Nagrody i kary to dwie strony tego samego medalu. Rozmowa z Małgorzatą Musiał, cz.2
KIDS FASHION - 100 najciekawszych propozycji. Zobacz...
| Nagrody i kary to dwie strony tego samego medalu. Rozmowa z Małgorzatą Musiał, cz.2

Nagrody i kary to dwie strony tego samego medalu. Rozmowa z Małgorzatą Musiał, cz.2

Rozmowa z Małgorzatą Musiał – pedagogiem z wykształcenia, która na co dzień zajmuje się wspieraniem rodziców w ich rodzicielskich wyzwaniach, autorką książki “Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla całej rodziny”.

Pierwsza część rozmowy z Małgorzatą Musiał: Granice – szanujmy cudze, ale także swoje własne.

Przedstawiasz w książce ciekawą koncepcję: kłamstwo jako forma współpracy z rodzicami. Nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób.

Chciałabym zaznaczyć na początku, że wydaje mi się, że wyczytałam to w jednej z książek Juula. To mnie uderzyło, zaczęłam się temu przyglądać i rzeczywiście tak to widzę. Warto jednak wspomnieć, że Juul ma trochę inne pojęcie współpracy, niż to się zwykło rozumieć. Często pod pojęciem współpracy rodzica z dzieckiem rozumiemy, że dziecko robi to, co rodzic chce. I że jeżeli dziecko odmawia (nie chce iść do przedszkola, nie chce sprzątnąć zabawek), to nie współpracuje. Jak twierdzi Juul, i ja się z tym zgadzam, dzieci zawsze współpracują. Tylko że ich współpraca nie zatrzymuje się na poziomie zachowań, dopasowywania się do oczekiwań, ale wchodzi na głębszy poziom budowania autentycznej relacji, w której każdy może być sobą. Jeżeli zatrzymujemy się tylko na zachowaniach zewnętrznych i brakuje miejsca na wyrażanie siebie i autentyczność, dzieci zaczynają współpracować, prezentując trudne zachowania. Bardzo mi się ta koncepcja podoba i widzę jej potwierdzenie w swojej codziennej pracy, w życiu.

Analogicznie, tak jak z trudnymi zachowaniami, widzę to z kłamstwem. Jeżeli w relacji z dzieckiem brakuje otwartości na jego zdanie, na to, jak ono widzi różne sprawy, i dziecko ma obawę, że jeśli powie, że coś widzi inaczej, niż ja bym chciała, to spotka się to z reakcją trudną zarówno dla niego, jak i dla mnie, to wtedy wybiera kłamstwo. Wie, że w tym obszarze (bo nie musi to rzutować na całą relację) nie ma przestrzeni, żeby powiedziało, jak naprawdę coś widzi i czuje.

Wielu dorosłych ma wdrukowane, że uczciwość w relacji jest bardzo wysoko punktowana i jeśli ktoś kłamie, możemy się poczuć zranieni, oszukani, tracimy zaufanie. Chcielibyśmy dzieciom przekazać, że kłamstwo jest złe. Tymczasem gdy dziecko mówi nieprawdę, to trochę próbuje chronić siebie, a trochę też może mnie. Usłyszało, co ja bym chciała, przemyślało, co ono by chciało, i zadecydowało, że ważniejsze dla niego jest to drugie. I kiedy ma obawy, że ja tego nie przyjmę, ucieka się do kłamstwa.

Chciałabym wyjaśnić, co znaczy, że “ja tego nie przyjmę”. Tu nie chodzi o sytuację, że się na coś nie zgadzam, a ono to robi. Bardziej chodzi o moją reakcję, kiedy ja się o tym dowiaduję: może się wkurzam, zaczynam oskarżać, atakować, może się obrażam, a może nic nie mówię, ale powstaje między nami chłód emocjonalny. Albo może daję dziecku odczuć, że straciło moje zaufanie i musi na nie z powrotem zapracować. Chodzi o wszystkie takie zachowania, które są niewspierające dla relacji.

Najlepsze książki dla dzieci i rodziców - księgarnia Natuli.pl

Jak zatem zareagować, gdy odkryję, że dziecko kłamie?

Warto się zastanowić, co dzieje się ze mną, porozmawiać, dowiedzieć się, co dzieje się z dzieckiem, przywrócić poczucie bezpieczeństwa. Np.: umówiłam się z dzieckiem, że wróci prosto po szkole i zajmie się swoimi obowiązkami. A potem odkrywam, że zamiast tego poszło do kolegi czy koleżanki i tam sobie grało w gry. Takim autentycznym komunikatem z mojej strony może być np:
“Umówiliśmy się, że zaraz po szkole wrócisz i zrobisz zadania domowe, i ty na to przystałaś. A potem podjęłaś decyzję, że pójdziesz do Asi i będziecie tam grać w gry, i później tych zadań nie zrobiłaś. Jestem zdenerwowana tym, że te ustalenia nie zostały wprowadzone, bo chcę mieć jasność, że gdy się na coś umawiamy, to tak będzie. Jednak trochę się cieszę i mam dla ciebie podziw, że jesteś w stanie decydować sama, że wybierzesz coś innego. I że masz odwagę, żeby mi się przeciwstawić. Chcę teraz z tobą pogadać, co możemy z tym zrobić”.
Ten komunikat wynika z tego, że dla mnie jako rodzica jest wartością, że dziecko ma odwagę myśleć samodzielnie, powiedzieć nie, pomyśleć o swojej autonomii.

Czyli, jeśli dobrze rozumiem, kłamstwo może być furtką, sposobem zadbania o siebie, gdy dziecko nie czuje się pewnie w tej relacji? Nie czuje, że może wyrazić swoje zdanie?

Ja bym tego nie rozciągała na całość relacji. Bo może być tak, że ogólnie jest między nami bliskość i kontakt, ale jakieś wcześniejsze doświadczenia czy symptomy dają dziecku poczucie niepewności, jak ja zareaguję, i ono się tego boi. Natomiast sam fakt, że taka sytuacja się pojawiła, nie jest dla mnie sygnałem, że coś jest nie tak w relacji. Można zapytać dziecko wprost: “Nie powiedziałaś mi prawdy, bo się bałaś mojej reakcji? Że będę niezadowolona i że powiem to w taki sposób, jakiego ty nie lubisz?”.

Jest jeszcze taki obszar w kłamstwie, który dotyczy młodszych dzieci i który jest pewnym etapem rozwojowym – dzieci zaczynają mieć świadomość, że inni ludzie mają swój umysł, swoje przemyślenia i nie czytają im w głowie: “Jak ja powiem mamie, że nie zjadłem ciasteczka, to mama wcale nie musi wiedzieć, że ja je zjadłem. To nie jest tak, że mama zna moje myśli i wszystko widzi”.
Nadmiernie emocjonalne reakcje rodziców, które miałyby ukrócić to zachowanie, wypleniać je, mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Nie chodzi oczywiście o to, by w ogóle nie reagować, ale jeśli widzimy, że dziecko nie mówi prawdy, warto nie wystawiać go na próbę, nie zadawać pytań, przy których mogłoby takiej pokusie ulec.

„Dobra relacja” w Natuli.pl

Wiadomo już, że kary na dłuższa metę są nieskuteczne: zmiana zachowania nie wypływa z motywacji, a z lęku. Wielu rodziców upiera się, że stosuje “konsekwencje”. Jaka jest różnica?

W moim odczuciu jeżeli dorosły zastanawia się, jaka konsekwencja powinna się pojawić, to myśli o karze. Nie ma znaczenia, czy jest adekwatna, czy powiązana logicznie, czy zbliżona w czasie. Do mnie to nie przemawia. Dla mnie konsekwencją jest to, co się pojawia niezależnie od okoliczności, w sposób naturalny i spontaniczny. Jeżeli przewrócę szklankę z wodą, to woda się wyleje. To się zadzieje bez względu na to, czy pomyślę, że woda ma się wylać czy nie. Za każdym razem, gdy słyszę dyskusje: “No dobrze, ale jaka jest konsekwencja, gdy dziecko nie sprzątnie zabawek albo nie zje obiadu?”, to dalej kręcimy się wokół kary, tylko próbujemy to trochę zmiękczyć. Dla dzieci ważne są relacje, emocje innych ludzi, ale dorosłym często wydaje się, że to za mało, że skutek jakiegoś dziecięcego działania powinien być bardziej dotkliwy. Chcieliby, żeby ta konsekwencja odcisnęła się na twarzy dziecka w postaci żalu, skruchy. Jeśli tak się nie dzieje, czują się nieskuteczni jako rodzice.

Dla mnie konsekwencje to jest slow parenting – zaufanie, że jak się poczeka, ta postawa przyniesie owoce, których się w ogóle nie spodziewaliśmy, wynikające z głębokiego przekonania dziecka, że ono coś chce albo czego nie chce. Cały czas nie pozbawia mnie to sprawczości i wpływu na to, co się dzieje. Warto w takich sytuacjach wrócić do granic, zająć się emocjami, zaprosić dziecko do współpracy. Mogę mu powiedzieć, co jest dla mnie ważne, i uznać to, co jest ważne dla niego, i znaleźć wspólne rozwiązanie, które będzie łączyło potrzeby jednej i drugiej strony. Natomiast konsekwencja, która raz na zawsze nauczy moje dziecko, co robić a czego nie robić, to jest droga na skróty, nie zawsze skuteczna.

Podobnie jest z nagrodami? To też droga na skróty?

To dwie strony tego samego medalu. Cały czas kręcimy się wokół tego samego podejścia, w którym nie zastanawiamy się, dlaczego dziecko coś robi, tylko skupiamy się na tym, by coś robiło albo czegoś nie robiło.

Agnieszka Stein mówi, że pochwały nie wspierają budowania w dzieciach własnej wartości. One są bardzo niepewne siebie właśnie z tego powodu, że nie mają przekonania, że są w porządku właśnie takie, jakie są. Dowartościowanie wynika z poczucia własnej wartości: jestem w porządku taka, jaka jestem. Pewne moje cechy się ludziom podobają, pewne nie, ale całościowo jestem OK taka, jaka jestem. Natomiast kiedy się mnie chwali i nagradza za to, co robię fajnie, dobrze, wbrew pozorom jest mi z tym gorzej, bo zaczynam odczuwać, że jestem godna uwagi tylko wtedy, gdy robię coś dobrze. Im bardziej jestem miła dla siostry, pomagam w domu, dobrze się uczę, tym jestem ważniejsza. I to mnie sprowadza do takiego poziomu, w którym muszę się zachować tak, żeby ludziom było ze mną dobrze – wtedy będą się uśmiechali i mnie głaskali. Ale ja mam też chwilę, kiedy nie jestem taka, kiedy moje myśli innym by się nie spodobały. I kiedy doświadczam takiego traktowania, to myślę sobie, że tę ciemną część mnie muszę bardzo mocno schować. Bo jak ludzie się przekonają, jaka jestem naprawdę, to skończy się relacja między nami.

Zamiast nagród czy pochwał Agnieszka Stein proponuje niewartościującą uwagę. Co to jest?

Dla mnie to towarzyszenie dziecku w jakiejś sytuacji. To autentyczna ciekawość, zainteresowanie tym, co ono chce mi powiedzieć. Bez nadawania temu jakiejś wartości z mojej strony: “cudownie”, “ładnie”, “pięknie”. To autentyczne bycie w tym, z czym dziecko do mnie przychodzi.

Małgorzata Musiał (dobrarelacja.pl) –

pedagog z wykształcenia, żona i mama trójki dzieci. Na co dzień zajmuje się wspieraniem rodziców w ich rodzicielskich wyzwaniach, prowadząc warsztaty, szkolenia i indywidualne konsultacje. Wieloletnia realizatorka programu „Szkoła dla Rodziców”. Pracę z rodzicami zaczęła, współzakładając toruńskie stowarzyszenie „Rodzina Inspiruje!” organizujące eventy dla rodzin oraz szkolenia dotyczące wychowania dzieci. Jest również jednym z niewielu w Polsce mentorów grup SAFE, programu wspomagającego budowanie bezpiecznej więzi między rodzicami a dziećmi. Autorka bloga Dobra Relacja oraz książki „Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny”.

Foto: flikr.com/donnieray

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewa Krogulska

Psycholog, redaktorka, doula i certyfikowana przez CNOL Promotorka Karmienia Piersią. Współorganizatorka oddolnej inicjatywy Lepszy Poród walczącej o prawa kobiet w porodzie. Prywatnie mama dwóch chłopców.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.lepszyporod.pl/




Krótkowzroczność – jakie mamy możliwości radzenia sobie z tym problemem?

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Stern na piątek, cz. 8 – Nauczycielu, masz wielką moc!

Dzieci warto leczyć bezpiecznie – rozmowa z Michèle Boiron

Chcesz, żeby twoje dziecko się „lepiej uczyło”? Daj mu więcej wolnego czasu!

Przejdz do: