Trenerzy snu, czyli "wiem lepiej jak, gdzie i kiedy powinno spać twoje dziecko"
KIDS FASHION - 100 najciekawszych propozycji. Zobacz...
| Trenerzy snu, czyli „wiem lepiej jak, gdzie i kiedy powinno spać twoje dziecko”

Trenerzy snu, czyli „wiem lepiej jak, gdzie i kiedy powinno spać twoje dziecko”

Ich oferta wygląda kusząco. Trenerzy snu wydają się być odpowiedzią na wszystkie problemy. Nie od dziś wiadomo, że deprywacja snu jest jedną z metod torturowania więźniów. Dlatego nawet nie dziwi, że zmęczeni rodzice łapią się każdej deski ratunku. Tym bardziej, że społeczeństwo wmawia im, że z ich dzieckiem jest coś nie tak. Dlaczego trening snu nie jest dobrym pomysłem?

Problemy z samodzielnym zasypianiem, nocne budzenie się, zbyt krótkie drzemki, a nawet zachęcanie “krnąbrnego” dziecka do spania – oferta trenerów snów jawi się naprawdę atrakcyjnie. Wydaje się, że te osoby znają remedium na większość rodzicielskich bolączek. No bo powiedzmy sobie szczerze: kto by nie chciał pospać dłużej?

Żeby zrozumieć absurd tego zjawiska, wyobraźmy sobie taką sytuację: jesteś klasycznym skowronkiem – wstajesz skoro świt, doskonale funkcjonujesz rano, ale wieczorem padasz z nóg i po godzinie 21 nie bardzo masz ochotę na jakiekolwiek aktywności. Tymczasem twój mąż, klasyczna sowa, właśnie wieczorem najlepiej funkcjonuje. Siedzi do późna, ogląda telewizję i w tym czasie nadrabia różne zaległości. Z biegiem czasu małżonek stwierdza, że twój rytm dnia mu nie pasuje, on chce, żebyś chodziła spać później. Wynajmuje trenera snu, aby przekonać cię, że poranne wstawanie jest bez sensu i że powinnaś chodzić spać później, abyście mogli razem oglądać filmy. Brzmi absurdalnie, prawda? No cóż. W przypadku dzieci przypisujemy sobie nieco bardziej doniosłe intencje, ale sedno sprawy jest to samo: chodzi o to, by podporządkować kogoś naszemu sposobowi funkcjonowania.

Sen: zaufaj dziecku i jego potrzebom

Sen jest niezbędny do życia. Już w łonie matki można wyróżnić u dzieci okresy snu i czuwania. Jest to więc właściwość organizmu, z którą przychodzimy na świat, nie trzeba jej trenować. Faktycznie, nowo narodzone dziecko nie ma świadomości rytmu dobowego, jednak natura tak nas wyposażyła, że bardzo szybko się on kształtuje. Pomaga w tym naturalny rytm dnia (czyli wschód i zachód słońca) oraz karmienie piersią (w mleku mamy znajdują się substancje o działaniu uspokajającym i aktywizującym i ich obecność zmienia się w zależności od pory dnia).

Dlaczego zatem ingerencja osób trzecich (czyli trenerów snu) jest złym pomysłem? Ponieważ zaburza naturalne potrzeby dziecka i bardzo często opiera się na separacji malucha od opiekuna. W treningu zasypiania chodzi o oduczenie dziecka zasypiania przy piersi lub w ramionach rodzica. Może to negatywnie wpłynąć na karmienie piersią, zwłaszcza jeśli trening ma miejsce w pierwszych miesiącach życia. Bardzo często też rodzice próbują narzucić dziecku sztywne ramy czasowe, które w zupełności mijają się z rzeczywistymi potrzebami dziecka: na siłę kładą aktywne niemowlę w zaciemnionym pokoju lub próbują zabawiać senne dziecko, by wytrzymało “jeszcze chwilę”. Wpływa to negatywnie na jakość snu maluszka, może zwiększać ryzyko SIDS (zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej) i rozregulowuje kształtujący się biorytm. Izolowanie dziecka od matki nie pomaga także mamom, które dopiero odnajdują się w nowej roli. W przypadku depresji poporodowej zamiast polepszać samopoczucie może nawet pogłębiać jej symptomy. Poza tym korzystanie z usług “specjalisty” odbiera rodzicom poczucie kompetencji.

Wyznaczanie sztywnych ram oraz ignorowanie rzeczywistych potrzeb dziecka może skutkować problemami behawioralnymi w przyszłości. Takie maluchy są znacznie bardziej płaczliwe od dzieci, które nie są poddawane treningowi, co powoduje niepotrzebny wzrost poziomu kortyzolu we krwi.

Tym bardziej, że rzadko odbywa się to bez łez

Jak tłumaczy na swojej stronie jedna z certyfikowanych trenerek snu, płacz dzieci, które uczone są zasypiania, nie wynika wcale ze stresu spowodowanego izolacją od rodzica, a jedynie “oporem przed zmianą”. Ale potwierdza, że generalnie nie da się go uniknąć. Brzmi niewinnie, prawda? Jednak jak pisze Agnieszka Stein:

Kiedy dziecko przestaje płakać, jednocześnie uczy się bardzo ważnej rzeczy – i nie jest to samodzielne zasypianie. Uczy się, że kiedy woła o pomoc, nikt go nie słyszy i nie reaguje. To podaje w wątpliwość jego podstawowe zaufanie do świata i wiarę w sens komunikacji. (…)

Nie tylko dziecko, które ma się nauczyć samodzielnego zasypiania, zmienia się. Zmieniają się także jego rodzice. Wielu z nich pod wpływem stresu związanego ze słuchaniem dziecka płaczącego w drugim pokoju uodparnia się na jego działanie, tracąc podstawowe narzędzie rodzicielskie, jakim jest empatia i wrażliwość. (Źródło: Cry it out, czyli wypłacz się sam. Kilka powodów, dlaczego to nie jest dla nas)

Poza tym warto sobie uświadomić, że fakt, że dzieci często się budzą, jest zupełnie normalny i podyktowany procesem ewolucji (dorośli także często się budzą na chwilę między fazami snu). Ludzkie dzieci są z gatunku “noszeniaków”, zatem z czysto biologicznego punktu widzenia bliska obecność matki jest kluczowa dla ich przetrwania. Dlatego niemowlę tak rozpaczliwie płacze, gdy tylko zorientuje się, że matki nie ma obok – po prostu postrzega tę sytuację jako zagrożenie. Z ewolucyjnego punktu widzenia właśnie takie zachowanie umożliwiło przetrwanie ludzkiemu gatunkowi. Pytania w stylu “czy przesypia już noc?” i porównania do innych maluchów są krzywdzące zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców – budują przekonanie, że być może z moim dzieckiem jest coś nie tak.

Sen: co to jest?

Zasypianie nie jest umiejętnością, którą można nabyć. To nie nauka czytania czy pisania. Czym więc zatem jest sen? Słownik języka polskiego podaje, że to naturalny stan umożliwiający organizmowi wypoczynek, polegający na obniżeniu wrażliwości na bodźce, spowolnieniu funkcji fizjologicznych oraz czasowym zaniku świadomości. Według innej definicji to stan fizjologiczny składający się z czterech faz i odbywający się w następujących po sobie cyklach:

  • zasypianie,
  • sen lekki (fale alfa),
  • sen głęboki (fale delta) – w tej fazie następuje regeneracja organizmu,
  • sen płytki (inaczej paradoksalny) – w tej fazie pojawiają się sny.

Aby nastąpiła regeneracja organizmu, potrzebne są trzy pełne cykle.

Po co właściwie śpimy?

Kluczowe słowo w powyższej definicji to “fizjologiczny”. Sen jest potrzebą biologiczną, charakterystyczną nie tylko dla gatunku ludzkiego. Dlaczego jest tak ważny?

To moment regeneracji całego organizmu, przede wszystkim ośrodkowego układu nerwowego. W tym czasie wydziela się hormon wzrostu, który uruchamia procesy naprawcze. Podczas snu mózg się regeneruje, zarówno fizycznie, jak i funkcjonalnie: porządkuje informacje zgromadzone w ciągu dnia, utrwala ślady pamięciowe (co ma bezpośredni związek z uczeniem się), odbudowuje neuroprzekaźniki, uwrażliwia receptory odpowiedzialne za odbieranie bodźców. Nic więc dziwnego, że niedobór snu przekłada się na pogorszenie wydajności umysłowej, w tym procesów uwagi, pamięci, umiejętności podejmowania decyzji czy oceny sytuacji, co może być szczególnie brzemienne w skutkach podczas jazdy samochodem.

Oprócz procesów poznawczych niewyspanie pogarsza także ogólną kondycję psychiczną: może pojawić się rozdrażnienie, smutek, spadek motywacji.

Sen jest także nierozerwalnie związany z odpornością organizmu. Badania wykazują, że niewyspanie kilkukrotnie zwiększa ryzyko zapadnięcia na infekcję wirusową. Już jedna nieprzespana noc może obniżyć poziom limfocytów i białek, które są odpowiedzialne za reakcję immunologiczną.

Chroniczne niewyspanie może zaburzyć gospodarkę hormonalną: zmniejsza się ilość melatoniny w organizmie, zwiększa natomiast poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. Brak snu obniża także ogólną wydolność organizmu oraz przekłada się na pracę enzymów wątrobowych. Może pojawić się także problem z utrzymaniem odpowiedniego poziomu cukru we krwi i zwiększyć ryzyko otyłości.

Co zrobić, by dziecko spało lepiej?

Zmęczone dzieci śpią gorzej niż dzieci wypoczęte, dlatego nie warto doprowadzać malucha na skraj wyczerpania i wymuszać na nim aktywność w nadziei, że prześpi całą noc. Płacz powoduje podniesienie hormonu stresu, a ten nie sprzyja wypoczynkowi. Dlatego warto słuchać dziecka i umożliwić mu tyle drzemek w ciągu dnia, ile potrzebuje. Warto także odpowiednio wcześnie rozpocząć rytuał przygotowania dziecka do snu, żeby miało czas się wyciszyć. Pod koniec dnia lepiej zrezygnować z bardzo stymulujących aktywności i nadmiaru bodźców (np. oglądania bajek). Dobrym pomysłem jest także wyniesienie z sypialni urządzeń elektronicznych (tabletów, smartfonów, laptopów). Krótki spacer, ciepła kąpiel, masaż Shantala, muzyka relaksacyjna, biały szum (dźwięk suszarki/odkurzacza) noszenie w chuście lub nosidle ergonomicznym, a nade wszystko pierś i bliskość mamy – to zdrowe i łagodne sposoby, które mogą pomóc dziecku w efektywnym wypoczynku.

Foto: flikr.com/donnieray

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewa Krogulska

Psycholog, redaktorka, doula i certyfikowana przez CNOL Promotorka Karmienia Piersią. Współorganizatorka oddolnej inicjatywy Lepszy Poród walczącej o prawa kobiet w porodzie. Prywatnie mama dwóch chłopców.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.lepszyporod.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Płacz dziecka – o czym mówi, jak reagować, jak towarzyszyć?

Jak pomóc dziecku radzić sobie z porażką?

Poranki – co zrobić, żeby nie były przepełnione stresem i nerwami?

Przejdz do: