| Intuicja, wiedza czy zdrowy rozsądek – co kształtuje nasze rodzicielstwo? Rozmowa z Katarzyną Dołęgowską-Urlich

Intuicja, wiedza czy zdrowy rozsądek – co kształtuje nasze rodzicielstwo? Rozmowa z Katarzyną Dołęgowską-Urlich

Rozmowa z Katarzyną Dołęgowską-Urlich, pomysłodawczynią i współzałożycielką Fundacji Sto Pociech, trenerką grup wsparcia i rozwoju rodziców.

W dzisiejszym świecie mamy dostęp do wielu informacji, badań psychologicznych, teorii wychowawczych, porad ekspertów i metod. Czy to sprawia, że bycie rodzicem jest dziś łatwiejsze niż na przykład 30–40 lat temu?

Zależy, kogo spytamy. Na przykład naszym rodzicom może się wydawać, że dzięki tym wszystkim „udogodnieniom” jest nam łatwiej. Jednak kiedy patrzę wstecz, mam wrażenie, że to ich rodzicielstwo było prostsze, bo mieli jakąś spójną wizję i pewność tego, jak ma być, a jak nie. Ale sądzę też, że to nasze wyobrażenie o sobie nawzajem jest bardzo uproszczone.

Rodzice – bez względu na to, kiedy przyszło im żyć – chyba zawsze myśleli, że rodzicielstwo jest trudne i pełne wyzwań. Czuję jednak, że obecnie można się zagubić w tym gąszczu porad i poradników i tęsknię do tego, by – tak jak kiedyś – wszyscy mieli jeden pomysł na wychowanie, żebym nie miała aż tylu wyborów.

Dzisiejsza wiedza, badania i dostęp do informacji niejako zmuszają do dokonywania o wiele większej liczby wyborów. Rodzic, który zaczyna to wszystko analizować czy choćby brać pod uwagę, w końcu staje osłupiały, bo okazuje się, że nawet podanie dziecku bułki z masłem może wiązać się z pewnymi dylematami: bo w pieczywie jest gluten, bo jedne źródła mówią, że masło nie jest zdrowe, a inne – że jest… Że nie wspomnę już o wyborach dotyczących wychowania – to dopiero twardy orzech do zgryzienia!

Jest jeszcze coś takiego jak intuicja. Czym ona w ogóle jest?

Myślę, że intuicja rodzicielska to zaufanie do samego siebie. I do tego, żeby w tym gąszczu porad, specjalistycznej wiedzy i eksperckich badań dać sobie prawo do dokonywania wyborów: „Mam przekonanie, że dla mojego dziecka najlepsze będzie to” albo „Dla mojej relacji z dzieckiem najlepszy będzie taki wybór, taka decyzja, taka droga”.

Skąd brać to zaufanie?

Ono jest jak mięsień (śmiech). Myślę, że każdy ma takie zaufanie i może je pielęgnować, wsłuchiwać się w nie, rozwijać je i patrzeć, jak ono działa. Po prostu o nie dbać. Można też je zagłuszać, odwracać się, opierać się głównie na opiniach innych, nie słuchając tego, co się wie o sobie. Wtedy ten mięsień będzie dość wątły…

A czy w procesie wychowania dzieci intuicja wystarczy?

Teraz, gdy nasz najstarszy syn ma 16, a najmłodszy 8 lat, jestem bardziej skłonna twierdzić, że tak. Ale pamiętam, kiedy jako świeżo upieczeni rodzice pobiegliśmy z 10-dniowym synkiem do księgarni i rozpaczliwie poszukiwaliśmy wszelkich poradników na temat tego, co robić z takim maluchem, poszukiwaliśmy wiedzy i jakiś kierunkowskazów. Byliśmy tak bardzo zdezorientowani: dostaliśmy od losu dziecko, ale instrukcji obsługi nie załączono. Ten okres trwał chyba dosyć długo. Pamiętam, że naszą ulubioną książką był wtedy „Rozwój psychologiczny dziecka od 0 do 10 lat”. Po kilku miesiącach i przy każdym kolejnym dziecku dochodziliśmy do wniosku, że ta książka najbardziej nam odpowiada, ponieważ były w niej bardzo szerokie granice normy, które właściwie obejmowały wszystkie zachowania naszych dzieci. Dodatkowo jej główny przekaz działał na nas uspokajająco: „Teraz jest trudno, ale wszystko się zmienia, a to znaczy, że za miesiąc, półtora będzie lepiej”. Na tamtym etapie potrzebowaliśmy jakiegoś wsparcia w wiedzy i spotkania z innymi rodzicami.

Wtedy też rozpoczął się proces asymilacji tych nowych rodzicielskich doświadczeń – powtarzaliśmy sobie, że to jest nasze dziecko, a my jesteśmy jego rodzicami, przyjęliśmy, że najlepszymi, jakich może mieć – zarówno ono, jak i następne nasze dzieci. I w ten sposób „mięsień intuicji” zaczął się jakoś powoli rozwijać.

Myślę, że my – rodzice – szukamy takich książek, publikacji, artykułów na temat rodzicielstwa, które nas wspierają – nas i nasze przekonania. Być może właśnie naszą intuicję.

Czym zatem kierować się w budowaniu relacji z dzieckiem intuicją czy wiedzą?

Niektórzy potrzebują grup wsparcia, inni – warsztatów dla rodziców, ale każdy ma swoją drogę i ten proces rozglądania się za ekspertami, za instrukcją obsługi, za jedyną słuszną ścieżką jest naturalny. Szukamy jakiś uproszczeń, ale po kilku latach pracy z rodzicami mam głębokie przekonanie, że najbardziej wspierające jest zwracanie się ku rozpoznawaniu swoich zasobów i budowaniu zaufania do siebie. Zaufania również do tego, co jest specyficzne dla naszej rodziny, bo to my tworzymy tę rzeczywistość. Dobrze jest wsłuchiwać się w swój własny przepis na siebie.

Mam wrażenie, że niektóre decyzje dotyczące dzieci podejmujemy często, kierując się różnego rodzaju lękami związanymi z ich przyszłością. Czasem robimy to też pod presją oczekiwań społecznych. Bazowanie na intuicji i instynkcie jest traktowane jak brak wiedzy czy umiejętności rodzicielskich lub nawet zacofanie. Z jednej strony mamy więc oświeconą wiedzę, a z drugiej – zacofaną intuicję. Dlaczego tak jest?

Mam poczucie, że w ogóle jesteśmy ofiarami epoki oświecenia. Ta zacofana intuicja, której nie da się zważyć i zmierzyć, jest jednak czymś bardzo ważnym, może nawet bardziej organicznym i spójnym z nami niż najbardziej eksperckie badania.

To, że się boimy o dzieci, jest czymś naturalnym – tak ma być. Boimy się o dzieci, bo mamy zrobić wszystko, żeby były bezpieczne. Oczywiście można się w tym zapędzić, więc na szczęście oprócz emocji mamy też zdrowy rozsądek i trochę doświadczenia innych rodziców, których dzieci jakoś przetrwały.

Rodzice martwią się o przyszłość swoich dzieci, o to, czy mają co jeść, w jakiej szkole się uczą, co będzie dla nich najlepsze – to normalne. Najważniejsze jest jednak, żeby mieć świadomość, że pojawienie się na świecie dziecka jest dla nas również okazją do samorozwoju. Okazją, by przyjrzeć się sobie w odniesieniu do oczekiwań innych ludzi wobec naszego dziecka i naszego rodzicielstwa. Wreszcie – okazją, by wraz z nim dojrzewać i trochę się dystansować od tych oczekiwań na rzecz rozpoznawania własnych potrzeb, własnych dążeń i własnych kierunków – służących najlepiej naszej rodzinie.

Co możemy zrobić, żeby wrócić na ścieżkę intuicji i zaufania sobie jako rodzicowi?

Zatrzymać się, patrzeć na siebie i na swoje dziecko, obserwować, oglądać, nie spieszyć się do efektów. Jesteśmy rodzicami na całe życie. Póki dzieci są małe, mieszkamy pod jednym dachem i na pewno znajdzie się tysiąc okazji, żeby zrobić coś tak, jak byśmy chcieli, jak wydaje nam się dobrze. Możemy przyglądać się reakcjom i emocjom – zarówno naszym, jak i naszych dzieci – i próbować, co dla nas wszystkich jest najlepsze. To naprawdę długi proces, jednak konieczny do tego, żeby samemu dorosnąć jako człowiek, zachowując przy tym szacunek i godność naszych dzieci.

A jaką korzyść z naszego powrotu na ścieżkę intuicji będzie miało dziecko?

Zobaczymy za 2030 lat. Być może fakt, że od początku doświadczy spotkania z autentycznym, żywym człowiekiem, spowoduje, że będzie szukało takich samych spotkań w swoim dorosłym życiu? Nie wiem, to już przygoda naszych dzieci, nie nasza.

Katarzyna Dołęgowska-Urlich –

– absolwentka animacji kultury UW, socjoterapii i szkoły trenerów umiejętności psychospołecznych. Pomysłodawczyni i współzałożycielka Fundacji “Sto Pociech”. Mama Maćka, Hanki i Jaśka. W Fundacji tworzy i prowadzi warsztaty psychoedukacyjne oraz grupy wsparcia i rozwoju dla rodziców.

Fundacja Sto Pociech działa na rzecz rodzin z małymi dziećmi i prowadzi w Warszawie ośrodek wsparcia, profilaktyki i integracji. Zapraszamy na konferencję “Więź w codzienności”, która odbędzie się 20-21 kwietnia w Warszawie.


Dzieci są ważne

Redakcja serwisu dziecisawazne.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://dziecisawazne.pl/


Czytaj na dziecisawazne.pl

edukacja alternatywna
“My name is Kazik. I’m 5 years old”, czyli angielski z Helen Doron

wychowanie
Czy warto dawać dziecku obowiązki domowe?

ciąża i poród
Standardy opieki okołoporodowej na rok 2019 w pigułce

rodzina
Foteliki RWF pięciokrotnie zmniejszają ryzyko poważnego urazu lub śmierci dziecka

olini
Olej dla mamy – jak dbać o dobre tłuszcze w okresie ciąży i karmienia piersią?

homeopatia
Jak ustrzec przedszkolaka przed częstym chorowaniem?

wychowanie
Lalka dla chłopca – czyli o wychowaniu empatycznych mężczyzn

Jesper Juul
Juul na poniedziałek, cz. 108 – Pomocy, nasz syn nie daje nam się wyspać!

edukacja alternatywna
O etykietowaniu i jego skutkach w przedszkolu i szkole

Jesper Juul
Złość jest dobra. Fragment książki “Być razem” Jespera Juula