Współczesny tata - "pomaganie mamie" to już przeżytek
Święta, święta, święta... zobacz PREZENTY dla dzieci
| Współczesny tata – „pomaganie mamie” to już przeżytek

Współczesny tata – „pomaganie mamie” to już przeżytek

Podejście do ojcostwa znacznie zmieniło się na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Dawniej rola ta traktowana była bardziej jako element kultury, dziś stanowi kwestię świadomego wyboru.

Z całą pewnością można stwierdzić, że podejście do ojcostwa cały czas ewoluuje, a współczesny świat stawia przed mężczyznami wiele nowych wyzwań, nie dając jednocześnie przykładów, które mogłyby służyć im za wzór. I choć widok ojca spacerującego z wózkiem na placu zabaw już nikogo nie dziwi, to jednak współcześni ojcowie wydają się być zagubieni w kolażu ról, jakich się od nich oczekuje.

Ojcostwo dawniej

W tradycyjnym modelu rodziny role ojca i matki były precyzyjnie zdefiniowane, a rodzicielskie zadania stereotypowo przypisane zgodnie z przynależnością do danej płci. W wyniku takiego podziału kobietom przypadła przestrzeń prywatna (dom, dzieci), zaś mężczyznom sfera publiczna (praca). Matki odpowiadały także za sferę emocjonalną, opiekuńczą, wychowawczą, ojcowie z kolei podejmowali się działań związanych z decydowaniem o kluczowych („wychowawczych”) kwestiach. Rola ojca zaczynała mocno wybrzmiewać, kiedy np. matczyne próby przywołania dziecka do porządku okazywały się nieskuteczne (sławetne: „Poczekaj, aż ojciec wróci!”). Taki wymiar ojcostwa postrzegany był jako ostateczna instancja. Z kolei za etap pierwszego reagowania w sytuacjach kryzysowych i wsparcia emocjonalnego odpowiadała matka.

Brak wzoru ojca

Współczesność przyniosła zmianę w zakresie pełnienia ról rodzicielskich, a w konsekwencji zmianę modelu rodziny. Pojawiły się nie tylko związki partnerskie, ale również rodziny patchworkowe. Kobiety zaczęły coraz bardziej angażować się w rozwój zawodowy i w konsekwencji potrzebować większej partycypacji mężczyzn w opiece i wychowaniu dzieci.

Od współczesnych ojców wymaga się obecnie podejmowania działań, które w tradycyjnym modelu rodziny były przypisane matkom. Wielu z nich doskonale się w tym odnajduje, lecz są tacy, którym sprawia to wiele trudności. Do tego dochodzi filtr aktywności zawodowej i współodpowiedzialności za materialne bezpieczeństwo rodziny.

Niemożność wywiązania się mężczyzn ze stawianych im przez partnerki czy żony oczekiwań (możemy zaryzykować stwierdzenie, że tradycyjną rolą kobiety było realizowanie odgórnie założonej wielozadaniowości!) może stanowić źródło olbrzymiego stresu i frustracji, szczególnie jeśli ojcowie zaczynają porównywać sytuację z własnego domu rodzinnego, gdzie często role były tradycyjnie podzielone. Do tego dochodzi brak wsparcia ze strony starszego pokolenia mężczyzn, któremu współczesne trendy wychowawcze są zupełnie obce. Młodzi mężczyźni nie mogą (nie chcą) za bardzo liczyć na wsparcie swoich ojców, ponieważ otrzymywane od nich rady nie do końca wpisują się w zastaną rzeczywistość wychowawczą. Jesper Juul w książce „Być mężem i ojcem” pisze:
„My, nowi ojcowie, nie chcieliśmy naśladować naszych ojców. A mimo to nie potrafiliśmy świadomie wypracować własnego wzorca postępowania i roli w rodzinie – ulegliśmy pokusie naśladowania matek. Zaczęliśmy robić to samo, co one: kąpać i karmić dzieci, zmieniać im pieluchy, nosić je na rękach i kołysać, bawić się z nimi i chodzić na spacery. A to wszystko pod ścisłą kontrolą matek”.

Najlepsze książki dla dzieci i rodziców - księgarnia Natuli.pl

Blisko współczesności

Z badań przeprowadzonych w 2014 roku przez Fundację Dzieci Niczyje przy współpracy z World Childhood Foundation na grupie polskich ojców wynika, że prawie wszyscy badani opowiedzieli się za partnerstwem w wychowywaniu dzieci. Ponadto w badaniu tym 69% ankietowanych uznało, że zarówno matka, jak i ojciec odpowiadają za zabezpieczenie materialne rodziny, 94% stwierdziło, że oboje rodzice powinni rozmawiać z dzieckiem o jego problemach, zaś 95% badanych uznało, że ojciec i matka w równym stopniu powinni podejmować decyzje w ważnych sprawach dotyczących dziecka. Ponad połowa badanych była zdania, że czynności związane z opieką nad dzieckiem matka i ojciec powinni dzielić w równym stopniu.

Pomimo deklaracji praktyka pokazuje, że nadal istnieją takie sfery opieki i wychowania dziecka, w których matki odgrywają większą rolę (np. przygotowywanie posiłków, pielęgnacja niemowląt czy wizyty u lekarza). Taka sytuacja, jak wynika z raportu “Być tatą”, jest pokłosiem nierównego czasu spędzanego z dzieckiem. To matki najczęściej zostają w domu, a mężczyźni pracują i tylko po pracy, w weekendy mogą spędzać czas z rodziną.

Pokolenie dzisiejszych 30-letnich ojców świadomie poszukuje swojego modelu, ponieważ wie, że pozycja niezaangażowanej emocjonalnie głowy rodziny została zdetronizowana. Rodzicielstwo przez nich przeżywane stanowi wypadkową przeczytanych książek, wymiany doświadczeń z innymi ojcami, a także analizy własnego dzieciństwa oraz interakcji z dzieckiem i partnerką*. Tomasz Sosnowski, pedagog, przeprowadził badania, na podstawie których opracował trzy modele ojcostwa charakterystyczne dla środowisk wielkomiejskich. Zgodnie z nimi wyodrębnił ojca:

  • świadomego i odpowiedzialnego,
  • pragmatycznego,
  • nieobecnego emocjonalnie.

Ojciec świadomy i odpowiedzialny aktywnie uczestnicy w całym procesie opieki i wychowania, a także realizacji obowiązków domowych. Zwraca przy tym uwagę, aby jego relacje miały charakter partnerski i podmiotowy. Ponadto ważne jest dla niego respektowanie potrzeb dziecka, a także wyrozumiałość. Z kolei ojciec pragmatyczny przywiązuje bardzo dużą wagę do bezpieczeństwa materialnego i własnej kariery zawodowej. Przy czym funkcja materialna jest dla niego na tyle ważna, że przysłania kwestie opieki nad dzieckiem, wychowania oraz wspólnego spędzania czasu. Natomiast ojciec nieobecny emocjonalnie nie angażuje się w opiekę i wychowanie dziecka, a także nie zapewnia mu korzystnych warunków materialnych (Raport „Być tatą. Wyniki badań polskich ojców”).

Zdaniem J. Juula nie chodzi jednak w gruncie rzeczy o to, jaki model jest bliższy współczesnym ojcom (tradycyjny czy partnerski), ważne, aby wspólnie dzielić go z partnerką czy żoną i mieć świadomość, że nie jest on przyjęty na zawsze. Doskonale odzwierciedla to animacja – traktująca o tym, jaki powinien być autorytet.

Raz przyjęte (z różnych względów) założenie wychowawcze może być modyfikowane, jeśli pojawi się taka potrzeba. Zawsze istnieje możliwość zmiany. Jej wprowadzanie nie wynika z braku kompetencji wychowawczych, a raczej jest symptomem wrażliwości na sygnały płynące ze strony dziecka i z własnej, rodzicielskiej refleksji. Jeśli coś nie działa, warto to zmienić. Konsekwencje wynikające z wprowadzenia zmiany w przyjętym modelu ojcostwa są lepsze niż uparte („w imię konsekwencji”) trwanie w raz przyjętym założeniu.

Czy jednak zawsze chodzi o podział 50/50?

Każda rodzina stanowi indywidualność, a jej członkowie wnoszą w nią własne doświadczenia i historie. Podział rodzicielskich zadań powinien być wynikiem dialogu opartego na potrzebach stron. Nie ma znaczenia, czy dominował będzie model tradycyjnej, czy partnerskiej rodziny, ważne, aby rodzice byli zgodni co do wybranej ścieżki wychowania. Są ojcowie, którzy z zamiłowaniem plotą warkocze swoim córkom albo wzmacniają poczucie własnej wartości poprzez odpowiednie komunikaty, jak w spocie:

Są również matki, które doskonale grają w piłkę ze swoimi synami i czerpią z tego mnóstwo radości. Obok nich istnieją rodziny, gdzie tradycyjny podział ról wpisuje się w potrzeby i oczekiwania domowników. Chodzi o to, aby świadomie dzielić obowiązki, wspierać się w wychowaniu, dzięki czemu każdy rodzic będzie w pełni mógł realizować swoją zaszczytną rolę (matki, ojca).

”Główną siłą i motywacją do praktykowania ojcostwa są same dzieci: ich bezwarunkowa miłość i nieograniczone zaufanie popycha nas do rozwijania własnych umiejętności w tej dziedzinie. Ale szczególne wyzwanie współczesnych mężczyzn nie ogranicza się tylko do zdefiniowania na nowo roli ojca. Wymaga ono także znalezienia swojego miejsca w związku, w którym władza i odpowiedzialność rozkładają się po równi między kobietę i mężczyznę, zaś relacje zostają szczególnie mocno określone przez kobiece wartości (…) i choć dzisiaj trudno już o wartości specyficznie męskie czy żeńskie, większość osób raczej zgodzi się, że podkreślanie znaczenia relacji uczuciowych jest zasadniczo kobiecą cechą (…)”.

Nie ma uniwersalnego modelu ojcostwa. I choć widać tendencje skłaniające się ku partnerskim rozwiązaniom, to warto pamiętać, że każdy ojciec jest autorem własnego sposobu towarzyszenia dziecku w jego rozwoju i doświadczaniu świata. I to on odpowiada za jakość zbudowanej z nim relacji. Żony czy partnerki mogą wspierać i kibicować, a także „nie przeszkadzać” w budowaniu tej niezwykłej więzi ojciec–dziecko.

Cytaty pochodzą z książki: “Być mężem i ojcem” J. Juula.

* zwierciadlo.pl/parenting/tata-na-zakrecie-jacy-sa-wspolczesni-ojcowie/3

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Monika Koziatek

Pedagog, socjoterapeuta i terapeuta I-ego stopnia Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR). Miłośniczka Porozumienia bez Przemocy i rodzicielstwa opartego na przywiązaniu. Realizatorka szkoleń w zakresie kompetencji wychowawczych. Mama Antka.

Odwiedź stronę autorki/autora:




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Jak rodzicielstwo przez zabawę pomaga rozwiązywać codzienne problemy?

Lęk w rodzicielstwie. Dlaczego warto go zrozumieć

Ciąża i poród w Finlandii

Przejdz do: