Dlaczego nie warto przegrywać z dzieckiem specjalnie w chińczyka, czyli o ważnej roli porażki
| Dlaczego nie warto przegrywać z dzieckiem specjalnie w chińczyka, czyli o ważnej roli porażki

Dlaczego nie warto przegrywać z dzieckiem specjalnie w chińczyka, czyli o ważnej roli porażki

Porażka jest nieodłączonym elementem życia. W zależności od wieku przybiera postać np.: utraty pracy, niezdanego egzaminu, niemożności zbudowania wieży z klocków, przegranej w chińczyka… Tak naprawdę nieważne, czego dotyczy, ponieważ jej gorycz jest równie wielka dla dwulatka, nastolatka, jak i dla dorosłego.

Poza tym wywołuje emocje, z którymi należy się zmierzyć. Ponieważ nie da się wyeliminować porażki z życia, a w konsekwencji uchronić przed nią bliskich, warto od początku uczyć dzieci (zazwyczaj dzieje się to poprzez własny przykład), jak sobie z nią radzić. Takie podejście pozwala w naturalny sposób przeżywać niepowodzenia.

O porażce

M. Seligman (amerykański psycholog pozytywny i twórca teorii wyuczonej bezradności) jest zdania, że zarówno bezradności, jak i optymizmu można się nauczyć. Twierdzi on bowiem, że optymizm to głównie sposób, w jaki człowiek radzi sobie z porażką i w jaki interpretuje niesprzyjające mu zdarzenia. Podejście do porażki determinuje późniejszy sposób radzenia sobie z nią i przeżywania emocji, które powstają pod jej wpływem. M. Seligman zakłada, że nikt nie jest zdeterminowany do bycia ani optymistą, ani pesymistą.

Potrzeba równowagi

Nieustanne niepowodzenia podkopują wiarę w siebie i ugruntowują przekonanie „do niczego się nie nadaję”. Warto tłumaczyć dzieciom, że są takie rzeczy, z którymi radzą sobie doskonale, ale są również takie, które wymagają od nich szczególnego zaangażowania, by zachować równowagę między tym, co wyszło, a tym, co się nie udało. Przeżywanie porażek i mówienie o nich powinno być tak samo ważne, jak przeżywanie sukcesów. Wtedy właśnie uczymy się oswajania się z przeciwnościami i konstruktywnych sposobów radzenia sobie z nimi.

W rodzicielstwie bliskości rodzice akceptują wszystkie emocje dziecka i doceniają je. A ponieważ uznają, że emocje są potrzebne i niosą ważne informacje, nie starają się o to, aby dziecko nie przeżywało emocji, tylko o to, żeby mu w tych emocjach towarzyszyć. Nie są to więc rodzice, którzy trzymają dzieci pod kloszem i izolują je od realnego życia.

(Fragment tekstu: Bezstresowe wychowanie a rodzicielstwo bliskości Agnieszki Stein)

Geny, wzorce, doświadczenie…

Zdaniem M. Seligmana źródeł pesymizmu można doszukiwać się w genach, pesymistycznej postawie rodziców, krytyce ze strony osób znaczących, a także doświadczaniu licznych porażek (i sukcesów). Dzieci bacznie obserwują rodziców i właśnie od nich w pierwszej kolejności czerpią informacje na temat konfrontacji z porażkami. To, w jaki sposób rodzic reaguje na swoje niepowodzenia, dziecko odbiera jako pożądany sposób radzenia sobie z trudnościami. Pokazanie maluchowi, że dorośli nie są doskonali i zdarza im się popełniać błędy, doświadczać niepowodzeń, z którymi sobie radzą, jest najlepszą z możliwych nauk. Warto stworzyć dziecku warunki do przeżywania zawodów, jeśli takie się pojawią. Nieustanna ochrona przed potencjalnym niepowodzeniem (np. ciągłe „przegrywanie” z dzieckiem w gry, aby nie było mu smutno, lub przygotowywanie za dziecko prac domowych, aby uchronić je przed negatywną oceną, co odbiera mu poczucie kontroli i kształtuje bezradność) sprawia, że młody człowiek wyrasta w przeświadczeniu, że zawsze wszystko się udaje. Niestety, rzeczywistość bardzo szybko to weryfikuje.

Jak uczyć dzieci radzenia sobie z porażką?

Doraźnie:

  • Być blisko, towarzyszyć i wspierać („W jaki sposób mogę ci pomóc”?, „Co mogę dla ciebie teraz zrobić?”).
  • Stronić od „Bądź twardy/a!”, „Nie maż się, prawdziwi faceci nie płaczą”, a także od radzenia, moralizowania, minimalizowania („No trudno. Zdarza się”) czy skupiania na sobie („No a co ja mam powiedzieć…”).
  • Dawać prawo do przeżywania wszystkich emocji, nazywania ich i wyrażania w konstruktywny sposób.
  • Podkreślać, że porażka jest tylko czasowa i dotyczy konkretnego działania, przez co jest ograniczona (np. dotyczy przegranej w szachy, zepsutej zabawki itp.).
  • Dawać dziecku informacje zwrotne odnoszące się do konkretnych zachować, umiejętności, wskazywać lokalny i tymczasowy charakter problemu, a także podawać konkretne czynniki, dzięki którym dziecko ma szansę poprawienia tego, co się nie udało.
  • Pytać o pojawiające się potrzeby (chwili) i szanować je.
  • Zaznaczać, że porażka nie determinuje dziecka jako człowieka, chronić przed generalizowaniem i utrwalaniem się schematów poznawczych („Przegrałem mecz. To znaczy, że jestem beznadziejny!”).

W dłuższej perspektywie:

  • Dostrzegać konkretne sukcesy i mówić o nich, a przy tym mierzyć je indywidualną miarą dziecka, bez porównywania z innymi.
  • Dbać o kondycję malucha (wystarczającą ilość snu, regularne spożywanie wartościowych posiłków – organizm w dobrej formie lepiej znosi nieprzyjemne stany i emocje).
  • Czuwać nad urozmaiceniem aktywności i odpowiednią ilością czasu na zabawę.
  • Stwarzać warunki do dokonywania własnych wyborów, co kształtuje poczucie wpływu.
  • Słuchać dziecka i być z nim.

Foto: flikr.com/sergiomaistrello

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Monika Koziatek

Pedagog, socjoterapeuta i terapeuta I-ego stopnia Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR). Miłośniczka Porozumienia bez Przemocy i rodzicielstwa opartego na przywiązaniu. Realizatorka szkoleń w zakresie kompetencji wychowawczych. Mama Antka.
Odwiedź stronę autorki/autora:




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Dlaczego nuda jest potrzebna?

Naturalne czy stylizowane? Jakie zdjęcia warto zrobić noworodkowi

Kiedy dziecko ciągle mówi “nie”. Rozmowa Moniki Szczepanik i Eweliny Adamczyk

Przejdz do: