100+ prezentów na DZIEŃ DZIECKA > zobacz
| Jak nie bać się bronić swoich praw podczas porodu?

Jak nie bać się bronić swoich praw podczas porodu?

Przekraczając drzwi szpitala, stajemy się pacjentem. Pacjent to z definicji osoba korzystająca ze świadczeń opieki zdrowotnej, niezależnie od tego, czy jest zdrowa, czy chora (definicja Światowej Organizacji Zdrowia). Używanie jednak tego zwrotu w kontekście kobiety rodzącej wielu z nas wydaje się nieadekwatne, w końcu rodząca podczas fizjologicznego porodu jest zdrowa i bierze udział w zupełnie naturalnym procesie wydawania dziecka na świat.

Kobieta rodząca

W tzw. standardzie okołoporodowym (czyli załączniku do rozporządzenia Ministra Zdrowia dotyczącym postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży i fizjologicznego porodu) kobieta rodząca nazywana jest pacjentką tylko raz i to w zdaniu, że „należy sprawdzić grupę krwi pacjentki”. Słowo pacjent większości z nas sugeruje, że osoba jest chora i należy ją leczyć, a jeśli leczyć, to z pomocą lekarza – specjalisty od chorób. Poród nie jest chorobą, tylko naturalnym wydarzeniem w życiu większości kobiet i najczęściej to właśnie ona, rodząca wie najlepiej, jak podczas całego aktu ma się zachowywać, jakie wydawać dźwięki, jakie przyjmować pozycje. Dlatego też, dbając o dobre skojarzenia, w poniższym artykule kobieta rodząca będzie nazywana kobietą rodzącą, a nie pacjentką.

Jeżeli obrona jest konieczna?

W Polsce zdecydowana większość rodzących wybiera jako miejsce narodzin szpital, gdzie może spotkać się z różnymi sposobami podejścia do prowadzenia i różnym poziomem medykalizacji porodu, różnymi preferencjami i przyzwyczajeniami personelu. W porodzie rzadko kiedy rzeczy są białe lub czarne, absolutnie dobre lub na pewno złe. Kobieta zawsze może zadawać pytania oraz w wielu kwestiach „podejmować świadome decyzje związane z porodem” (cytując standard okołoporodowy). Dla wielu mam nie jest to łatwe, na co dzień wykazują się różnym stopniem asertywności, sprawy nie ułatwia troska o swoje dziecko i często dynamiczny rozwój wypadków. Można się jednak przygotować do ewentualnej konieczności rozmowy z lekarzem lub nawet obrony swoich praw jako kobiety rodzącej (poród to nie walka, ale niestety czasami słowo „obrona” jest konieczne).

Zdecydowanie najwięcej pracy w tej kwestii może kobieta wykonać, będąc w ciąży

Wiedza z zakresu obowiązującego prawa

– wiedza jest podstawą do wszelkiej dyskusji. Wiedza daje nam pewność, pozwala znaleźć argumenty i zadawać celne pytania. Podstawowym dokumentem w kontekście rodzących jest wspomniany wyżej standard okołoporodowy, jest to załącznik do Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 20 września 2012 r. Szczegółowo określa procedury postępowania podczas fizjologicznego porodu. Jasno określa między innymi, że kobieta ma prawo wyboru pozycji do rodzenia, a także, że wszelkie interwencje, jak nacięcie krocza czy podanie oksytocyny powinny być medycznie uzasadnione. Lektura obowiązkowa dla każdej przyszłej mamy. Dodatkowo, można zapoznać się z Kartą Praw Pacjenta oraz z Ustawą o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Dowiemy się z nich między innymi, że każda interwencja medyczna wymaga zgody pacjenta (bez względu na to, czy na wejściu do szpitala kobieta podpisała zgodę na wszystkie możliwe interwencje i zabiegi) oraz że mamy prawo do złożenia skargi na lekarza.

Wiedza z zakresu fizjologii porodu

– to również obowiązkowy punkt na liście „to do” młodej mamy. Wiedząc, co jest normą w czasie porodu, mamy lepszą pozycję jako partner w rozmowie z personelem medycznym. Będziemy wiedzieć, że zalecenie typu „po odpłynięciu wód płodowych należy do końca porodu siedzieć lub leżeć” jest niezgodne z obowiązującą wiedzą oraz że lekarz, który mówi, że lubi szybkie i bezbolesne porody ma do tego prawo, ale zgodnie z fizjologią poród trwa średnio kilkanaście godzin i oczywiście, że boli. Wiedza, że coś jest normą (np. delikatne spadki tętna u dziecka, brak potrzeby parcia natychmiast po osiągnięciu pełnego rozwarcia), czyni kobiety pewniejszymi. Z drugiej strony, ważne jest wiedzieć, jak postępuje się w najczęstszych komplikacjach, np. podanie oksytocyny po odejściu wód płodowych i braku akcji skurczowej jest nadzieją na poród drogami natury, a nie rutynową i nieuzasadnioną interwencją.

Wybór szpitala oraz ewentualnie personelu medycznego

– jeżeli mama ma możliwość wyboru szpitala spośród kilku, warto zdobyć wiedzę, jakie są standardy postępowania podczas porodu w danej placówce. Część kwestii jest związana z wewnętrznymi regulacjami szpitala, które mogę się pomiędzy sobą różnić, np. stosowanie oksytocyny w trzecim okresie porodu w niektórych szpitalach jest normą w innych nie, w jednych jest prowadzony ciągły zapis KTG, w innych tylko na przyjęciu. Często, lepszym źródłem informacji będzie położna lub lekarz z danego miejsca niż koleżanka, która rodziła w danym miejscu i zupełnie subiektywnie ocenia je jako godne lub niegodne polecenia.

Wybór osoby towarzyszącej

– zadaniem osoby towarzyszącej jest udzielanie wsparcia emocjonalnego oraz fizycznego kobiecie. Odpowiednio przygotowany towarzysz (zadanie zdobywania wiedzy dotyczy także jego) sprawi, że rodząca poczuje się pewniej, bezpiecznej. Należy pamiętać o tym, że to kobieta decyduje o sobie w porodzie i partner nie może lekarzowi nakazać lub zabronić zrobienia czegoś. Może natomiast przypomnieć kobiecie, na czym jej zależało, może zadawać pytania personelowi medycznemu oraz wspierać rodzącą w jej wyborach.

Oswajać strach, ale nie bać się bać!

– strach jest czymś naturalnym, kobieta boi się nieznanego, boi się bólu, martwi się o swoje dziecko. Warto konkretnie nazwać swoje obawy (np. boję się, że nie zdążę dojechać do szpitala, boję się, że ból mnie sparaliżuje), by móc je oswoić i tym samym być bardziej pewną w porodzie. Pomocne są grupy wsparcia, kręgi opowieści porodowych, czytanie i słuchanie opowieści porodowych, które mówią pięknie o porodzie.

Stworzenie własnego planu porodu

– warto stworzyć sobie wizję porodu, nawet wizualizować go. I warto by był on w spisany w formie planu porodu. Należy skupić się na kilku rzeczach, na których mamie najbardziej zależy. Taki dokument (najlepiej jednostronicowy) łatwo jest personelowi medycznemu przeczytać. Istotne jest, by przedyskutować ten plan z położną lub lekarzem i dokładnie dowiedzieć się, czy mają jakieś uwagi. W przypadku braku obecności lekarza (często pojawia się on dopiero pod koniec porodu) można zapytać wprost położną, czy lekarz dyżurny miałby jakieś uwagi do planu.

Pomoc specjalisty

– w przypadku, gdy jeszcze w ciąży czujemy paraliżujący lęk przed porodem, mamy za sobą traumatyczne przeżycia (niekoniecznie związane z porodem) lub czujemy, że rozmowa ze specjalistą byłaby przydatna, poszukajmy pomocy, np. w postaci psychologa lub psychoterapeuty. Może jest to okazja do pracy nad sobą, nad poczuciem własnej wartości, nad asertywnością.

A co można zrobić podczas samego porodu, by dyskutować z lekarzami na partnerskich warunkach?

Unikać leków znieczulających na bazie opioidów

– czyli najczęściej stosowanej petydyny (nazwa handlowa Dolargan). Często powodują one zawroty głowy u rodzącej, dezorientację, poczucie utraty kontroli, jego działanie utrzymuje się przez 4-5 godzin. Trudno mieć głowę do dyskusji z lekarzem, będąc pod wpływem leków o działaniu narkotycznym.

