Dziecko bez nadzoru dorosłych - dlaczego to takie ważne?
| Dziecko bez nadzoru dorosłych – dlaczego to takie ważne?

Dziecko bez nadzoru dorosłych – dlaczego to takie ważne?

W usystematyzowanym świecie pełnym lekcji szkolnych czy przedszkolnych oraz zajęć dodatkowych dzieciom coraz trudniej znaleźć czas na zwyczajną zabawę. W dużej mierze wynika to też z obaw dorosłych o bezpieczeństwo najmłodszych. A jednak czas wolny bez nadzoru dorosłych odgrywa kluczową rolę w rozwoju dzieci do pełnej samodzielności.

Zabawa w towarzystwie innych dzieci, bez kontroli opiekunów, pozwala dzieciom odkryć, kim są, przekonać się, jakie są ich mocne strony, pobudza kreatywność i uspołecznia. Dlaczego zatem tak trudno w dzisiejszych czasach o przestrzeń bez dorosłych?

Oszaleliśmy na punkcie bezpieczeństwa

Potrzeba kontroli oraz poczucia bezpieczeństwa znajdują się bardzo wysoko na liście priorytetów współczesnych rodziców i opiekunów. Zamknięte osiedla, sztuczne nawierzchnie na placach zabaw, kontrolowanie nieomal każdego dziecięcego kroku − zamiast oswajać dzieci z prawdziwym życiem, trzymane są one pod kloszem rodziców, odcinane od tego, co potencjalnie niebezpieczne. Dzieci nie używają ostrych narzędzi, nie wolno im używać ognia, poruszać się samodzielnie po ulicach, a często też nawet gotować. Tak, to wszystko może być niebezpieczne, ale brak doświadczeń w tych obszarach to trochę współczesne kalectwo dzisiejszych dzieci.

Będąc stale pod opieką osoby dorosłej, dzieci coraz później się usamodzielniają. Codziennie odprowadzane i odbierane, a często wręcz dowożone pod same drzwi szkoły, nie mają okazji przekonać się, jak to jest przemieszczać się po okolicy samodzielnie. W dużej mierze wynika to z troski rodziców o bezpieczeństwo, a często też z tempa życia, które zmusza nas do szybkiego działania i „dostarczania” dzieci na daną godzinę w określone miejsce. Słynna już historia Lenore Skenazy (autorki książki „Dzieci wolnego chowu”), która pozwoliła swojemu dziewięcioletniemu synowi wrócić samodzielnie metrem do domu, wywołała w swoim czasie burzę i oskarżenia o skrajną nieodpowiedzialność.

Jak jednak nauczyć dzieci samodzielności, jak nie przez działanie? Przejmowanie kontroli nad swoim życiem to ważna umiejętność, bez doświadczenia nieosiągalna. Jako dorośli możemy zabezpieczyć nasze dzieci na różne ewentualności, przygotować teoretycznie, ale nie pozwalając im tego spróbować, podcinamy im skrzydła. Wymaga to jednak zaufania do naszego dziecka i rezygnacji z ciągłej potrzeby kontroli, zgody na popełnianie błędów i ponoszenie naturalnych konsekwencji, wpisanych w proces uczenia się i nabywania niezależności.

Temat ograniczonej samodzielności dzieci porusza w swojej książce „Wolne dzieci” Peter Gray. Przypomina on, że mrożące krew w żyłach historie o porwanych dzieciach i inne tragedie zdarzają się naprawdę rzadko, a my jako dorośli, rozmawiając i przestrzegając nasze dzieci przed nieodpowiednimi zachowaniami, możemy przygotować je do samodzielności.

Towarzyszenie dzieciom w ich czasie wolnym, w czasie wspinania się na drzewo czy w harcach na placu zabaw bywa wdzięcznym, choć czasem nudnym zajęciem. O ile asekurowanie dwulatka, który ledwie jest w stanie wejść na zjeżdżalnię, wydaje się zasadne, o tyle pilnowanie większych dzieci może wydawać się lekką nadgorliwością. Nie od dziś wiadomo, że najwięcej wypadków dzieci mają pod opieką osób dorosłych. Niektórzy wyciągają z tego taki wniosek, że ostrożność dzieci maleje, gdy mają świadomość opieki osoby dorosłej. Gdy są zdani sami na siebie, ich działania są bardziej przemyślane i uważniejsze, tym samym małymi krokami przygotowują się do przejęcia pełnej kontroli nad swoim życiem.

Reklama sponsora artykułu

Współdziałanie

Kiedyś po szkole dzieci wybiegały na podwórko, a wieczorem były wołane przez swoich rodziców na kolację. Nie było smartfonów i tabletów, a główną rozrywką było granie w piłkę, zabawy na trzepaku czy budowanie bazy w krzakach. Takie aktywności to prawdziwa szkoła życia. To właśnie dzięki zabawom w gronie rówieśników dzieci mają szansę ćwiczyć współpracę w grupie, negocjowanie, ustalanie zasad i ich przestrzeganie.

Obecność osoby dorosłej, która z racji swojego wieku i doświadczenia próbuje narzucić lub zasugerować swoje rozwiązania, burzy wypracowaną przez młodszych harmonię. Naturalnie wyławiane są − i często wzmacniane − predyspozycje każdego dziecka: ktoś będzie liderem, a ktoś inny bańką pełną pomysłów, a jeszcze inny zostanie specjalistą od przestrzegania zasad. Choć oczywiście bywają sytuacje, kiedy wsparcie dorosłych bywa potrzebne. Dobrze jednak, gdy nie wchodzą oni wtedy w rolę sędziego, który nie uczestnicząc w wydarzeniu, nie znając zasad ani okoliczności, feruje wyroki i orzeka o karze.

Wspólne aktywności w grupie rówieśniczej to także pokonywanie dziecięcych lęków, gdzie wsparcie przyjaciół, a czasem motywacja „skoro inni dają radę, to ja też dam!” pomaga rozwinąć skrzydła. Choć bezpieczna więź z rodzicem to podstawa odwagi i wychodzenia w dalszy świat, to jednak towarzystwo innych dzieci jest wręcz niezbędnym dopełnieniem dorastania.

Nuda

„Mamo, nudzę się!” – słyszy niejeden rodzic, zastanawiając się wtedy zapewne, czy jednak te kolejne zajęcia dodatkowe nie rozwiązałyby problemu „nicnierobienia”. Wielu psychologów podkreśla jednak pozytywny wpływ nudy na rozwój, a już znudzenie grupowe (o ile nie zostanie rozwiązane wspólnym graniem na komputerze czy oglądaniem telewizji) może dać naprawdę niesamowite efekty. Jak wiele rzeczy można zrobić wspólnie, a w szczególności gdy nikt nie przeszkadza i nie woła „uważaj, bo się przewrócisz” albo „nie pobrudź się”!

Niemowlęta uczą się nowych umiejętności niezależnie od naszej pomocy. Pęd do zdobywania umiejętności jest całkowicie naturalny, bez udziału dorosłych dziecko, przebywając w towarzystwie innych osób, nauczy się mówić czy chodzić. Zajęcia z pozoru nudne dla dorosłych są wielokrotnie ważną lekcją w życiu dzieci, będąc naturalną formą uczenia się: przez doświadczanie, powtarzanie, sprawdzanie, czasem po raz setny, tego samego zjawiska.

Dorosłe dziecko

To nie jest tak, że obecność dorosłego zepsuje zabawę. Wspólne turlanie się z zielonego pagórka może być tak samo zabawne dla dziecka jak i jego opiekuna. Ważne jest jednak, aby „duży człowiek” był partnerem w zabawie, nie jej koordynatorem, współtworzył ją, a nie moderował. Czasem trudno o cierpliwość, gdy maluch po raz kolejny przymierza się do pokonania przeszkody, a tu trzeba zachować dystans i pozwolić na popełnianie błędów, wyciąganie wniosków. Doświadczanie samodzielne ma dużą wartość, choć czasem bywa trudne, a nawet bolesne. Znalezienie złotego środka, kiedy odpuścić, a kiedy ratować, nie jest łatwe.

Choć będąc rodzicem, trudno sobie na to pozwolić, warto czasem oddać kontrolę dzieciom. Mimo iż samodzielność wiąże się z ryzykiem, to jednak wartość swobodnej zabawy w towarzystwie innych dzieci, bez nadzoru dorosłych jest nie do przecenienia. Peter Gray zachęca do praktykowania rodzicielstwa opartego na zaufaniu. Polega ono na bliskiej relacji z dzieckiem, świadomości jego ograniczeń i możliwości, ale i pracy nad własnymi lękami, odwadze i wytrwałości w szukaniu takich możliwości, takich przestrzeni, w których dzieci mogą bawić się bezpiecznie w towarzystwie innych dzieci. Bo wychowujemy je nie dla siebie, ale dla świata. Warto o tym pamiętać od samego początku rodzicielskiej przygody.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Kinga Pukowska

Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Od 2004 roku wspiera młodych rodziców na początku ich drogi w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego i kompetencji miękkich, coach i mediatorka. Działa również jako doula Stowarzyszenia Doula w Polsce, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia dzieci i dorosłych. Prywatnie żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.fundacjapolekont.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

„Człowiek to jedyny ssak, który odstawia swoje potomstwo, zanim ono będzie na to gotowe”. 3 historie o samoodstawieniu się dziecka od piersi

Czy faktycznie myślisz, to co myślisz? O wielkiej roli przekonań w naszym życiu

Juul na poniedziałek, cz. 63 – Wszystkie dzieci potrzebują autorytetu osobistego

Przejdz do: