Kategorie
wychowanie

Rodzicielstwo jako szansa rozwoju dla rodzica, cz.1

Kiedy rodzi się dziecko, ludzie życzą młodym rodzicom, żeby dobrze się rozwijało. I bardzo słusznie, ale może przydałoby się, aby i rodzicom życzyć dobrego rozwoju? Przecież pojęcie rozwoju dotyczy nie tylko dzieci, choć tak nam się potocznie kojarzy

Kiedy rodzi się dziecko, ludzie życzą młodym rodzicom, żeby dobrze się rozwijało. I bardzo słusznie, ale może przydałoby się, aby i rodzicom życzyć dobrego rozwoju? Przecież pojęcie rozwoju dotyczy nie tylko dzieci, choć tak nam się potocznie kojarzy.

rodzicielstwo-szansa

Czym jest rozwój i dlaczego dotyczy również rodziców?

W słownikach możemy znaleźć definicje rozwoju, które podkreślają, że rozwój to proces zmiany, przeobrażenia, przejścia ze stanu mniej złożonego do bardziej złożonego, od mniej doskonałego do bardziej doskonałego. W psychologii podkreśla się, że zmiany rozwojowe dotyczą zarówno natury biologicznej, psychicznej, jak i społecznej. Odnosząc się do Arystotelesa można powiedzieć, że rozwój dotyczy somy, psyche i polis. Mówi się też, że człowiek rozwija się według reguł zegara biologicznego i społecznego oraz że w każdym z okresów rozwojowych ma do realizacji określone zadania rozwojowe.

Już z tej dość skrótowej próby zdefiniowania rozwoju widać wyraźnie, że nie kończy się on wraz z osiągnięciem wieku dorosłego. Gdy stajemy się rodzicami, w sposób naturalny skupiamy się na obserwowaniu i wspieraniu rozwoju dziecka. Zapatrzeni w kolejne osiągnięcia malucha nie dostrzegamy często swoich „postępów w rozwoju”.

Moim celem w tym artykule (i w kolejnych) jest zwrócić uwagę na to, że stając się rodzicami nabywamy kompetencje, które mogą okazać się przydatne również w innych dziedzinach życia, jeśli będziemy potrafili je dostrzec i wykorzystać. Mało tego, można śmiało powiedzieć, że rozwojowi dziecka sprzyjać będą dobrze się rozwijający rodzice. Dlatego tym bardziej za ważne uważam zwrócenie uwagi na kwestię rozwoju rodzica.

Siłą rzeczy będę pisać przede wszystkim o macierzyństwie, jako że większość literatury skupia się na matkach. Mam jednak nadzieję, że poruszane przeze mnie kwestie mogą być w ogromnej większości odniesione także do ojcostwa.

Jak dostrzec szansę dla siebie w byciu matką lub ojcem?

Poważę się na tezę, że klimat, jaki panuje wokół kwestii rodzicielstwa, nie służy postrzeganiu go jako czegoś pozytywnego dla rodzica. Już same statystki dotyczące przyrostu naturalnego mówią sporo na ten temat. W mediach toczą się dyskusje o powodach tego, że rodzi się coraz mniej dzieci.  I jakoś prawie zawsze od tego wątku przechodzi się do dyskusji nad kryzysem ekonomicznym albo kryzysem wartości, albo straszy się nas katastrofą demograficzną. Cóż, to wszystko raczej do bycia rodzicem nie zachęca, bo mało kto chyba chciałby mieć dzieci w ramach ratowania społeczeństwa kosztem swojego komfortu…

Dużo mówi się też o ciemnych stronach macierzyństwa (czasami ojcostwa) w opozycji do mitu Matki Polki, który przez lata dominował w naszej kulturze. Samo w sobie nie jest to niczym złym. Wręcz przeciwnie, to dobrze, że wychodzimy poza stereotypowe postrzeganie roli matki, jako super-matki, zawsze silnej, gotowej do poświęceń, nieskalanej zniechęceniem i własnymi potrzebami.

Problem leży w tym, że nie dostrzega się, iż macierzyństwo, czy szerzej rodzicielstwo, to nie tylko przysługiwanie się społeczeństwu (zwane wypełnianiem społecznego obowiązku) i nawet nie tylko dbanie o dobro rozwijających się dzieci, ale że to ogromny zysk dla samego rodzica. Te korzyści wbrew medialnym trendom można by rozpatrywać w wielu obszarach, ja jednak chcę skupić się na aspekcie psychologicznym, który wydaje mi się szczególnie ważny.

Jeśli za zysk uznamy rozwój osobowości, większą dojrzałość  emocjonalną, lepsze kompetencje społeczne, to rodzicielstwo jawi się jako ogromna szansa. Oczywiście jest to szansa, ale nie pewnik. Nie wszyscy rodzice ją wykorzystują i owe wspomniane wyżej zyski z macierzyństwa i ojcostwa czerpią.

Rodzicielstwo jako czas rozwoju generatywności

Erik Erikson wiekowi dorosłości przypisuje kryzys pomiędzy generatywnością a zaabsorbowaniem sobą i stagnacją. Według niego generatywność (w niektórych tłumaczeniach, co znaczące, jest to „kreatywność”), obejmuje prokreacyjność, produktywność i twórczość. Rodzicielstwo jest więc jednym ze sposobów realizowania generatywności, dawania czegoś z siebie innym, można by powiedzieć. Czas rodzicielstwa może być czasem twórczego rozwoju własnej tożsamości i temu właśnie sprzyja.

Gwoli ścisłości trzeba jednak dodać, że nie zawsze się tak dzieje. Gdy przewagę nad tendencją do generatywności zyskuje stagnacja, osoba jest skupiona przede wszystkim na sobie, „zaczyna traktować siebie tak, jak gdyby była swym jedynym dzieckiem”. To jest niebezpieczeństwo, jakie Erikson widzi w tej fazie rozwoju psychospołecznego.

Dla celów tego artykułu koncentruję się przede wszystkim na szansach rozwojowych, jakie tkwią w rodzicielstwie. Warto jednak podkreślić, że fakt posiadania dzieci nie przesądza o „osiągnięciu” generatywności. Tak jak napisałam, sprzyja temu, ale niestety można być rodzicem i być zaabsorbowanym głównie sobą. Co również ważne, można też nie być rodzicem, a mimo to być generatywnym, co będzie wyrażać się w jakiejś formie troski o innych, twórczego podejścia do rzeczywistości, dzięki któremu zyskują też inni.

Troska siłą rodzica

Po tych krótkich, ale ważnych uwagach, wracam do pozytywnych aspektów rodzicielstwa. Pojęcie troski jest tutaj kluczowe. W koncepcji Eriksona w każdym kryzysie rozwojowym ze ścierania się przeciwstawnych tendencji wyłania się określona cnota czy też siła życiowa. W dorosłości pozytywnym rozwiązaniem kryzysu między generatywnością a stagnacją  (czyli osiągnieciem przewagi tej pierwszej) jest  zdolność do troski. I właśnie dlatego, stając się rodzicami bezpowrotnie tracimy życiową beztroskę…

Przyznaję, że dla mnie osobiście odwołanie do Eriksona jest bardzo budujące.  Postrzeganie troski, tego, że już zawsze będę się w jakiejś mierze martwić, a nawet bać, jako siły życiowej, a nie słabości czy ograniczenia, jest dla mnie znaczące.

Myślę że eriksonowskie pojęcie troski można potraktować też jako siłę motywującą do nabywania przez rodzica całego szeregu kompetencji, które wzbogacają jego życie i mogą być pomocne w wielu obszarach życia, z zawodowym włącznie.

W kolejnych artykułach postaram się przybliżyć, jakie konkretnie kompetencje nabywamy realizując w sposób generatywny (rozwojowy, twórczy) zadania rodzicielskie.

Literatura

Słownik języka polskiego, red. M. Szymczak, Warszawa 1995.
Anna I. Brzezińska (red.) (2005). Psychologiczne portrety człowieka. Gdańsk: GWP.
Erik H. Erikson (2000). Dzieciństwo i społeczeństwo. Poznań: Rebis.
Erik H. Erikson (2002). Dopełniony cykl życia. Poznań: Rebis.

Foto

Autor/ka: Katarzyna Dobryniewska

Psycholog, specjalista terapii uzależnień, psychoprofilaktyk. Pracuje z osobami poszukującymi równowagi w relacjach, z rodzicami oraz z osobami uzależnionymi i ich rodzinami. Interesuje ją wspieranie ludzi w twórczym rozwoju, odnajdywaniu radości i sensu życia, jakkolwiek ono dotychczas wyglądało. Prowadzi blog promujący dobre książki psychologiczne. Prywatnie jest żoną Andrzeja oraz mamą Karola i Karoliny. Lubi spotkania z przyjaciółmi, chwile z książką, szydełkowanie, działania na polu kuchennym (ostatnimi czasy pod hasłem zdrowego odżywiania) i jeszcze co najmniej kilka innych rzeczy.

1 odpowiedź na “Rodzicielstwo jako szansa rozwoju dla rodzica, cz.1”

Ciekawy artykuł, bardzo mało mówi się o rodzicielstwie jako o czymś rozwijającym i dobrym. Całą ciąże straszono mnie, że “życie mi się skończy” i “ciesz się, że siedzie w brzuchu potem się zacznie” a teraz gdy Mała ma 3 miesiące mówi się mi “jak zacznie chodzić to dopiero będziesz miała przechlapane”. A okazuje się, że życie mi się nie skończyło a zaczęło – szczęśliwe, dopiero teraz czuje, że żyję NAPRAWDĘ i wbrew opiniom innych – tylko mi się polepszyło. Czuję się lepsza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *