Rodzicu zrób z siebie głupka, czyli kilka niezawodnych sposobów na rozładowanie napięcia w relacji z dzieckiem
| Rodzicu zrób z siebie głupka, czyli kilka niezawodnych sposobów na rozładowanie napięcia w relacji z dzieckiem

Rodzicu zrób z siebie głupka, czyli kilka niezawodnych sposobów na rozładowanie napięcia w relacji z dzieckiem

Obok miłości, radości, wzruszeń zdarzają się trudniejsze momenty w relacji z dzieckiem. Złość, lęk czy poczucie winy przeplatają się w naszej codzienności z łagodnością, troską i cierpliwością. Napięcie może rodzić poszukiwanie skutecznych metod na ochronę swoich granic lub stosowanie strategii, które zapewnią uzyskanie tego, co zaspokaja potrzeby.

Trudno czasem zareagować tak, by zatroszczyć się o siebie, dziecko i innych uczestników sytuacji, gdy nasze dziecko:

  • pokazuje język sąsiadce na jej życzliwe „dzień dobry”,
  • na rozpędzonej hulajnodze w sklepie sportowym wpada na inne dziecko, innych rodziców,
  • wywraca talerz ulubionej (jeszcze do wczoraj) zupy pomidorowej,
  • wściekłe trzaska drzwiami swojego pokoju,
  • wyrywa z rąk młodszego brata jego zabawkę, bo ją pierwsze zobaczyło,
  • wykrzykuje, że jesteś (ty, mamo, tato) głupia/głupi itp.

Frustracja, poirytowanie, złość, bezsilność, zmieszanie, zakłopotanie to tylko niektóre z uczuć, które mogą się wówczas pojawić. Zapewne z żadnym nam nie po drodze.

Jak pomóc sobie i dziecku?

Jak nie dać się porwać emocjom i wybrać właściwe rozwiązanie, jak nie wpaść w panikę i podjąć racjonalną decyzję?
Można wypróbować to, co proponuje Lawrence J. Cohen w swojej książce pt.: „Rodzicielstwo przez zabawę”, czyli skorzystać z tego, co jest istotą dziecięcego świata – z zabawy. Jak mówi sam autor: “Kiedy dołączymy do dzieci w świecie zabawy, otwieramy drzwi do ich wewnętrznego życia i spotykamy się z nimi serce w serce”.

Pozwoli ona przede wszystkim na:

  • rozluźnienie atmosfery,
  • wyjście poza schematyczne reakcje,
  • utrzymanie relacji z dzieckiem,
  • wprowadzenie lekkości do trudnej sytuacji,
  • zaopiekowanie się dzieckiem bez naruszania jego granic,
  • zobaczenie dziecka “na nowo”.

L. J. Cohen podaje mnóstwo przykładów trudnych sytuacji, z których udało się wyjść cało właśnie dzięki zabawie. Co można zastosować?

1. Udawanie głupiego –

zamiast prawić kazania o tym, jakie to okropne, co właśnie zrobiło nasze dziecko, okażmy zaskoczenie: „Czyżby bratu nie podobało się to, że wyrywasz mu zabawkę?” albo: „Ojej, to było naprawdę wstrętne. I co teraz będzie?”. Nie chodzi o to, by bagatelizować sytuację, ale jednym zdaniem dać dziecku do zrozumienia, że to, co robi, nie jest najlepszym sposobem – bez obrażania go czy zawstydzania.

2. Rezygnowanie z godności osobistej –

to krok dalej, bo tu już posługujemy się głupkowatością, dostając “małpiego rozumu”. Gdy nasze dziecko chwali się swoim językiem wśród znajomych, możemy poudawać jakąś damę dworu zachwyconą nowym sposobem powitania i zaproponować kilka innych, śmieszniejszych wersji. Tu potrzeba sporo luzu i elastyczności, dystansu do siebie i innych dorosłych.

3. Udawanie krzyków i gróźb –

w przeciwieństwie do prawdziwego długiego zastraszania udawana groźba ma na celu rozbawić dziecko: „Jeśli zrobisz to raz jeszcze, wyleję sobie kubek wody na głowę. Ostrzegam!”.

4. Przyjmowanie niekompetencji –

gdy dziecko jest niezadowolone, bo to nie ono było pierwsze na mecie lub to nam udało się znaleźć więcej poziomek, możemy grać, że to nie jest tak, jak sobie wymyśliliśmy: „Zaraz, ale jak to? Dlaczego ja byłem pierwszy, przecież nie mogę cię dogonić” – i tu zaczynamy biec za dzieckiem, przewracając się co krok.

5. Odczarowywanie mocy słów –

służy temu zabawa w tzw. „sralucha”. Pozwala ona przećwiczyć dziecku na nas obraźliwe słowa po to, by trochę zmniejszyć ich ciężar. Jednocześnie dziecko nie eksperymentuje w tym zakresie na innych, co często prowadzi przecież do zranionych uczuć. Kiedy więc słyszysz: “Jesteś głupolem, nie cierpię cię”, można powiedzieć: „Ciiii, nie zdradzaj mojego sekretnego imienia tacie, on o tym nie wiem, że mam na imię Głupol”. Dzieciak pewnie pobiegnie zaraz do taty z tą wiadomością lub się roześmieje, wtedy możemy kontynuować, wymyślając najgłupsze imiona, jakie tylko przyjdą nam do głowy.

6. Dostrajanie się do dziecka –

pamiętając, że główną potrzebą, którą dzieci chcą realizować, jest potrzeba zabawy, możemy popatrzeć na to, co widzimy i słyszymy, a co nas denerwuje z tej perspektywy. Zamiast mówić, że dokucza koledze, chowając za jego plecami klocki, z których on coś konstruuje, można pomyśleć, że chce się pobawić z kolegą na przykład w coś w rodzaju „ence pence, w której ręce”.

7. Nawiązywanie relacji –

poprzez wysyłanie liścików. Gdy malec jest obrażony i wściekły, zamknięty w swoim pokoju, można wsuwać pod drzwi liściki. Nawet gdy nie umie czytać – można wtedy przecież rysować.

8. Nadawanie nowych znaczeń –

gdy dziecko ze złością mierzy do nas z pistoletu, można krzyknąć: „Znalazłeś mój pistolet miłości. Kiedy trafi mnie z niego kula, muszę okazać miłość temu, kto do mnie strzelał”. Potem zaczynamy je gonić, przytulać, całować, przepędzając z naszej głowy osądzające myśli.

9. Śmiech –

absolutnie ze wszystkiego z wyjątkiem dziecka. O tym, że ma właściwości terapeutyczne, nie trzeba nikogo przekonywać. Automatycznie zbliża do siebie ludzi. Wszystkie głupkowate miny, za wysoki ton głosu, zabawne pioseneczki, śmieszne powiedzonka, przerysowane gesty mogą stanowić potężny i skuteczny oręż w pojedynku z trudnymi emocjami.

Oczywiście nie w każdej sytuacji i nie z każdym maluchem możemy wykorzystać zawsze ten sam zestaw gier i zabaw. Warto poszukiwać swoich, w zależności od osobowości i wieku dziecka.

Zabawa ma ogromną moc, szczególnie ta w napiętych sytuacjach – służy nie tylko przyjemności i radości, ale jednocześnie daje nam okazję, by pokazać dziecku, że zostało ono zrozumiane, że je kochamy i akceptujemy takim, jakie jest.

Poprzez zabawę pomagamy mu radzić sobie z trudnymi emocjami, leczyć to, co jest bolesne. Budujemy ufną relację i mocną więź, która pomoże naszemu dziecku wzrastać i być szczęśliwym. Sami umacniamy nasze rodzicielskie kompetencje i uczymy się mu towarzyszyć, pokazując poprzez ten rodzaj zabawy, że naszą rolą jest je wspierać, a nie pouczać i osądzać.

Autor “Rodzicielstwa przez zabawę” przypomina: “Nigdy nie odsyłaj dziecka, które przeżywa silne emocje, żeby radziło sobie samo. Może w ten sposób chwilowo zyskujesz poczucie, że radzisz sobie z sytuacją, że pokazałeś dziecku, jakiego zachowania oczekujesz. Ale tracisz coś o wiele ważniejszego – szansę na porozumienie, na bliskość, na pogłębianie wzajemnej relacji, na budowanie zaufania”.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewelina Adamczyk

Córka, żona, mama, pedagog. Współzałożycielka śląskiej Wioski Rodziców, współorganizatorka pierwszej na Śląsku Konferencji Empatii, uczestniczka wielu warsztatów z Porozumienia bez Przemocy, empatyczna opiekunka dzieci na rodzinnych obozach Inkubatora Empatii, wytrwale praktykująca i pogłębiająca język żyrafy. Głęboko przekonana, że dzięki niemu możliwa jest autentyczna i bliska relacja.
Odwiedź stronę autorki/autora:




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Dlaczego nuda jest potrzebna?

Naturalne czy stylizowane? Jakie zdjęcia warto zrobić noworodkowi

Kiedy dziecko ciągle mówi “nie”. Rozmowa Moniki Szczepanik i Eweliny Adamczyk

Przejdz do: