Kategorie
Ciąża i narodziny Poród

Mężczyzna przy porodzie – pomoc czy problem?

Mężczyzna w porodzie może być niezwykle wspierający, pomocny i ważny. Może być dla kobiety jak skała, fundament czy korzenie. Może ją budować, uziemiać i wzmacniać. Niestety bywa też tak, że mężczyzna bardzo boi się procesu porodu. Często, nie rozumiejąc co się dzieje, zaburza delikatną homeostazę narodzin.

Krótka historia towarzyszenia przy porodzie

Mężczyzna przy porodzie to dość niedawna zmiana. Mężczyźni uczestniczą aktywnie w porodach tak naprawdę od lat 80., a w Polsce dopiero od lat 90.. Poród uważano bowiem zawsze za sprawę kobiecą. Póki porody odbywały się głównie w domach, wzywane były do niego najbliższe kobiety i akuszerka. Mężczyźni pozostawali poza tym kręgiem. Później nastały czasy medykalizacji i odbierania kobietom porodów w sensie dosłownym. To były także czasy, kiedy wyboru nie było. Nie było rozterek  – z kim do porodu. Kobiety rodziły same.  Dobrze, że te czasy minęły i że możemy się teraz zastanawiać nad najlepszą możliwą dla kobiety rodzącej opcją.

W idealnym świecie decyzje podejmowane są świadomie. To wiedza pozwala nam odnaleźć drogę i podążać we właściwym kierunku. Nie inaczej jest z podjęciem przez kobietę decyzji o tym, z kim chce rodzić swoje dziecko. Bo przecież to nie jest tak, że z automatu jesteśmy przypisani do siebie w jakieś nierozłączne pary. I to nie jest tak, że w porodzie coś „wypada”. Chociaż niektóre kobiety myślą właśnie tak: wypada, żeby to był partner/ mąż. Zrobił dziecko, to niech teraz patrzy. I niech i on się namęczy. Wiele osób słyszy taką retorykę wokół towarzyszenia kobiecie w porodzie. Ma ona mocno opresyjne konotacje. 

Tata przy porodzie – czy powinien w nim uczestniczyć

Osoba, która będzie z kobietą podążać w tym kosmicznym procesie przyprowadzania nowego życia na świat, jest częścią tego doświadczenia. To nie może być przymus i obowiązek wynikający z faktu, że do stworzenia dziecka potrzeba jajeczka i plemników. Towarzyszenie kobiecie to nie stanie i patrzenie, i „męczenie” się razem z nią.

Dlatego decyzja o tym, czy chcę przy porodzie być z moim ukochanym, powinna być poprzedzona rozmowami, szczerością i bliskością. Niech ta decyzja wypływa z głębi potrzeb kobiety i świadomości siebie, a nie ze społecznie ukształtowanego „wypada”. Tak samo w drugą stronę. Warto, by mężczyzna, który stanie się ojcem, miał szansę zrozumieć, czym jest poród i na czym polega jego rola w tym procesie, zanim powie – „Tak! Idę z Tobą!”.

Mężczyzna przy porodzie męskie i kobiece emocje

Żyjemy w kulturze, w której mężczyzna nie płacze. Mężczyzna jest maczo, twardym i konkretnym, który spełnia się w działaniu. Oczywiście jest to wynik tysięcy lat patriarchalnej opresji, która wbrew pozorom dotyka mężczyzn (i osoby identyfikujące się jako mężczyźni). Jaki to ma związek z porodem? Ogromny!

Poród cały bowiem jest emocjonalny. To niezwykle delikatny proces, w którym na obszarze emocji dzieje się ogromnie dużo. I to właśnie emocje mogą silnie oddziaływać na jego przebieg. Kobieta w poród wnosi cały swój bagaż doświadczeń, przeżyć i wspomnień, ale także swoje relacje. Tak samo mężczyzna, związany emocjonalnie ze swoją partnerką, staje się częścią całego procesu i także wnosi do niego swój własny tobołek. Bywa, że ta mieszanka uczuć – lęku, czasem obrzydzenia i niezrozumienia staje się wybuchowa i zamiast pomagać, utrudnia poród. 

Tata przy porodzie w kontakcie ze sobą

Czy to znaczy, że mężczyźni nie nadają się na towarzyszy porodowych? To znaczy tyle, że jeszcze przed porodem warto przyjrzeć się swoim emocjom, stanąć przed samym sobą w prawdzie. Odrzucić wszelkie maski i doświadczyć siebie. To bywa trudne dla mężczyzn przekonanych, że emocje są dla słabych. W ogóle czucie bywa trudne. Jednak to właśnie głęboka świadomość siebie, relacji z własnym ciałem i z emocjami pozwoli mężczyźnie stać się pełnym wsparciem dla ukochanej kobiety. 

Mężczyzna przy porodzie oazą spokoju

Podczas porodu kobieta potrzebuje spokojnego partnera, by mogła w bezpieczeństwie podążać za instynktem. Kobieta bowiem czuje jego emocje. Neurony lustrzane to komórki naszego mózgu, które umożliwiają współodczuwanie. Z jednej strony pomagają nam współodczuwać i budować relacje społeczne. Z drugiej strony są bazą, na której budują się także emocje negatywne. Łatwo nam więc zarazić się lękiem, stresem czy złością. 

Każda kobieta ma w sobie proces porodu. Nosi poród zapisany w swoim mózgu, w jego najbardziej pierwotnej części – w mózgu gadzim. Odpowiada on za instynkt, czyli najprościej mówiąc, za przetrwanie. Nad nim znajduje się mózg ssaczy (układ limbiczny). Ta część mózgu z kolei odpowiada za emocje, procesy społeczne. Na samej górze znajduje się kora nowa – mózg myślący. To on najbardziej w porodzie „przeszkadza”. Kobieta rodząca potrzebuje bowiem zejścia w najdalsze zakątki swojego umysłu i duszy. Potrzebuje oddania się instynktowi, poczucia bezpieczeństwa, uruchomienia intuicji. Tylko wtedy porozumie się ze swoja wewnętrzną mocą i będzie rodzić bez przeszkód. 

Towarzysz w porodzie, towarzysz w emocjach

Warto, by mężczyzna, który chce towarzyszyć kobiecie w porodzie, o tym wiedział. Niech odda kobiecie całą przestrzeń na bycie dzika kobietą, na instynktowne reagowanie, na intuicyjne zachowania. To czasem całkiem głośne i dziwne okrzyki, czasem szalone ruchy, a czasem można odnieść wrażenie, że kobieta jest za ścianą, w innej rzeczywistości. Takie zachowania nie mogą mężczyzny dziwić, a on sam nie może nakazywać kobiecie, żeby zachowywała się „normalnie”.

Jednak jego zadaniem jest tylko i aż towarzyszyć jej. Zapewniać takie poczucie bezpieczeństwa i komfort, że kobieta może całkowicie oddać się działaniu gadziego mózgu. I uwaga. Nawet jeśli partner rodzącej będzie z pozoru spokojny, ale jego organizm będzie pod wpływem działania adrenaliny i kortyzolu, kobieta to wyczuje. W porodzie jest bowiem wyczulona na zagrożenia i jej lustrzane neurony dadzą znać o tym, że jednak jest się czego bać. Kobieta nie będzie mogła wtedy w pełni podążać za sobą, oddać się instynktom, a jej towarzysz stanie się obciążeniem zamiast wsparciem. 

Poród naturalny 
34 PLN
Karmienie piersią 
34 PLN
Księga ciąży
43,15 PLN

Mężczyzna przy porodzie – tak czy lepiej nie?

Czy nie lepiej, w takim razie, żeby mężczyzna nie uczestniczył w porodzie? To oczywiście zależy od wyborów i potrzeb kobiety. Często doula jest zdecydowanie lepszym wyborem. Ale jeśli jednak partner chce być w tym dniu z kobietą? W takiej sytuacji mężczyzna przy porodzie może pełnić dla kobiety funkcję rzecznika, wtedy kiedy ona, zanurzona w swoim świecie, nie będzie potrafiła postawić granicy. Mężczyna może też odpowiadać w porodzie za sferę związana z bliskością, za dotyk, erotyzm i intymność. Ważne jest, żeby był uważnym uczestnikiem procesu, nie oceniającym i po prostu w pełni obecnym.

Co więc mężczyzna może zrobić przed porodem, żeby rzeczywiście być wsparciem, aktywnie pomagać? Dobrze, żeby stał się prawdziwym partnerem dla kobiety. Przede wszystkim więc warto postawić na przygotowanie. Czytać, uczestniczyć w warsztatach, zainicjować spotkanie z doulą. Ważne jest też konfrontowanie się z emocjami i stawianie sprawy jasno, jeśli chodzi o towarzyszenie w porodzie. Uczucia, potrzeby wyrażone przed porodem nie wpłyną potem na jego przebieg. Warto razem z partnerką/żoną pozwolić sobie na emocje, na przeżywanie, na strach, na obawy i wątpliwości. Niech one wybrzmią zanim zacznie się poród. I niechaj te przygotowania będą z serca, prawdziwe i ze świadomością swoich możliwości. Bo towarzyszenie kobiecie w porodzie to wydarzenie mistyczne, niezwykłe i niezapomniane, pod warunkiem, że jest się na to naprawdę gotowym. 

Autor/ka: Agata Rokosz

Doula, Nauczycielka Jogi, Doradczyni Noszenia Dzieci w Chustach. Bliska naturze mama dwójki dzikich dzieci. Wspiera kobiety w drodze do świadomego porodu i macierzyństwa pełnego miłości. Towarzyszy porodom czule i uważnie. Nauczycielka oddechu. Orędowniczka ciałopzytywności i czułego ruchu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *