Kategorie
Artykuł sponsorowany

O życiu przy lesie, drewnianych zabawkach i kontakcie z naturą. Rozmowa z Magdą Godziszko

„Szukając naszego domu – tego na stałe, w Polsce – szukaliśmy czegoś poza miastem, ale w dobrej, wygodnej lokalizacji. Wtedy jeszcze przez myśl mi nie przeszło, że ten wybór rozrośnie się do leśnego przedszkola, naszych leśnych rytuałów, podejścia do wychowania, gdzie natura będzie tak istotnym jego elementem. Bardzo się cieszę, że tak właśnie się stało”.

O tym, dlaczego warto rzucić wszystko i zamieszkać poza miastem, rozmawiamy z Magdą Godziszko. I nie tylko o tym!

Życie unplugged, dzieciństwo w lesie, slow parenting. Magda, skąd ten pomysł? 

Przypadek! Choć ja nie wierzę w przypadki, więc raczej intuicja, potrzeba i wcześniejsze doświadczenia tak nas ukierunkowały. Zanim pojawiły się dzieci, mieszkaliśmy w małym mieszkanku w bloku, w ogromnym mieście i było nam dobrze, wygodnie, wszędzie blisko – korzystaliśmy z tego. Jednak oboje mieliśmy również doświadczenia życia poza miastem. Każde z nas w dzieciństwie wakacje spędzało wśród natury – ja nad morzem i na Mazurach, Michał w górach. Gdy się poznaliśmy, oboje pracowaliśmy za granicą, ja wynajmowałam mieszkanie w metropolii, Michał mieszkał w małym domku, na wsi, otoczony gospodarstwami. Przez płot sąsiadował z lamami, serio – one potrafiły zaglądać mu do okien! Czas spędzony tam, w ciszy, spokoju, bez ulicznego zgiełku, gdzie rano się budzisz i widzisz naturę oraz słyszysz ptaki, to było to, co nam obojgu bardzo odpowiadało, szczególnie po intensywnym tygodniu pracy. W takich warunkach dobrze się czuliśmy, odpoczywaliśmy.

Szukając naszego domu – tego na stałe, w Polsce – szukaliśmy czegoś poza miastem, ale w dobrej, wygodnej lokalizacji. Wtedy jeszcze przez myśl mi nie przeszło, że ten wybór rozrośnie się do leśnego przedszkola, naszych leśnych rytuałów, podejścia do wychowania, gdzie natura będzie tak istotnym jego elementem. Bardzo się cieszę, że tak właśnie się stało.

Człowiek jest częścią przyrody, choć coraz częściej oddala się od niej – każdy potrzebuje jej do prawidłowego rozwoju. Ten aspekt obcowania z naturą, wśród drzew i ptaków, dobrodziejstw lasu, w trakcie zmieniających się pór roku, to najważniejszy dla mnie walor. Jedynie przebywając na łonie natury, można ją odkryć, zrozumieć i nabrać odpowiedniego szacunku. Czym Matka Natura się nam odwdzięcza? Kontakt z przyrodą, według badań, ale też naszego doświadczenia, istotnie redukuje poziom stresu, poprawia nastrój, reguluje.

Nie ciągnie was do miasta? 

Nie! Na razie nie! To nie oznacza, że nie mamy potrzeb i dość często jesteśmy w mieście. Na razie raz w tygodniu wozimy dzieciaki na zajęcia dodatkowe, choć myślę, że dość szybko to się zmieni, potrzeby będą coraz większe. Dla mnie wyjście na basen to też cała wyprawa i dodatkowy czas spędzony na dojazd. Są też wizyty u lekarza, dentysty, ciekawe warsztaty dla dzieci, wydarzenia kulturalne – to wszystko powody, gdy musimy zaplanować wyprawę do miasta. To są te niewygodności i wyzwania logistyczne, które wiążą się z planowaniem podróży, dodatkowym czasem i koordynacją moją i Michała. 

Good Wood
Drewniane zabawki Montessori

Dzieciaki je kochają, bo zabawa staje się prawdziwą przygodą! Zaufało nam już ponad 3000 klientów, wybierz Good Wood i dołącz do zabawy.

Jednak z mojej perspektywy jest więcej za niż przeciw w mieszkaniu poza miastem.

To zabawne, bo jedna z moich sióstr ma zupełnie inne podejście i rozumiem, że ten sam rachunek może wyglądać zupełnie inaczej dla innych. Najważniejsze, że ja i Michał zgadzamy się w tej kwestii, staramy się również pokazywać dzieciom nasz punkt widzenia i uczyć ich doceniania tego, co mamy. 

My, rodzice, obserwując, jak rosną nasi synowie i czując potężny wpływ przyrody na ich rozwój, codziennie nabieramy przekonania, że jest to słuszna droga. To przekłada się również na nasz częstszy kontakt z naturą. Korzystają z niej wszyscy!

Kiedy z Tobą rozmawiam, czuję niesamowitą moc i entuzjazm. Z tej dobrej energii i radości powstało twoje kolejne dziecko, czyli Good Wood. Opowiesz trochę o tym?

Przygoda z bujakiem, a później całym światem wokół niego, zaczęła się od ciąży. Gdy spodziewałam się przyjścia na świat bliźniaków, sporo czytałam na temat prawidłowego rozwoju dzieci i tego, jak mądrze go wspierać. Głęboko wierzę, że mądre wspieranie naturalnej potrzeby ruchu, a później też innych potrzeb, to najlepsza rzecz, jaką możemy zrobić dla naszych dzieci. To właśnie o istocie ruchu (motoryki) w rozwoju dziecka dowiedziałam się z lektury. Już od narodzin, a właściwie to nawet przed, ruch staje się nieodłączną częścią naszej codzienności. Od niemowlaka dziecko uczy się swojego ciała, a następnie przechodzi przez proces zmiany pozycji. Te zmiany wymagają nie tylko rozwoju mięśni, ale również dojrzałości obszarów w korze mózgowej odpowiedzialnych za ruch oraz integracji wszystkich części ciała, zmysłów i funkcji koordynujących równowagę. 

Z punktu widzenia ewolucji i natury motoryka (ruch) jest w oczywisty sposób ważniejsza niż cała wiedza szkolna.

Dla mnie to zdanie stało się przełomowym odkryciem. W naturalny sposób można wyciągnąć wniosek „nie ma rozwoju bez ruchu”. To można też zauważyć bacznie obserwując maluchy – jeśli dzieciom zostawi się swobodę działania, w naturalny sposób będą szukały możliwości ruchu. 

Właśnie dlatego powstała marka Good Wood. Chciałam stworzyć coś wyjątkowego dla naszych bliźniaków – Janka i Franka. Szukałam czegoś, co pozwoli właściwie się rozwijać, mieć dużo ruchu, a przede wszystkim świetnie się bawić – no a nam rodzicom da chwilę oddechu.  Zaczęło się od bujaka, szybko przyszły też pomysły na kolejne produkty – drabinkę i blat, które znacznie rozszerzyły jego funkcjonalność. Tak właśnie powstał i rozwija się Good Wood.

Myślę, że warto tutaj wspomnieć, że na początku bujak był po prostu mebelkiem wykonanym z pomocą naszej rodziny, tylko na potrzeby naszych synów. 

Na szczęście bardzo szybko okazało się, że bujak to wyśmienita zabawa – nie tylko dla najmłodszych. Pozytywne opinie najbliższych, ich wsparcie i pomoc zachęciły mnie do podjęcia wyzwania i stworzenia marki. Z czasem rozrosła się nasza rodzina – dołączył do niej Henio, oraz firma – Michał również zaangażował się w rozwój Good Wood’a. Lubimy design, cenimy dobry smak i dlatego praca nad rozwojem firmy i kolejnych produktów sprawia nam tyle radości i przynosi satysfakcję.

Jest kilka rzeczy, które są dla nas szczególnie ważne – takich, o które bardzo się troszczymy. To wartości, które mają wpływ na to, co robimy i jak działamy. Produkujemy w kraju, ponieważ lubimy wspierać polską gospodarkę. Nasze produkty tworzymy z polskiego drewna z certyfikatem FSC, dlatego że zależy nam na środowisku naturalnym. 

Nie chcemy działać na skróty. Chcemy tworzyć mądre zabawki – takie, które wspierają rozwój dzieci, a swoim designem i trwałością wyróżniają się spośród seryjnie produkowanych, szybko psujących się przedmiotów.

Co jest w tym wszystkim najważniejsze? Na pierwszym miejscu stawiamy jakość i bezpieczeństwo. W końcu tworzymy dla najważniejszych osób w naszym życiu – dla dzieci!

Uwaga! Reklama do czytania

Wild child, czyli naturalny rozwój dziecka

Książka o rozwoju dziecka 2-5 lat. Praktyczne rozwiązania na najczęstsze rodzicielskie wyzwania.

CHCESZ? KLIKNIJ!

Jak udaje się wam łączyć rodzicielstwo z biznesem? My, rodzice, codziennie musimy podejmować decyzje, czym się teraz zajmujemy, gdzie jest nasza uwaga i zaangażowanie. I czasem są to trudne wybory! Jak jest u was?

To nie jest łatwe i wiąże się z ciągłą koniecznością podejmowania wyborów i dokonywania decyzji, a to męczące, czasami nawet stresujące. Nierzadko również może to stać się powodem napięcia między nami. Podstawą jest rozmowa, komunikacja i wzajemne zrozumienie, co jest wyzwaniem, gdy dochodzą do tego emocje. Prowadząc własny biznes, ciężko jest zamknąć laptopa i nie myśleć o pracy – wątki „praca” i „rodzina” ciągle się przeplatają.

Obojgu nam zależy na tym, żeby być dobrymi rodzicami, a nasze dzieci, jak każde, potrzebują dużo uwagi. Gdy jej nie dostają, natychmiast to wyrażają i jest tylko gorzej. Staramy się pracować w czasie, gdy chłopcy są w przedszkolu lub śpią. Nawet odpowiedzi na potrzeby tego wywiadu piszę partiami, rano, zanim reszta domowników się obudzi – także wybaczcie wszystkie niedoskonałości. Z jednej strony, musimy się wspierać i dopasowywać swoje plany do aktualnych potrzeb i możliwości. Od maja Michał angażuje się w nowy projekt, a to spowoduje, że wypracowane do tej pory przez nas rozwiązania i schematy przestaną działać i trzeba będzie na nowo wszystko układać. 

Nic nie jest na stałe, cały czas musimy się słuchać, wzajemnie wspierać i dostosowywać.

Z drugiej strony własna firma to szansa, ciekawe perspektywy, wyzwanie i rozwój. To niesamowite, trudne do opisania uczucie, ta ekscytacja związana z tworzeniem czegoś zupełnie nowego, czegoś naszego. Zgodnego z naszą misją i wizją, czegoś, co pomaga nam i innym…

Jesteśmy szczęściarzami, mieszkamy na wsi, do lasu mamy 5 minut drogi. Ja i Michał mamy taki zwyczaj – jeśli jest poważny temat i chcemy porozmawiać, to zakładamy odpowiednie buty i idziemy do lasu.

Spacerujemy wśród drzew, rozmawiamy, obserwujemy naturę. Po takiej wędrówce temat mamy omówiony, do tego czujemy spokój i wewnętrzną siłę do dalszych działań. Ostatnio na wykładzie o tym, jak rozwija się i funkcjonuje mózg dziecka, usłyszałam o kognitywnym poznawaniu świata i o tym, że nasze mózgi są wprost proporcjonalnie aktywne do tego, jak ruchliwi jesteśmy. W pamięć zapadło mi zdanie: „jeśli chcesz powiedzieć mi coś ważnego, to zabierz mnie na spacer” – to było dokładnie o nas.

Myślę, że największym wyzwaniem na początku, ale również teraz, jest znalezienie balansu pomiędzy tym wszystkim. Jak spełniać się i rozwijać w firmie, a jednocześnie nie stracić z oczu tego, co najważniejsze – rodziny, miłości i potrzeby bliskości.

I na koniec – gdybyś miała moc zmieniania świata, tu i teraz, co byś zrobiła? Tylko szczerze!

To nie jest trudne pytanie, bo sporo o tym myślę. Zmieniłabym system edukacji.

Jeśli chcemy rozwijać społeczeństwo, zmieniać świat na lepszy, to musimy zadbać o dzieci, zadbać o ich edukację – bo to one będą kształtować przyszłość. A według mnie i według maksymy, która przyświeca społeczności naszego leśnego przedszkola, „nie ma sukcesu edukacyjnego bez relacji, bez bliskości”. Podstawową wartością każdej szkoły powinny być bliskość, relacja i społeczeństwo. Każde dziecko powinno być obdarowane zaufaniem i wolnością, każdy uczeń powinien czuć, że jego granice są poszanowane. 

Każde dziecko powinno zostać nauczone, jak szanować granice drugiego człowieka.

Moim zdaniem powinniśmy również inaczej rozłożyć akcenty, jeśli chodzi o edukację. Obecnie wiedza książkowa jest łatwo dostępna. My powinniśmy zadać o to, aby pokazać dzieciom, jak się uczyć, jak zdobywać i weryfikować tę wiedzę. Chciałabym, aby w szkołach więcej mówiło się o kompetencjach przyszłości, większy nacisk powinno się położyć również na rozwój kompetencji społecznych i tak zwanych umiejętności miękkich, tak bardzo ignorowanych w obecnym systemie.

Kolejnym mega ważnym aspektem, wręcz obowiązkiem każdego z nas, jest   wykształcenie w dzieciach miłości i szacunku do przyrody. W końcu mamy tylko jedną Ziemię i musimy o tym pamiętać i o nią dbać.

Jesteśmy częścią przyrody, chociaż coraz bardziej oddalamy się od niej. 

Ludzie szukają wygód, szybkich rozwiązań, coraz częściej zapominając o potędze natury. Według mnie, poza radykalną zmianą programu, musimy zadbać o regularny kontakt dzieci z naturą – to powinien być obowiązek. Nasz (społeczeństwa) stosunek do przyrody to zmiana, która dzieje się tu i teraz, i jest w mojej ocenie bardzo niepokojąca. Jeszcze niedawno wakacje w namiocie czy domku letniskowym to była największa przygoda i coś, na co czekało się cały rok. Obecnie prym wiodą modernistyczne hotele z klimatyzacją, minimum trzema basenami, wewnętrzną siłownią i obowiązkowo wewnętrzną salą zabaw. Dzisiaj kontakt z naturą to luksus. 

Richard Louv, dziennikarz, autor książek o tematyce rodzinnej i przyrodniczej, twórca pojęcia „zespół deficytu natury”, pisze w swojej książce „Ostatnie dziecko lasu” tak: „(…) w miarę jak młodzi ludzie coraz mniej czasu spędzają w otoczeniu przyrody, ich zmysły ulegają fizjologicznemu i psychologicznemu ograniczeniu, a to zmniejsza bogactwo ludzkiego doświadczenia”.

Warto zaznaczyć, że jest coraz więcej badań wskazujących na bezpośredni i niezaprzeczalnie pozytywny wpływ przyrody na nasze zdrowie. Kontakt z naturą poprawia stan zdrowia – i dotyczy to każdego jego aspektu: zdrowia fizycznego, psychicznego oraz duchowego. My, ludzie, jesteśmy częścią przyrody i kontakt z nią jest niezbędny nam do prawidłowego, niezaburzonego funkcjonowania.

Avatar photo

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.