Pozytywna dyscyplina - czy to w ogóle możliwe?
| Pozytywna dyscyplina – czy to w ogóle możliwe?

Pozytywna dyscyplina – czy to w ogóle możliwe?

Słowo "dyscyplina” wzbudza wśród dorosłych różne emocje. Jedni, sięgając pamięcią do własnego dzieciństwa, przypominają sobie surowe kary/konsekwencje za niewłaściwe zachowanie. Inni, kojarzą dyscyplinę (oczywiście w ujęciu metaforycznym) nawet z pasem, który miał „przypominać” co się stanie, jeśli się czegoś nie zrobi, bądź zrobi w niezadowalający rodziców sposób.

Powszechnie dyscyplina kojarzy się z tzw. „stawianiem do pionu” i ogólnym wprowadzaniem porządku, definiowanego w myśl zasad znanych tylko osobie dyscyplinującej. Dyscyplina to także podporządkowanie regułom, które określają sposób zachowania w danym środowisku.

O dyscyplinie w kontekście dziecięcych zachowań mówią najczęściej dorośli, posługując się sformułowaniami: Potrzebna mu/jej dyscyplina!, Tym dzieciom brakuje dyscypliny!, Już ja was nauczę dyscypliny!. I choć intencją rodziców w tym wypadku jest jedynie zmiana zachowania u dzieci, to jednak takie komunikaty mają znamiona groźby i mogą powodować strach. A strach nie jest dobrym fundamentem do budowania relacji i wzmacniania (długofalowo) pożądanych zachowań u dzieci.

Czy można zatem mówić o dyscyplinie mając na uwadze przede wszystkim wzajemny szacunek, zrozumienie i współpracę? Czy można dyscyplinować bez wymuszania, kategorycznego egzekwowania wymagań, bądź krytykowania?

Alternatywa dla tradycyjnie pojmowanej dyscypliny

Pozytywna dyscyplina to, według Jane Nelsen – autorki książki “Pozytywna dyscyplina”, metoda wychowawcza, oparta na wzajemnej miłości i szacunku, która czerpie z psychologii indywidualnej A. Adlera. Zakłada uprzejmość i stanowczość jednocześnie, a interakcję dorosły – dziecko opiera na wolności i porządku. Przyjmuje przy tym, że w miejsce braku wyboru (co jest typowe dla tradycyjnie pojmowanej dyscypliny), dziecko posiada ograniczony wybór uwzględniający granice innych ludzi. (1)

4 kryteria, na których opiera się pozytywna dyscyplina:

  1. więź – pozytywna dyscyplina opiera się na kształtowaniu u dzieci poczucia przynależności i znaczenia;
  2. szacunek i zachęcenie – pozytywna dyscyplina jest pełna szacunku wobec dziecka i jednocześnie stanowcza, a przy tym zachęcająca je do działania;
  3. czas – w opozycji do np. kary, pozytywna dyscyplina przynosi długofalowy efekt;
  4. umiejętności społeczne/życiowe – pozytywna dyscyplina opiera się na wzajemnym szacunku, poszukiwaniu rozwiązań oraz trosce o innych. Uczy współpracy, zaangażowania, a także dotrzymywania słowa;

Pozytywna dyscyplina podkreśla zdolność i kompetencję dzieci. Stoi w opozycji do założenia, wedle którego, by dzieci zaczęły zachowywać się lepiej, najpierw muszą poczuć się gorzej. Zachęca do tworzenia zasad postępowania wspólnie z dorosłymi, co może przynieść ciekawy skutek – dzieci mogą chętniej tych zasad przestrzegać, ponieważ uczestnicząc w procesie ich tworzenia dowiadują się, dlaczego ich przestrzeganie jest tak ważne (2).

Nieodpowiednie zachowanie w oczach rodzica

Nieodpowiednie zachowanie, podobnie jak szeroko pojmowana „grzeczność”, mogą nastręczyć wielu nieporozumień i trudności interpretacyjnych. Dobrym przykładem jest brak zgody dziecka na podzielenie się zabawkami z koleżanką/kolegą w piaskownicy – wielu rodziców uzna takie zachowanie za niegrzeczne i nieodpowiednie, wyznają bowiem zasadę, że dziecko powinno dzielić się z innymi za wszelką cenę. Są też rodzice, którzy w takiej sytuacji przyjmą otwartą postawę i uszanują reakcję swojego dziecka. Chcą oni, by w  ten sposób dziecko samo zadecydowało i jednocześnie doświadczyło konsekwencji swojej decyzji. Obie wyżej wymienione postawy wynikają z przyjętych przez dorosłych wartości.

Można postawić tezę, że każdy człowiek ma swoje indywidualne granice, a moment ich przekroczenia przez innych wskazuje miejsce, w którym się one znajdują. Jesper Juul twierdzi nawet, że nie ma sensu uczyć dzieci granic; dzieci przychodzą z nimi na świat i doskonale – instynktownie wręcz – odczuwają, kiedy ktoś je narusza. Analogicznie jest z dziecięcym “nieodpowiednim zachowaniem”. To, co dla jednego dorosłego mieści się w ramach przyzwoitości, dla drugiego może być zupełnie nieakceptowalne. Niezmienny oczywiście pozostaje szacunek dla innych i ich granic, a także ogólnie przyjęte normy i reguły określające funkcjonowanie w społeczeństwie.

Nieodpowiednie zachowanie wg J. Nelsen

Nelsen w książce “Pozytywna dyscyplina”, proponuje nowe spojrzenie na nieodpowiednie zachowanie. Przede wszystkim dokonuje ona definicyjnego uporządkowania pojęcia. Jej zdaniem “nieodpowiednie zachowanie nie jest niczym więcej jak tylko brakiem wiedzy (lub świadomości), brakiem skutecznych umiejętności, zachowaniem typowym na danym poziomie rozwoju dziecka, zniechęceniem, a często efektem jakiegoś nieistotnego wydarzenia, które sprawia, że przełączamy się na mózg prymitywny i niezdolni do jakiejkolwiek sensownej komunikacji, albo walczymy, albo się wycofujemy.” (3)

Spojrzenie takie rzuca zupełnie inne światło na dziecięce zachowanie. Pozwala dorosłym zrozumieć, że dzieciom NIE przyświecają złe intencje czy chęć świadomego rządzenia rodzicami, lub zwyczajna złośliwość (!). Zachowują się w sposób, którego rodzice nie akceptują, ponieważ inaczej nie potrafią. A takie zachowanie jest prawdziwą manifestacją potrzeb.

Zgodnie z koncepcją R. Dreikurs’a u podstaw niegrzecznego zachowania dziecka leży zniechęcenie. Zniechęcone dziecko, chcąc poczuć przynależność i zwiększyć znaczenie swojej obecności (które jest niezwykle istotne zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci), kieruje się w swoim zachowaniu czterema błędnymi celami, wynikającymi z błędnych przekonań. (4)

Aby czuć przynależność i znaczenie, dziecko zakłada, że:

  • należy zwrócić na siebie uwagę – robi to często w sposób, którego dorośli nie akceptują (np. krzyczy, dokucza młodszemu rodzeństwu, rozrzuca zabawki itp.);
  • warto mieć władzę (tzn. rządzić dorosłym lub sprzeciwiać się próbom rządzenia sobą; np. na prośbę rodziców o posprzątanie klocków, dziecko reaguje: Sam posprzątaj!);
  • można ranić innych zgodnie z błędnym przekonaniem: “Czuję smutek, ponieważ nie przynależę i dlatego mogę cię zranić!”;
  • należy się poddać, co w efekcie przyniesie spokój – stanowi to oznakę braku wiary w siebie, sytuacja, w której motywowane do działania dziecko chce, by zostawić je w spokoju;

Warto pamiętać, że dorośli mają realny wpływ na zachowanie swoich dzieci. Mając świadomość tego, w jaki sposób zachowanie rodzica wpływa na nieodpowiednie zachowanie dziecka, dorosły może dokonywać zmian w swoim postępowaniu, wpływając przez to na dziecko.

“Ono chce zwrócić na siebie uwagę”

Kiedy dziecko chce zapewnić sobie szczególne traktowanie i angażuje uwagę dorosłych np. krzycząc i biegając po pokoju, to prawdopodobnie towarzyszy mu błędne przekonanie “Jestem ważny, kiedy jesteś mną zajęty”. W takiej sytuacji rodzice mogą poczuć: na przykład zirytowanie, poczucie winy czy rozdrażnienie.

Zamiast upominania dziecka lub ciągłego zachęcania do podjęcia działania, dorosły może:

  • poprosić dziecko o zrobienie czegoś konstruktywnego, np. ułóż wieżę z klocków!, pokolorujmy razem obrazek;  
  • ustalić wspólny niewerbalny sygnał, który ma przypomnieć dziecku o niepożądanym zachowaniu; może to być np. machnięcie ręką;
  • wspierać i podkreślać, że wierzy w dziecko, mówiąc np.: “Kocham cię i ufam, że sobie z tym poradzisz”;
  • zrobić coś nieoczekiwanego, np. rozśmieszyć dziecko albo je przytulić; (5)

Zdarza się, że potrzebie przynależności i bycia dostrzeżonym (ważnym), towarzyszy negatywne przekonanie: “Przynależę tylko wtedy, gdy kontroluję sytuację”, bądź – “Nie możesz mnie do niczego zmusić”. Przekonanie takie przejawia się np. w postaci destruktywnego zachowania (tj. kopanie, gryzienie rodzica) czy ranienia słowem (“Jesteś głupi!”, “Nie lubię cię!”). Celem działania dziecka jest wtedy zdobycie “władzy”.

Gdy w takiej sytuacji dorosłemu będzie przyświecała myśl: “nie ujdzie ci to na sucho” i, za wszelką cenę, będzie próbował on udowodnić i wyegzekwować na dziecku swoje stanowisko, to dziecko w odpowiedzi zintensyfikuje niepożądane działania, a przy tym przyjmie postawę buntowniczą (bądź uległą). Warto pamiętać, że w takiej sytuacji dorosły powinien przerwać “wzajemną walkę o władzę”, wycofać się i dać zarówno sobie, jak i dziecku czas na uspokojenie się.

Jak przerwać “walkę o władzę”? Przydatne może być:

  • zaangażowanie dziecka we wspólne szukanie rozwiązania;
  • dawanie ograniczonego wyboru;
  • uprzejme i stanowcze działanie –  rodzic (bez upominania i dawania kazań) informuje dziecko, co zamierza zrobić (a nie do czego będzie je zmuszał), np.: “Potrzebuję wiedzieć, że mnie słuchasz, ponieważ nasza rozmowa jest dla mnie ważna. Zacznę mówić, jak przestaniesz krzyczeć i usiądziesz na krześle.”;
  • przyznanie, że dorosły nie może dziecka do niczego zmusić i wyartykułowanie prośby o wspólne poszukanie rozwiązania dobrego dla obojga, np.: “Masz rację, że nie mogę cię do niczego zmusić. Zależy mi na wspólnym rozwiązaniu, które będzie odpowiednie dla nas obu.  Jak możemy to zrobić?”; (6)

Warto pamiętać, że dziecko nie czuje potrzeby zachowywać się w sposób zwracający na siebie uwagę, gdy czuje wsparcie ze strony dorosłych. Bardzo często potrzeba władzy przejawiająca się u dzieci, ma swój ścisły związek z potrzebą władzy obserwowaną u dorosłych. To na dorosłym spoczywa jednak odpowiedzialność za zmianę atmosfery (7).

Dzieci rezonują z dorosłymi

Spokój rodzica udziela się maluchowi – tak jak w przypadku innych stanów emocjonalnych. Kiedy dziecku brakuje wiary w siebie, rodzic może doświadczać niemocy i wątpić w swoje kompetencje, przez co nie będzie potrafił udzielić mu wsparcia. Zdarza się, że to rodzic ma deficyt wiary w siebie i swoje możliwości, przez co odrzuca potrzeby dziecka, jakimi są poczucie bycia dostrzeżonym (ważnym) i poczucie przynależności.

