Partner, doula, siostra, przyjaciółka? Dlaczego wybór osoby towarzyszącej w porodzie jest tak ważny
| Partner, doula, siostra, przyjaciółka? Dlaczego wybór osoby towarzyszącej w porodzie jest tak ważny

Partner, doula, siostra, przyjaciółka? Dlaczego wybór osoby towarzyszącej w porodzie jest tak ważny

Pierwszy poród rodzinny w Polsce odbył się w 1983 roku w Łodzi. Od tego czasu panowie na dobre zadomowili się na polskich salach porodowych.

Kobiety decydują się na zaproszenie partnera do porodu z różnych względów: czasem chce tego sam zainteresowany, czasem uważają, że tak trzeba lub tak powinno być. Bywa też, że nie mają nikogo innego, z kim mogłyby dzielić to doświadczenie, i ojciec dziecka wydaje im się najlepszym wyborem. Tymczasem od zarania dziejów kobiety rodzą w towarzystwie innych kobiet: matek, sióstr, kuzynek, sąsiadek. Bo kto zrozumie kobietę lepiej niż druga kobieta?

Dlaczego to jest tak ważne?

Wybór osoby towarzyszącej w porodzie to bardzo ważna decyzja. Powinna być gruntownie przemyślana. Chodzi o to, by zapewnić sobie maksimum komfortu i wygody. Wiele kobiet obawia się, że w towarzystwie partnera nie będą się czuły swobodnie. Poród to czysta fizjologia, obawiają się, że partner zobaczy zbyt wiele, będzie się czuł zniesmaczony czy obrzydzony. Czasem zastanawiają się, czy nie pogorszy się jakość współżycia po porodzie. Boją się też swoich reakcji, intensywności tego doświadczenia i tego, czy partner dla radę to udźwignąć.

Jak piszę Irena Chołuj w swojej książce “Urodzić razem i naturalnie”:

Często z różnych przyczyn małżonkowie nie mogą rodzić razem. Mają też pełne prawo nie chcieć być razem w czasie porodu. Nadrzędną motywacja do rodzenia razem lub bez męża powinna być, moim zdaniem, potrzeba rodzącej. Chociaż doświadczyłam razem z moimi “domowymi rodzicami” wielkich wartości rodzenia razem, to od koleżanek położnych pracujących w szpitalnych porodówkach z własnego doświadczenia wiem, że czasem, być może w dobrej wierze lub z nadmiaru motywacji, mąż przyjmuje rolę dyrektora-nadzorcy i wypowiada głośno własną, negatywną ocenę zachowań swojej żony. Trudno kobiecie w takiej sytuacji zachowywać się spontanicznie, naturalnie. Rodząca, słysząc takie opinie od kogokolwiek, a tym bardziej od męża, na którego wsparcie bardzo liczyła, szybko traci wiarę we własne siły, załamuje się. Dlatego nie należy ulegać modzie na wspólne rodzenie, tylko serdecznie, a zarazem bardzo poważnie rozważyć wzajemne, rzeczywiste potrzeby.

Są też kobiety, które nie wyobrażają sobie porodu bez ukochanego mężczyzny przy boku – znają się doskonale, porozumiewają niemal bez słów. Partner niczym najlepsza doula potrafi pomóc w bólach i nieść ulgę w skurczu. Ponadto poród jest przeżyciem psychoseksualnym. To doświadczenie zmysłowe i intymne, będące niejako zwieńczeniem aktu seksualnego, który miał miejsce 9 miesięcy wcześniej. Sterują nim te same hormony, które pojawią się w czasie stosunku. Wyrzut oksytocyny i endorfin w trakcie parcia jest taki sam, jak podczas orgazmu. Falowo powracające skurcze parte mające swój szczyt. Swoją dynamiką przypominają fale orgazmu.

Aktywna obecność przy narodzinach to także ważny element więzi tworzącej się między ojcem i dzieckiem. Dla kobiety pojawienie się dziecka na świecie jest niejako naturalnym dopełnieniem ciąży: przez 9 miesięcy jej zmieniające się ciało przygotowuje ją do tego wydarzenia. Wielu ojców de facto uświadamia sobie swoją rolę dopiero wtedy, gdy dziecko jest już realnie na świecie. Z tego powodu warto mężczyznę włączyć do wspólnego przeżywania porodu. Jego obecność przy porodzie może pomóc w rozwinięciu postawy opiekuńczej. Męski pierwiastek może dodać kobiecie siły i energii, zwiększyć poczucie bezpieczeństwa i pomóc jej znosić trudy rodzenia.

Kręgi kobiecego wsparcia

Jeśli partnerzy czują się swobodnie w swojej relacji, wybór jest niejako oczywisty – aktywne uczestnictwo mężczyzny w porodzie może być pięknym doświadczeniem dla związku.

Jeśli jednak którekolwiek z partnerów ma wątpliwości, warto zastanowić się nad inną osobą. Doskonałym wsparciem w porodzie może być mama, siostra, kuzynka czy najbliższa przyjaciółka. Tym bardziej że kobiety przez tysiące lat rodziły wyłącznie we własnym gronie. W wielu kulturach tradycyjnych takie praktyki stosowane są po dziś dzień. Shelia Kitzinger tak opisuje zajęcia, w których uczestniczyła grupa muzułmanek:

Z entuzjazmem zaangażowały się w zajęcia, odwołując się do własnego doświadczenia i z przyjemnością odgrywając różne rodzaje porodu, masując i trzymając niemowlę w ramionach i ćwicząc różne pozycje z podparciem oraz ruchy. Doświadczenie tej ożywionej bliskości i kobiecej wspólnoty wiedzy mogło sprawić, że męsko-damskie pary na sali czuły się pozbawione jakiegoś istotnego wymiaru. Nacisk na odizolowaną relację między mężem a żoną w industrialnej, północnoamerykańskiej kulturze rodzenia sprawia, że jesteśmy pozbawieni wsparcia emocjonalnego i doświadczenia życiowego, które mogą sobie dać tylko kobiety. Obecność na zajęciach grupy kobiet z jednej kultury powoduje przypływ pewności siebie i nadaje spotkaniu realizmu.

Takie uczestnictwo w kobiecych kręgach w okresie ciąży i przygotowań do porodu może być bardzo ciekawym doświadczeniem: poczucie wspólnoty, więzi z innymi kobietami pomaga, utwierdza w przekonaniu, że to, przez co przechodzę, jest naturalne i normalne. Towarzystwo innych kobiet pełni niejako funkcję lustra: można się w nich odbić, zobaczyć to, kim jestem, do czego dążę, czego pragnę. Kobieca energia popycha do zmiany i wyzwala niezwykłą moc. Możliwość czerpania z doświadczeń innych kobiet daje siłę i chęć do działania.

Obecność matki, siostry, ich aktywny udział w przygotowaniach do porodu i samym porodzie może być niezwykle pomocnym i budującym doświadczeniem. Osobiste wsparcie i zaangażowanie najbliższych dają wiedzę, której nie da się wyczytać z książek. Warto również w tym czasie zmierzyć się z historiami i mitami obecnymi w rodzinie. Często lęki i traumy porodowe są przenoszone z matki na córkę – nawet jeśli wyraźnie się o tym nie mówi, gdzieś unosi się negatywna energia. “Odczarowanie” porodu bywa bardzo oczyszczające dla przyszłej mamy – odcięcie się od złych doświadczeń matki i babki i wzięcie inicjatywy w swoje ręce może być ważnym elementem kształtowania własnej tożsamości.

Na pytanie, z kim udać się na salę porodową, nie ma jednej, prawidłowej odpowiedzi. Wszystko zależy od rodzącej, jej potrzeb i otoczenia. Doświadczenie porodu z partnerem może być czymś niezwykle intymnym, zmysłowym i cementującym związek. Natomiast towarzystwo innych kobiet może wzbogacać, dać poczucie jedności, wspólnoty i pewnej ciągłości pokoleniowej. Warto zapytać siebie, czego naprawdę potrzebuje i zaufać swojej kobiecej intuicji. Wiele szpitali dopuszcza również towarzystwo partnera i douli – wykwalifikowanej opiekunki kobiety rodzącej. W przypadku porodu domowego sprawa jest prosta: można zaprosić tyle osób, ile przyszła mama sobie życzy!

Foto: flikr.com/bethanypetrik

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewa Krogulska

Psycholog, redaktorka, doula i certyfikowana przez CNOL Promotorka Karmienia Piersią. Współorganizatorka oddolnej inicjatywy Lepszy Poród walczącej o prawa kobiet w porodzie. Prywatnie mama dwóch chłopców.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.lepszyporod.pl/




Dlaczego warto zrezygnować z białej mąki?

„Nie mówimy o naszym dziecku, że jest chore”. Rozmowa z Martą Wawrzyniak – mamą dziewczynki z zespołem Downa

„Co zrobiłem, żeby zainteresować dzieci magią drzewa czy szumu wodospadu?” Rozmowa z ekologiem Jackiem Bożkiem

Przejdz do: