Kim jest współczesny ojciec? (fragment książki Jespera Juula)
| Kim jest współczesny ojciec? (fragment książki Jespera Juula)

Kim jest współczesny ojciec? (fragment książki Jespera Juula)

Fragment książki Jespera Juul'a "Być mężem i ojcem". Autor jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania we wzajemnych relacjach z dzieckiem oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Ojcowie wczoraj i dziś

Do czasu pojawienia się rodziny, jaką znamy dzisiaj, mężczyźni żyli w poczuciu, że ich rola polega przede wszystkim na zapewnieniu środków utrzymania. Byli wprawdzie głową domu, ale niemal nie angażowali się w jego życie emocjonalne. Taki wzór ojca utrzymywał się bardzo długo: od końca średniowiecza do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Dopiero mężczyźni mojego pokolenia wpadli na pomysł, że mogą stać się integralną częścią wspólnoty i wziąć na siebie odpowiedzialność ‒ uczuciową i egzystencjalną ‒ za potomstwo. My, nowi ojcowie, nie chcieliśmy naśladować naszych ojców. A mimo to nie potrafiliśmy świadomie wypracować własnego wzorca postępowania i roli w rodzinie ‒ ulegliśmy pokusie naśladowania matek. Zaczęliśmy robić to samo, co one: kąpać i karmić dzieci, zmieniać pieluchy, nosić je na rękach i kołysać, bawić się z nimi i chodzić na spacery. A wszystko to pod ich ścisłą kontrolą.

Nieobecny ojciec

W ubiegłym wieku ukuto pojęcie nieobecnego ojca: tak nazwano samotnego patriarchę rodziny. W naszej historii było ich wielu. Próbowali odgrywać swoją rolę, przejmując przywództwo w rodzinie, jednak w rzeczywistości byli ciągle nieobecni w domu i nieosiągalni emocjonalnie. Nowa generacja ojców lat sześćdziesiątych nie miała wzorów, na których mogłaby się oprzeć.

Dlatego nagła inicjatywa ojców z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, aby aktywnie włączyć się w życie rodziny, była ‒ z punktu widzenia kobiet ‒ jak najbardziej uzasadniona. Bowiem to one ponosiły dotychczas całą odpowiedzialność za rodzinę, co znacznie ograniczało ich indywidualne możliwości. Z drugiej strony, inicjatywa ta okazała się przytłaczającym wyzwaniem nawet dla tych ojców, którzy posiadali wyjątkową motywację i chęć zaangażowania się w to, co nowe.

Moje pokolenie mężczyzn było pierwszym, które poczuło potrzebę zbliżenia się do dzieci i które doceniło wartość tej relacji. Byliśmy także pierwszymi, którzy zrozumieli, że nie możemy po prostu kopiować własnych ojców ani uczyć się ojcostwa od swoich żon, lecz że potrzebujemy wzorców ze strony innych mężczyzn ‒ równolatków lub starszych ‒ którzy posiadają poszukiwane przez nas przymioty. To samo dotyczy współczesnych mężczyzn, którzy nie mogą wprost wzorować się na swoich ojcach.

Rola ojca

Główną siłą i motywacją do praktykowania ojcostwa są same dzieci: ich bezwarunkowa miłość i nieograniczone zaufanie popycha nas do rozwijania własnych umiejętności w tej dziedzinie. Ale szczególne wyzwanie współczesnych mężczyzn nie ogranicza się tylko do zdefiniowania na nowo roli ojca. Wymaga ono także znalezienia swojego miejsca w związku, w którym władza i odpowiedzialność rozkładają się po równi między kobietę i mężczyznę, zaś relacje zostają szczególnie mocno określone przez kobiece wartości. Mówię to, mając świadomość, że dzisiaj trudno już o wartości specyficznie męskie czy żeńskie. Z drugiej strony, większość osób raczej zgodzi się, że podkreślanie znaczenia relacji uczuciowych jest zasadniczo kobiecą cechą, mimo że przynosi korzyści po równi kobietom i mężczyznom.

Po ponad czterdziestu latach pracy z parami i rodzinami uważam, że mogę pozwolić sobie na twierdzenie, iż dla dziecka jest bardzo ważne, by mieć dwoje rodziców, którzy są od siebie bardzo różni. Z powodu naszej tęsknoty za bliskim kontaktem między mężczyznami i kobietami mamy skłonność zapominać, że obie płcie różnią się między sobą: myślą inaczej, mówią różnymi językami i mają różne wartości. Mówiąc krótko: inaczej doświadczają i interpretują rzeczywistość. I chociaż różnice te bardzo często utrudniają komunikację między nimi, to są bardzo korzystne dla dzieci.

Być może niejednej parze porozumienie co do podstawowych wartości i zasad wychowawczych wydaje się czymś koniecznym, jednak nawet wtedy mężczyzna i kobieta zupełnie inaczej przekładają je na praktykę dnia codziennego.

Młodzi ojcowie stoją dziś przed wyborem: czy stać się nieobecnym ojcem ‒ takim, jakich wielu znamy z przeszłości ‒ czy też wejść w głębszą relację ze swoimi dziećmi?

To drugie oznacza konieczność rozwoju i czerpania inspiracji od swoich dzieci. Z psychologicznego i egzystencjalnego punktu widzenia jest to duże wyzwanie: stać się wiarygodnym partnerem dla kobiety i jednocześnie odpowiedzialnym ojcem dla dzieci. Jeśli jednak zdecydujesz się na bliską relację, uczyni cię to nie tylko lepszym ojcem, ale także lepszym partnerem i przyjacielem, lepszym menedżerem i pracownikiem.

Wielu ojców, z którymi pracowałem, dokonało tego wyboru, decydując się, na przykład, na kilkumiesięczny urlop wychowawczy w pierwszym roku życia dziecka. Niejeden z tych, którzy zajmują wysoką pozycję zawodową, stwierdził później, że kilka miesięcy spędzonych z dzieckiem dało im więcej niż dwadzieścia pięć szkoleń na temat umiejętności kierowniczych i organizacyjnych w miejscu pracy.

Żeby stać się tym, kogo określa się dzisiaj mianem człowieka rodzinnego, każdy mężczyzna musi przejść długoletni proces osobistego rozwoju. Niezależnie od tego, czy decydujesz się na to świadomie, czy nie, na pewno wywoła to cały szereg konfliktów. Od ciebie tylko zależy, czy będą to konflikty wyłącznie bolesne, czy też, przynajmniej w części, doprowadzą do pozytywnych i radosnych doświadczeń.
Ostatnimi czasy kobiety stały się bardzo krytyczne względem mężczyzn i nierzadko wypowiadają się o nich w pogardliwym tonie. Niejednokrotnie mówią o mężczyznach gorsze rzeczy, niż to, co klasyczni macho zwykli mówić o kobietach. Dlatego można zrozumieć, jeśli mężczyźni, mniej lub bardziej świadomie, przejmują kobiecy punkt widzenia w ocenie samych siebie. Jest to jednak z pewnością całkowicie błędny punkt wyjścia.

Jeśli popadłeś w całkowite zamieszanie i sam już nie wiesz, kim jesteś jako mężczyzna, niezłym pomysłem byłoby znalezienie wśród przyjaciół lub krewnych kogoś, kogo chętnie widziałbyś jako swojego starszego brata lub ojca. Poszukiwanie siebie jest podobnym procesem u kobiet i mężczyzn ‒ i nie wiąże się z płcią, lecz z rozwijaniem się jako istota ludzka.

Bycie dobrym ojcem opiera się w końcu na ogólnoludzkich wartościach, choć nie da się zapomnieć także o tym, że jest się mężczyzną. Ma to znaczenie w równej mierze dla twoich synów jak i córek: bo synowie tylko dzięki tobie mogą nauczyć się czegoś o swojej własnej męskości, a córki dowiadują się, jak w obcowaniu z mężczyznami można znaleźć uznanie i szacunek. Elementem męskości jest także gotowość i umiejętność wejścia w kontakt z całym kobiecym uniwersum, rozumienia go i docenienia, a także nauczenia się życia z nim, mimo wielkich różnic między płciami w sposobie myślenia i bycia w świecie.

Książkę “Być mężem i ojcem” kupisz w naszej Księgarni Natuli


Dzieci są ważne

Redakcja serwisu dziecisawazne.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://dziecisawazne.pl/


Przeczytaj więcej:

natuli.pl
8 książek o Porozumieniu bez Przemocy (NVC)

wychowanie
Dlaczego dziecko najgorzej zachowuje się przy mamie?

wychowanie
Jak pomóc dziecku radzić sobie z porażką?

edukacja alternatywna
Dzieci, które mają częsty kontakt z naturą są mniej zestresowane, bardziej kreatywne i szybciej się uczą

wychowanie
Zrozumieć dziecko. Fragment książki

wywiady
Wściekli i skuteczni. Młodzieżowy Strajk Klimatyczny.

rodzina
Zabawka doskonała? Kilka świetnych pomysłów na zabawy z użyciem kartonów

ciąża i poród
7 niezwykłych rzeczy, które dziecko robi w brzuchu mamy

edukacja alternatywna
7 rzeczy, które może zrobić rodzic, by pomóc dziecku w adaptacji przedszkolnej

zdrowie
Mózg rośnie razem z sercem, czyli o korzystnym wpływie bliskości na rozwój dziecięcych mózgów

olini
4 przepisy na energetyczne śniadania z masłem orzechowym