Rodzice czy przedszkole, kto powinien wychowywać seksualnie dzieci?
| Rodzice czy przedszkole, kto powinien wychowywać seksualnie dzieci?

Rodzice czy przedszkole, kto powinien wychowywać seksualnie dzieci?

Mija rok od debaty nad wprowadzeniem do szkół edukacji seksualnej według standardów WHO. Projekt został odrzucony, a środowiska przeciwne edukacji seksualnej, również na poziomie szkolnym, zarzucały zwolennikom zmian pedofilię i seksualizację dzieci. Pomysł prowadzenia systematycznej edukacji seksualnej na poziomie gimnazjalnym nie budzi tak silnych kontrowersji jak propozycja zajęć w przedszkolu.

Swobodna edukacja

W okresie przedszkolnym maluch czerpie wiedzę od rodziców, ale także od grupy rówieśniczej i podczas zajęć dydaktycznych. Pierwsze wzorce seksualne przekazywane są dziecku przez bliskich, np. kiedy dziecko obserwuje czułość, którą obdarzają się mama i tata. To oni są jego pierwszymi nauczycielami. Uczą nazw różnych części ciała, także intymnych, opowiadają o higienie osobistej (nauka prawidłowego podcierania się u dziewczynek, informacja o tym, że genitalia powinny być czyste i zdrowe).

Kiedy dziecko dorasta, zaczyna zadawać coraz więcej pytań: „Dlaczego Jaś ma siusiaka, a ja nie mam?”, „Dlaczego dorośli mają włosy w okolicy krocza?”, „Dlaczego mama i tata są inaczej zbudowani?”, „Skąd się biorą dzieci?”, „Którędy wychodzi na świat dziecko z brzucha mamy?”. Idealnie, jeśli nasze dziecko może swobodnie zadawać te pytania i otrzymuje na nie odpowiedź od bliskich mu osób. Taka sytuacja sprzyja budowaniu pozytywnej atmosfery wokół pytań intymnych. Dzięki tym rozmowom rodzic również zna źródła wiedzy i weryfikuje je. Ważne jest to szczególnie, gdy dziecko rozpoczyna szkołę i czerpie informacje od rówieśników oraz z internetu.

Edukacja rodziców

Z wychowaniem seksualnym dzieci wiąże się edukowanie rodziców. Podstawowa wiedza na temat rozwoju seksualnego sprzyja prawidłowej
interpretacji dziecięcej aktywności seksualnej, a w przypadku zachowań, które nie mieszczą się w normie rozwojowej, skłania do wizyty u specjalisty w celu wyjaśnienia wątpliwości. Wydaje się więc, że odpowiedzialność za wychowanie seksualne najmłodszych dzieci powinno spoczywać na barkach rodziców.

Ale co z rodzinami, w których tematy intymne to tabu? Czy w takich wypadkach edukacja przedszkolna nie przyszłaby z pomocą? Wprowadzenie regularnych zajęć z edukacji seksualnej na poziomie przedszkolnym wydaje się absurdalne, ponieważ nie ma treści, które można by było regularnie omawiać.

Program przedszkolny

Jestem zwolenniczką włączenia kilku tematów do programu przedszkolnego. Głównym tego celem byłoby zwiększenie wiedzy o bezpieczeństwie i seksualności. Mam na myśli zajęcia z zasad bezpiecznego kontaktu z osobami obcymi, zasad higieny i zdrowia połączonych z omówieniem budowy człowieka i różnic anatomicznych. Edukacja wydaje się ważna przede wszystkim ze względu na dzieci zaniedbane, bo te właśnie najbardziej narażone są na nadużycia seksualne. Mówiąc „zaniedbane”, nie mam na myśli dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, bo molestowanie seksualne dotyczy każdej grupy społecznej, ale dzieci, z którymi dorośli nie rozmawiają o ważnych i trudnych sprawach, dzieci, które mają zły kontakt z rodzicami i są odrzucone przez grupę rówieśniczą.

Rozmowy o wyznaczaniu granic ciała, o ochronie przed złym dotykiem i prokreacji powinny zacząć się już w wieku przedszkolnym. Świadomi rodzice rozmawiają z dziećmi o różnych trudnych sprawach, np. śmierci, chorobach, wypadkach, a także seksie. Dzieci, które uczy się asertywności, ochrony swojego ciała przed złym dotykiem, z którymi rozmawia się o zagrożeniach, są mniej narażone na nadużycia seksualne. Placówka przedszkolna powinna to wspomagać, realizując program przygotowany przez specjalistów: pedagogów, psychologów i seksuologów.

Pewne treści programu edukacji seksualnej według standardów WHO wzbudzają kontrowersje, dotyczy to m.in. przekazywaniu dzieciom
w wieku 6–9 lat informacji na temat antykoncepcji. Zdecydowanie jestem przeciwna temu, aby prowadzić dla dzieci w tym wieku pogadanki na temat zalet i wad różnych środków antykoncepcyjnych. Jak najbardziej na miejscu wydaje mi się przekazywanie wiedzy o tym, że możliwe jest zaplanowanie potomstwa i że ludzie mogą wpływać na własną płodność. Nawiasem mówiąc, warto przygotować się także na pytanie dziecka: „Co to jest?”, kiedy wskaże opakowanie prezerwatyw przy kasie w supermarkecie. Tutaj odpowiedź będzie różna, w zależności od jego wieku.

Pamiętajmy, że dostęp do rzetelnych informacji o seksualności to prawo każdego człowieka, również tego małego.

Polecana literatura:

Standardy edukacji seksualnej w Europie

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewa Kostoń

Filozofka, edukatorka seksualna, pomysłodawczyni pierwszego sklepu w Polsce specjalizującego się w sprzedaży książek, zabawek i pomocy dla dzieci wspierających rozwój psychoseksualny. Absolwentka podyplomowych studiów z edukacji seksualnej na ŚUM w Katowicach. Autorka aplikacji eduSeksus. Prywatnie żona i mama 7-letniej Mai. Prowadzi bloga „Nie wierzę w bociana” poświęconego seksualności wieku rozwojowego.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://blog.niewierzewbociana.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

„Człowiek to jedyny ssak, który odstawia swoje potomstwo, zanim ono będzie na to gotowe”. 3 historie o samoodstawieniu się dziecka od piersi

Czy faktycznie myślisz, to co myślisz? O wielkiej roli przekonań w naszym życiu

Juul na poniedziałek, cz. 63 – Wszystkie dzieci potrzebują autorytetu osobistego

Przejdz do: