacji, która wywołuje nasze zdenerwowanie, drastycznie spada poziom hormonów: dopaminy i serotoniny, zwiększa się natomiast poziom adrenaliny i noradrenaliny, a w przypadku długotrwałego stresu (trwającego powyżej 10 minut) podnosi się poziom kortyzolu. Fizycznie objawy stresu to:

  • przyspieszone bicie serca,
  • pobudzenie do pracy mięśni (drżenie),
  • pocenie się,
  • szybszy oddech,
  • rozszerzone źrenice,
  • zaczerwienienie lub bladość twarzy.

Gdybyśmy wówczas potrafili myśleć przy pomocą kory przedczołowej, która odpowiada za racjonalne zachowania, wzięlibyśmy kilka głębokich oddechów albo zjedli kawałek czekolady, żeby stymulować produkcję serotoniny i wrócić do równowagi. W sytuacji stresowej jednak jesteśmy we władaniu innej, najmniej skomplikowanej części naszego mózgu – ciała migdałowatego. Stanowi ono część układu limbicznego, będącego ośrodkiem emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i trudnych.

Gdy układ limbiczny przejmuje kontrolę, świadoma część mózgu wyłącza się. Układ limbiczny, czyli “mózg gadzi” sterował naszym zachowaniem, zanim staliśmy się gatunkiem Homo sapiens. Nic dziwnego, że ma większe doświadczenie i dominuje nad młodszą genealogicznie częścią mózgu.

W chwili zdenerwowania aktywacja kory mózgowej może pomóc świadomej części mózgu ponownie przejąć kontrolę nad naszym zachowaniem. Stąd biorą się wartościowe skądinąd rady, jak “Policz do dziesięciu” czy “Weź pięć głębokich wdechów”. Warto wiedzieć, że każda emocja jest zlokalizowana w ciele. Niekiedy wystarczy zadbać o część ciała napiętą z powodu stresu. Łatwo ją zlokalizować, ponieważ bardzo często odczuwamy w niej dyskomfort, a nawet ból (np. osoby długotrwale narażone na wpływ stresu, o wysokim poziomie kortyzolu, cierpią na ból stale napiętych mięśni pleców).

Przeprogramowanie zachowań jest możliwe!

Jeśli we wczesnym dzieciństwie nie zostaliśmy wyposażeni w narzędzia do radzenia sobie ze stresem, jako dorośli wciąż mamy szansę przeprogramować swój mózg i zmienić sposób reagowania.

Aby to zrobić, powinniśmy:

  • zlokalizować w ciele towarzyszące stresowi emocje,
  • zadbać o tę część ciała, w której stres się ujawnia (np. żuchwa, klatka piersiowa, brzuch)
  • nauczyć się odczytywać i rozpoznawać swój schemat reakcji,
  • świadomie (i często z dużym wysiłkiem) zmienić swój schemat reakcji poprzez zaangażowanie kory przedczołowej w nawykowe czynności.

Efektem jest fizyczna zmiana – powstanie nowych ścieżek neuronalnych w mózgu.

Jak zmienić nawykowe reakcje na stres?

Zmiana może dokonać się jedynie przy współudziale kilku czynników:

  1. Poznaj swoje samowyzwalacze. Jeśli zidentyfikujesz, co stymuluje Twój organizm do wydzielania dopaminy (hormon, który motywuje do działania) w sytuacjach stresowych, możesz stopniowo wykluczać tego typu sytuacje ze swojego życia aż do ich całkowitego wyeliminowania.
  2. Wypróbuj klasyczne metody redukcji stresu. Zacznij od głębokiego oddychania przeponowego (tak, aby w minucie zmieścić zaledwie 5 pełnych wdechów i wydechów). Pomocna może okazać się również joga, praktyka uważności i dobry sen.
  3. W sytuacji stresowej aktywuj korę mózgową poprzez wykonanie prostej czynności intelektualnej, np. policz do dziesięciu.
  4. Ćwicz uważność. Trening uważności może być bardzo ważnym elementem przeprogramowania mózgu. Warto pamiętać, że zawsze, gdy angażujemy w jakieś działanie korę przedczołową, osłabiamy nasze nawykowe reakcje. Za każdym razem, gdy wyłączamy aktywne myślenie, gadzi mózg przejmuje kontrolę i pozwala nam działać bez zastanowienia.
  5. Zastosuj taktykę małych kroków, która jest zgodna z naszą biochemią. Siła woli, sterowana głównie przez serotoninę, ma ograniczone zasoby. Zmiany powinny następować krok po kroku, wówczas nie dojdzie do wyczerpania zapasów. Wbrew obiegowej opinii bowiem, silnej woli nie da się wytrenować.
  6. Zwiększ podaż serotoniny, która pomoże ci kontrolować emocje. Nieważne, jakie źródło obierzesz: czy dostarczysz sobie więcej słońca, czy zwiększysz jej poziom dietą (podroby, kasze, jaja, pełnoziarniste pieczywo) lub ćwiczeniami (umiarkowany wysiłek fizyczny, jak np. podczas jazdy na rowerze czy pływania), serotonina pomaga kontrolować nieświadome zachowania i przefiltrowywać je przez sito kory przedczołowej.
  7. Stosuj wizualizacje. Badania pokazały, że afirmacje i wizualizacje mogą pomóc w przenoszeniu uwagi na korę przedczołową i w rezultacie na zmianę naszych zachowań.
  8. Pokieruj swoimi reakcjami. Reakcja na stres ma ważny aspekt pozytywny: motywuje nas do działania, do walki i ucieczki. Warto spróbować wykorzystać produkowane wówczas hormony w naszym interesie i, w miarę możliwości, skierować swoje działania na efektywną pracę (dokończyć pisanie artykułu, zmywanie, prasowanie).
  9. Celebruj małe zwycięstwa. System nagrody w naszym mózgu sprzyja wydzielaniu dopaminy. Dlatego tak ważne jest celebrowanie małych zwycięstw, zamiast koncentrowania się na dalekim, ogólnym celu. Im konkretniejszy cel sobie postawimy, tym szybciej nasz system nagrody zostanie nakarmiony, co zmotywuje nas na drodze hormonalnej do dalszego działania. Najlepszy będzie system trzech kroków, w których każdy poprzedni motywuje następny. Na przykład – za każde racjonalne powstrzymanie się od wybuchu złości na dziecko, warto się w duszy pochwalić, ustaliwszy, że po 10 kolejnych takich sytuacjach pochwalimy się pracą nad sobą komuś bliskiemu. Można się umówić z partnerem lub partnerką, że po każdych pięciu takich pochwałach pójdziemy razem na kolację tylko we dwoje.

Zmian tych nie należy oczekiwać natychmiast. W zależności od intensywności naszych świadomych działań, automatyczne zachowania, a zatem i sekwencje wzorca zostaną poddane widocznym przemianom na przestrzeni od 3 tygodni do kilku miesięcy. Warto dążyć do sytuacji, w której oczekiwane reakcje będą następowały bez udziału świadomości, czyli instynktownie, bez wysiłku. Motywacją niech będzie świadomość, że przekazując dzieciom określony wzorzec zachowań, realnie wpływamy na ich przyszłość.

Źródło:

(1) www.zdrowiepsychiczne.org/kondycja-psychiczna-polakow-w-liczbach

(2) Anna Tylikowska, Rodzinna toksykologia [w:] Poradnik psychologiczny Ja, My, Oni Polityki, tom 32 (4/2018).

(3) Anna Czarnecka Jak głos rodzica staje się wewnętrznym głosem dziecka


Marta Szperlich-Kosmala

(aka Boska Nioska). Certyfikowana doradczyni noszenia dzieci niemieckiej Trageschule. Autorka książki „Noszenie dzieci” w Wydawnictwie Natuli. Propaguje noszenie jako sposób pielęgnacji niemowląt. Pasjonuje ją antropologia i intuicyjne rodzicielstwo w duchu kontinuum. Mieszka w Górach Świętokrzyskich.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://www.facebook.com/boskanioska/


Czytaj na dziecisawazne.pl

wywiady
Instrukcja obsługi dziecka nie istnieje. Rozmowa z Joanną Dronką-Skrzypczak

karmienie piersią
Piersi – także (przede wszystkim) do karmienia dzieci!

wychowanie
Pozytywna dyscyplina – czy to w ogóle możliwe?

karmienie piersią
D-MER – kiedy karmienie piersią powoduje psychiczny ból

rodzina
Jak przekonać dziadków do Rodzicielstwa Bliskości i Porozumienia bez Przemocy

edukacja alternatywna
Nauka języka obcego zwiększa rozmiar mózgu

niemowlę
Noszenie w chuście wpływa pozytywnie na zdrowie psychiczne rodzica

wychowanie
High Need Babies – wyjątkowe dzieci o wyjątkowych potrzebach

rodzina
15 pomysłów na zabawy sensoryczne

wywiady
Szanujący rodzice = szanujące dzieci