| Dziecko jest istotą seksualną. I to jest fakt.

Dziecko jest istotą seksualną. I to jest fakt.

Rozmowa z Karoliną Piotrowską - seksuolożką, psycholożką, autorką naszej nowej książki "Rozwój seksualny dzieci".

Dziecko jest istotą seksualną. To stwierdzenie może budzić niepokój. Co to w ogóle znaczy?

Sformułowanie, iż „dziecko jest istotą seksualną”, jest stwierdzeniem pewnego faktu. Jeśli jednak pod pojęciem seksualności rozumiemy jedynie pociąg płciowy, akt seksualny bądź bezpieczeństwo seksualne, to wkomponowanie dziecka w taki obraz może budzić uzasadniony niepokój. Dlatego od początku warto podkreślić, że seksualność to więcej niż to, co wspomniane powyżej. Seksualność to niezbywalna ludzka cecha. Każda istota ludzka jest seksualna od chwili narodzin aż do śmierci.

W spektrum seksualności mieszczą się takie zagadnienia jak: płciowość, cielesność, erotyzm, intymność, relacje międzyludzkie, zdrowie seksualne, seksualne doświadczenia, uczuciowość, orientacja seksualna. Skoro od chwili narodzin posiadamy ciało, to od chwili narodzin jesteśmy jednostkami seksualnymi. Na początku ludzka seksualność jest nierozwinięta. Podobnie jest w innych obszarach życia, np. dziecko przychodzi na świat z nogami, ale dopiero z upływem czasu uczy się z nich korzystać i nimi zarządzać. Minie wiele miesięcy, zanim postawi pierwsze kroki. Jednak wszystkie zebrane przez ten czas umiejętności, np. utrzymanie równowagi, nauka siadania, wstawania, będą później wykorzystane do tego, by poruszać się na dwóch nogach. Podobnie jest z rozwojem seksualnym. Rodzimy się jako istoty cielesne, intymne części naszego ciała służą do uprawiania seksu, jednak zanim do tego dojdzie, przez wiele lat uczymy się, jak je wykorzystywać, jak o nich rozmawiać, jak budować relacje międzyludzkie, jak zachowuje się kobieta, jak zachowuje się mężczyzna itd.

Od jakiego wieku dzieci wyrażają swoją seksualność?

Trzeba by się zastanowić, co mamy na myśli, mówiąc „wyrażają”. Jednym z przymiotów seksualności jest płeć, tak więc przez płeć seksualność jest wyrażana przez całe życie. Jeśli jednak mamy na myśli zainteresowanie sferą intymną, to zwykle pierwsze świadome pytania o ciało pojawiają się w okolicach 2–3 roku życia.

Czy rodzice mają problem z dziecięcym rozwojem seksualnym? Co ich w tym temacie najbardziej niepokoi?

Trudno generalizować: są rodzice świadomi i otwarci, którzy naturalnie podążają za dzieckiem i zupełnie bezproblemowo odpowiadają na dziecięce pytania. Sporo jest jednak rodziców, których tematy seksualności krępują na tyle, że rozmowa nawet z dzieckiem jest dla nich trudna. W efekcie takie maluchy od bardzo wczesnych lat uczą się, że seksualność objęta jest tabu, powoduje wstyd i być może lepiej o niej nie rozmawiać (a w każdym razie nie z rodzicami). Większość rodziców mieści się gdzieś pomiędzy tymi dwoma skrajnymi punktami. Mają tematy, które uznają za „dozwolone” do rozmowy, i takie, które ich krępują, więc często je odpychają bądź ich unikają albo zbywają swoje dzieci.

Jeśli chodzi o najczęstsze problemy rodziców z dziecięcym rozwojem seksualnym, to zwykle jest to masturbacja – zarówno ta wczesnodziecięca, jak i ta młodzieżowa, rozmowa o tym, skąd się biorą dzieci, oraz rozmowa o tym, co to w ogóle jest seks. Później, w wieku młodzieńczym, rodzice miewają trudność z akceptacją tego, że dziecko ogląda materiały pornograficzne bądź miało z nimi kontakt, oraz że jest już aktywne seksualnie. Trudnym doświadczeniem może być też odkrycie/dowiedzenie się, że dziecko nie jest heteroseksualne.

Reklama, dzięki której rozwijamy redakcję
“Rozwój seksualny dzieci”

To książka, która pomoże Ci świadomie wspierać kształtującą się seksualność dziecka.Pierwszy całościowy poradnik o rozwoju seksualnym dzieci 0-18 lat.

Zobacz więcej

A czy to nie jest tak, że sami komplikujemy sprawę, patrząc na seksualność dzieci przez pryzmat albo zagrożeń, albo naszej dorosłej przyjemności? Doszukujemy się w niej erotyzmu?

Erotyzm jest częścią seksualności, jednak seksualność to więcej niż tylko erotyzm. Dziecko od najwcześniejszych lat jest zdolne do doświadczania przyjemności – posiada ciało i rozwinięty układ nerwowy, czuje więc, że niektóre rejony ciała są bardziej wrażliwe. Zresztą, jako rodzice z lubością to wykorzystujemy, np. gilgocząc dzieci czy głaszcząc, by utulić je do snu. Natomiast hormony odpowiedzialne za pociąg płciowy zaczynają być produkowane dopiero w okresie dojrzewania. To wtedy dziecko zmienia się w młodzieńca, który odkrywa swoją seksualność rozumianą z tej dorosłej perspektywy.

Zastanawiam się, czy płeć dziecka ma nadal znaczenie w kontekście wychowania?

Sformułowałabym chyba to pytanie inaczej, to znaczy, zastanowiłabym się, czy rodzice są świadomi tego, że inaczej zwracają się do córek i synów. O tym, że tak jest, mówią badacze, przytaczając, że np. chłopcom więcej zachowań „łobuzerskich” uchodzi na sucho i bardziej docenia się u nich kreatywność, zaś dziewczynkom zwraca się większą uwagę na porządek i ceni się ich opiekuńczość. Świadomość tego, że tak się dzieje, pozwala przyłożyć większą wagę do tego, jak zwracamy się do naszych dzieci.

Mamy zakorzenione społecznie myślenie o tym, co to znaczy być mężczyzną i kobietą. Chłopców wychowuje się do roli mężczyzny, dziewczynki do roli kobiety. Skoro w tej społecznej wizji mężczyzna ma być twardym samcem alfa, głową rodziny, żywicielem, obrońcą, to będziemy dostrzegać i wzmacniać w nim te cechy, które w przyszłości pozwolą mu się w ten obraz wpasować. Kobiety postrzegane są w tej wizji jako słabsze, potrzebujące opieki i obrony, strażniczki domowego ogniska, wybaczające i pełne ciepła oraz czułości, z mniejszymi zdolnościami logicznego myślenia.

Szczęśliwie coraz głośniej i częściej mówi się o tym, że każdy z nas jest wyjątkową jednostką, której płeć nie definiuje roli życiowej i pozycji społecznej. Niestety jednak wciąż każda z płci zmaga się z tymi wizjami z przeszłości, np. chłopiec chcący uczyć się baletu czy dziewczynka marząca o tym, by zostać mechanikiem samochodowym.

Powiedziałabym nawet, że w tym kontekście chłopcom niewpisującym się w wizję typowego mężczyzny może być trudniej. Feministki wiele wywalczyły dla kobiet i dziewcząt, więc dziś w duchu równości wiemy, że każda dziewczynka może być, kim zechce. Natomiast męskość często nadal określa się na zasadzie schematu potrójnego zaprzeczenia. To znaczy: mężczyzną jest ten, który nie jest ani dzieckiem, ani kobietą, ani homoseksualistą. W tym schemacie zbliżanie się zbyt mocno do sposobu zachowania, myślenia bądź wyglądu którejś z tych ról może skutkować utratą męskości. Tak więc chłopiec chcący rozwijać się w balecie może być zmuszony społecznie do udowodnienia tego, iż pomimo tego, że tańczy, nadal jest mężczyzną.

Na czym zatem polega świadome wychowanie seksualne?

Uświadomienie sobie tego, że jako rodzice wpływamy na rozwój seksualny naszych dzieci, bywa trudne i konfrontujące. Kiedy jednak rodzic już sobie uzmysłowi, że niezależnie od tego, czy chce, czy nie, bierze udział w rozwoju seksualnym dziecka, zaczyna się zastanawiać, w jaki sposób to, co robi, mówi i pokazuje, może wpłynąć na jego dziecko.

Prowadząc szkolenia dla rodziców, wielokrotnie pytałam ich: „Jakiego życia seksualnego chcielibyście dla swoich dzieci?”. Zwykle rodzice odpowiadali, że się nad tym nie zastanawiali. Wtedy zadaję im drugie pytanie: „Wyobraź sobie teraz, że twoje własne życie seksualne jest bardzo satysfakcjonujące – jesteś zadowolony z tego, co masz i co dajesz, czujesz harmonię i zadowolenie. Jak to wpływa na twoje życie?”. Wszyscy mają wtedy uśmiech na twarzy, choć u niektórych widać tęsknotę, u innych żal, a u jeszcze innych złość. Tym prostym ćwiczeniem staram się uświadomić, że seksualność jest czynnikiem, który w dużym stopniu określa nasze zadowolenie z życia. A skoro satysfakcja seksualna ma tak głębokie przełożenie na jakość naszego życia, to pewnym paradoksem jest, że jako rodzice (i nauczyciele) robimy tak niewiele, aby przygotować dzieci do dojrzałej relacji seksualnej.

Zwykle zrozumienie tego, że jako rodzice bierzemy udział w rozwoju seksualnym dziecka, zmusza również nas samych do pewnego zastanowienia nad seksualnością. Jest to więc też zaproszenie do rozwoju i odkrycia sfery seksualnej na nowo. Dzieci uczą się przede wszystkim przez obserwację, czyli: jeśli ja, jako rodzic, zadbam o siebie i swoje życie seksualne, to dam dziecku znak, że to ważny element życia, któremu warto poświęcić czas i uwagę. Przekładać to się może na wiele drobnych czynności, np. dobre mówienie o swoim ciele, dbałość o zdrowie, czas na bliskie relacje, okazywanie emocji, rozmowy o uczuciach itp.

Kiedy mamy do czynienia z małym dzieckiem, zazwyczaj nie czujemy skrępowania i bez oporu posługujemy się nazwami „siusiaczek”, „muszelka” czy „cipcia”. Ale w pewnym wieku „siusiaczek” przestaje nim być, a słowo „cipa” brzmi po prostu ordynarnie. Jak rozmawiać z dziećmi o nagości, jeśli sami mamy kłopot z nazywaniem naszych narządów płciowych?

Jeśli sami mamy kłopot z nazywaniem swoich narządów płciowych, to zamiast rozmawiać z dzieckiem, najpierw zastanówmy się nad sobą. Jak nasi rodzice mówili do nas o ciele, nagości, intymności? Czy lubimy swoje ciało? Czym jest dla nas seksualność? Czym jest nagość? Jak rozumiemy przyjemność? Czasami w takim odkrywaniu siebie i połączeniu się z własną seksualnością potrzebne bywa wsparcie specjalisty seksuologa.

Jeśli zaś chodzi o przekazywanie dzieciom nazw części ciała, zawsze mówię, aby uczyć dzieci prawidłowych określeń. Chłopcy mają penisy i moszny, dziewczyny wzgórki łonowe, wargi sromowe, pochwy, łechtaczki – zbiorowe określenie kobiecych narządów intymnych to wulwa lub srom. Dziecko ma prawo znać prawdziwe określenia. Jest mu to potrzebne do tego, aby móc poznawać swoje ciało, rozmawiać o nim z innymi ludźmi i dzielić się swoimi doświadczeniami. Nie ma potrzeby, aby małym dzieciom wprowadzać mylne nazwy, tylko po to, aby w jakimś wieku (jakim?) zmieniać je na poprawne.

Czego dziecko powinno dowiedzieć się o seksie od rodziców?

Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Nikt nie spisał ogólnych norm czy ram wiedzy, którą jako rodzice powinniśmy przekazać dzieciom. Z doświadczenia gabinetowego i warsztatowego wiem, że często rodzice myślą, że o seksie powinni powiedzieć swoim dzieciom trzy podstawowe sprawy: po pierwsze, że tylko z miłości i w odpowiednim wieku; po drugie, że należy się zabezpieczać przed ciążą; po trzecie, że są choroby przenoszone drogą płciową. Pragnę więc bardzo wyraźnie powiedzieć, że jako rodzice przekazujemy dzieciom zdecydowanie więcej informacji o seksie i seksualności, choć zwykle robimy to nieświadomie.

Dzieci patrzą na to, jak się zachowujemy, co robimy i jak wchodzimy w interakcje z innymi ludźmi, z tego wyciągają wnioski, co to znaczy być kobieta/mężczyzną, co jest przypisane danej roli płciowej i jak dana płeć zachowuje się w relacjach międzyludzkich. Patrzą, jak tworzymy i jak zachowujemy się w naszej relacji intymnej: czy okazujemy sobie czułość?, czy przytulamy się i całujemy?, czy puszczamy do siebie oczka?, czy śmiejemy się razem?, czy mamy wspólne hobby?, czy jest między nami erotyzm?, czy chowamy się z naszymi uczuciami, czy raczej o nich rozmawiamy?, czy pokazujemy się jako para, czy jesteśmy nią tylko w wyznaczonych miejscach? Z tego również wyciągają wnioski.

Powiedziałabym tak: jeśli jako rodzic zbudowałeś ze swoim dzieckiem na tyle dobrą relację, że dziecko (bez względu na wiek) przychodzi i zadaje ci jakieś pytanie dotyczące seksu i seksualności, to znaczy, że jest to informacja, której w danej chwili potrzebuje. Teraz piłeczka jest po twojej stronie: czy jesteś gotowy odpowiedzieć? Czy pytanie nie przekracza twojej granicy intymności? Jeśli czujesz się z tym pytaniem w porządku, po prostu udziel dziecku informacji, po którą się zwróciło. Jeśli coś w tobie się buntuje, zawsze możesz dać sobie czas i opowiedzieć dziecku o swoich odczuciach, np. „Nie jestem przyzwyczajony do rozmowy o tak intymnych sprawach. Muszę się trochę zastanowić, zanim ci odpowiem, dobrze?”. Możesz też dopytać dziecko, dlaczego chce poznać określone informacje albo co je skłoniło do zadania danego pytania. Daj sobie potem czas do namysłu nad tym, co cię w tym pytaniu zaskoczyło. Czy chodzi o informacje, które chce poznać dziecko, czy raczej o pewne twoje przekonania (np. taka wiedza nie jest dzieciom do niczego potrzebna). Co się stanie, jeśli odpowiesz dziecku, a co, jeśli odpowiedzi nie udzielisz? Zawsze pamiętaj jednak, aby wrócić do tematu i opowiedzieć dziecku o tym, do jakich wniosków doszedłeś. Sytuacje, w których nieudzielenie odpowiedzi dziecku jest wskazane, to są prawdziwe wyjątki. Zwykle pytania będą mniej więcej takie:

– A tata ma penisa? A jego penis jest duży? Czy mój też będzie duży?

– Dlaczego penis mi staje? A tacie też staje?

– A co mają dziewczynki? Do czego służy pochwa?

– Chcę dotknąć taty penisa/mamy wulwy, mogę?

– Czy uprawiasz seks? Jak zacząłeś uprawiać seks? Z kim uprawiasz seks?

– Co daje seks? Po co ci seks? Kiedy można go uprawiać?

i inne tego typu. Zwykle to, co powstrzymuje nas, dorosłych, przed odpowiedzią, to skrępowanie i nieumiejętność rozmowy o seksie i seksualności.

A jak na rozwój seksualny dziecka – w kontekście kształtowania się wzorców płciowych – może wpływać fakt, że jest wychowywane tylko przez jednego rodzica?

Dzieci, nawet gdy wychowywane są przez jednego rodzica, mają kontakt z dorosłymi innej płci, słyszą, co rodzic mówi o przedstawicielach tej drugiej płci, mają bliskich dorosłych innej płci. Nie żyją w próżni. Tworzą więc znaczące i ważne relacje, biorą wzór z osoby, która nie jest rodzicem, ale jest dla niego znaczącym przedstawicielem swojej płci.

Jak możemy wspierać dzieci w pozytywnym doświadczaniu ich seksualności?

Zadbajmy o własną seksualność i dobre doświadczenia z własnym ciałem. Najlepszym wsparciem jest dobry przykład. Dzieci są wspaniałymi nauczycielami, zapraszają nas do wędrówki i przyjrzenia się różnym sferom życia – seksualność jest jedną z nich. Towarzyszenie dziecku w rozwoju seksualnym może być przygodą ponownego odkrywania i definiowania swojej własnej seksualności, swoich relacji i priorytetów.

 “Rozwój seksualny dzieci” jest częścią serii rodzicielskiej Wydawnictwa Natuli


Agnieszka Nuckowska

Redaktor prowadząca dziecisawazne. Terapeutka Gestalt i polonistka. Inicjatorka wielu działań na rzecz dzieci w Polsce i poza nią. Mieszka na wyspie na Pacyfiku.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://dziecisawazne.pl/


Czytaj na dziecisawazne.pl

Jesper Juul
Juul na poniedziałek, cz. 108 – Pomocy, nasz syn nie daje nam się wyspać!

olini
Olej dla mamy – jak dbać o dobre tłuszcze w okresie ciąży i karmienia piersią?

edukacja alternatywna
O etykietowaniu i jego skutkach w przedszkolu i szkole

Jesper Juul
Złość jest dobra. Fragment książki “Być razem” Jespera Juula

rodzina
8 dobrych praktyk szczęśliwego związku

rodzina
Jak powiedzieć dziecku prawdę o Świętym Mikołaju?

karmienie piersią
5 dolegliwości, które mogą przydarzyć się mamie karmiącej

POLECAMY
“Rozwiń swoją wyobraźnię. Myśl i twórz jak wynalazca” – książka dla młodych konstruktorów i konstruktorek

wychowanie
“Bądź grzeczny, bo dostaniesz rózgę”

zdrowie
Dlaczego warto inhalować dziecko?