Kategorie
Rodzina

10 powodów, żeby pójść z dzieckiem do lasu

Przebywanie na świeżym powietrzu jest ważne przez okrągły rok, niby wiemy, ale czy wystarczająco nas to motywuje?

Wyjdź na dwór (albo na pole) i bądź szczęśliwy!

Według naukowców z Uniwersytetu Essex już 5 minut aktywności na świeżym powietrzu wystarczy, by odczuwalnie poprawić nasze samopoczucie psychiczne i fizyczne. Według australijskich naukowców samo przebywanie na świeżym powietrzu znacznie zmniejsza ryzyko krótkowzroczności u dzieci, już 3 godziny dziennie zmniejszają je o połowę. Warto także przypomnieć o syntezie witaminy D, która odbywać się może tylko w towarzystwie promieni słonecznych. Spędzając czas na dworze znacznie zmniejszamy ryzyko wystąpienia depresji.  Do tego dołóżmy kondycję fizyczną, utrzymywanie we właściwym stanie układu mięśniowego i krwionośnego. Układy możemy tak sobie wymieniać dalej, bo oczywiście ruch na świeżym powietrzu wpływa dobrze na wszystko.

zabawki

Ekologiczne zabawki drewniane

Rękodzieło dla dzieci: naturalne drewniane zabawki montessori i waldorfskie, ręcznie wykonane w Polsce

Czy te rewelacje oznaczają, że jeżeli będziemy codziennie przez godzinę spacerować po lesie, staniemy się szczęśliwymi i zdrowymi ludźmi? Najprawdopodobniej… tak, a przynajmniej znacznie zwiększymy swoje szanse na szczęście. Pory roku są cztery, albo sześć – jak kto woli. Z reguły świeże powietrze akceptujemy, jeśli ma temperaturę od 15 stopni w górę, byle nie powyżej 30. A to wyraźna dyskryminacja, bo w czym takie -5 jest gorsze od +15?

Do lasu!

Aby przekonać lenia w sobie, że warto wybrać się na spacer niezależnie od pogody, powołajmy się na konkrety. Pierwsza korzyść: wyraźna, widoczna poprawa odporności naszych dzieci. Czy istnieje lepsza prewencja chorobowa niż hartowanie organizmu i leśne spacery? Hartowanie, wiadomo. Ale czemu leśne spacery?

  • Po pierwsze, powietrze leśne jest najzwyczajniej czyste. Nie dość, że niemal wolne od zanieczyszczeń, to jeszcze czyste mikrobiologicznie: nie dość, że rośliny wykazują działanie antyseptyczne, to po prostu w lesie nie fruwają stada ciągle wychuchiwanych przez ludzi mikrobów.
  • Po drugie, roślinność, szczególnie ta iglasta, jonizuje powietrze ujemnie. A taka jonizacja wspomaga układ odpornościowy, nerwowy, układ krążenia, poprawia nastrój, sprawdza się także w leczeniu reumatyzmu i alergii.
  • Po trzecie, w lasach jest pełno olejków eterycznych. Szczególnie korzystne są te z drzew iglastych. Najbardziej znany jest sosnowy, który działa bakteriobójczo, rozgrzewająco, wykrztuśnie, udrażnia drogi oddechowe, stymuluje pracę układu krążenia. Świerkowy natomiast wykazuje działanie antydepresyjne, uspokajające, przeciwwirusowe, tonizujące i wykrztuśne. Jodłowy działa intensywnie antyseptycznie.

Zatem taki leśny spacer to świetne lekarstwo na przeziębienie. Warto zabrać też kilka gałązek sosnowych do wazonu.

Zielono mi i spokojnie…

Czy to już wystarczające powody, by spędzać czas z dzieckiem na dworze? Jeśli nie, to może przekona nas chromoterapia. To nic innego, jak terapia kolorem. Zieleń przyrody działa uspokajająco, odświeżająco, przywraca równowagę, likwiduje napięcia, stymuluje układy nerwowy, odpornościowy, hormonalny i krwionośny. Na zewnątrz mamy sporo wszelkich niebieskości. Kolor niebieski gromadzi energię, wycisza, relaksuje, wpływa pozytywnie między innymi na tkankę łączną i śluzówkę.

Możemy także pobawić się w czarodziejów lub czarownice i poprzytulać się do drzew, czerpiąc z ich niezwykłych mocy. Do tych najbardziej pozytywnych zaliczamy brzozy, lipy i dęby. To nie wszystkie korzyści! Na dworze możemy po prostu być razem. O wiele łatwiej budować trwałe relacje, silną więź lub po prostu dobrze się bawić, jeśli nie rozprasza nas sterta niezmytych naczyń czy buczący telewizor.

Uczymy się świata wszystkimi zmysłami

Do tego wszystkiego dodajmy funkcje edukacyjne czy też stymulujące. Dzieci chłoną świat wszystkimi zmysłami, a na dworze bodźców nie brakuje. Dodatkowo są to bodźce najlepiej dostosowane do potrzeb maluchów, bo naturalne! Starsze dzieci mogą do woli obserwować świat, który je otacza, a z którym coraz częściej zatracamy kontakt, mają szansę dowiedzieć się, czym różni się sosna od modrzewia i co to mniszek lekarski, na jakich kwiatach najczęściej można spotkać motyle i jakie ptaki mieszkają w sąsiedztwie. Podczas takich wypraw warto wyposażyć się w kilka dobrych atlasów przyrodniczych.

Obserwować znaczy uczyć się, fascynować. Z fascynacji rodzi się pasja, a pasja to kwintesencja życia. Przebywając pośród przyrody kształtujemy szacunek do niej i wrażliwość. Uczymy się patrzeć i słuchać inaczej.

Poza tym, czy widzieliście dziecko, które nudzi się na dworze? Taki widok to rzadkość. W domu często mamy problem z pomysłami na aktywności, a na zewnątrz pomysły same przychodzą, po prostu.

Warto mieć w pamięci te korzyści z ruchu na świeżym powietrzu, i decydować się na tę formę spędzania czasu jak najczęściej. Na koniec mała ściąga, która pomoże jednym rzutem oka przypomnieć sobie, po co właściwie mieliśmy wyjść z domu, jeśli z jakichś powodów będziemy potrzebować szybkiej motywacji!

Dlaczego warto wyjść z domu? Ano dlatego, że:

  1. Aktywność fizyczna na świeżym powietrzu znacznie poprawia samopoczucie: odprężamy się, wydzielają się endorfiny, zwane hormonem szczęścia.
  2. Podczas przebywania na świeżym powietrzu intensywnie dotleniamy organizm, a także inhalujemy, odkażamy drogi oddechowe.
  3. Poprawiamy odporność organizmu!
  4. Spalamy tkankę tłuszczową (podczas godziny spaceru spalamy aż 200 kalorii!), utrzymujemy układ mięśniowy i krwionośny w odpowiedniej formie.
  5. Poddajemy się chromoterapii, helioterapii, aromaterapii, fitoterapii i jonizacji ujemnej, a to wszystko za 0 zł!
  6. Promienie słoneczne pozwalają nam syntezować witaminę D, która m.in. zapobiega depresji.
  7. Tuląc się do drzew korzystamy z ich magicznych mocy.
  8. Uczymy siebie i nasze dzieci świata, szacunku do przyrody, kształtujemy wrażliwość dziecka.
  9. Spędzamy czas razem, budując trwałe i pozytywne relacje.
  10. W prosty i ciekawy sposób spędzamy czas z dzieckiem i świetnie się bawimy!

Możemy zapisać dziecko na gimnastykę i do uniwersytetu dla dzieci, kupić mu lampę do chromoterapii, drugą do helioterapii, jonizator powietrza i nawilżacz z olejkami eterycznymi, do tego dorzucić opakowanie witaminy D, olej z rekina (czy innego nieszczęśnika) na odporność, obejrzeć film przyrodniczy, album o lesie i pójść na zakupy do centrum handlowego, zahaczając o salę zabaw.

Lub możemy po prostu iść do lasu…

Autor/ka: Anna Makowska

Leśniczka, przyrodniczka, pasjonatka, weganka, matka dziecku i portalowi www.tropyprzyrody.pl. Prowadzi warsztaty w szkołach i przedszkolach i uwielbia to.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.