Zadawać pytania lekarzowi

– zadaniem lekarza jest pomagać i nie szkodzić. W przypadku porodu to ostatnie ma nawet większe znaczenie. Kobieta jest równoprawnym partnerem w dyskusji z personelem medycznym i – zgodnie ze standardem okołoporodowym – należy umożliwić jej „branie udziału w podejmowaniu świadomych decyzji związanych z porodem”. Dobrym rozwiązaniem w wątpliwych sytuacjach (np. gdy lekarz proponuje interwencję medyczną) jest zadawanie pytań. Możemy opierać się na metodzie, która po angielsku nazywa się BRAN od słów benefits, risk, alternative i nothing, natomiast po polsku powstał akronim KRAN, od słów:

  • Korzyści – jaki Korzyści przyniesie dana interwencja?
  • Ryzyko – jakie jest Ryzyko związane z nią?
  • Alternatywa – czy istnieją Alternatywne rozwiązania dla danej procedury?
  • Nic – co się stanie, gdy nie zrobimy Nic?

Zaufać sobie

– i naturze. Najczęściej intuicja podpowiada kobietom, jak rodzić. I dobrze byłoby podążać za tą intuicją. Nie odnosi się ona jedynie to unikania wszystkich możliwych interwencji medycznych. Czasami złe, dziwne przeczucia decydują o szybszym udaniu się do szpitala lub wezwaniu położnej do sali porodowej. Warto wsłuchiwać się we wszystkie znaki, które daje kobiece ciało.

Nie bać się lekarzy

– chciałoby się napisać „lekarz też człowiek”. Nie należy przygotowywać się z góry na walkę i niemiłe wymiany zdań z personelem medycznym. Spokojna dyskusja, zadawanie pytań nie powinny spotkać się z niemiłą reakcją. W kręgu moich znajomych znana jest historia pary, która niespodziewanie udała się do porodu do szpitala (położna domowa akurat wyjechała) i bez wcześniejszych ustaleń ze szpitalem, udało się mamie urodzić lotosowo. Był to pierwszy przypadek w tym szpitalu, prawdziwy precedens, zasługa głównie taty, który w spokojny, rzeczowy sposób wyjaśniał, dlaczego zależy im właśnie na nieodpępnianiu dziecka.

Czy naprawdę trzeba wykonać tak ciężką pracę, przygotowując się do porodu? Czy musimy nastawiać się na ewentualną „walkę”? Myślę, że tak. Rodzenie w szpitalu (nawet wybierając poród domowy, musimy liczyć się z opcją porodu szpitalnego) równe jest wejściu w system opieki zdrowotnej, w której lekarze często mają inne podejście niż położne, w którym to lekarze są specjalistami od patologii, którzy coraz częściej obawiają się pozwów sądowych (smutne, ale bardzo prawdziwe). W tym wszystkim jest kobieta, która przeżywa jeden z najważniejszych dni w swoim życiu. Warto więc wykorzystać okres ciąży, by przygotować się do samego porodu i do rozmowy z personelem medycznym (do samego macierzyństwa oczywiście także). W końcu, za kilkadziesiąt lat możemy nie pamiętać wszystkich imion naszych wnuków, ale porody będziemy pamiętać doskonale.

Foto: flikr.com/kankrela


Alicja Nowaczyk

Mama Kuby i Piotra urodzonego w domu, żona maratończyka, doula, doradca noszenia ClauWi®, Promotor Karmienia Piersią. Po pięciu latach pracy w korporacji, okres ciąży oraz pierwsze miesiące spędzone z synkiem w domu utwierdziły ją w przekonaniu, że to właśnie ciąża, opieka nad kobietą w porodzie oraz noworodkiem to temat, którym chce się zajmować na co dzień. Współzałożycielka poznańskiego Matecznika – miejsca spotkań i warsztatów dla przyszłych i obecnych rodziców. Strony: www.doulawpoznaniu.pl oraz www.matecznik-poznan.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.doulawpoznaniu.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

5 przepisów na niesamowite lody z bananów!

Czy fluor jest niebezpieczny?

8 sposobów, które pomogą ukoić płaczące niemowlę

Przejdz do: