Kategorie
wychowanie

Skąd się bierze kreatywność?

– Mamo nudzi mi się!
– Jak to możliwe, skoro masz tyle zabawek?

Są różne dzieci, mają różne etapy w życiu, miewają różne dni. W trudnych momentach mogą przychodzić do nas po uwagę i bliskość. Mogą nie chcieć być w innym pomieszczeniu niż mama, bo akurat przechodzą fazę lęku separacyjnego i potrzebują, żeby mama była w polu widzenia. Może to jednak wynikać też z tego, że dzieci nie potrafią się bawić same. Rodzice stwierdzają z żalem, że muszą brać czynny w zabawie udział albo po prostu siedzieć przy dziecku, inaczej nic z niej nie wychodzi. Dziecko przychodzi i ciągnie dorosłego do swojego pokoju: „W co mam się bawić?”, „Pobaw się ze mną!”.

Czy to nie jest  dziwne, że dziecko, które rodzi się z ogromną ciekawością świata, z wielką energią do eksperymentowania, z głową pełną pomysłów, nie jest w stanie samo podjąć interesującego dla niego działania?

Kiedy szkoła jest problemem
35 PLN
Fińskie dzieci uczą się najlepiej
28,62 PLN
Dodaj mi skrzydeł
30,36 PLN

Ważne, by dziecku pokazywać świat

Można to odczytać zbyt dosłownie i nie zostawiać mu wolnej przestrzeni na kreatywność i spontaniczną zabawę. Przez co fantazja i wolność wyrażania się dziecka zostanie powoli tłumiona. W jaki sposób? Mama, tata lub opiekun zawsze pokazują, jak się coś robi poprawnie, jak zrobić szybciej i lepiej, a jak dziecko powtórzy sekwencję, to dostaje wielkie brawa. Dziecko zauważa, że mama jest zadowolona, kiedy robi się coś w taki sposób, w jaki ona chce. Więc kiedy maluch nie wie, czego mama chce, przychodzi do niej. Koło się zamyka, a dziecku trudno podjąć spontanicznie działanie.

Co zrobić, żeby wspierać kreatywność i samodzielność u dziecka?

Bądźmy obok, a nie z

Obserwujmy nasze dzieci z boku, w ciszy. Dając do ręki coś nowego, nie pokazujmy, jak się tym bawić, pozwólmy, by dziecko samo odkrywało, dotykało, potrząsało, zastanawiało się. Dajmy mu szansę na popełnianie błędów – tylko tak się nauczy podejmować ryzyko, a tym samym podejmować działanie w życiu. Nie gderajmy, że „już prawie i trafi”, że „trochę trzeba przekręcić”, nie wzdychajmy z boku, że coś źle zrobiło. Dziecko, mimo że podejmuje kilkadziesiąt prób, nie męczy się jak dorosły. My męczymy się samym patrzeniem i wzdychaniem. To dziecko demotywuje. W takich warunkach dorosły też miałby dosyć i wolałby przestać. Starajmy się pomagać wtedy, kiedy dziecko samo o to poprosi. Na końcu zawsze można powiedzieć: „Zobacz, to kryje jeszcze inne tajemnice” lub po prostu: „Zobacz” i w ciszy to pokazać.

Pozwólmy dzieciom szukać rozwiązań

Zachęcajmy dziecko, żeby zobaczyło, co jeszcze można zrobić z daną rzeczą, inspirujmy je swoim zachowaniem. Jeśli mamy w domu rolki po papierze toaletowym, zróbmy z nich rakietę, motyla, pacynkę. Warzywa ułóżmy w bukiety, kamyków użyjmy do nauki cyferek, namalujmy obraz budyniem…

Nie nagradzajmy, nie chwalmy

Maria Montessori mówiła, a obecnie badania dowodzą, że dzieci, które są chwalone, tracą wewnętrzną przyjemność i motywację do odkrywania i eksperymentowania. Takie dzieci robią dokładnie tyle, żeby otrzymać nagrodę, i nic więcej. Nagroda, pochwała, naklejka staje się ich celem, a nie działanie samo w sobie. Dla mnie tragiczny jest fakt, że na nagrodach i karach opiera się tresura zwierząt. To działa, oczywiście, tylko czy chcemy mieć dzieci tresowane, czy wolne, mające własne zdanie?

[natuli2]

Dajmy dzieciom czas wolny

Dzieci obecnie są przestymulowane zorganizowanymi zajęciami. Kończą przedszkole i biegną na francuski, balet, skrzypce, konie, basen. Nie jestem przeciwna zajęciom, ale tylko wtedy, jeśli dają radość dziecku i jest ich mało, najlepiej w przedszkolu, tak żeby nie zakłócało to wspólnego i tak już bardzo krótkiego czasu z rodziną i samym sobą. Dzieci muszą mieć czas na nicnierobienie. Wtedy rodzą się najlepsze pomysły i wyobraźnia pracuje. Dziecko, które biega z zajęć na zajęcia, nawet jeśli są one z kreatywności, nie jest w stanie nabyć umiejętności samodzielnego organizowania sobie czasu. Takie dziecko przychodzi do rodzica z pytaniem, co jest dalej w planach dzisiaj?

Zorganizujmy atrakcyjne otoczenie

Oferujmy dzieciom mądre zabawki, które wymagają myślenia, ale też wspomagają samodzielność. Jeśli chcemy, żeby nasze dziecko bawiło się samo, nie wypełniajmy mu pokoju rzeczami, które dorosły musi podać, otworzyć, przeczytać instrukcję lub które wymagają dorosłego jako pary do gry. Lepiej dawać mniej, a częściej wymieniać. Trudno bawić się klockami, na które patrzy się codziennie od dwóch lat. Zabawki muszą być dla dziecka interesujące i dostosowane do jego umiejętności.

seria rodzicielska

Jak zrozumieć się w rodzinie

Mniej kłótni i stresów, lepsza komunikacja z dzieckiem i partnerem, większe zrozumienie i wyrozumiałość oraz poszanowanie wzajemnych potrzeb. To możliwe! Dzięki tej książce dowiesz się jak.


Pozwólmy naszym dzieciom odkrywać świat w dużej wolności, bez krytyki i poprawiania. Dajmy im możliwość popełniania błędów, uczenia się. Zdystansujmy się do naszych ambicji i oczekiwań, że nasze dziecko musi robić wszystko poprawnie. Tylko w ten sposób dzieciaki będą czerpać radość z podejmowanego działania i będą rozwijać swoją kreatywność.

Foto

Autor/ka: Katarzyna Garbowska

Mama dwójki bardzo aktywnych i ciekawych świata dzieci, ekonomistka, coach. Kiedyś oddana korporacji, teraz rodzinie. Fanka Montessori, Rodzicielstwa Bliskości, zdrowego odżywiania, gier kooperacyjnych. W metodach nie lubi ekstremizmu, więc traktuje je z dystansem i przez pryzmat swojej intuicji. Wraz z mężem prowadzi sklep ekologiczny połączony z kawiarenką dla dzieci z montessoriańskimi pomocami, gdzie dzieci mogą przesypywać groch, przesiać mąkę, przelewać wodę, nauczyć się zapinać guziki i wiele innych. Zbiera inspiracje w sklepach budowlanych i sama tworzy zabawki. Prowadzi bloga beemontessori.pl i propaguje gry kooperacyjne w Polsce, których głównym celem jest rozwijanie współpracy, a nie rywalizacji.

1 odpowiedź na “Skąd się bierze kreatywność?”

to wszystko o czym pisze autorka jest niezwykle ważne jeśli chcemy mieć innowacyjne społeczeństwo, innowacyjną gospodarkę. kreatywność można albo pielęgnowac i wspomagać jej rozwój, albo zabijac u dzieka – o zgrozo- w przekonaniu, że to dla jego dobra te wszystkie komentarze,droga prosto do celu (pokazywanie od razu jak działa zabawka, i tylko w ten jeden , zgodny z instrukcją sposób, jedyny słuszny) nagrody, itd. czym skorupa za młodu nasiąknie….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *