Kategorie
Artykuł sponsorowany Rzeczy dla dzieci

Idee Rosenberga w praktyce, czyli przedszkole i szkoła według Porozumienia bez Przemocy

Rozmowa z Agnieszką Satalecką – właścicielką przedszkola „Pluszowy Miś” i szkoły „Akademia Rosenberga” w województwie mazowieckim, inspirowanych ideą Porozumienia bez Przemocy.

Dlaczego Marshall Rosenberg?

Marshall Rosenberg pokazał nam, ludziom na całym świecie, jak może wyglądać edukacja, jak mogą wyglądać relacje, kiedy będziemy uważni na to, co w nas żywe, oraz kiedy uznamy, że nas wszystkich łączy wielka, wspaniała energia życiowa, którą nazywamy potrzebami. Pokazał, że wykorzystując w naszej codzienności energię potrzeb, wspieramy życie w taki sposób, że każdy z nas pożytkuje wrodzony potencjał do tworzenia dobrostanu własnego i innych. A o to nam wszystkim chodzi.

Uwaga! Reklama do czytania

Cud rodzicielstwa

Wsłuchaj się naprawdę w głos swojego dziecka

Noszenie dzieci

Poradnik dla noszących rodziców

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

akademia2

Jak jego ideę wciela się w życie w przedszkolu i szkole, jak to wygląda w praktyce?

Jestem założycielką placówek. Kiedy otwierałam przedszkole, mało kto w Polsce wyobrażał sobie, że można podążać za dzieckiem w zgodzie ze sobą, czyniąc świat pięknym i bezprzemocowym. Ja byłam kobietą po przejściach. Zdążyłam, wraz ze swoimi dziećmi, doświadczyć wiele niezrozumienia, niesprawiedliwości, braku wsparcia, wręcz przemocy ze strony nie tylko najbliższych, ale również osób i instytucji, które z założenia powinny wspierać i pomagać. Moje prawdziwe życie rozpoczęło się, kiedy poznałam terapeutów i ludzi związanych z NVC. Budziłam się. Doświadczałam pewnego rodzaju błogości, kiedy byłam słyszana i rozumiana bez ocen i diagnoz. Zaczęłam działać, a działania przynosiły mi satysfakcję. Był to początek placówek, w których każda z moich koleżanek ma szansę być sobą, współdecydować, doświadczać zaufania, uznania, być słyszana i widziana. Ja uczyłam się od certyfikowanych trenerów, a swoją wiedzę i umiejętności niosłam dalej. W ten sposób większość pracowników pozostaje z nami, rozwija się i wspiera następnych. Posiłkujemy się warsztatami z trenerami z całego świata, same spotykamy się we własnej grupie empatii. Ja ukończyłam mediacje NVC, wspieram i motywuję swój zespół, pomagam i ułatwiam wzajemne porozumienie. Dzieci przebywające w takiej przestrzeni mają szansę być sobą i uczyć się w pokojowy sposób doświadczać granic innych ludzi oraz wyrażać siebie. Ich i nasze mózgi, rezonując ze sobą, stają się harmonijne i zintegrowane. Doświadczamy spokoju i radości w zdobywaniu wiedzy i we wzajemnych relacjach.

Oprócz Rosenberga istotny jest dla was także Jesper Juul. Jak te dwa nazwiska i dwie idee wpływają na funkcjonowanie szkoły i dzieci?

Jesper Juul to terapeuta rodzinny hołdujący przekonaniu, że wychowanie dzieci należy rozpocząć od siebie samych, a dzieciom pozwolić żyć, czerpiąc od nich wiedzę o naszych ograniczeniach. Nazywa to kompetencją dziecka. I tak się u nas dzieje. Obydwaj panowie, których przywołujemy w naszych ideach mówią, że to, co nas irytuje w innych ludziach, w naszych dzieciach również, to są nasze niezaspokojone potrzeby. Ta wiedza sprawia, że zaczynamy być odpowiedzialni sami za siebie, nie obarczając innych, a zwłaszcza dzieci, odpowiedzialnością za nasze uczucia i potrzeby. A to z kolei przyczynia się do pokojowej współpracy, bezpiecznej przestrzeni, w której pracujemy na własny dobrostan, a w konsekwencji dobrostan społeczności.

Kto pracuje z dziećmi?

Nauczyciele, pedagodzy z doświadczeniem warsztatowym NVC oraz asystenci zdobywający dopiero kwalifikacje, którzy wstąpili już na ścieżkę samorozwoju i pragną przyczyniać się do budowania lepszego świata w naszym otoczeniu. Wszystkie zatrudnione osoby zdobywają równolegle kompetencje pod okiem certyfikowanych trenerów. Mentorami naszych placówek są Zofia i Karsten Schacht-Petersenowie z Danii, prowadzący w Polsce Szkołę Empatii.

akademia3

Czy można powiedzieć, że wasze placówki to placówki kształcące kompetencje XXI wieku – komunikatywność, współpracę, kompetencje miękkie?

Nie wiem, jakie są kompetencje XXI wieku, chociaż słyszę i widzę, co dzieje się wokół nas. Pracuję z dziećmi, ale też z ich rodzicami, którzy uczeni w tradycyjnych szkołach niewiele z tej nauki pamiętają, zaś zaczynają zauważać, że nie dano im tego wszystkiego, czego pragnęło ich serce. Nie doświadczyli zaufania, bezpieczeństwa, sprawczości, sensu, prawdziwego kontaktu wzbogacającego życie. Nie doświadczyli uznania i wiary we własne dobro i wewnętrzny potencjał. Robili coś, bo tak trzeba, bo tak robią inni, żeby mieć dobrą pracę, dużo pieniędzy… Gonili za czymś bez kontaktu z tym, co żywe tu i teraz. Dlatego tak trudno jest im w życiu. Trudno im samym, nie potrafią wesprzeć swoich dzieci, ciągle czują pustkę i brak czegoś… A wiedzę zdobytą w szkole traktują instrumentalnie. Nie cieszy ich, nie daje poczucia sensu. Ci wszyscy, tak jak kiedyś ja, pragną cieszyć się życiem i nie wiedzą jak.

Czy szkoła, którą prowadzicie, działa w systemie, a więc realizuje podstawę programową?

Tak, realizujemy podstawę programową, a nawet więcej.

Klasyczne klasówki, sprawdziany i odpytywanie przy tablicy… Rozumiem, że to nie są wasze metody. Jakie więc są wasze?

Absolutnie nie. Uczymy się, aby się cieszyć, że potrafimy, że umiemy. Nie po to, aby przekonywać o tym innych. Uczymy się, aby wiedzę wykorzystywać, uczymy się, aby współpracować, aby cieszyć się wymianą. I tak np. dzieci uczą dzieci, to dopiero jest frajda! Nie lubię słowa „metody” , więc po prostu powiem , jak jest u nas.

Jesteśmy uważne na proces każdego dziecka. Jesteśmy przekonane, że każde  jest wartościowe. Widzimy, co potrafi i w czym potrzebuje wsparcia. Kiedy przekazujemy te informacje dzieciom, w jakości języka obserwacji i nazywania zaspokojonych bądź niezaspokojonych potrzeb (np. chciałbyś, żebyśmy wiedziały, jak bardzo pragniesz zrobić to szybko), nie ma problemu z rozwijaniem u dzieci samoświadomości i odpowiedzialności za własne czyny.

Cieszymy się wiedzą, nie zaś przyłapywaniem na niewiedzy. Doświadczamy wówczas radości każdego dziecka z samego faktu uczenia się. I bycia we wspólnocie. Sprawdzone!

W jaki sposób rozwiązywane są konflikty w szkole?

Konflikty są mediowane. To część każdego dnia. Są wspaniałym przykładem życia w nas wszystkich. Szukamy potrzeb ukrytych pod słowami i zachowaniami. Kiedy wybrzmiewają, rozwiązania przychodzą same! Dzieci doskonale je znają! Okazuje się, że są zwyczajnie kompetentne, kiedy pomożemy im się usłyszeć, zobaczyć, skontaktować.

Co z ocenami?

Funkcjonują opisowe. W języku faktów. W starszych klasach nie zrezygnujemy z portfolio, zaś stopnie, które muszą się pojawić, bo taki mamy w Polsce system, pojawią się dzięki zaangażowaniu nas wszystkich. Mamy pomysł, aby na koniec roku szkolnego dzieciaki same sprawdzały swój postęp w sposób i w miejscu, jakie wybiorą. Np. wspólnie skonstruujemy testy a potem dzieci je rozwiążą, po to, aby same się sprawdzić. Z doświadczenia wiemy, że niezmuszane dzieci chcą i lubią same dla siebie sprawdzać własną wiedzę.

akademia5

Rola zabawy, głównie w szkole?

Bawimy się cały czas. Rozmawiamy, chodzimy, bujamy się, kiedy potrzebujemy relaksu. Jeśli zabawą nazwiemy aktywności, które zainicjowane przez dzieci lub dorosłych uczą, bawią i rozwijają, to rzeczywiście bawimy się cały czas. Tworzymy. Efekt, jeśli chcemy, zapisujemy. Pracujemy projektami.

Rodzice – jakie jest ich zaangażowanie w szkołę, edukację?

Większość rodziców jest zachwycona. Niektórzy współpracują na warsztatach rodzicielskich. Niektórzy przyglądają się z wielkimi obawami, że ich dziecko nie poradzi sobie w zwykłym świecie. Mamy na te obawy antidotum. Dzisiejsi neurobiologowie jasno pokazują, że rezonans z dorosłym opiekunem (widzenie i słyszenie potrzeb i branie ich pod uwagę) trwale integruje i uspakaja mózg, dając idealne fundamenty spokojnego, pełnego życia, w którym jednostka buduje swój dobrostan, przyczyniając się do budowania dobrostanu innych, a w rezultacie – całej społeczności.

Naukowcy, trenerzy rozwoju osobistego, terapeuci są zdania, że gdyby dzieci były wychowywane w duchu Porozumienia bez Przemocy, w duchu kontaktu z samym sobą, na świecie zniknęłyby wojny! Oczywiście te duże i te małe, codzienne i te wewnętrzne, w każdym z nas.

Co jest dla was najważniejsze? Zakładając przedszkole i szkołę w duchu NVC, realizujecie pewną misję. Jaką?

Trwały spokój i harmonia. Odnajdywanie sensu bycia. Cieszenie się życiem tu i teraz. Odnajdywanie pokładów życiodajnej energii budującej relacje. Umiejętność odnajdywania się w świecie dzięki świadomości, nie dzięki mechanizmom przetrwania. Pozbycie się lęku. Działanie z chęci działania, dla budowania dobrego świata. Dzielenie się i otrzymywanie z serca, z samej chęci dzielenia się, nie z przymusu. Odnajdywanie pokojowych strategii zaspakajania potrzeb. Różnorodność. Wzajemne czerpanie od siebie. Dokarmianie tego, co chcemy, aby urosło.

Czy mogą się u was uczyć dzieci z problemami – z ADHD, różnym spektrum autyzmu, dzieci z niepełnosprawnością ruchową?

Tak. Mamy dzieci z orzeczeniami.

akademia1

Jakie dzieci opuszczają wasze placówki?

Świadome swojej wiedzy, kompetencji i umiejętności. Chętne do współpracy. Widzące perspektywę innych ludzi. Mądre i kochające siebie. Rozumiejące innych. Świadome własnych talentów i ograniczeń. Wolne od poczucia winy i  nieustannej tęsknoty za akceptacją. Pragnące przyczyniać się do budowania lepszego świata. Ufające i potrafiące zaufać oraz odnaleźć się w sytuacji zagrożenia w sposób bezpieczny dla siebie i innych. Wolne i respektujące wolność innych. Potrafiące wyrażać własne granice oraz szanować granice innych. Zdrowe.

Przedszkole Niepubliczne „Pluszowy Miś” i Niepubliczna Szkoła Podstawowa „Akademia Rosenberga” mieszczą się w Gminie Lesznowola w województwie mazowieckim.

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.