Kategorie
Ekowiadomości

Problem pieluszkowy w USA. Jednorazówki są drogie

USA – wydawać by się mogło, że to kraj, w którym pewne jest zapewnienie wszystkich materialnych potrzeb dziecka. Tymczasem okazuje się, że mniej zamożnym rodzicom jedna sprawa spędza sen z powiek – pieluchy jednorazowe. O co chodzi? Otóż właśnie rodziny mniej zamożne, samotne matki, niepracujący rodzice niepełnosprawni mają problem z pozyskaniem pieluch dla dziecka. O ile rodziny te mają zapewnioną opiekę zdrowotną, dotacje do czynszu, kupony na żywność, to o pieluchy muszą zadbać sami. To problem powszechny, nazywany nawet „cichą epidemią”.

Pieluchy to priorytet

Pracownicy społeczni podkreślają, że zapotrzebowanie na pieluchy jest praktycznie nieograniczone, a paczki znikają z magazynów natychmiast po rozładowaniu. Pieluchy jednorazowe są drogie – tygodniowo to wydatek ok. 18 dolarów. Według wyliczeń czasopisma Pediatrics oznacza to, że samotna matka pracująca za minimalne wynagrodzenie będzie musiała na same pieluchy przeznaczyć sześć procent swoich dochodów. Na myśl przychodzi inne rozwiązanie – pieluchy tetrowe, jednak nie są one popularne, ponieważ tetra równa się częste pranie. Pojawiły się także głosy, iż pieluszkowy kryzys przyczynia się do dłuższej depresji poporodowej u matek.

Matki są w stanie zrobić wiele, by zaoszczędzić chociażby jedną pieluchę. Potrafią „odzyskiwać” pieluchy, czyli zdejmując dziecku pieluchę oczyszczają ją z zawartości, po czym ponownie zakładają na pupę malucha. Wiemy, czym skutkuje zbyt długie przebywanie w przesiąkniętej pieluszce…

Badanie

Główny cel – oszacować zapotrzebowanie na pieluchy. Członkowie grupy badawczej odwiedzali miejsca uczęszczane przez młode kobiety: szkoły, sklepy, przystanki autobusowe, salony kosmetyczne. Pytali młode matki, żeby wypytać je o ich potrzeby w zakresie żywienia, służby zdrowia, a także dostępu do kluczowych dóbr – jak jedzenie, mieszkanie i pieluchy właśnie. Raport wykazał, że aż 27,5 proc. ankietowanych ma problemy z pieluszkami: często nie miały ich dość, by przewijać dziecko tak często jak by chciały, w dodatku musiały zwracać się o pomoc w tej sprawie do instytucji pomocy społecznej, przyjaciół i rodziny. Również kobiety po 45. roku życia zwracały uwagę na „problem pieluszkowy” – to zapewne babcie opiekujące się wnukami.

Żłobki nie dla wszystkich

Co żłobki mają wspólnego z kryzysem pieluszkowym? Otóż rodzice oddając dziecko do instytucji publicznej są zobowiązani zapewnić mu wystarczającą liczbę pieluch.  W dni, gdy matkom akurat braknie na ten cel pieniędzy, dzieci w ogóle nie pójdą do żłobka, a rodzice – do pracy. W 2011 roku republikańska polityk Rosa DeLauro zaproponowała w Kongresie projekt ustawy, zgodnie z którą żłobki miałyby obowiązek udostępnić bezpłatne pieluszki dla dzieci najbardziej potrzebujących matek. Uzasadniając swoją inicjatywę DeLauro przywołała badanie, zgodnie z którym jedna na pięć matek zostaje w domu i nie podejmuje pracy zawodowej, ponieważ nie stać jej na zakup pieluch, jakich domagają się żłobki. Niestety, projekt nie uzyskał wymaganego wsparcia.

Źródło: Los Angeles Times

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne


Mądry rodzic, bo czyta…

Sprawdź, co dobrego wydaliśmy ostatnio w Natuli.

Czytamy 1000 książek rocznie, by wybrać dla ciebie te najlepsze…

2 odpowiedzi na “Problem pieluszkowy w USA. Jednorazówki są drogie”

Zamiast dziecko trzymać w brudnej pieluszce to już lepiej z gołą pupka je puscić na flanelke lub zuzyte ubranka….jak upał za oknem niejedna mama pozwala bobaskowi latać nago :D

Poprawka – Rosa DeLaura jest politykiem partii demokratycznej. W oryginalnym artykule skrot Rep. przed jej imieniem i nazwiskiem oznacza „Representative” czyli czlonek Izby Reprezentatow. Oznaczenie partii jest podawane zwykla za nawiskiem – D (Democrat), R (Republican) albo I (Independent).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.