Dziecko, mając w głowie negatywne przekonanie, które brzmi: “Nie wierzę, że mogę przynależeć, dlatego staram się przekonać innych, żeby niczego się po mnie nie spodziewali”, zachowuje się w sposób, który wymusza na dorosłych pomoc i wyręczanie w działaniu. To z kolei pogłębia jego pasywność i wycofanie. Jak pisze J. Nelsen: “dziecko domagające się uwagi może zachowywać się tak, jakby nie wierzyło we własne zdolności, ale jest zachwycone, kiedy okażesz mu zainteresowanie. Dziecko, które nie wierzy w siebie chce, żeby pozostawić je w spokoju.” (8)

By wzmocnić dziecięcą wiarę w siebie, rodzic może:

  • stwarzać okazję do odnoszenia małych sukcesów przez pociechę;
  • doceniać każdą próbę i odnosić się do intencji dziecka;
  • pozbyć się oczekiwań związanych z byciem perfekcyjnym;
  • dostrzegać i nazywać mocne strony dziecka;

Bywa, że dziecko na prośbę o wykonanie jakiegoś zadania reaguje złością i np. niszczy swoją pracę, nad którą wcześniej wspólnie z rodzicem pracowało; krzyczy albo bije rodzica. Wszystko to w imię negatywnego przekonania: “Nie czuję, że przynależę, dlatego sprawiam ci przykrość”. Dorośli często w takich sytuacjach czują niedowierzanie, zniechęcenie i reagują próbą “wyrównania rachunków” – a to popycha dziecko do eskalacji dotychczasowego działania (9). Zdaniem J. Nelsen: “(…) chcąc poradzić sobie z uczuciem krzywdy (która prowadzi do poczucia bezsilności), dziecko często wybiera zemstę (która z kolei daje mu poczucie kontroli)(10).”

W takiej sytuacji rodzic może wspierać dziecko:

  • poprzez słuchanie odzwierciedlające – można w ten sposób zrozumieć działania dziecka i przyjrzeć się im z jego perspektywy; rodzic unika tym samym nachalnego prezentowania swojego zdania. Np.: “Widzę jak trzęsą ci się ręce i załamuje głos – ta sytuacją musiała cię mocno zdenerwować”;
  • poprzez mówienie o swoich emocjach;
  • poprzez prezentowanie otwartej, przyjacielskiej postawy – ważne jest, by przeczekać, aż gwałtowne emocje miną. Dopiero gdy obie strony będą spokojne, możliwe będzie podjęcie wspólnego dialogu;
  • przede wszystkim wycofanie się z “zemsty” i chęci odwetu: “nie będzie mną rządził/a!”;

Artykuł napisany na podstawie lektury książki J. Nelsen, Pozytywna dyscyplina, W-wa 2015

 

Bibliografia:

  • (1) J. Nelson „Pozytywna dyscyplina”, Wa-wa 2015r., s. 47.
  • (2) Ibidem, s. 50.
  • (3) Ibidem, s. 106.
  • (4) Ibidem, s. 108.
  • (5) Ibidem, s. 119.
  • (6) Ibidem, s. 110-111.
  • (7) Ibidem, s. 123.
  • (8) Ibidem, s. 125.
  • (9) Ibidem, s. 110-111.
  • (10) Ibidem, s. 121.

 


Monika Koziatek

Pedagog, coach, socjoterapeuta i terapeuta I-ego stopnia Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR). Miłośniczka Porozumienia bez Przemocy i rodzicielstwa opartego na przywiązaniu. Realizatorka szkoleń w zakresie kompetencji wychowawczych. Mama Antka i Jeremiego.
Odwiedź stronę autorki/autora:


Przeczytaj więcej:

natuli.pl
8 książek o Porozumieniu bez Przemocy (NVC)

POLECAMY
4 kreatywne gadżety do pokoju przedszkolaka

rodzina
“Przyszłość zależy od tego, co robimy w teraźniejszości”. Bądź życzliwy i naucz życzliwości swoje dzieci

odżywianie naturalne
10 pomysłów na jesienne wegańskie obiady

POLECAMY
Smog i infekcje górnych dróg oddechowych u dzieci

POLECAMY
Odważne, mądre, kreatywne – 10 projektów edukacyjnych stworzonych przez polskich uczniów

POLECAMY
Kosmetyki pierwszej potrzeby, które warto wymienić na wersję eko

ciąża i poród
Ojciec w połogu

wychowanie
Czy to już bullying, czy tylko złośliwe zachowanie?

rodzina
Gdy umiera dziecko…

wychowanie
Jak rozmawiać z dzieckiem, które się boi?