Kategorie
wychowanie

Dając dzieciom wyzwania na miarę ich umiejętności budujemy w nich poczucie sukcesu

Dzieci mają ogromną potrzebę ruchu. Zadziwiające jest, jak szybko dziecko posadzone przed telewizor, komputer lub tablet traci zainteresowanie otaczającym go światem i zastyga niemalże bez ruchu na długi czas. To najłatwiejszy i najszybszy sposób, żeby pozbyć się niewygodnych i być może natrętnych pytań, dodatkowej, mniej sprawnej pary rąk do pomocy czy entuzjasty, który chce nas wciągnąć do swojej zabawy.

Sztuką jest jednak takie zorganizowanie otoczenia, żeby móc odpowiadać z radością na dziecięce pytania. Żeby dodatkowa para rąk może wolniej, ale mimo wszystko pomogła i była zaangażowana po uszy w pracę. Jest to czasem bardzo trudne. Kiedy czuję, że dzieci mi przeszkadzają, wiem, że moja kreatywność musiała się wyczerpać i nie wymyśliłam im odpowiedniego zajęcia. Mam tu na myśli dyskomfort towarzyszący momentom lekkiego rozdrażnienia u dzieci, kiedy energia szuka ujścia i nie może go znaleźć. Inaczej jest w przypadku zabawy, która jest dla mnie niewygodna, a z której dzieciaki mają wielką radochę – takiej jak np. zabawa z wodą, podczas której coś niecoś się wylewa.

książki dla rodziców

Dodaj mi skrzydeł! Jak rozwijać u dzieci motywację wewnętrzną

30,36 PLN

Poradnik dla rodziców, który podpowiada, jak w mądry sposób motywować dzieci do osiągania celów.

Dziecięce zaangażowanie

Do szóstego roku życia dzieci chłoną wszystko, co je otacza, także nawyki, stosunek do pracy i obowiązków. Przez wielu są postrzegane w tym okresie jako wciąż małe, mocno od nas uzależnione, mogące sobie zrobić krzywdę, zwłaszcza w kuchni. A jednak dzieci uwielbiają być wciągane w codzienne życie dorosłych. Ogromną radość sprawia im poczucie, że dokonały czegoś na miarę mamy i taty. Co więcej, one naprawdę potrafią wiele zrobić starannie i uważnie. W niejednym przedszkolu na półkach stoją deski i noże (odpowiednio tępe i bez ostrego czubka) do krojenia banana czy jabłka, tarki do ścierania suchych bułek czy obieraczki do marchewki. Pokrojony banan to wielki sukces w oczach dziecka. Wzmacnia poczucie sprawczości, daje dzieciom świadomość, że są częścią świata i budują go razem z nami. Dla nich światem jest najbliższe otoczenie. Dlatego ogromną wartością dla dzieci jest włączanie ich w nasze codzienne czynności. Czasem będą chciały z nami pracować, a czasem będą mieć „ważniejsze” zadania. Popracują chwilkę i się zmęczą lub zobaczą atrakcyjniejszy element otoczenia, który warto poeksplorować. W takich sytuacjach nie warto nakłaniać ich ani do pracy z nami, ani do kończenia jej. Można zapytać, czy chcą dokończyć, czy my mamy to zrobić, albo zaprosić, żeby wróciły, kiedy będą miały ochotę.  Takie poczucie wolności buduje pozytywne skojarzenia z daną sytuacją i jest ważnym elementem w procesie uczenia się. Naciski czy nakazy mogą spowodować, że dziecko będzie w przyszłości unikać tych sytuacji i niechętnie podejmować działanie.

Zaangażowanie rodzica

Ważne jest nasze nastawienie do czynności wykonywanych w domu i atmosfera, jaką stworzymy podczas współpracy z dzieckiem. Jeśli dla nas obowiązki są utrapieniem, nie oczekujmy, że dzieci będą w podskokach je wykonywać. Jeśli ograniczamy dzieciom możliwość ich wykonywania (bo są małe?), to w późniejszym wieku z trudnością będą się ich uczyć. Jeśli będziemy je chwalić za każdą rzecz, będą potrzebowały nagród, żeby je wykonać. Jeśli będziemy je krytykować i poprawiać, niechętnie będą podejmować działanie.

Efekt jest nagrodą

Radość, swoboda i poczucie sukcesu wypływające bezpośrednio z efektu rodzą miłość do pracy. Kiedy dziecko widzi równo pościelone łóżko, kiedy szklanka lśni po wytarciu, kiedy miska wypełnia się po brzegi pokrojonymi warzywami, kiedy z podłogi znikną wszystkie okruszki, a kurz nie tańczy w słońcu przy najdrobniejszym poruszeniu – to jest sukces i to jest radość, z których dzieci naprawdę potrafią się cieszyć i które są wystarczającą nagrodą. Efekt, a nie zupełnie niezwiązana z nim nagroda. Co ma wspólnego cukierek czy naklejka z pościelonym łóżkiem?

Kiedyś obserwowałam dwulatka zbierającego skoszoną trawę na taczki. Żeby ją wypełnić, potrzebował prawie 30 wiadereczek. Napełniał, podnosił uchwyt, potem wiaderko, zanosił, wysypywał, poklepywał spód, żeby wszystko wypadło i na końcu wiaderkiem ugniatał trawę, żeby nie spadała. Co go zatem motywowało do tego zadania? Jaka siła pchała go do powtarzania sekwencji ruchów aż tyle razy? I jak to możliwe, że wypełnił dwie takie taczki? Gdyby był chwalony, po każdym opróżnieniu wiaderka czekałby na nagrodę. Może znudziłby się nawet szybko, bo sukcesem byłoby opróżnienie wiaderka. Gdyby ktoś mu cały czas mówił, co i jak ma robić, ociągałby się, oglądał mrówki i koniki polne. Wreszcie, gdyby ktoś powiedział, że ma to zrobić, chowałby się za drzewem, kiedy tylko ten ktoś nie widzi.

Dzieci maja w sobie ogromną siłę i motywację do działania

Ciągle słyszymy: „Mamo, Tato, teraz ja! Pozwól mi też to zrobić!…” Oczywiście są pewne czynności zarezerwowane tylko dla dorosłych – jak wiercenie wiertarką czy jazda samochodem. Można jednak włączać dziecko na niektórych etapach: może trzymać śruby, dopasowywać nakrętki czy asystować przy wymianie wiertła.

Jeśli nie jesteśmy w stanie okazywać entuzjazmu podczas wyjścia rano do pracy, wieszania prania czy gotowania obiadu, to może chociaż uda nam się powstrzymać od sapania, powłóczenia nogami czy mamrotania, jakie to życie jest niesprawiedliwe, że człowiek musi pracować, ciągle sprzątać i być w kieracie obowiązków. Pamiętajmy, że dzieci są naszym lustrem. Od nas uczą się stosunku do pracy i obowiązków. Warto sobie pewne rzeczy przedefiniować. Wieszanie prania, sprzątanie, gotowanie to dbanie o siebie i o innych, to również przejaw naszej miłości do nich, a nie smutny obowiązek. Choć będąc w różnych stanach emocjonalnych nietrudno o takie podejście.

Dając dzieciom wyzwania na miarę ich umiejętności budujemy w nich poczucie sukcesu, chęć działania i miłość do pracy. Nie oczekujmy, że będą nam dorównywać precyzją ruchu i nie denerwujmy się, że są w pewnych czynnościach mniej sprawne. Ważne jednak, że czują, że są pomocne, że uczestniczą w pracy i obowiązkach i że praca sprawia im przyjemność, tym bardziej wspólna. Pamiętajmy jednak o tym, że dzieci mają różne etapy w swoim rozwoju. Są dni, kiedy chcą pracować i długie okresy, kiedy wolą być bierne. Są też różne dzieci. W niektórych nasz dobry przykład rozpali miłość do wykonywania obowiązków, ale może być tak, że dziecko nie będzie zainteresowane współpracą z nami. Niemniej jednak, na pewno łatwiej uczyć się radości z wykonywania pracy, kiedy rodzić też ją z radością wykonuje.

Agresja — nowe tabu?
26,01 PLN
Rodzic jako przywódca stada
26,01 PLN
Kiedy szkoła jest problemem
35 PLN

Foto: flikr.com/theloushe

Autor/ka: Katarzyna Garbowska

Mama dwójki bardzo aktywnych i ciekawych świata dzieci, ekonomistka, coach. Kiedyś oddana korporacji, teraz rodzinie. Fanka Montessori, Rodzicielstwa Bliskości, zdrowego odżywiania, gier kooperacyjnych. W metodach nie lubi ekstremizmu, więc traktuje je z dystansem i przez pryzmat swojej intuicji. Wraz z mężem prowadzi sklep ekologiczny połączony z kawiarenką dla dzieci z montessoriańskimi pomocami, gdzie dzieci mogą przesypywać groch, przesiać mąkę, przelewać wodę, nauczyć się zapinać guziki i wiele innych. Zbiera inspiracje w sklepach budowlanych i sama tworzy zabawki. Prowadzi bloga beemontessori.pl i propaguje gry kooperacyjne w Polsce, których głównym celem jest rozwijanie współpracy, a nie rywalizacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *