| Czy spanie razem z dzieckiem wpływa na jego rozwój seksualny?

Czy spanie razem z dzieckiem wpływa na jego rozwój seksualny?

Spanie z dzieckiem w jednym łóżku to wciąż temat, który budzi sporo pytań i wątpliwości - czy to dobre dla rozwoju dziecka? Czy to dobre dla relacji między rodzicami? A co z seksem, skoro w małżeńskim łożu co noc gości 2-latek?

Chcę być z wami w zupełności szczera nie znam badań, które mówią o szkodliwym wpływie spania z dzieckiem w jednym łóżku. Wszystko, co czytałam w tym temacie do tej pory, było tylko teoretyzowaniem. Teoretyzowanie nie jest złe, ma jednak jedną ważną cechę, o której warto pamiętać – jest teoretyczne. Znaczy to, że na bazie pewnej bardziej sprawdzonej, czasem przebadanej empirycznie metody myślenia wysuwa się wnioski o ewentualnych skutkach danej sytuacji. Przyjmuje się więc w teoretyzowaniu pewne uogólnienia, które pozostaną teorią do czasu, kiedy ktoś inny ich nie przebada i nie poprze twardymi danymi statystycznymi. Póki co, w temacie współspania z dzieckiem takich badań nie przeprowadzono.

Co-sleeping w pierwszych miesiącach życia dziecka

W pierwszym okresie życia dzieci zyskują wiele na bliskim kontakcie z rodzicami, także w czasie snu. Mali ludzie, tak samo jak duzi ludzie, lubią czuć bliskość swojego stada w nocy, co daje im poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, przynależności i miłości.

Wspólne spanie:

  • ułatwia nocne karmienie piersią (dzięki czemu mamy i dzieci są bardziej wyspane, co pozytywnie wpływa na decyzję matki o karmieniu piersią i wydłuża okres karmienia);
  •  ułatwia zasypianie, wydłuża czas snu i wpływa na jego jakość (dzieci śpiące z rodzicem płaczą cztery razy rzadziej, niż te śpiące osobno);
  •  zmniejsza ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej;
  •  utrzymuje optymalny stan fizjologiczny dziecka – rytm pracy serca, oddech i temperaturę;
  • wpływa na umiejętność wyrażania emocji przez dziecko i rozwój samodzielności. Dzieci śpiące z rodzicami są mniej lękliwe i rzadziej korzystają z opieki psychiatrycznej.

Kiedy dziecko powinno spać samo?

To pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jeśli niemowlak śpi sam w łóżeczku, w swoim pokoju i jest do tego przyzwyczajony, może nie chcieć spać nigdzie indziej. Z drugiej strony, jeśli budzi się w nocy i podczas snu szuka bliskości rodzica – to co w tym złego, by przenieść go na stałe do naszego łóżka? Większość osób pewnie odpowie: “nic, spokojnie możemy to zrobić!”, choć znajdzie się zapewne grono, które powie: “lepiej tego nie robić, bo się przyzwyczai”.

Reklama, dzięki której rozwijamy redakcję
“Rozwój seksualny dzieci”

To książka, która pomoże Ci świadomie wspierać kształtującą się seksualność dziecka.Pierwszy całościowy poradnik o rozwoju seksualnym dzieci 0-18 lat.

Zobacz więcej

Tak naprawdę problem pojawia się dopiero wtedy, gdy nasze rozważania przeniesiemy z niemowlaka na przedszkolaka, albo na dziecko w wieku szkolnym (np. 8-latka). Od razu pojawia się myśl „jak to, taki duży i śpi z mamą?”. Kiedy więc następuje ta magiczna granica wieku, gdy jest się “za dużym, żeby spać z rodzicem/rodzicami”?

Pamiętam swoją 40-letnią klientkę, która – gdy jej mama ciężko zachorowała – czuła bardzo silną potrzebę spania z nią w łóżku. Jej przyjaciele i rodzina mówili wtedy, że to całkiem normalne i zrozumiałe, że pewnie martwi się o mamę, że chce być blisko, że szykuje się do pożegnania… Wiec, co tak naprawdę niepokoi nas sytuacji, gdy przedszkolak czy 8-latek chce spać z rodzicami?

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, pewnie chodzi o seks

Dziecko jest istotą seksualną. Spanie razem jest intymne.

Oto wątpliwości, z którymi często mierzą się rodzice:

  • Czy dziecko nie jest seksualizowane przez tak bliski kontakt z rodzicami?
  • Jak ma wyglądać seks rodziców w takim układzie?
  • Czy partnerzy się od siebie nie odsuną mając przez tych powiedzmy osiem lat „lokatora” w łóżku?
  • Czy nie wychowamy „maminsynka” niezdolnego do dorosłego związku z kobietą albo nieporadnej życiowo „córeczki tatusia” ?

Jeśli myślimy o życiu seksualnym ludzi w sposób tradycyjnie przyjęty, jedyną słuszną odpowiedzią wydaje się być: „dzieci marsz do swojego łóżka!”. Wiem, że wielu moich kolegów po fachu proponuje dosadnie swoim klientom takie rozwiązanie. Biorąc jednak pod uwagę indywidualność każdej sytuacji, nie sposób podać jednej ogólnej recepty na to, jak “powinno być”. Osobiście nie uważam, aby wyprowadzenie dziecka z sypialni było koniecznym czy jedynym sposobem działania.

Zwykle bowiem dochodzi do pomieszania dwóch, jeśli nie trzech perspektyw:

1. Perspektywa: rodzice jako para

Jeśli rodzice mają być parą to ważne jest, aby ich życie seksualne było dostosowane do ich potrzeb, satysfakcjonujące i inspirujące. By życie seksualne było udane, spełnione powinny zostać pewne warunki: pierwszym i nadrzędnym z nich jest potrzeba wzajemnej bliskości, intymności, budowania relacji i czasu jedynie dla siebie. Zwykle przestrzenią do seksualnych uniesień jest sypialnia – dzieląc ją z dzieckiem sprawiamy, że tracimy miejsce eksploracji siebie w roli kochanków.

Z tej perspektywy samo pojawienie się dziecka wymaga wypracowania nowego podejścia, kreatywności i gotowości na zmiany, które pozwolą nam nam dalej jako parze cieszyć się swoją cielesnością.

2. Perspektywa: my jako rodzice

Żyjąc razem i wychowując dziecko/dzieci zmagamy się z różnymi trudnościami. Mamy lepsze i gorsze dni. Czasem napięcia rodzinne i konflikty trwają tak długo, że wręcz zapominamy, że kiedyś było dobrze i się kochaliśmy. Jeśli dziecko chłonie taką atmosferę relacji między rodzicami, w pewnym momencie może poczuć się odpowiedzialne za emocjonalny stan jednego z rodziców. Sytuacja, gdy dorosły rodzic wybiera spanie z dzieckiem jako substytut bliskości z partnerem jest dla dziecka niezdrowa. Warto jednak podkreślić, że przyczyną takiej sytuacji nie jest bliska więź z dzieckiem czy idea co-sleepingu, a trudności w relacji.

Z tej perspektywy warto zadać sobie pytanie o naszą relację w ogóle: czy się wspieramy w różnych aspektach życia? Jacy dla siebie jesteśmy? Jak chcemy sobie okazywać szacunek i bliskość? W jaki sposób możemy rozmawiać o trudnościach? Co mamy do pokazania naszym dzieciom?

W sytuacji, gdy dziecko jest wykorzystywane w roli zastępującej bliskość z partnerem albo jako powiernik sekretów jednego z rodziców, wspólne spanie rzeczywiście może utrwalać niezdrowe schematy. Są to sytuacje, którymi powinien zająć się terapeuta.

3. Perspektywa: dziecko jako przyszły dorosły

Spójrzmy na sytuację oczami dziecka: bliskość z rodzicem jest naturalną potrzebą, również bliskość w czasie snu. To w tym momencie życia my – ludzie jesteśmy najbardziej bezbronni, potrzebujemy więc opieki, bezpieczeństwa, ochrony. I właśnie tego w sposób odruchowy dzieci szukają u rodziców – akceptacji, miłości i obrony. Zasypiając z rodzicami dziecko nie zastanawia się nad tym, jak ta sytuacja wpłynie na jego późniejsze życie. W sposób przynależny dzieciom dąży do zaspokojenia swojej potrzeby tu i teraz. Tymi, którzy wybiegają myślami w przyszłość są rodzice, to oni często analizują i zastanawiają się, czy wspólne spanie nie wpływa niekorzystnie na rozwój dziecka? Czy nie hamuje jego samodzielności? Czy nie zaburza jego rozwoju seksualnego?

Czy spanie razem z dzieckiem wpływa na jego rozwój seksualny?

Rozwój seksualny dziecka jest o wiele bogatszym zagadnieniem niż wspólne spanie. Nie znam badań obrazujących jak co -sleeping – krótki czy długi – wpływa na rozwój seksualny człowieka. W czasie rozwoju seksualnego uczymy się jednak pewnych norm społecznych i sposobów zachowania.

Jeśli więc należysz do grupy osób, które zastanawiają się czy wspólne spanie z dzieckiem może mieć wpływ na jego rozwój seksualny zastanów się:

  • czego uczysz dziecko poprzez wspólne spanie?
  • jakie potrzeby dziecka zaspakajasz?
  • czy znasz inne sposoby na zaspokojenie potrzeb z powyższego punktu?
  • co, oprócz wspólnego spania, mówisz dziecku o seksie, bliskości, intymności?
  • jak traktujesz temat seksualności?

Wspólne spanie, które jest wynikiem akceptacji dziecka, jego granic i jego potrzeb, które zapewnia wszystkim zaangażowanym poczucie bezpieczeństwa i bliskości, które jest w zgodzie z wszystkimi członkami rodziny niesie ze sobą mocny przekaz. Przekaz ten brzmi tak: „ty (dziecko) jesteś w porządku i ja jestem w porządku, akceptuję to jaki jesteś, szanuję twoje granice, kiedy tylko zechcesz możesz odejść do swojego łóżka”.

Kiedy przychodzi czas na własne łóżko?

Dziecko decyduje kiedy odejść

Rodzice, którzy śpią z dziećmi od początku przestrzegają pewnych reguł. Na samym starcie są to wytyczne dotyczące bezpieczeństwa. W późniejszym czasie taką zasadą jest zadbanie o danie dziecku możliwości do swobodnego rozwoju i podejmowania decyzji. Dziecko ma więc swoje miejsce w domu, swoje łóżko i swój pokój – czyli miejsce, w którym jeśli chce może pozostać samo.

Niektóre dzieci sypiają wtedy w różnych miejscach – raz u siebie, raz z rodzicami, raz z rodzeństwem. Inne mówią, że chcą do swojego łóżeczka, jeszcze inne chcą zostać z rodzicami. W pewnym momencie przychodzi jednak czas, że dziecko chce spać samo. Jest to element rozwoju, stawiania granic i budowania wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa.

Rodzic decyduje, że już dość

Inna sytuacja ma miejsce, gdy to jeden z rodziców mówi, że już dość wspólnego spania. Powody tej decyzji mogą być różne a zasada szanowania wzajemnych granic  obowiązuje wszystkich w rodzinie, więc i rodzic również ma prawo powiedzieć „stop”.

Kiedy rodzic decyduje, że pora na osobne sypialnie warto przeprowadzić ten proces spokojnie, tłumacząc dziecku swoje odczucia, potrzeby i wyjaśniając jak będzie wyglądać nowa rzeczywistość. W okresie przejściowym nasze dziecko może potrzebować większej uwagi i wsparcia ze strony rodzica.

Wspólne spanie nie jest seksualizowaniem dziecka

Ciężko również co-sleeping uznać za objaw niezdrowych relacji partnerskich. Są jednak specyficzne sytuacje w związkach, kiedy spanie z dzieckiem może w nim utrwalać niezdrowe schematy – jednak są to problemy rodziców, które powinny być rozwiązane poza dzieckiem i bez ingerowania w jego przestrzeń.


Karolina Piotrowska

Psycholog, seksuolog z uprawnieniami do stosowania hipnozy na terenie UE. Autorka programu "Cud Narodzin" i książki “Błogosławiony stan umysłu. Bajki terapeutyczne dla kobiet w ciąży” oraz inicjatorka oddolnej inicjatywy walczącej o prawa kobiet w porodzie “Lepszy poród”. Głównym celem jej pracy jest oswajanie porodu i niwelowanie lęku przed nim. W ramach spotkań indywidualnych, warsztatów i grup wsparcia, pracuje z parami starającymi się o dziecko, kobietami w ciąży i młodymi mamami, ucząc relaksacji, zachowania spokoju i tworzenia więzi. Prywatnie mama dwójki chłopców.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.cud-narodzin.pl/


Czytaj na dziecisawazne.pl

zdrowie
Żelki na odporność, syropki na katar – koncerny farmaceutyczne kochają nasze dzieci!

rodzina
Czego potrzebuje rodzina?

wychowanie
Zagrożenia dla rozwoju małego dziecka

edukacja alternatywna
8 zabaw po angielsku dla przedszkolaka

odżywianie naturalne
Kwasy tłuszczowe dla zdrowych oczu i układu nerwowego – jadłospis dla dzieci od lat 3

edukacja alternatywna
Przykład z góry – rzecz o skandynawskim modelu edukacji

wychowanie
Kiedy twoja złość krzywdzi dziecko? Skąd się bierze złość i jak jej zaradzić

rodzina
,,Kochać to nie znaczy martwić się, kochać to znaczy ufać” – krótki tekst o byciu matką

zdrowie
Woda, cukier i pochodne morfiny – co znajdziemy w popularnych syropach na kaszel?

edukacja alternatywna
“Puszczyk” w samym środku lasu, czyli czego można nauczyć się w leśnej szkole?